Co z ludzi robi religia...

12.01.08, 08:17
kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78525,4803100.html?as=2&ias=2&startsz=x

"Kamil i Agnieszka, chociaż mieszkają w Warszawie, ślub wzięli w
Zamościu. Specjalnie, żeby rodzice Agi mogli przyjść. Ojciec Kamila,
choć też z Zamościa, odmówił. - Ślub cywilny to dla niego nie ślub.
Kamil miał łzy w oczach, kiedy wyszedł od ojca ze zmiętym
zaproszeniem w ręku - mówi Aga."

Taka jest rola religii. Bóg, a w praktyce podporządkowanie zasadom
wyznaczanym przez kapłanów, ma być na pierwszym miejscu. Człowiek
jest odhumanizowany i ma się nauczyć, że najważniejsza jest
wierność, choćby najbardziej absurdalnym, regułom i obyczajom. Ma
cierpieć, jak wzorzec tego cierpienia, Jezus. Niewolnik ma pokochać
stan swojego niewolnictwa.

Nic więc dziwnego, że bardzo często duchowni traktują ludzi jak
bydło i stado naiwniaków, których trzeba doić. Wyłącznie.
    • grgkh "Sami swoi" 12.01.08, 18:34
      Chodzi o film pod tym tytułem. Właśnie sobie go wczoraj odświeżyłem. I tu jest analogiczny problem z ateizmem, który nie jest tolerowany w społeczeństwie zunifikowanym religijnie. Ach, ta wieczna ewangelizacja i misjonarstwo. Wszyscy muszą uwierzyć w tego samego Pana (boga lub kapłana), muszą być, jak to w modzie, jednakowo ubrani. A kto nie z nami, ten jest przeciwko.
Pełna wersja