grgkh
01.04.08, 06:57
Wycinać, czy nie wycinać?
Telewizja kościółkowa PULS popisała się ostatnio wycięciem scen
erotycznych z dwóch filmów. Najpierw była "Perła w koronie",
potem "Gorączka", klasyka polskiego kina. Kiedyś by mnie to
wkurzyło, ale teraz oferta programowa jest tak bogata, że przecież
wcale nie trzeba właśnie tej telewizji oglądać. A więc może nie jest
to takie naganne. Jeśli chcą sobie tak cenzurować filmy, to niech to
robią. A jednak jest problem. W świecie, w którym obowiązują pewne
normy HODUJE się celowo (dla religii?) ludzi utrzymywanych w
przeświadczeniu, że TO JEST ZŁE. Ci ludzie - być może ich grono za
sprawą możliwości dawanych przez tę niszę będzie rosło - mają wpływ
na resztę społeczeństwa, bo jednak nie chowaja się po kątach, lecz
bywają głośni, nawet w mediach. Nabierają odwagi, by swój
światopogląd GŁOŚNO i AGRESYWNIE wykrzykiwać. I tak oto za sprawą
innych od wycenzurowanych norm obyczajowych narasta AGRESJA. Bo nie
to jest groźne w fakcie cenzury, ze ona istnieje, ale że nadaje się
temu zdarzeniu etykietkę ZŁA i organizuje sie w intencji jego
zwalczania akcję.
Wiele z podobnych temu wydarzeniu faktów nie zaistniałoby w ogóle w
mediach i nie nakręcało atmosfery walki, gdyby nie pretekst. No i w
końcu dochodzimy do źródła - tak naprawdę, to chodzi ZAWSZE o władzę
(religii nad ludźmi) i profity, które z tej władzy dla władających
wynikają. A wszystko odbywa się pod przykrywką zabiegania
o "najwłaściwszą" moralność i dobro.
www.tvn24.pl/0,1544358,wiadomosc.html