grgkh
04.01.08, 00:17
Podpisuje się „Antek Emigrant". Wszystkich odwiedzających co rano
dyskusyjne fora internetowe wita słowami: „CZEŚĆ, KOMUSZKI!". Nie
śpi, nie je, najpewniej nie pracuje, tylko pisze i pisze. 0 tym, że
Kaczyńscy i PiS są opatrznością dla Polski, a kto jest innego
zdania, to świnia albo nawet Żyd, a może - o Boże! - komunista i
gej!!!
Zna go każdy. Antek jest niewątpliwą gwiazdą internetu. Wszędzie go
pełno, wie o wszystkim, zdanie ma na każdy temat. Skrystalizowane.
Wściekli internauci (Antek jest w sieci znienawidzony i nazywany
Trollem) podejrzewają nawet, że za tą ksywą kryje się Kurski, Putra
albo Cymański. Może Macierewicz? Otóż nie. Spece od internetu z
pewnej mało jawnej służby - zdumieni i zaniepokojeni aktywnością
owej persony - sprawdzili i ustalili, że Antek to kobieta. Zwykła,
za to... sowicie opłacana mieszkanka Warszawy. Taką ma baba po
prostu robotę - siedzieć w necie i pluć: że Tusk to potomek
hitlerowca, kłamca, germanofil, aferzysta i oszust; że Pitera to
niewyżyta seksualnie, brzydka lesba (sic!); Sikorski - obcy agent;
Ćwiąkalski - Fantomas; Komorowski - przygłup; Bartoszewski - dziad,
sklerotyk; LiD - organizacja przestępcza; a Olejniczak to dewiant...
A za to Rydzyk...
Za to Rydzyk jest krynicą prawdy, a Jarosław i Lech są prawie jak
Piłsudski. Prawie, bo marszałek nawet do pięt im nie dorasta. Ktoś w
Onecie policzył, że jeśli AE ma za jednego posta tylko złotówkę, to
zarabia około 80 złotych dziennie. Ale ma więcej. Znacznie.
A skąd to wiem? A stąd, że jestem w kontakcie z grupą młodych ludzi,
którzy przypadkowo odpowiedzieli na ogłoszenie: „Jest praca od
zaraz. 10 zł za godzinę. Wymagania: biegła znajomość internetu,
łatwość formułowania wypowiedzi, dyspozycyjność". Poszły tedy
małolaty na spotkanie rekrutacyjne i tam dowiedziały się, że cała
robota to siedzenie na internetowych forach i udział w dyskusjach.
Udział podług przesyłanych e-mailami i SMS-ami ściąg i instrukcji.
Proste? Otóż nie do końca... Zatrudniony ma obowiązek odwiedzać
różne kafejki internetowe i tylko stamtąd surfować po sieci. Chodzi
najpewniej o to, że prywatny komputer bardzo łatwo namierzyć, a jego
właściciela zidentyfikować. Kawiarenka zaś pozostaje w jakimś
stopniu anonimowa.
- No to co dokładnie mamy robić? - zapytał znajomy małolat.
- Jest rano jakiś news w portalu. Na przykład że ma powstać komisja
śledcza, czego chce LiD. Włączacie się więc do dyskusji na ten
temat - objaśnił prelegent.
- No i co piszemy?
- A to, to już my wam powiemy. Płacimy 5 złotych za jeden
opublikowany w portalu post. Można zarobić nawet 100 złotych
dziennie. Bez podatku. Z ręki do ręki. Każdy wybiera sobie własne
ksywy, czyli nicki. Najmniej kilka. Tak będziemy was rozpoznawać. I
tak rozliczać.
Z opisywanej tu grupy pięciu studentów nikt się nie zdecydował na tę
robotę. Ale ilu w Pcimiu, w Kaczych Dołach, w Rzeszowie, Kielcach,
Bydgoszczy i Radomiu odpowiedziało: TAK? W to nam graj. Kasa łatwa,
lekka i przyjemna.
Ilu? To widać, wchodząc na Onet, na WP, na Interię i inne portale.
Tak zmasowanego ataku na Platformę i LiD jeszcze nie widziałem.
Przeliczając wpisy, można stwierdzić, iż cała rządząca obecnie
koalicja plus lewica mają poparcie góra 10-procentowe (w
rzeczywistości ok. 60 proc). 90 natomiast procent populacji Polaków
kocha PiS (i rozpacza w imieniu ojczyzny po jego porażce), uwielbia
posłankę Sobecką i słucha Radia Maryja. Od rana do wieczora.
Przerywając to rozkoszne zajęcie tylko na wpisy w forach
dyskusyjnych.
No więc jest „Antek Emigrant", jest „prawdziwypolak",
jest „Aleksandra_IQ168"... I setki innych. Oni to robią dla forsy,
ale kto im płaci? Nietrudno się chyba domyślić. Cel? Też oczywisty:
hektolitry plwocin, tony wymiocin wlewających się co dzień do
internetu mają wywołać wrażenie, że tak myśli, że tak właśnie wierzy
lwia część „zdrowej substancji narodu". A kto jest innego zdania,
ten siedzi w jakiejś antypolskiej komuszej niszy i jest
wyalienowany, godny pogardy. Wierzcie mi - to działa. Działa także i
na opluwanych, którzy dzień w dzień poddawani są dawce sporego
stresu. Znam pewną miłą posłankę, która takie obsobaczające ją posty
bardzo przeżywa. Traci zapal i ochotę do działania. Czasem
jest „tylko" wściekła, czasem „aż" smutna. A przy okazji -
operatorzy, tj. cenzorzy portali internetowych, którzy masowo
odrzucają e-maile antyklerykalne i o treści anty-Kaczej powinni
pamiętać, że dopuszczając na portal oszołomów, tracą o wiele, wiele
więcej. W oczach normalnych ludzi.
„Musimy przemawiać do młodzieży. Musimy odzyskać internet!" -
krzyczał Kaczyński. Jego watahy słusznie odebrały te słowa jako
rozkaz.
MAREK SZENBORN
źródło "Fakty i Mity"