grgkh
21.03.08, 22:44
Przyszło mi do głowy pewne skojarzenie, a ciekawi mnie, czy komuś z Was też to kiedyś chodziło po głowie.
Kaczyński Lechu w swym niedawnym, ale słynnym na zawsze orędziu podkreślał zagrożenie możliwością zwrotu przynajmniej części wartości mienia "zagrabionego" Niemcom opuszczającym ziemie odzyskane przez Polskę po IIWŚ. Podobno nas na to nie stać. Abstrahując od tego, że wszystkie pozostałe państwa UE mają już tego typu sprawy roszczeniowe dawno uregulowane i ich to nie zrujnowało, a więc sprawa jest właściwie bardziej formalna niż dobijająca ekonomicznie, to dziwne mi się wydało, że nie wspominał o innej, mieszczącej się w tej samej kategorii. Chodzi oczywiście o "zwrot" zagrabionych przez PRL, i nie tylko, majątków kościelnych. Kościółkowi dostają pełną wartość, a nie jakiś tam uzgodniony udział, i to z procentami.
Gdy sobie to uświadomiłem, to krew we mnie znów zawrzała. Pasożytnictwo, bezczelność, arogancja, łupiestwo to cechy kościelnej kasty od zawsze. FiM dużo tego typu faktów, w cyklu roli kościoła w historii Polski opisywały. A tu proszę, na naszych oczach, codziennie, w pełnym blasku jupiterów, z poklaskiem głowy państwa polskiego coś tam bełkoczącej o zagrożeniach, ale nie z tej strony, bo ta głowa jakaś otumaniona i nie potrafi prostych faktów kojarzyć, bo ta głowa, to jakby jedna z głów kościelnej hydry.