grgkh
27.05.08, 00:32
Takie pytanie zadał dziś K. Durczok w Faktach (a może faktach po faktach), gdy komentował planowany wyczyn skoku na powierzchnię Ziemi ze "stratosferycznej" wysokości 40 km. To niewyobrażalne, gdzie chcemy się dostać, co i jak chcemy zrobić. ADRENALINA. Jej fale zalewające nasze mózgi i rozkosz, której wtedy doznajemy. Przestaje się liczyć życie, najwyższa wartość. Ważniejsza jest gra, w której uczestniczymy i możliwość zwycięstwa. Ważniejsza jest rywalizacja z kimkolwiek, z czymkolwiek, a im większe wyzwanie, tym większa radość z pokonania trudności lub przeciwnika.
Dzięki temu, choć w niewyobrażalnie mniejszej skali, przetrwała pierwsza iskra życia, pierwszego programu powielania organizmu, znacznie prymitywniejszego od komórki. Zwyciężył, bo przetrwał. Przetrwał, bo zwyciężył.
Dziś skaczemy z kosmosu na Ziemię z prędkością przewyższającą prędkość dźwięku w atmosferze i ekscytujemy się sięganiem aparatami przedłużającymi percepcję naszych zmysłów aż do powierzchni Marsa.
Chcemy wiedzieć, widzieć, czuć i wciąż nam mało. Jak daleko jeszcze można? Co nam się uda wymyślić i zamienić to w działanie?
Świat jest piękny, fascynujący, bo tak dużo jeszcze jest przed nami.