Idziesz sobie górskim szlakiem, cisza,słoneczko

20.08.08, 08:43
ptaszki fruwają, szukasz oznakowań na drzewach a tu zza jakiegoś buka wychodzi
postać Jezusa i zbliża się do ciebie.
Będąc ateista albo agnostykiem co robisz wiedząc że w tym momencie jesteś
trzeźwy i nieodurzony lekami ani narkotykami?
Uciekasz?
Klękasz?
Czy zadajesz ciężkie pytania? (ja bym tak zrobiłwink)

I czy po takim spotkaniu zmieniłby ci się światopogląd religijny?

Nie mam na myśli spotkań z boską postacią typu chmurka, światełko, naciek na
ścianie czy oknie.
Tu jest konkret wink
    • judith79 Re: Idziesz sobie górskim szlakiem, cisza,słonecz 20.08.08, 08:48
      widzialam keidys na miescie goscia co myslal, ze jest jesusem, jakos nie zrobil
      na mnie wrazeniatongue_out
    • grgkh Re: Idziesz sobie górskim szlakiem, cisza,słonecz 20.08.08, 11:27
      > Czy zadajesz ciężkie pytania? (ja bym tak zrobiłwink)
      >
      > I czy po takim spotkaniu zmieniłby ci się światopogląd religijny?

      Prawdziwy Jezus? wink

      Na drugie pytanie sam odpowiadasz.

      Co to znaczy prawdziwy? Nic, co istnieje poza nami nie jest prawdziwe, ani fałszywe. To JEST jako informacja i to nie bezpośrednia, ale przetworzona poprzez nasze zmysły, a więc nieobiektywna. Prawdziwość lub fałszywość to wyłącznie nasza ocena. To nasza deklaracja. Prawdziwy Jezus to ten, którego uznamy za prawdziwego.

      Tak więc uznając tę postać za prawdziwą automatycznie określam światopogląd. Choćby na chwilę. Zresztą nasze poglądy zawsze są tylko chwilowe, choć spora ich część, poprzez odnoszenie się do tych samych zasobów pamięci wraca w takiej samej lub bardzo podobnej formie stwarzając wrażenie stałości rozciągniętej w czasie.

      A pytania? Ja z raczej korzystm z okazji do rozmów na takie tematy, niezależnie od tego jaką opcję światopoglądową wyznaje mój rozmówca. Ale czy można zakładać, że sym Boga smile, wdawałby się w durne dysputy ze mną? W argumenty logiczne i sofizmaty? Czy wolno nam stawiać takie "wyobrażenie" boskości na poziomie umysłowym przeciętnego, prymityuwnie i fałszywie myślącego teologa? Bo przecież obraz Boga to obraz infantylny, stworzony przez ludzi. Jeśli taki miałby być Bóg, to jest on umysłowo gorszy niż logicznie i poprawnie myślący człowiek, a więc nie jest to Bóg.

      Z kim miałaby się taka dyskusja odbywać? Z tym prymitywnym obrazem, czy z rzeczywistą, jakąś boską mądrością? Jeśli my potrafimy swoimi wątpliwościami podważać wszystko, co dotyczy Boga, to znaczy, że to wszystko jest fałszywe. Musi być takie, bo gdyby mogło być odwrotnie, to ktoś z "uczonych" teologów już by to wcześniej powiedział, domyśliłby się tego.

      Sa tylko dwie możliwości - wątpić i dociekać (droga do wiedzy) lub zrezygnować z szukania i przyjąć bezwarunkowo (stagnacja z dużym prawdopodobieństwem, że to fałsz).

      Taka rozmowa z Jezusem jest logicznie NIEMOŻLIWA. smile))

      A z udającym Jezusa można sobie pogadać. Jak tu na forum. wink
Pełna wersja