vitmik 25.12.07, 20:49 jakim kur.....................a prawem? to tak jakby ślepy gadał o kolorach. jak rzad bedzie finansowal in vitro to ma jednak jaja. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
grgkh Re: sukienkowe fyooty narzekaja na in vitro 26.12.07, 00:30 I mnie to wk..... Fałszywe gęby wypchane frazesami, tłuste brzuszyska obleczone w szaty godne cesarzy, purpura i fiolet jako barwy władzy. Siedzą na swoich obleśnych tronach i doją kasiorę od naiwniaków. Wygadują androny o plemniczku i jajeczku, o zygocie, która jest tylko kilkoma komórkami, niewiele większymi od miliardów bakterii, których nikt nie dostrzega i nie żałuje, a gdy się już taki mały człowiek narodzi i naprawdę ma szansę stać się Człowiekiem, to jego jedyną rolę upatrują jako posłusznego darczyńcy na kościelną tacę. A o głodzie i chłodzie, które towarzyszą tym dzieciom, mało który pomyśli. Odpowiedz Link
vitmik Re: sukienkowe fyooty narzekaja na in vitro 26.12.07, 21:04 prawda jest taka ze nawewt roczne dziecko jest tylko roslinka zalezna calkowicie od matki/opiekunki wiec jak to jest? przyznaje ze bylbym fanatycznym katolikiem gdyby na tym swiecie wszystkie dzieci nie chorowały,nie cierpiały i nie umierały ale dlatego ze jest to niemozliwe jestem pieprzonym deista wierzacym ze jakas sila sprawila ze istniejemy ale kompletnie ja nie interesuje co robimy. bo gdyby jednak istnial bog w jakiej konkretnej postaci osobowej to jak w niego wierzyc i miec w nim nadzieje wiedzac ze co kilka minut miera dziecko? Odpowiedz Link
grgkh Re: sukienkowe fyooty narzekaja na in vitro 27.12.07, 13:45 vitmik napisał: > prawda jest taka ze nawewt roczne dziecko jest tylko roslinka > zalezna calkowicie od matki/opiekunki wiec jak to jest? > > przyznaje ze bylbym fanatycznym katolikiem gdyby na tym swiecie > wszystkie dzieci nie chorowały,nie cierpiały i nie umierały ale > dlatego ze jest to niemozliwe jestem pieprzonym deista > wierzacym ze jakas sila sprawila ze istniejemy ale kompletnie > ja nie interesuje co robimy. > bo gdyby jednak istnial bog w jakiej konkretnej postaci > osobowej to wiedzac ze co kilka minut miera dziecko? A jednak i tak dziwię Ci się. Przecież same podstawy wiary religijnej są bez sensu. 1) Czy uważasz, że "proszenie" Boga o coś w modlitwie mogłoby być skuteczne? Jeśli tak, to Bóg byłby zwykłym wykonawcą odpowiednio spreparowanych modlitw, a więc to ludzie rządziliby faktycznie Jego wolą, Jego możliwościami i to oni kierowaliby za pośrednictwem Boga przebiegiem zdarzeń. Wystarczyłaby jedna skuteczna modlitwa, żeby można było tak powiedzieć. To jest złudzenie, że rządzi Bóg, faktycznie jest to ludzka potrzeba nadzwyczajnego wpływu na fizykę świata. 2) Czy sądzisz, że - poza tym - modlitwa ma inny sens niż czysty interes (handel)? Ty się modlisz, a Bóg Ci daje coś w zamian. Większość ludzi uważa, że więcej i bardziej żarliwych lub modlitw bardziej zgodnych z wymyślonym nie wiadomo skąd schematem daje lepszy skutek. Im więcej modlitw, tym lepiej... A ile modlitw jest "za mało", by coś osiągnąć? A może nie potrzeba ich wcale? A może przeciwnie, modlitwa zaspokaja boską próżność wielbienia Go? Nie, do tego nie jest potrzebna? A więc do czego? Jednak do pohandlowania? A ile trzeba się modlić, by zasłużyć na minimalny pozytywnie skutek, a ile na maksymalny? 