Obama zmieni prawo ws aborcji i kom. prenatalnych

10.11.08, 09:48
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5901733,Obama_zacznie_od_zarzadzen_prezydenckich__by_zmienic.html
Prezydent-elekt zamierza zacząć od zniesienia wprowadzonych przez administrację prezydenta George'a W. Busha ograniczeń na finansowanie z budżetu federalnego badań medycznych z zastosowaniem komórek macierzystych z ludzkich embrionów - powiedział Podesta w niedzielę w wywiadzie dla telewizji CNN.

Obama chce także uchylić przepis zakazujący międzynarodowym organizacjom proaborcyjnym, które otrzymują pomoc finansową z USA, udzielania kobietom informacji o możliwościach przerywania ciąży.

Zakaz taki - dotyczący nawet udzielania informacji na temat aborcji w krajach, gdzie jest ona legalna - został po raz pierwszy wprowadzony przez prezydenta Ronalda Reagana. Utrzymał go prezydent George H.W.Bush senior, natomiast zniósł go prezydent Bill Clinton. Obecny prezydent George W. Bush ponownie go wprowadził.
    • liwilla1 Re: pewnie mnie zaraz zakrzyczycie 10.11.08, 10:06
      ale usuwanie dzieci/plodow/ uwazam za jedna z wiekszych obrzydliwosci
      wspolczesnego swiata uncertain szkoda, ze tak rozwinieta cywilizacja zachodnia potrafi
      poradzic sobie z problemem niechcianych dzieci tylko przy pomocy skrobanki.

      Liwia
      • 0golone_jajka Re: pewnie mnie zaraz zakrzyczycie 10.11.08, 10:14
        Ja też uważam to za bardzo złe, ale czasem jest to mniejsze zło. Poza tym aborcja we wczesnej fazie rozwoju płodu jest zupełnie czym innym niż w 6. miesiącu.
        • liwilla1 Re: pewnie mnie zaraz zakrzyczycie 10.11.08, 10:33
          mniejsze zlo - dlaczego zawsze odczuwam kaca moralnego, gdy uzywam tego
          sformulowania? dlaczego w przypadku aborcji podejmujemy sie wartosciowania i
          wazenia zycia ludzkiego?
          mysle, ze jak zwykle swiat zabiera sie do problemu od zlej - ale rownolegle
          najlatwiejszej - strony. bo trudniej zmienic postawy spoleczne. wyedukowac.
          zamiast wydawac bajonskie sumy na wojny i zbrojenia, zapewnic kobietom w
          niechcianych ciazach opieke i wsparcie. finansowac antykoncepcje dla
          najbiedniejszych. aborcja powinna byc ostatecznoscia, a niestety w wielu
          miejscach jest praktyka. jak depilacja nog.
          • tygrys6789 Niech atole swoje dzieci zabijaja 10.11.08, 11:00
            Bog wie jak robactwo atolskie niszczyc. Atole swoje dzieci
            pozabijaja i wyzdychają bezpotomnie
            • grgkh Mordercą poczętych jest Tygrys 10.11.08, 13:24
              Twój plemnik jest tak samo samodzielnym organizmem żywym, potrafiącym PONADTO żyć poza Twoim organizmem, jak zygota. W sensie poczęcia życia, plemnik jest poczęty, odkąd zaczyna się jego samodzielność.

              Przypominam Ci, że wobec Twojej definicji życia, nie doprowadzając do zapłodnienia i narodzin dziecka z KAŻDEGO plemnika, jesteś świadomym mordercą miliardów potencjalnych istnień.
            • edico Re: Niech atole swoje dzieci zabijaja 10.11.08, 18:37
              Lepiej jest wyrzynać dorosłe osobniki, bo urzędnicy Pana Boga najlepiej wiedzą,
              co Bogu potrzeba i robią to z tradycyjną już wprawą.
      • grgkh Nie zakrzyczymy. Odpowiedz na zarzuty: 10.11.08, 13:44
        liwilla1 napisała:

        > ale usuwanie dzieci/plodow/ uwazam za jedna z wiekszych
        > obrzydliwosci wspolczesnego swiata uncertain szkoda, ze tak rozwinieta
        > cywilizacja zachodnia potrafi poradzic sobie z problemem
        > niechcianych dzieci tylko przy pomocy skrobanki.

        Żeby nie było wątpliwości: nikogo nie namawiam do aborcji.

        W przypadku zdefiniowanego zła powinno się mu zapobiegać. Czy religia dokłada starań w tym kierunku?

        Czemu ma służyć
        - ograniczanie edukacji seksualnej,
        - zakaz antykoncepcji,
        - brak zezwolenia na niektóre metody sztucznego zapładniania oraz
        - utrudnianie ludziom wiązania się w dowolne pary lub rozwiązywania związków, które są dla nich uciążliwe?

