Wiara?zdefiniuj..

30.08.08, 00:20
Chciałabym się dowiedzieć jak wygląda Wasza wiara w Boga...
Staracie się być przykładnymi chrześcijanami, chodzicie do kościoła
co niedziele, zmawiacie pacierz, co daje Wam wiara, czy w ogole
wierzycie w Boga?
Jest przecież wiele religi, a każda religia ma swojego Boga. Ja
pochodzę z katolickiej rodziny, moja rodzina wierzy w Boga, chociaż
nie wiem na czym to wierzenie polega skoro rodzice nie chodzą do
kościoła, nie widziałam też żeby się kiedykolwiek modlili. Można
wierzyć na swoj sposób np nie chodząc do kościoła?
Mało jest chyba ludzi, którzy w pełni oddają się Bogu, jego
przykazaniom nawet jeśli są chrześcijanami. Każdy z nas popełnia
błędy. Dzięki nim uczymy się być lepszymi ludźmi.
Ja do końca nie wiem czy wierze w Boga. Przekazano mi podstawową
wiedzę o tym że to właśnie Bóg stworzył świat, ludzi ale jest wiele
rzeczy, których nie umiem pojąć. Czasami wszystko wydaje mi się
bezsensu. A trudno jest przecież żyć z takim odczuciem. Dlatego
czasami zastanawiam sę czy warto jest poświęcać tyle czasu na
rozmyślania o Bogu jak i tak nie ma pewności, że rzeczwiście
istnieje.Wiadomo, ze lepiej jest myśleć, że Bóg istniej, że nas
chroni od złego. Mamy wtedy poczucie bezpieczeńswa.
Chciałabym wierzyć w Boga, ale nie chce od niego nic oczekiwać, zeby
uniknąć niepotrzebnego żalu, ze niby jest modle się do niego a on
nie spełnia moich prosb.
Trudno to wszystko zrozumieć i poukładać w jedną całość...
    • dunajec1 Re: Wiara?zdefiniuj.. 30.08.08, 00:41
      Wiara jest to sluchanie w ciemno co gadaja klechy, i nic nie gadac
      tylko siegac do portfela po "datki"
    • alana_chan Re: Wiara?zdefiniuj.. 30.08.08, 00:57
      Co do mnie to juz dawno oddzielilam wiare w Boga od religi i kultu.

      Zaczne od tych ostatnich.
      Do kosciola przestalam chodzic wieki temu, krodko po bierzmowaniu. Wlasnie na
      tej "uroczystosci" przekonalam sie czym dla mnie jest religia - okazala sie ona
      zbiorem klepanych modlitw, rytualow, tradycji za ktorymi jednak nie ma nic co
      byloby dla mnie wartosciowe.

      Co do Boga to wole okreslac ta istote jako "sily ponad swiatem" [tak mam
      "uczulenie" na religie katolicka i jej terminologie] i uwazam ze takie sily
      istnieja. Nie jest to jednak do konca wiara a raczej rezultat pewnych przezyc,
      do ktorych co prawda pasuja rownierz inne wyjasnienia to jednak to o ingerencji
      sily ponad swiatem w moje zycie najlepiej pasuje do caloksztaltu danego zdazenia.
      Czy mysle o tych silach na codzien, czy zaprzatam sobie nimi glowe?
      Odpowiedz brzmi nie, wiem/wierze ze one istnieja ale sa tak dalekie i potezne ze
      moje dzialania i mysli nie maja dla nich znaczenia, ot czasem zdecyduja sie
      ponownie pojawic w moim zyciu i "namieszac", najczesciej na lepsze.

      PS: aktualna nazwa forum jest nieco mylna, szybciej znajdziesz tu ateistow,
      agnostykow i wolnomyslicieli niz katolikow.
    • truten.zenobi wiara vs. religia... 30.08.08, 21:09
      myśle że wiara ma niewiele wspólnego z religią.
    • krytykantka07 Re: Wiara?zdefiniuj.. 31.08.08, 00:00
      monika16551 napisała:

      > Chciałabym się dowiedzieć jak wygląda Wasza wiara w Boga...
      > Staracie się być przykładnymi chrześcijanami, chodzicie do
      kościoła > co niedziele, zmawiacie pacierz, co daje Wam wiara, czy w
      ogole > wierzycie w Boga?

