grgkh
14.04.08, 18:36
wiadomosci.onet.pl/1729440,441,item.html"[...]
Zarówno Clinton jak i Obama sporo czasu poświęcili na mówienie o moralnych i duchowych rozterkach, choć i tak nie uciekli od spraw przyziemnych. Clinton nawiązała do ubiegłotygodniowej wypowiedzi Obamy, który stwierdził, że dekady niespełnionych obietnic Waszyngtonu i cięć miejsc pracy sprawiły, że wielu mieszkańców Pennsylwanii jest "rozgoryczonych".
[...]"
Politycy płaszczą się przed wyborcami, którzy chcieliby widzieć cały świat podporządkowany religii.