Rekolekcje zamiast lekcji

27.02.08, 09:21
Cytat z pewnego forum (moje dzieci są za małe by brać udział w tej szopce)

jestem całkowicie przeciwna! i zła ... tzn nie jestem przeciwna
rekolekcjom, ale temu, że odbywają się zamiast lekcji w szkole, w
dodatku przez 3 dni ... dzieci wychodzą ze szkoły o 8.45, rekolekcje
sa pewnie od 9.00, trwają do 10.30, potem wracają do szkoły i siedzą
w świetlicy bo żadnych lekcji już w te dni nie ma... Jaki tego sens?
jak dla mnie żaden, pomysł chybiony, powinny być rekolekcje albo po
południu, po 17.00 powiedzmy czy jak tam kiedyś bywało... kto chciał
to szedl, albo zaraz po lekcjach w szkole, no, ewentualnie lekcje
lekko skrócone, ale nie 1,5 godzinki dziennie i strzepujemy
rączki... niech sobie dziecko siedzi w świetlicy cały dzień i sie
nudzi... nauczyciel narzeka na mało czasu w 2 semestrze, a tu
dodatkowe 3 dni "wakacji"... moje dziecko samo z siebie nie chce ani
pisać ani czytać, albo bardzo mało, jak lekcji nie ma to jeszcze
gorzej, bo tak to choć w szkole pracuje i coś jest zadane...
nie mówiąc o tym, ze moja córka też niezadowolona, że lekcji nie
będzie i ze ma iść na rekolekcje i siedzieć tyle czasu w
świetlicy ... w zerówce raz w zeszłym roku poszli z katechetką na
godzinkę do kościoła na rodzej rekolekcji, wg relacji córki ksiądz
mówił za cicho, niewyraźnie i nic nie słyszała i nie zrozumiała ...
druga sprawa, ja uważam, ze dzieci z 1 klasy są za małe na
rekolekcje i wystarczające są 2 lekcje religii w tygodniu...
ciekawa jestem waszym opinii, może mnie ktoś przekona do szkolnych
rekolekcji...

Teraz już ja..

Podobno to wynika z rozporzadzenia ministra edukacji. Ktoś coś wie na ten temat? Chciałbym zaoszczędzić dzieciom podobnych atrakcji oraz upewnić się że nie zostaną pozostawione same sobie przez 3 dni w roku. Poza tym jestem ciekaw co robią w tym czasie dzieci z rodzin nieprawomyślnych?
    • grgkh Re: Rekolekcje zamiast lekcji 27.02.08, 12:32
      Zgadzam się z tamtą panią całkowicie i mnie to też ogromnie wkurza. Nie znam podstaw prawnych rekolekcji zamiast normalnych lekcji, ale kiedyś słyszałem, że jest to z prawem zgodne. Niestety.
      • taela Re: Rekolekcje zamiast lekcji 27.02.08, 23:01
        Nie ma przepisu, który nakazuje udział w rekolekcjach. To, że dzieci
        wychodzą na te spotkania w czasie lekcji to wina dyrektorów, którzy
        nie chcą zadzierać z kościołem. A już zupełna paranoja jest
        sprawdzanie obecności albo żądanie usprawiedliwień.
        • 0golone_jajka Re: Rekolekcje zamiast lekcji 28.02.08, 08:30
          Sam jestem ciekaw jak to jest z tymi usprawiedliwieniami. Chętnie naopiszę dziecku, że w tym czasie był na Czarnej Mszy albo modlił się do Światowida, jeśli tylko mały przejmie "jajo" po tacie smile
    • marketa0 Re: Rekolekcje zamiast lekcji 28.02.08, 14:36
      Zabieranie cennego czasu, który powinien być poświęcony na kształcenie jest
      zwykłym złodziejstwem. To jest kwestia paru dni w roku. Nauczyciele mają chyba
      problem z realizacją i tak przeładowanego programu nauczania. Krótko mówiąc i
      tak nauczyciele zbiorą łomot za braki w kształceniu dzieci.
      Reasumując nauczyciele i dzieci stracą na tym złodziejskim procederze.
      pozdrawiam
      • gyokuro Re: Rekolekcje zamiast lekcji 29.02.08, 12:42
        To ja z punktu widzenia nauczyciela - szlag mnie trafia na te rekolekcje. Owszem
        - nauczycielowi też fajnie mieć trzy dni luźne, ale jednak rekolekcji nie
        powinno być zamiast lekcji. Ja akurat do kościoła nie biegam co niedzielę, itp.
        - ale Ci, którzy sądzą, że takie rekolekcje pomagają dzieciom w wierze są w
        błędzie, bo jak ja dzieciom zapowiadam, kiedy i o której, to słyszę komentarze
        typu 'hura, trzy dni wolne.'
        A w kwestii usprawiedliwień - muszę ich wymagać i muszę uzupełnić dziennik, kto
        jest, kogo nie ma. Bo jest to normalny dzień pracy, w trakcie którego ja za
        dzieci odpowiadam. Jeśli ktoś nie przyjdzie i w tym czasie wpadnie pod samochód,
        a w dzienniku nie jest odnotowane, że go nie było, to ja za to odpowiadam.
        Mogłabym usprawiedliwień nie wymagać (bo jednak po rekolekcjach dzieci wracają
        całe i zdrowe i paragraf o odpowiedzialności przestaje być ważny), ale wtedy
        oznaczałoby to, że ktoś ma trzy dni nieobecne nieusprawiedliwione, co wpływa na
        ocenę zachowania. Dlatego proszę o usprawiedliwienia, ale nie wymagam, by rodzic
        podał powód - bo to jest prywatna sprawa. Ktoś mi tylko pisze - 'proszę o
        usprawiedliwienie nieobecności mojego dziecka w dniach takich i takich. Podpis i
        już. Generalnie nie interesuje mnie dlaczego dziecka nie ma, jeśli go nie ma za
        zgodą rodziców.
        Pozdrawiamsmile
        • marketa0 Re: Rekolekcje zamiast lekcji 29.02.08, 13:16
          Z satysfakcją stwierdzamy, że mieliśmy rację jeśli chodzi o nauczycieli. Raz
          strata czasu cennego a z drugiej strony problem odpowiedzialności, którego nie
          braliśmy pod uwagę. Krótko mówiąc nie tylko złodziejstwo ale także unikanie
          odpowiedzialności za dzieci.
          No to już jest straszne i śmieszne zarazem....
          pozdrawaimy
          marta i beretelwi
        • jolunia01 Re: Rekolekcje zamiast lekcji 04.03.08, 12:02
          gyokuro napisała:

