grgkh
04.04.08, 18:44
Mistycy o mechanice kwantowej
Przerażające jest, jak bardzo się próbuje nami manipulować. Czyni
się to, bo podlegający teym manipulacjom nie potrafią odróżniać
logicznych sprzeczności. Czy dlatego, ze nikt ich nie nauczył tego
(zakładamy wtedy domyślnie, że człowiek rodzi się bez takiej
zdolności), czy może jednak żyjemy w świecie, w którym podlegamy
pewnej tresurze. Treserem, a potem beneficjentem korzyści
wynikających z tego stanu, jest religia.
Wielokrotnie, także i na tym forum, miałem okazję rozmawiać z
ludźmi, którzy uważali, ze logikę można stosować wybiórczo, wtedy,
gdy jest to z jakiegoś powodu, celowo korzystne. Dla kogo lub czego?
Dla ocalenia w ich świadomości tez uznanych za prawdę, dla
przetrwania dogmatów.
Po przeczytaniu tego artykułu uświadomiłem sobie, że to jest jedna z
głównych przyczyn zła na świecie.
Nasze poglądy MUSZĄ ewoluować. Nie tylko z powodu uzupełniania
naszej, wciąż niepełnej wiedzy, ale także dlatego, że jej część jest
przyjmowana TYMCZASOWO jako niesfalsyfikowana, bo nie było ku temu
możliwości. Taki stan umysłu, wizji świata, mamy wszyscy, bo
przecież na co dzień obserwujemy, co się wokół nas dzieje i do
przebiegu zdarzeń dopowiadamy sobie, nie wiadomo czy prawdziwe,
przyczyny i mechanizmy działania.
Za tą właściwością naszego myślenia, podpartą przyjęciem dla siebie
roli człowieka, który potulnie poddaje się kierowaniu przez innych,
ukrywa się zgoda na dogmatyzm. Godzimy się na nieścisłość, a potem
potwierdzamy ją "wiarą", czyli całkowitym podporządkowaniem się jej
i już nie dość, że nie chcemy jej weryfikacji, ale gotowiśmy w jej
obronie zastawić nasze życie.
Nie byłoby tego, gdybyśmy logice i racjonalizmowi pozostawili w
naszym myśleniu rolę nadrzędną. Nie pozwoliłoby to dogmatom rządzić
nami. Bylibyśmy bardziej skorzy do wspólnego dochodzenia do prawdy
wtedy, gdy prezentujemy odmienne stanowiska, bo przecież, gdy sobie
przeczą, to oba słuszne być nie mogą. Co najwyżej oba są fałszywe.
W zalinkowanym tekscie wyraźnie widać to, że ten fałszywy styl
myślenia wdziera się do nauki, kalając ją i zacierając w świadomości
społecznej granicę pomiędzy nauką i paranauką. A przecież ta granica
jest jednoznaczna i ostra.