        Nie zapobiegając, stajecie się bezpośrednimi sprawcami aborcji. To wy powinniście mieć poczucie winy za tych, którymi manipulujecie.

        To HIPOKRYZJA, obłuda, zakłamanie. To sprzeczność, której nie chcecie widzieć, ale ona istnieje.

        A cel dla religii jest jeden:

        Człowiek, to maszyna do rozmnażania się, to nosiciel, który ma umożliwić, w możliwie najefektywniejszy sposób pasożytowanie na sobie religijnego mempleksu.

        Człowiek dla religii nie jest istotą i wartością najwyższą.
        • tygrys6789 [...] 10.11.08, 14:12
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
          • 0golone_jajka tygrys, chcesz wylecieć? 10.11.08, 20:09
            miało być bez chamstwa, nawet tego katolickiego.
        • tygrys6789 Jak długo zyje plemnik? Krocej niz kał 10.11.08, 14:56
          W co sie plemnik rozwija? W zgniłą odrobine białka.
          w co sie zygota rozwija? w czlowieka.
          • grgkh Tygrys - morderca życia poczętego 10.11.08, 15:26
            Mysl logicznie.

            1) Plemnik jest organizmem żywym potrafiącym żyć samodzielnie poza organizmem rodzicielskim.
            2) Bez plemnika nie byłoby zygoty, a w konsekwencji narodzonego człowieka.

            Nie chroniąc plemnika, nie chronisz "życia", którego jest on bezpośrednią przyczyną.

            Nie widzę różnicy między ochroną plemnika i ochroną zygoty. Oba te obiekty są etapami na drodze do powstania organizmu dorosłego. Oba mają TE SAME PRAWA.

            Jesteś więc jednak mordercą życia poczętego, którego definicję - całkowicie poprawnie i na analogicznych zasadach - ja, w stosunku do Ciebie, nieco poszerzam. Czy nie wolno mi tego zrobić? Wolno, bo stosuję Twoje kryteria. Spróbuj wypowiedzieć jakiś powód, a ja ten sam powód zastosuję w stosunku do Twojej definicji.
            • grgkh Od czego zależy długość życia? 10.11.08, 15:48
              I plemnik, i zygota wyrwane ze środowiska, do którego zostały biologicznie zdefiniowane, umierają. Natura sama niejedniokrotnie uniemożliwia zagnieżdżenie się zygoty w macicy lub tę zygotę odrzuca. Ten proces jest SELEKCJĄ ze względu na pewne warunki. Wolno przyrodzie, to dlaczego nie wolno nam, rozumowo, z innych, ważnych przyczyn, jak choćby zagrożenie życia matki?

              A jeśli pozwolisz na aborcję dla tej przyczyny, to łamiesz zasadę ogólną.

              Co jest ważniejsze, życie zygoty, z której dopiero może rozwinąć się człowiek, ale to, czy się ten proces powiedzie, to nie jest pewne, czy życie kobiety?

              Dlaczego traktujecie kobietę jak przedmiot? Jak inkubator? Dlaczego ma ona mieć mniej praw, niż potencjalny potomek, których gatunek ludzki ma szansę mieć poza tym wiele?

              Dlaczego narzucacie te zasady WSZYSTKIM ludziom, bez względu na to, czy są religiantami spod waszych sztandarów, czy np. niewierzącymi?

              Dlaczego wam przeszkadza, że dla nas życie kobiety, istoty żyjącej, a także jakość tego życia, jest ważna, choć wy tym gardzicie?

              Religia jest zła. Jej celem jest produkcja nosicieli religii. Będzie to robiła wszystkimi dostępnymi metodami, posuwając się do kłamstw i zabijania, aż wyewoluuje w formę, która jest najsprawniejszym narzędziem dla przetrwania samej siebie.
              • tygrys6789 Atolski fanatyk fałszuje fizjologię 10.11.08, 15:58
                Plemnik jako komorka haploidalna nie ma zdolnosci smodzielnego zycia
                i po ejakulacji gnije po 48 godzinach bez względu na srodowisko,
                Jajo jako komorka haploidalna nie ma zdolnoscci samodzielnego życia
                i po jajeczkowaniu gnije w ciągu kilku dni bez wzgledu na srodoisko
                Zygota o ile sie jej nie zabije - jest unikalnym człowiekiem i
                rozwija sie w niemowlę.
                Aborcja dla atoli powinna być dozwolona - niech zabijają
                własne dzieci i zdychają bepotomnie. Bog wie jak tepic robactwo
                atolskie.
                • grgkh Teistyczny fanatyk zapomniał o dzieworództwie 10.11.08, 18:29
                  Amnezja, czy celowa manipulacja?

