Mariaż nauki z wiarą

16.03.08, 22:22
Czy to możliwe? Moim zdaniem nie, ale są tacy "naukowcy", którzy uważają, iż wszystko jest w porządku. A oto wywiad z takim człowiekiem.

Czy istnieje metoda, by debilowi wytłumaczyć, że jest debilem i by on tę opinię o sobie zaakceptował? Oczywiście, ze to się nie może udać. W ten sposób, od zawsze, wygląda dyskusja między nauką i wiarą. Jaki jest stosunek ludzi ufającym dogmatom do racjonalizmu, to mozna wyczytać z następującego fragmentu powyższego wywiadu:

"- Profil referatów wygłaszanych w ramach seminariów w Castel Gandolfo obejmował z jednej strony fizykę i matematykę, a z drugiej filozofię i teologię. Moje referaty mieściły się właśnie w tej formule. Ojciec Święty raczej nie podejmował dyskusji, ale bardzo uważnie słuchał. Podczas jednego z takich seminariów wręczyłem Papieżowi w przerwie między referatami swoją książkę i opowiedziałem mu, co ona zawiera. "Tak, ale pan o tym mówił 2 lata temu" - powiedział Papież. Co prawda było to 4 lata wcześniej, ale pamiętał to, choć miał cały świat na głowie i setki spraw każdego dnia. To było bardzo wzruszające. Natomiast, gdy ktoś nie mówił zbyt ciekawie, Jan Paweł II po prostu odmawiał Różaniec. Podczas tych niezapomnianych seminariów można było wiele godzin przebywać z Ojcem Świętym."

I to są te SŁYNNE seminaria... smile))
    • edico Re: Raczej miraż wiary z nauką 17.03.08, 00:39
      Od 2 tys. lat starają się nasi religianci naukowo udowadniać wyższość wiary nad
      nauką, a wychodzi to, co wychodzi. A później - wszystko zależy od miejsca pod
      dywanem smile)
    • marketa0 Re: Mariaż nauki z wiarą 17.03.08, 16:07
      Ty nie cytuj naukowców
      Ty cytuj uczonych

      nawiasem mówiąc Ty czytasz ten chłam? = Nasz Dziennik ?
      • grgkh Re: Mariaż nauki z wiarą 18.03.08, 18:44
        marketa0 napisała:

        > nawiasem mówiąc Ty czytasz ten chłam? = Nasz Dziennik ?

        Nie wiem, dlaczego miałoby to być aż tak naganne. wink W końcu kiedyś czytałem inny chłam, mający tysiące lat zapis historii zmagania się pewnego narodu wybranego z wydedukowanym przezeń wizerunkiem istoty najwyższej. Ale dobrze mi ta lektura zrobiła. Także późniejsze kontakty z ludźmi starającymi się zmieniać świat według reguł zawartych w tej księdze. Teraz wiem, co dobre, a co złe. Nie dlatego że tam były wskazówki na ten temat, a ja w nie bezkrytycznie uwierzyłem, ale dlatego że przekonałem się jakiej są one wartości i co potrafią zrobić z ludźmi, którzy mogliby bez nich być lepszymi niż są.

        A na ten właśnie temat natrafiłem na jakimś forum i zachęcony dostępnym tam linkiem poczytałem sobie. Jak widzisz, z korzyścią i dla Ciebie, bo bez tego pewnie nie wiedziałbyś o sprawie. wink
Pełna wersja