          > To ja z punktu widzenia nauczyciela - ... w kwestii
          > usprawiedliwień - muszę ich wymagać i muszę uzupełnić dziennik, kto
          > jest, kogo nie ma. Bo jest to normalny dzień pracy, w trakcie
          > którego ja za dzieci odpowiadam. ...

          Ktoś robi Wam (nauczycielom) wodę z mózgu. Wy odpowiadacie za dzieci
          w czasie zajęć dydaktycznych - rekolekcje nimi nie są, więc
          żądanie "usprawiedliwienia" jest po prostu naduzuciem. To, co robi
          moje dziecko w czasie, w którym nie odbywają się zajęcia lekcyjne
          jest moją i jego prywatna sprawą i nie muszę
          niczego "usprawiedliwiać". Trzeba się bowiem zdecydować, czy jest
          to - mimo wszechobecnej i nachalnej indoktrynacji kościelnej -
          szkoła świecka, w której ocenia się wiedzę, czy placówka
          katechetyczna, w której ocenia sie praktyki religijne.
          • gyokuro Re: Rekolekcje zamiast lekcji 04.03.08, 21:06
            Fajnie, że Ty się zgadzasz za swoje dziecko odpowiadać w tym czasie - ale to nie
            zawsze jest tak różowo. To sprawdzanie listy itp. wynika właśnie z tego, że się
            kiedyś jakiś rodzic czepił, że jego dziecku coś się stało w czasie, kiedy
            teoretycznie było pod opieką nauczyciela. Więc my wolimy mieć to napisane czarno
            na białym, że dziecka nie było.
            • jolunia01 Re: Rekolekcje zamiast lekcji 05.03.08, 11:26
              Wiem, że nauczycielom łatwo nie jest, bo naciski, opinia... itp.,
              ale - powtarzam - nauczyciel odpowiada za dzieci w czasie zajęć
              dydaktycznych lub innych organizowanych przez szkołę. Rekolekcje
              nimi nie są. Ja już w kolejnej szkole to przerabiam i ciągle
              spotykam się z problemem "usprawiedliwień". Zapewnienie dzieciom
              bezpieczeństwa w czasie rekolekcji to nie jest zadanie szkoły.
              Szkoła może zapewnić opiekę (i odpowiadać za bezpieczeństwo) tym
              dzieciom, które na rekolekcje nie chodzą, a w normalnych warunkach w
              tym czasie są w szkole. Wiem, że sprawa nie jest łatwa, ale skoro na
              co dzień nikt nie wymaga ode mnie oświadczeń, że moje dziecko może
              samo iść do szkoły i samo z niej wracać, to nie ma żadnego
              uzasadnienia żądanie tegoż w dni rekolekcji.
              • gyokuro Re: Rekolekcje zamiast lekcji 07.03.08, 13:57
                Jak dyrektor wydaje rozporządzenie dla nauczycieli, że w czasie rekolekcji
                sprawują opiekę, to co ja mogę? W takim kraju żyjemy... Ja wolę zawsze listę
                sprawdzić, żeby nikt się mnie nie czepiał. Konformizm pewnie... Ale spokój.
    • xtrin Re: Rekolekcje zamiast lekcji 01.03.08, 00:17
      Jest dla mnie skandalicznym, że coś takiego się praktykuje.
      Ciekawa jestem jaka jest tego podstawa prawna.

      Swoich podstawówkowych rekolekcji nie pamiętam, ale chyba były po lekcjach.
      Natomiast w liceum po obowiązkowej zbiórce w szkole i odnotowaniu obecności szło
      się do kościoła przy bardzo małej czy zgoła żadnej kontroli nauczycieli. Mniej
      więcej połowa uczniów do kościoła nie docierała zbaczając po drodze do różnych
      knajp.

      A przy okazji przypomniało mi się, że w liceum uroczysty początek roku także był
      organizowany w kościele i połączony z mszą święta. Wówczas wydawało mi się to
      tylko głupie, dziś mnie lekko przeraża.
      • gyokuro Re: Rekolekcje zamiast lekcji 03.03.08, 23:38
        A u nas te rekolekcje sa właśnie teraz... I one dzis trwały 35 minut!!! No,
        zgroza po prostu.
Pełna wersja