                  A co do czasu życia, to są w przyrodzie - której częścią jesteśmy - organizmy, które żyją jeszcze krócej niż plemnik lub jajo. I co z tego?

                  1) Czy zgadzasz się na uśmiercenie kobiety, której życiu zagraża ciąża?

                  2) Czy zgadzasz się na upośledzone genetycznie potomstwo religiantów? I powiem to, co Ty - to zaskutkuje wam bezpotomnym wyzdychaniem. Ale wy idziecie na całość i wasze kobiety mają podlegać prawu - "co rok, to prorok", aż zdechną, gdy wypełnią swój psi obowiązek.
                • 0golone_jajka Re: Atolski fanatyk fałszuje fizjologię 10.11.08, 20:07
                  Dany plemnik też ma szansą rozwinąć się w unikalnego człowieka, jak tylko dać mu szansę.
                  Poza tym miliardy ludzi giną bez pochówku w samoistnych poronieniach. Czemu Kościół kat się o takich nie upomina?
                  • tygrys6789 CZy smierc pozbawia nas człowieczenstwa? 10.11.08, 21:03
                    A jaką szanse chcesz dac plemnikowi żeby w człowieka sie rozwinął?
                    Bedziesz go po ogonku masowal czy na smyczy na spacer prowadzał?
                    Co do zygot ktore umieraja i nigdy nie stana sie niemowlętami.
                    Czlowiek jest smiertelny w każdym etapie rozwoju.
                    Umieraja zygoty, plody, niemowleta, nastolatki, dorosli i starcy.
                    No i co z tego jajołysy? Od kiedy to smierc pozbawia nas
                    człowieczentwa?
              • liwilla1 Re: Od czego zależy długość życia? 10.11.08, 17:10
                a dlaczego Ty w ogole wartosciujesz zycie? dlaczego zycie matki jest wazniejsze
                od zycia dziecka/plodu/zygoty?
                i dlaczego "inkubowanie" przez 9 miesiecy i wydanie na swiat dziecka uwazasz za
                rownowazne pozbawieniu zycia istoty nieuksztaltowanej? przeciez od ciazy kobieta
                nie traci zycia, a od aborcji dziecko - tak?

                Liwia
                • grgkh Re: Od czego zależy długość życia? 10.11.08, 18:51
                  liwilla1 napisała:

                  > a dlaczego Ty w ogole wartosciujesz zycie?
                  > dlaczego zycie matki jest wazniejsze
                  > od zycia dziecka/plodu/zygoty?

                  A dlaczego ma być na odwrót? I po co zadajesz nielogiczne pytania?

                  > i dlaczego "inkubowanie" przez 9 miesiecy i wydanie na swiat
                  > dziecka uwazasz za rownowazne pozbawieniu zycia istoty
                  > nieuksztaltowanej? przeciez od ciazy kobieta
                  > nie traci zycia, a od aborcji dziecko - tak?

                  Podawałem przykład dopuszczalnego warunku aborcji w prawie polskim - można jej dokonać, jeśli zagrożone jest życie matki. A co na to Pan Bóg? Czy też się zgadza? Czy to nie przypomina zasady zabicia w obronie własnej?

                  Umrzemy w końcu kiedyś wszyscy. Życie mamy jedno. Życie to nie tylko organizm, który pełza, ale - dla człowieka - cały proces, który wyciąga go ze zwierzęcości płodu, do świadomości i wiedzy.

                  Dla mnie człowiek to nie tylko ten organizm i kod genetyczny. Zarodek, płód jest preludium do prawdziwego człowieczeństwa. I podnoszenie jakości tego człowieczeństwa, to najważniejszy element naszego życia.

                  Równolegle szanuję całą przyrodę, a także świat nieożywiony. To piękna różnorodność, która mnie otacza. Pozwalam każdemu zyć, ale nie wtrącając się w sprawy innych istot. Niech współistnieją, albo niech się zjadają (uśmiercają) tak, jak to wynika z ich potrzeb.

                  I, wracając do ludzi, człowiek w sferze świadomości, inteligencji praktycznie nie istnieje bez innych ludzi. A więc musimy siebie traktować jako całość, rodzaj mrowiska, roju, a wtedy jakość całości zależy bezpośrednio od jakości jego elementów. I znów, nie myśl, że to pretekst do namawiania do eugeniki. Absolutnie nie, ale na etapie PLANOWANIA rodziny, nawet poprzez wyjatkowo wykorzystywaną aborcję, można zapobiec prawdziwym tragediom wikłania się losów ludzkich.

                  Społeczeństwo areligijne też ma zasady moralne. Ale z musu oparte one są na jedynej alternatywie - konieczności rozważania dobra jednostek i całości.

