Mit Stwórcy i Stworzenia

03.07.08, 13:34
KWESTIA: czy Stworzenie jest czymś całkowicie odmiennym od Stwórcy,
czy też nie?

Mamy tutaj dwie opcje:

1)
Jeśli Stworzenie jest czymś całkowicie odmiennym od Stwórcy, to nie
ma żadnego sposobu, żeby Stworzenie poznało Stwórcę - to są dwie
całkowicie oddzielne, autonomiczne sfery, które nie mają możliwości
wchodzenia z sobą w jakikolwiek kontakt. Każda próba określenia
Stwórcy przez Stworzenie byłaby jedynie wyobrażeniem Stworzenia o
Stwórcy, a nie prawdą o nim.

Jeśli nawet tych wyobrażeń byłoby nieskończenie wiele i któreś
spośród nich byłoby tym prawdziwym, to i tak nie byłoby możliwości
sprawdzenia czy to właśnie ono jest prawdziwe, bo dwa doskonale
autonomiczne byty nie mogą w żaden sposób wejść z sobą w jakąkolwiek
relację. Każda relacja obopólnie naruszyłaby ich autonomię.

Podobnie z tego samego powodu doskonale autonomiczny, niezależny od
Stworzenia Stwórca nie może przekazać Stworzeniu prawdy o sobie.
Również z tego samego powodu Stwórca nie jest w stanie niczego
stwarzać, więc samo założenie istnienia autonomicznego Stwórcy i
Stworzenia jest nielogiczne, chyba że zarówno Stwórca, jak i
Stworzenie istniałyby niezależnie i odwiecznie - ale wtedy jaki
byłby sens nazywania obu tych współistniejących równolegle do
siebie, lecz całkowicie odrębnych bytów mianem Stwórcy i Stworzenia?

Jeśli nawet założymy, że Stwórca wszedł ze swoim Stworzeniem w
kontakt i przekazał mu prawdę o sobie, naruszyłoby to niezmienność
Stwórcy, bo każda akcja rodzi reakcję. Stwórca przed przekazaniem
Stworzeniu prawdy o sobie, nie byłby już tym samym Stwórcą, który
prawdy o sobie jeszcze nie przekazał. Skoro Stwórca się zmienił,
oznaczałoby to, że nie jest absolutny, lecz jest zależny i podlega
zmianom, tym samym nie można byłoby go uznać go za ponadczasowy
niezmienny Absolut, ale za jeden z licznych przemijających
fenomenów.

Tutaj ktoś może wysunąć kontrargument, że ponadczasowy Stwórca
stwarza Stworzenie i przekazuje mu prawdę o sobie w swoim
ponadczasowym teraz, poza jakąkolwiek przyczynowością. Zmusza to
jednak do przyjęcia pewnego warunku: Stwórca musi w swoim
ponadczasowym teraz zawierać wszystkie przczyny wszystkich zjawisk,
które Stworzenie postrzega nie jako jednoczesne, lecz linearnie
rozwijające się w czasie. Tym samym mamy tutaj do czynienia z
absolutnym determinizmem, każde zjawisko będące wykreowane w
ponadczasowym teraz przez Stwórcę jest całkowicie zależne od jego
nieograniczonej woli, a to implikuje stwierdzenie, że każdy akt
skierowania się Stworzenia ku Stwórcy jest od Stworzenia niezależny.

Dlaczego zatem Stwórca miałby karać Stworzenie wiecznym potępieniem
za postawę Stworzenia, na którą Stworzenie nie miało żadnego wpływu?
A jeśli Stworzenie miałoby taki swój własny wpływ, to tym samym
ograniczyłoby nieskończoną wolę Stwórcy, który w takim wypadku nie
zasługiwałby na miano absolutu.

Te kwestia można ciągnąć jeszcze długo, ale z tego co mi wiadomo
nikomu nie udało się na nie przekonująco odpowiedzieć z poziomu
wiary w istnienie jakichś realnych, autonomicznych bytów. Druga
opcja dotycząca relacji Stwórcy i Stworzenia jest moim zdaniem
znacznie ciekawsza:
    • j.wierny Re: Mit Stwórcy i Stworzenia 03.07.08, 13:36
      2)

      Jeśli Stworzenie NIE jest czymś całkowicie odmiennym od Stwórcy, to
      rodzi się kolejna kwestia. Skoro pomiędzy Stwórcą a Stworzeniem nie
      istnieje żadna ostateczna, realna granica, to jaki jest w ogóle sens
      mówienia o Stwórcy i Stworzeniu, i skąd wziął się ten podział, który
      nie ma w istocie żadnego zakotwiczenia w rzeczywistości, która
      poprzez zaprzeczenie absolutnej odmienności Stwórcy i Stworzenia
      musiałaby w takim razie być absolutnym Jednym?

      Skoro rzeczywistość jest absolutnym Jednym, to jak wytłumaczyć
      przyczynę podziału na Stwórcą i Stworzenie? Jak w tym, co jest
      Jednym i Wszystkim może dojść do takiego błędnego rozróżniania? Nie
      ma takiej możliwości, a jeśli już dochodzi, to podział ten jest
      czysto iluzoryczny, w jakiś sposób obrazuje potencjał wielości
      Jednego i Wszystkiego: pomimo tego, że podział na Stwórcę i
      Stworzenie jest błędem, w Jednym i Wszystkim jest miejsce również na
      taki błąd. Tym samym Jedno i Wszystko nie może charakteryzować się
      istnieniem samym w sobie, charakteryzuje go pewna dynamika, a nie
      wewnętrzna stabilność

      Tutaj dochodzimy do miejsca gdzie rodziły się różnego typu
      najbardziej zaawansowane mistyczne nurty, których celem było
      odrzucenie podziału na Stworzenie i Stwórcę. Co ciekawe powstawały
      one w obrębie tradycji, w których podział ten był powszechnie
      przyjęty. Co jeszcze ciekawsze: nurty mistyczne stosowały nawet
      terminologię dualistycznych tradycji, z których powyrastały. Nie
      dotyczyło to chyba tylko mistycznych tradycji buddyzmu, w którym
      podział na Stwórcę i Stworzenie w ogóle nie był brany pod uwagę.
    • grgkh Re: Mit Stwórcy i Stworzenia 15.07.08, 08:58
      A ja mam pytanie następujace: czy rodzice są Stwórcami swojego
      potomka?
      • j.wierny Re: Mit Stwórcy i Stworzenia 16.07.08, 12:03
        grgkh napisał:

        > A ja mam pytanie następujace: czy rodzice
        > są Stwórcami swojego potomka?
        >
        W przypadku sfery somatycznej obstawiałbym jednak "program"
        zakodowany w DNA, który odpowiada za embriogenezę wink Generalnie w
        sferze tej rodzice nie stwarzają swojego potomka, dają tylko pewne
        warunki początkowe:
        pl.wikipedia.org/wiki/Zygota
        a reszta rozwoju osobniczego wydarza się raczej bez ich ingerencji w
        zakodowany proces. Tak mi się zdaje, nie jestem specjalistą w
        embriologii smile

        jw
        =================================
        CyberSangha - buddyzm w Polsce
        www.buddyzm.edu.pl
Pełna wersja