      Przykładny chrześcijanin do kościoła nie chodzi, bo gusła rodem ze
      starożytności podobać sie mogły Jehowie, ale nie Bogu. Bóg kapłanów
      nie powołał, a religia, którą zapoczątkował Jezus była bardziej
      podobna do filozofii. Ludzie kochali swoich bliźnich, a po śmierci
      wszyscy szli do nieba. I niczego wiecej robić nie potrzebowali.
      Czyli zupełnie jak ateisci, bo oni są najlepszymi chrzescijanami.

      > Jest przecież wiele religi, a każda religia ma swojego Boga.

      Nie religia ma boga, tylko kapłani reprezentują boga i są jego
      pośrednikami ( samozwańczymi oczywiscie ). Ich bogiem jest tylko
      mamona.

      Ja > pochodzę z katolickiej rodziny, moja rodzina wierzy w Boga,
      chociaż > nie wiem na czym to wierzenie polega skoro rodzice nie
      chodzą do > kościoła, nie widziałam też żeby się kiedykolwiek
      modlili.

      To o niczym nie świadczy. Mogą sie modlić w ukryciu, tak jak nakazał
      Jezus. Ważniejsze jest czy w Twoim domu jest/była miłosć bliźniego,
      czy tylko po spowiedzi i do następnych grzechów.

      Można > wierzyć na swoj sposób np nie chodząc do kościoła?

      Przede wszystkim wtedy. Chodząc do koscioła wierzysz w kler, a to
      bałwochwalstwo.

      > Mało jest chyba ludzi, którzy w pełni oddają się Bogu, jego
      > przykazaniom nawet jeśli są chrześcijanami. Każdy z nas popełnia
      > błędy. Dzięki nim uczymy się być lepszymi ludźmi.

      Nie łudź się. Prawdziwy chrześcijanin pracuje nad sobą, a nie liczy
      na wybaczenie. Ta religia jednak czegoś wymaga. I na pewno nie jest
      to samozadowolenie i usprawiedliwienie swoich błędów, bo wtedy
      szybciej usprawiedliwisz cudze błędy. A o to chodzi klechom.
      Usprawiedliwiasz błędy klechów i modlisz sie za nich, a oni robią z
      Tobą co chcą, a Ty naiwnie wierzysz, że Bóg ich wybrał. Może i tak
      ale ten bóg to mamona.

      > Ja do końca nie wiem czy wierze w Boga. Przekazano mi podstawową
      > wiedzę o tym że to właśnie Bóg stworzył świat, ludzi ale jest
      wiele > rzeczy, których nie umiem pojąć. Czasami wszystko wydaje mi
      się > bezsensu. A trudno jest przecież żyć z takim odczuciem.

      To akurat najmniejszy problem czy Bóg stworzył świat. Najważniejsze,
      że nas kocha, a wiara w Niego nie pozwoli nam dać się zniszczyć, bo
      jesteśmy Jego dziećmi i jest w nas godność dziecka Bożego. Ona
      stawia mur dla każdej dyskryminacji. Dlatego możemy stawić opór tym,
      co chcą ingerować w nasze życie i każą nam żyć, tak jak oni uznają
      za słuszne.

      Dlatego > czasami zastanawiam sę czy warto jest poświęcać tyle
      czasu na > rozmyślania o Bogu jak i tak nie ma pewności, że
      rzeczwiście > istnieje.Wiadomo, ze lepiej jest myśleć, że Bóg
      istniej, że nas > chroni od złego. Mamy wtedy poczucie bezpieczeńswa.

      Bóg nas chroni od złego. Ale od zła, które popełniają ludzie w Jego
      imię chronić nas nie może. Nie ocalił heretyków gdy byli paleni
      przez wyznawców Boga na stosach za to, że byli mądrzejsi od kleru.
      W KK jest szatan i dlatego im więcej ludzi do niego należy tym
      trudniej Bogu z nim walczyć.

      > Chciałabym wierzyć w Boga, ale nie chce od niego nic oczekiwać,
      zeby > uniknąć niepotrzebnego żalu, ze niby jest modle się do niego
      a on > nie spełnia moich prosb. > Trudno to wszystko zrozumieć i
      poukładać w jedną całość...