                  W przypadku aborcji jest taka konsekwencja: zapobiegać, organizować przejmowanie dzieci i ich adopcję, przekonywać do jej zaniechania, ale w żadnym wypadku metodami manipulacji, straszenia piekłem itp. Każda kobieta, dziewczyna, jeśli jest mądra, wyedukowana, a nie tylko katechizowana - potrafi podjąć właściwą decyzję.

                  • liwilla1 Re: Od czego zależy długość życia? 10.11.08, 18:59
                    grgkh napisał:

                    > liwilla1 napisała:
                    >
                    > > a dlaczego Ty w ogole wartosciujesz zycie?
                    > > dlaczego zycie matki jest wazniejsze
                    > > od zycia dziecka/plodu/zygoty?
                    >
                    > A dlaczego ma być na odwrót? I po co zadajesz nielogiczne pytania?
                    >

                    nie rozumiem co bylo nielogiczngo w moich pytaniach? parafrazowalam Ciebie, wiec
                    rownie dobrze owa nielogicznosc mozna odniesc do Twojej wczesniejszej odpowiedzi.


                    > Społeczeństwo areligijne też ma zasady moralne. Ale z musu oparte one są na jed
                    > ynej alternatywie - konieczności rozważania dobra jednostek i całości.
                    >
                    > W przypadku aborcji jest taka konsekwencja: zapobiegać, organizować przejmowani
                    > e dzieci i ich adopcję, przekonywać do jej zaniechania, ale w żadnym wypadku me
                    > todami manipulacji, straszenia piekłem itp. Każda kobieta, dziewczyna, jeśli je
                    > st mądra, wyedukowana, a nie tylko katechizowana - potrafi podjąć właściwą decy
                    > zję.

                    no wlasnie - madra i wyedukowana. niewielki odsetek sposrod rzeszy kobiet
                    swiata. dlatego pytam, czemu nie zajmujemy sie problemem od wlasciwej strony?
                    • grgkh Re: Od czego zależy długość życia? 10.11.08, 19:35
                      liwilla1 napisała:

                      > grgkh napisał:

                      > > liwilla1 napisała:

                      > > > a dlaczego Ty w ogole wartosciujesz zycie?
                      > > > dlaczego zycie matki jest wazniejsze
                      > > > od zycia dziecka/plodu/zygoty?

                      > > A dlaczego ma być na odwrót?
                      > I po co zadajesz nielogiczne pytania?

                      > nie rozumiem co bylo nielogiczngo w moich pytaniach?
                      > parafrazowalam Ciebie, wiec rownie dobrze owa nielogicznosc
                      > mozna odniesc do Twojej wczesniejszej odpowiedzi.

                      smile A jednak mnie nie rozumiesz, a może nie rozumiesz tej sytuacji. Ja kalkuluję, bo muszę. Muszę wiedzieć, kogo miałbym w tej sytuacji ratować. I życie matki, realnie JUŻ istniejącego, dorosłego człowieka jest ważniejsze niż zarodka. W tym jednym momencie nie wolno porównywać istot z różnych czasów, a więc "czym ta zygota będzie w przyszłości" i teraźniejszego człowieka. Matka jest dla mnie ważniejsza. I tak ustanowiono prawo do aborcji w tym przypadku.

                      > > Społeczeństwo areligijne też ma zasady moralne.
                      > > Ale z musu oparte one są na jedynej alternatywie -
                      > > konieczności rozważania dobra jednostek i całości.
                      > >
                      > > W przypadku aborcji jest taka konsekwencja: zapobiegać,
                      > > organizować przejmowanie dzieci i ich adopcję, przekonywać
                      > > do jej zaniechania, ale w żadnym wypadku metodami
                      > > manipulacji, straszenia piekłem itp.
                      > > Każda kobieta, dziewczyna, jeśli jest mądra, wyedukowana,
                      > > a nie tylko katechizowana - potrafi podjąć właściwą decyzję.
                      >
                      > no wlasnie - madra i wyedukowana.
                      > niewielki odsetek sposrod rzeszy kobiet swiata.
                      > dlatego pytam, czemu nie zajmujemy sie problemem
                      > od wlasciwej strony?

                      Mówię to samo. Ale i robię coś w tym kierunku. Edukuję, czym jest religia i jakimi moglibysmy być, gdyby z niej zrezygnować. I zwalczam fałszywe stereotypy.
            • liwilla1 Re: nie zgadzam sie 10.11.08, 17:04
              zygota JEST czlowiekiem. jest kombinacja dwoch komorek - ojca i matki - i
              rozwija sie w zywy plod -> vide -> istote ludzka. sam plemnik nie. to jak
              porownywac make do rosnacego w piekarniku ciasta. dwa zupelnie rozne poziomy
              abstrakcji.

