grgkh
31.03.08, 11:52
"Klerykalizm to postawa, wedle której ksiądz traktuje świeckiego jak
bezradne, głupie dziecko. Duchowny powie, gdzie jest zło, gdzie jest
dobro, duchowny objaśni, wyjaśni, nakieruje, bo świecki niczego nie
wie. Duchowny zna prawdę, świecki jest ślepy. A kto duchownemu dał
do tego prawo? To musiało się źle skończyć."
Dalszy ciąg tutaj:
www.gazetawyborcza.pl/1,76498,5044320.html
A ja powiem więcej, że każdy uczciwy człowiek pownien być
antyklerykałem. Ale jeśli odrzucić kler, kapłaństwo, szamaństwo, to
co zostanie? Kto będzie się zajmował wciskaniem kitu i
indoktrynacją? Taka religia upadnie. I w ten sposób, dzięki
naturalnej selekcji, na świecie pozostały religie, które widzą sens
swojego istnienia w tym, by istnieć dla siebie (czyli dla kleru!).
Bo to nieprawda, że "ludziom TEGO potrzeba", ale ponieważ "ludziom
potrzeba czegoś", to wciska się tam (w miejsce dowolnych ludzkich
potrzeb) zakłamana od samych założeń religia. Jest jej wszystko
jedno, czy działa uczciwie, czy nie - ma mówić ludziom, że jest
lekarstwem, choć jest tylko placebo.
Uczciwy, myslący człowiek, widzący skąd naprawdę pochodzi zło (bo
przecież od religii, a nie od ludzi, którzy ją szerzą), powwinien
być nie tylko antyklerykałem, ale i przeciwnikiem religii.