bast3
05.09.08, 20:17
Wczoraj brałam ślub cywilny. Zaprosiliśmy kilkoro znajomych bo to
miała być miła i mała imprezka dla najbliżych. Brat mojej połówki
przyjechał z pewną panna, bardzo wierzącą katoliczką która była
zniesmaczona takim ślubem, bo wg niej takie coś się nie liczy,
kościelny to jest coś. A do tego bardzo nie podobał jej się styl
naszego życia (mieszkamy razem od prawie 8 lat i mamy już 2 letniego
synka, wcześniej papierek nie był nam potrzebny więc żyliśmy sobie
tak razem). Brat męża był świadkiem, ale ze względu na swoją kobietę
zmył się tuż po obiedzie, jak się później okazało musiał odwieżć
swoją partnerkę do domu, aby jej mąż się o niczym nie dowiedział.
To już mnie całkiem rozwaliło. Panna prawi nam morały o naszym
grzesznym życiu a sama rok po ślubie znalazła sobie kochanka i do
tego sprawiła wielką przukrość tym, że wyciągnęła świadka z imprezy.
Eh, i tak to już jest z tymi najbardziej świętymi.