              Liwia
              • grgkh I ja się nie zgadzam, z Tobą 10.11.08, 18:19
                liwilla1 napisała:

                > zygota JEST czlowiekiem.

                Jest organizmem żywym. A więc ustalając prawo nie zabijania człowieka ogólniej niż po urodzeniu rozszerzajmy to - nie wolno zabijać ŻADNEGO organizmu żywego. Godzisz się na to?

                Dlaczego "człowiek", tylko dlatego że Ty mu nadałaś ten przywilej, jest nietykalny?

                Mniej pełnym, ale TEŻ CZŁOWIEKIEM jest plemnik. Jest to samodzielnie funkcjonujący organizm. Jego analogiem jest jajo. Czy słyszałaś o dzieworództwie? To jest fakt. W świecie przyrody zdarza się i - teoretycznie - dotyczy nie tylko zwierząt.

                Tak więc przyroda POTRAFI z samego jaja, bez "dopełniania" go plemnikiem, bez tego wstrętnego religii aktu wyuzdania i orgazmu, utworzyć potomka. Gdzie jest granica powstania człowieka w przypadku dzieworództwa? Impuls chemiczny? Wynaturzenie mechanizmu działania?

                Jak widzisz, patrząc od tej strony, NIE WOLNO twierdzić, że jajo i plemnik nie są organizmami żywymi. A jednak naturalnie, w ciągu całego życia, rodzice pozbywają się tego NADMIARU możliwości.

                Gdyby wszystkie jaja i plemniki spełniły swoją rolę, w bardzo krótkim czasie Ziemia zniknęłaby pod warstwą głodujących organizmów żywych.

                Jesteśmy częścią i dziećmi przyrody. Potomstwo musi być nadmiarowe, żeby przetrwać mogły osobniki najlepsze. W przypadku ludzi istotny jest parametr JAKOŚCI ŻYCIA, choć katolicyzm gloryfikuje cierpienie, żeby religijni niewolnicy nie darli mordy, że są wykorzystywani przez kapłanów. Jakość życia, to możliwość ograniczania ilości populacji, choćby przez tak znienawidzoną przez kościół antykoncepcję. Ale także, w ekstremalnych sytuacjach, przez aborcję. I dlatego mamy takie, a nie inne prawo w Polsce.

                Czy Ci to prawo odpowiada, czy mamy je zmienić na całkowity zakaz aborcji?

                Zauważ, że jeśli mogłoby pozostać, to ZGADZASZ się na aborcję. Nieważne, że warunkowo - zgadzasz się na takie działanie w ogóle. Czynisz wyjątek. Tam, gdzie jeden wyjątek jest, tam można poszukać uzasadnienia dla innych sytuacji wyjątkowych.

                A jeśli nie - to bierzesz na siebie odpowiedzialność za kalectwo lub śmierć matki, za traumę kobiet zgwałconych (nawet przez męża) oraz produkcję upośledzonych istot, które poza kodem genetycznym nie mają w sobie nic ludzkiego.

                A co na temat polskiego prawa do aborcji mówi Twój bożek?

                A czy Twój bożek pozwala zabić w obronie własnej?

                A co Ty myślisz o tym?

                > jest kombinacja dwoch komorek - ojca i matki - i
                > rozwija sie w zywy plod -> vide -> istote ludzka.
                > sam plemnik nie.

                Sam plemnik nie. Ale samo jajo potrafi. A gdyby nie było plemników, to i zygoty by nie było. A więc, będąc koniecznym etapem powstania nowego organizmu, są tym organizmem. I co z tego, że ilościowo się nie bilansuje? A w przypadku bliźniąt ten bilans się zgadza?

                Masz braki w wiedzy biologicznej. Twoje sądy są oparte na powtarzanych po teologach andronach. Opowiadacie to, co jest wam wygodne, żeby PRODUKOWAĆ TAŚMOWO dzieci, które można będzie potem w majestacie prawa nasączyć religijnymi bzdetami i by religijny mempleks mógł przetrwać.

                > to jak porownywac make do rosnacego w piekarniku ciasta.

                Z maku może powstać makowiec lub wyrośnie z niego nowa roślina? A można go użyć na wiele innych sposobów. I czego to ma dowodzić?

                > dwa zupelnie rozne poziomy abstrakcji.

                To abstrakcja? Abstrakcja, to dopatrywanie się w człowieku duszy niezależnej od materii, w której zachodzi proces myślenia (segregacji informacji).

                -=-=-=-=-=-=-=-

                Powiem tak...

                Religia usiłuje sprawiać wrażenie, że panuje nad naszym życiem i że ma odpowiedź na każdą, nawet bardzo skomplikowana sytuację. Ale to niemożliwe. W rezultacie mówi się jedno, a robi coś innego.