3) Jeśli Bóg się nie interesuje nami, to po co się do Niego w ogóle modlić i według zasad której religii? 4) Po co czcić Boga, po co poświęcać czas na bezzasadny kult, dla którego nie wiadomo, ile go jest za mało, a ile za dużo, zamiast niereligijnie kierować swą miłość ku bliźniemu, co jest przynajmniej o tyle skuteczne, że można liczyć na rewanż? -=-=-=- Religia zabiera ludzki czas, wysiłek, a także fałszuje cel i sens życia podkreślając dbanie o własny tyłek i odsuwa na drugi plan to co najważniejsze - pamiętanie o tym, że istniejemy pomiędzy ludźmi i tylko od nas zależy jak sobie ułożymy zasady współistnienia. Zasłaniamy się wymyślonym w ludzkich głowach, strasznym i karzącym nas Bogiem, by pokazać innym ludziom, jak bardzo powinni się Go, a w domyśle nas, bać. Posługujemy się ideologią zastraszania zamiast miłości, którą tylko w jednym kierunku i bez zbędnego pośrednika powinniśmy kierować, do innych takich jak my istot. A gdy wreszcie to zrozumiemy, przestaną umierać dzieci. Przestaną, bo my, a nie Bóg, będziemy o to dbali. Fajnie, że nie jesteś fanatycznym katolikiem, ale naprawdę nie mogę się nadziwić, dlaczego w ogóle nim jesteś. Czyżbyś nie widział całego bezsensu zasad religii opartej na sprzecznym w każdym calu ze sobą Bogu? Boga nie ma, bo nie mogłoby istnieć tak absurdalne indywiduum. Opis Jego cech jest wciąż na etapie prehistorycznych wyobrażeń naszych prymitywnych praprzodków. I dlatego trzeba z pokorą stwierdzić, że pod względem oceny "boskości" niczym od tamtych ludzi się nie różnimy i wciąż pozostajemy w całej ludzkiej masie na poziomie dzieci. Smutne, ale prawdziwe... Odpowiedz Link
belos Re: sukienkowe fyooty narzekaja na in vitro 27.12.07, 20:58 Coś się czarnym popierniczyło. Powinni raczej popierać każdą formę wspomagadnia rozrodu, bo duża większość narodzonych bachorów to wszak przyszli usłużni tacodarczyńcy. Nie kumam Odpowiedz Link
watanabe.miharu Re: sukienkowe fyooty narzekaja na in vitro 29.12.07, 15:35 Oni też nie rozumieją. Twierdzą, że skoro popiera się "mordowanie nienarodzonych dzieci", to nielogiczne jest wspieranie sztucznego zapłodnienia Odpowiedz Link
basia8.93 Re: sukienkowe fyooty narzekaja na in vitro 29.12.07, 21:30 a takim samym chociażby prawem jakim Ty wygłaszasz swoje poglądy. Dla ludzi wierzących ma to znaczenie, dla pozostałych nie ma. wybór należy do każdego z osobna, ale żeby wybrać trzeba mieć wiedzę. Kościół taką wiedzę prezentuje, bo ma taki obowiązek i tego oczekują ci, którzy do Kościoła należą. co z tym robi rząd - to jest już w gestii tych, którzy sprawują władzę. zupełnie nie rozumiem Twojego zdumienia - czy Kościół ma milczeć, iść na kompromisy...? po co? ci, których nie interesują poglądy promowane w Kościele nie muszą się do nich stosować. kwestie finansowania bądź nie i tak będą podyktowane ceną, w mojej opinii jest to rozstrzygający argument, o czym świadczy kondycja służby zdrowia. Odpowiedz Link
