belos
26.12.07, 08:55
Tatuś budzący 3-letnie dziecko (żal głodną kiszkę skręca),
aby mogło popatrzeć na rodzinkę klepiącą pacierz przed
wigilijną wyżerką, drugie dziecko grzecznie robiące namiocik
z rączek przy stole. Małe, bezbronne, okłamywane. Przedszkole,
tam religia, szkoła, znowu religia, komunia itd.
Czy będzie kiedyś w stanie przeciwstawić się "tradycji",
czy w ogóle będzie zastanawiać się na tym, co to jest
religia, po co jest, do czego doprowadziła i co nadal czyni?
Daję 9 do 10, że w dorosłym życiu pozostanie niewolnikiem
tej nieludzkiej idei dzielącej ludzi tu w Polsce, czy
innych częściach świata. Obstawiam, że nawet jeśli nie
będzie gorliwym chrześcijaninem, że jeśli będzie dostrzegać
"niedoskonałość" kościoła, to będzie siedzieć cicho, bo kleru
się nie krytykuje, bo jak to, bo po co, bo co rodzice,
dziadkowie powiedzą.. Rozum na bok, siedzieć cicho, bo tak
wygodniej, bezpieczniej. Cieplutko i miło, że hej.
Kiedyś to dziecko dorośnie, dowód dostanie. Przed świętami
będzie dostawać sraczki, rozpychać się koszem w markecie,
podniecać się świecidełkami na choinę kupionymi w przecenie.
Płakać, że tym razem to wigilia u teściów, a nie u niej,
ojej, jaka tragedia

Obejrzy się "M jak miłość" i humorek
się poprawi
I taki jest własnie lud.
PS.
Czarne owieczki jednak hasają
I na forum Ogolonych kościół w dupie mają