                Społeczeństwo, którego mentalność opiera się na takim cichym przyzwalaniu na odstępstwa jest chore moralnie, jest zarażone nieodwracalną hipokryzją.

                Ja nikogo do aborcji nie namawiam. Wiem, że to ostateczność. Ale zabiegi aborcji i tak dokonywane są po cichu, w podziemiu, w ogromnej ilości. Brak ZAPOBIEGANIA sytuacjom skłaniającym kobiety do aborcji, udawanie przez religiantów, że jest dobrze mierzi mnie. Jesteście dla mnie największym dnem moralnym. Zabraniacie edukacji seksualnej, antykoncepcji i ignorujecie bezczelnie skutki tego, a ludzi traktujecie jak bydło rzeźne, które należy rozmnażać - niech potulnie harują na kościółkowych, niech wiedzą, że cierpienie uszlachetnia, niech przypadkiem nie mają ambicji, by dla siebie samego coś w życiu zrobić. Wszystko dla Pana i Ojca. Zagarnęliście najważniejsze w świadomości tytuły, by rządzić wszystkimi, całym światem.

                Zadałem Ci parę pytań. Nie musisz odpowiadać tutaj. Ale ich nie ignoruj. Zastanów się nad wszystkim, co tu napisałem. Dla siebie. Pomyśl, czy religia jest naprawdę tak idealna, jak siebie usiłuje przedstawiać.

                Religia, to największe zło ludzkości. To niewolnictwo umysłowe, konserwujące głupotę, podporządkowanie, niesamodzielność...
                • liwilla1 Re: I ja się nie zgadzam, z Tobą 10.11.08, 18:48
                  hej, spusc troche z tonu grgkh. i nie pozwalaj sobie na wycieczki osobiste, bo
                  to tylko swiadczy o Tobie, i to niestety - nienajlepiej.

                  nie uznaje zadnego bozka, trafiles kula w plot kolego. dlaczego zakladasz, ze
                  moje poglady w tym temacie sa wynikiem wyznawania przeze mnie jakiejkolwiek
                  religii? za duzo arogancji w Tobie. natomiast mam wystarczajaca wiedze
                  biologiczna, by wiedziec, ze z zaplodnionego jajeczka powstanie czlowiek, a nie
                  kapusta czy pomidor. i to mi wystarcza by ksztaltowac moj wlasny poglad na
                  kwestie aborcji.
                  materialistyczne argumenty jakosci zycia ktore glosisz, to tak naprawde
                  przykrywka dla skrajnie konsumpcyjnego i hedonistycznego podejscia wspolczesnego
                  czlowieka.
                  tak, selekcja naturalna naszego gatunku od czasu rozwoju medycyny praktycznie
                  nie istnieje. co nie oznacza, ze powinnismy generowac ja sami. a moze od razu ze
                  wzgledu na przeludnienie i grozbe globalnego glodu sterylizowac jednostki majace
                  slabsze geny, hę? jak eliminowac, to chore badz uposledzone, tak bedzie lepiej
                  dla spoleczenstwa. i na pewno w dlugim okresie podwyzszy srednia "jakosc zycia".



                  Liwia
                  • grgkh Re: I ja się nie zgadzam, z Tobą 10.11.08, 19:27
                    liwilla1 napisała:

                    > hej, spusc troche z tonu grgkh. i nie pozwalaj sobie na wycieczki
                    > osobiste, bo to tylko swiadczy o Tobie, i to niestety
                    > - nienajlepiej.

                    > nie uznaje zadnego bozka, trafiles kula w plot kolego.

                    Przepraszam. Nie taki miałem zamiar. Zwalczam fundamentalizm religijny i trudno odróżnić pochodzenie szczegółów wyznawanego przez każdego mojego rozmówcę światopoglądu.

                    Mam nadzieję, że reszta świadczy trochę lepiej. smile

                    > za duzo arogancji w Tobie

                    To czasem pojawiający się u mnie tryb domyślny. Jest ona wprost proporcjonalna do arogancji religii w moim otoczeniu. Ale nie zawsze taki jestem.

                    > natomiast mam wystarczajaca wiedze biologiczna,
                    > by wiedziec, ze z zaplodnionego jajeczka powstanie czlowiek,
                    > a nie kapusta czy pomidor. i to mi wystarcza by ksztaltowac
                    > moj wlasny poglad na kwestie aborcji.

                    Czasem powstaje człowiek o wielu kończynach (przypadek Lakszmi) lub dwóch głowach, wykształaconych w róznym stopniu. Czasem powstaje hybryda, która nie ma szans na życie. Zawsze u podstawy jest to zygota i pewien ogólny wzorzec kodu genetycznego. To nie znaczy, że "taki był zamysł przyrody".