jolunia01 Re: sukienkowe fyooty narzekaja na in vitro 08.01.08, 00:08 basia8.93 napisała: > Dla ludzi wierzących ma to znaczenie, dla pozostałych nie ma. Więc niech mnie nie pouczają, bo ich bzdury mnie nie interesuja. A wkurza mnie, jak próbuja narzucić mi swoja interpretacje moralności. > Swoją droga kler i moralność to antynomia. > wybór należy do każdego z osobna, ale żeby wybrać trzeba mieć > wiedzę. Kościół taką wiedzę prezentuje, bo ma taki obowiązek i tego oczekują ci, którzy do Kościoła należą. Po pierwsze - nawet, jesli ma wiedzę na temat in vitro, to starannie ja ukrywa: w Polsce nie stosuje się techniki implantacji zamrozonych zarodków. Po drugie - proszę bardzo - niech katolicy nie stosują in vitro, skoro ich kościołowi to przeszkadza. Ale od pozostałych obywateli - wara! > co z tym robi rząd - to jest już w gestii tych, którzy sprawują > władzę. zupełnie nie rozumiem Twojego zdumienia - czy Kościół ma > milczeć, iść na kompromisy...? po co? Kościół dla kasy pójdzie na każdy kompromis. Świadczy o tym historia. A co do milczenia - milczy w wielu sprawach, głownie tych, które pokazuja prawdziwe oblicze tej organizacji. > ci, których nie interesują poglądy promowane w Kościele nie muszą > się do nich stosować. Niestety, to nie takie proste: w sezonie pielgrzymkowym wiecznie mi sie plączą jakieś pochody po drodze, co niedziela lub koscielne święto musze słuchac dzwonienia od świtu do nocy, a od wiosny do jesieni jeszcze pseudonabożnego wycia, w pracy niemal obowiązkowe "opłatki" i "jajeczka", co ważniejsze wydarzenie to katabasy defilują po firmie, żrą i kasę biorą, po odklepia jakieś gusła i pokropią ściany wodą, dziecko w szkole ma przechlapane, bo nie chodzi na lekcje podań i legend, ani na poświęcenie tornistrów, ani na spędy w kościele z okazji rozpczęcia i zakończenia roku szkolnego, w telewizji na okrągło sprawozdania, gdzie który sukienkowy palant wygłosił kazanie, jakie stada modliły sie tu czy tam itd.... > kwestie finansowania bądź nie i tak będą podyktowane ceną, w mojej > opinii jest to rozstrzygający argument, o czym świadczy kondycja > służby zdrowia. Kondycja służby zdrowia jest świetna, skoro oprócz lekarzy, pielęgniarek i innego personelu medycznego, a takoż pomocniczego zatrudnia sie jeszcze na wysoko opłacanych etatach panów księży i urządza kaplice. Odpowiedz Link
grgkh Re: sukienkowe fyooty narzekaja na in vitro 08.01.08, 14:06 jolunia01 napisała: > Więc niech mnie nie pouczają, bo ich bzdury mnie nie interesuja. > A wkurza mnie, jak próbuja narzucić mi swoja interpretacje > moralności. I to jest w Polsce bodaj największym problemem: kościół ma oparte na fałśzywych założeniach poglądy na moralność, będące tzw. "moralnością katolicką (lub chrześcijańską)". Teoretycznie nie uczestniczy w życiu publicznym, a faktycznie rości sobie pretensje by RZĄDZIĆ NAMI WSZYSTKIMI. I niestety rządzi! Według swoich zasad, choć są one oparte na "wierze", czyli nieudowodnionym domniemaniu, że Bozia istnieje, a przecież NIE ISTNIEJE, bo nic, co nie jest udowodnione, że jest prawdą, prawdą taką nie jest. Podmieniają domniemanie w pewność. Narzucają nam to, a wobec wszystkich, którzy to usłyszą, mówią, że nie podporządkowując się im jesteśmy źli, bo tylko oni mają monopol na prawdę i moralność. I tak dalej... Zakłamani i żądni władzy, od tysięcy lat wciąż tacy sami, obłudnicy posługujący się religią i świętością. Odpowiedz Link