      Gdybyż to było takie łatwe. Aby Bóg spełniał nasze prośby musiałaby
      na całym świecie być miłosć bliźniego. A tymczasem są wojny
      religijne w imię Boga...
    • watanabe.miharu Re: Wiara?zdefiniuj.. 14.09.08, 20:43
      O sobie pisac nie będę, bo nie wierzę w boga/bogów.
      Moja babcia zdaje się wierzy, więc mogę napisac o niej. Jej wiara na zewnątrz prezentuje się religijnością o następujacych objawach: klepie pacierze przez godzinę rano i dwie godziny wieczorem, co tydzień lata do kościółka, i przyjmuje kleche "po kolędzie". Uważa nas (rodziców, mnie i brata) za jakieś niesforne istoty, za które musi się modlić, skoro my nie chcemy tego robićwink
      Ale babcia jest OK, a te jej śmieszne dziwactwa nam nie przeszkadzają, bo nie próbuje nas nawracać.

      Wg mnie zresztą wiara niekoniecznie łączy się z religijnością. Moja matka uważa, że jest wierząca, a przecież do kościoła nie uczęszcza i się nie modli. także róznie to bywasmile

      monika16551 napisała:

      > Wiadomo, ze lepiej jest myśleć, że Bóg istniej, że nas
      > chroni od złego.

      Dlaczego lepiej? Naprawdę lepiej jest się oszukiwać niż przyjąć odważnie prawdę o rzeczywistości - prawdę, że żadna dobra bozia nad toba nie wisi, nie pomoże ci ani nie ukarze? Dla mnie takie myślenie, że jakiś dobry duszek nade mną czuwa, że mnie pilnuje i że mnie ukarze za zło - to jest swego rodzaju przedłużenie stanu niedojrzałości, bycia dzieckiem, infantylności. Gdzie tu miejsce na dojrzałość, przyjęcie odpowiedzialności za własne czyny, kiedy w głowie kołacze ci myśl o bozi na chmurce, która się toba opiekuje jak zasmarkanym dzieciakiem?
      Dorośnijcie wreszcie, religianci, boga nie ma, ale jesteście Wy. Macie mózg, wolną wolę, nikt nad wami nie zwisa i wszystko zależy od was. Czy to nie wystarczająco CUDOWNA świadomość?
    • kropka_25 Re: Wiara?zdefiniuj.. 16.10.08, 09:09
      '...ale nie chce od Niego nic oczekiwac, zeby uniknac niepotrzebnego
      zalu, ze niby sie modle do Niego a On nie spełnia moich prosb..."

      Ja bardzo wierze/wierzylam w Boga odkad pamietam... zawsze staralam
      sie byc dobrym czlowiekiem, nie robic nic zlego a wszystkim
      pomagac... gdy z powodu slabosci ludzkiej natury poczulam lub
      zrobilam cos, co powodowalo wyrzuty sumienia, pokutowalam,
      przepraszalam i prosilam, by kara nie przyszla... Dobro powraca, zlo
      rowniez tylko mocniej. Chodzilam do Kosciola do pewnego momentu, gdy
      zdalam sobie sprawe, ze tak naprawde mozna modlic sie wszedzie...
      przeciez te Boskie przykazania sa najwazniejsze... reszte stworzyl
      czlowiek! Stwierdzilam, ze duzo wiecej mi da samotna rozmowa (a
      raczej monolog) z Bogiem niz odklepana regulka w Kosciele...
      przeciez tylko nasze usta wypowiadaja slowa, ktore znamy tak dobrze,
      ze z latwoscia jestesmy wstanie je mowic i myslec o czyms innym... o
      obiedzie, ktory mamy zrobic, o poniedzialkowym sprawdzianie etc.
      Dzisiaj zaczelam zastanawiac sie ile i jakie prosby kierowalam do
      Boga... nie bylo ich wiele, bo poza tymi, ktore zapewne ma kazdy, by
      troszczyl sie o moich bliskich, by dal mi wytrwalosc w nauce
      (pomijajac szczescie na egzaminach, bo i tak zawsze bylam
      przygotowana) mialam jedna najwieksza... Modle sie o to juz ponad 10
      lat (z niewielkimi przerwami, kiedy to watpilam w sens modlitwy),
      kazdego dnia rownie gorliwie, czesto z pokora, czasem ze zloscia i
      wyrzutami. Coz "proscie a bedzie Wam dane" - tych slow nigdy nie
      zrozumiem... nie prosze o nic zlego, nie prosze o wielki cud w
      chorobie, prosze o cos, co Bog tak propaguje... dlaczego wiec nie
      potrafi mi tego dac?? Wystarczyloby wykazac choc troche dobrej
      woli...
      Byc moze Bog gdzies tam jest ale chyba ma wazniejsze sprawy niz ta
      moja
Pełna wersja