                    Ewolucja biologiczna nie ma celu. Jest bezmyślnym testowaniem się nawzajem rozwiązań technologicznych zapisanych w mutujących genotypach i środowiska, w którym ten test się odbywa. My, ludzie, zyskaliśmy dodatkową warstwę myślenia abstrakcyjnego, które jest wtórne dla procesów odbywających się w korze mózgowej, co oznacza, że najpierw coś dzieje się pomiędzy neuronami, a dopiero potem powstaje myśl.

                    I o tym nie wolno zapominać.

                    W sferze biologicznej, materialnej, jesteśmy tym, czym nas stworzyły miliardy lat ewolucji, o której wcześniej wspomniałem. I jeśli chcemy coś prawdziwego o sobie wiedzieć, to nie bierzmy zasad życia od "autorytetów", ale popatrzmy na świat, który nas otacza. Przepis na życie daje nam cała ziemska biosfera.

                    Czy tam się nikt nie zjada, nie zabija? Ale nienormalnym odchyleniem, w świecie tej okrutnej ponoć przyrody, są hekatomby, jakie sobie nawzajem urządzamy za pomocą wojen, nadmiernego przyrostu naturalnego itp.

                    Jako ludzie, a także jako zbiorowiska kierujące się od zawsze systemami typu również religijnego, staliśmy się najbardziej brutalnymi i krwiożerczymi istotami Ziemi. Są obecnie społeczeństwa areligijne typu szwedzkiego lub czeskiego, które nie są przeżarte do cna aborcją. Mozna inaczej. Bez tego nadęcia i niewoli umysłowej.

                    > materialistyczne argumenty jakosci zycia ktore glosisz,
                    > to tak naprawde przykrywka dla skrajnie konsumpcyjnego i
                    > hedonistycznego podejscia wspolczesnego czlowieka.

                    Dziwne. Nie religia? A więc skąd w Tobie się ten totalny pesymizm bierze? Kto Cię tak skrzywił i skrzywdził, że przestałaś wierzyć w mozliwo9sci człowieka?

                    Ja w nie wciąż wierzę. I konsumpcja własna nie jest w sprzeczności z zasadami współistnienia z moim otoczeniem. Nie żeruję. Nie pasożytuję. Jak kler głoszący coś innego niż robi. Toż ten skrajny konsumpcjonizm i hedonizm to wypisz, wymaluj życie hierarchów kościółka naszego.

                    No tak, ale oni "mówią", a ja się deklaruję jako ateista. Powielasz schematy.

                    > co nie oznacza, ze powinnismy generowac ja sami.
                    > a moze od razu ze wzgledu na przeludnienie i grozbe
                    > globalnego glodu sterylizowac jednostki majace
                    > slabsze geny, hę?

                    Nie wiem, o czym mówisz. Poproszę o link i cytat.

                    > jak eliminowac, to chore badz uposledzone, tak bedzie lepiej
                    > dla spoleczenstwa. i na pewno w dlugim okresie podwyzszy
                    > srednia "jakosc zycia".

                    Tak dopuszcza polskie prawo. Jest to jedno z kryteriów aborcji. I ja się z tym zgadzam. A czy Ty chciałabyś mieć takie dziecko, genetycznie upośledzone i całe życie spędzić jako jego niańka, a umierając spodziewać się, że nikt Cię "godnie" w tej roli nie zastąpi? No to masz szansę. Są takie dzieci. Oczekują na adopcję. A ja oczekuję Twojej deklaracji, że jej dokonasz. Nie chcesz? Hedonizm? Wygodnictwo?

                    Chyba się zagalopowałaś. Manipulować jest łatwo. Ja też potrafię.
                    • liwilla1 Re: grgkh 14.11.08, 16:54
                      kilka dni myslalam, jak mam Tobie odpowiedziec. i wiem, ze nie potrafie. po
                      pierwsze, gdyz nie mam takiej wiedzy jak Ty i kontynuujac polemike tylko
                      wyszlabym na kompletna ignorantke, rzucajaca sloganami a nie majaca zadnych
                      argumentow na ich poparcie. po drugie zas - co wiaze sie poniekad z po pierwsze
                      - inaczj niz Ty odbieram i definiuje swiat. inaczej nie oznacza lepiej czy
                      gorzej, oznacza zwyczajnie inaczej. emocjonalnie. w pewnych kwestiach (a moze we
                      wszystkich) nie potrafie spojrzec z perspektywy chlodnych rachub czy
                      obiektywnych argumentow. dlatego tez, chociaz czytajac Twoje wywody logika
                      nakazuje mi zgodzic sie z Twoim racjonalnym pogladem, nie przyznam Ci racji.

                      BTW:

                      > a moze od razu ze wzgledu na przeludnienie i grozbe
                      > > globalnego glodu sterylizowac jednostki majace
                      > > slabsze geny, hę?

                      to mialo byc luzna, ironiczna sugestia powstala na kanwie Twoich wczesniejszych
                      wywodow nt "jakosci zycia" jednostki i prawa do jego utrzymania.

                      > Dziwne. Nie religia? A więc skąd w Tobie się ten totalny pesymizm bierze? Kto C
                      > ię tak skrzywił i skrzywdził, że przestałaś wierzyć w mozliwo9sci człowieka

                      Z zalozenia jestem raczej pesymistka. Wole nastawic sie negatywnie i pozytywnie
                      sie rozczarowac niz na odrot. Wiem, wiem, wygodne, podszywane tchorzem
                      podejscie. Wiele razy w zyciu sromotnie sie zawiodlam.

                      Pozdrawiam i dzieki za dyskusje. Moze kiedys - jak znajde juz czas by sie
                      odpowiednio doksztalcic i oczytac - podejme jeszcze ten temat.
                      • tygrys6789 kiwikka, grgkh to szust ignorant i nieuk 14.11.08, 17:32
                        Dziewczyno , ale jetes naiwna, Grgkh to ciemnak bez matury, ktory
                        pokrywa swoja ignorancje wodolejstwem. To zły do szpiku kosci
                        gnijący starzec, ktrego ambicją jest gorzyc i czynic zło, az do jego
                        usranej smierci. Odraza mnie bierze
                        • grgkh Grgkh to grgkh i nic więcej 15.11.08, 03:42
                          Na razie to ty wciąż wychodzisz na ignoranta. Zabawne jest to, że
                          tego nie widzisz. Ale widzą to inni. shock
                      • grgkh Re: grgkh 15.11.08, 03:38
                        liwilla1 napisała:

                        > kilka dni myslalam, jak mam Tobie odpowiedziec.
                        > i wiem, ze nie potrafie. po pierwsze, gdyz nie mam
                        > takiej wiedzy jak Ty i kontynuujac polemike tylko
                        > wyszlabym na kompletna ignorantke,

                        To mnie nie doceniasz. Ja nie dyskutuję po to, by prowadzić
                        personalną rozgrywkę. Jeśli wygłaszasz zdanie prawdziwe, według
                        mojej wiedzy, to ja tego nie ignoruję. Celem jest prawda. Celem jest
                        wypowiadanie zdań prawdziwych.

                        > inaczj niz Ty odbieram i definiuje swiat.
                        > inaczej nie oznacza lepiej czy gorzej,
                        > oznacza zwyczajnie inaczej. emocjonalnie.

                        Ja też potrafię odbierać świat emocjami. Ale NIGDY nie narzuci mi to
                        rónoczesnej rezygnacji z logiki myślenia. Tylko tak wolno nam
                        definiować świat, prawdziwie. Poza tym istnieją emocje, ale
                        pamiętamy o nich, że tymi emocjami są.

                        > w pewnych kwestiach (a moze we wszystkich) nie potrafie
                        > spojrzec z perspektywy chlodnych rachub czy obiektywnych
                        > argumentow.
                        > dlatego tez, chociaz czytajac Twoje wywody logika
                        > nakazuje mi zgodzic sie z Twoim racjonalnym pogladem,
                        > nie przyznam Ci racji.

                        Właśnie przyznałaś. I to mi wystarczy. Zresztą, nie o to mi
                        chodziło. Nie chcę Cię do niczego przekonywać. Prezentujemy
                        publicznie poglądy, a gdy to się dokonuje, przestają być wyłącznie
                        naszymi. A potem ustalamy, co jest prawdą, a co nią nie jest.

                        Gdy odejdziemy od komputerów, dla czytelników zostaje to, co dotąd
                        było prywatne, a teraz jest bezosobowym źródłem informacji. Zostaje
                        gotowiec, przetrawiona treść, dowolnej jakości.

                        > to mialo byc luzna, ironiczna sugestia

                        Nie szkodzi. Dałaś okazję do odpowiedzi, a ja z niej skorzystałem.
                        Ponieważ ja prawdopodobnie nie wyraziłem się do końca czytelnie, to
                        miałem drugą szansę uzupełnienia argumentacji.

                        > Z zalozenia jestem raczej pesymistka.
                        > Wole nastawic sie negatywnie i pozytywnie sie rozczarowac
                        > niz na odwrot. Wiem, wiem, wygodne, podszywane tchorzem
                        > podejscie. Wiele razy w zyciu sromotnie sie zawiodlam.

                        Nasze działania powinny mieć jakiś cel, i jest to raczej osiąganie
                        sukcesów niż planowanie porażek. Optymizm to chęć na życie.
                        Pesymizm - rezygnacja z niego. Tacy się nie rodzimy. Ale nawet jeśli
                        nas ktoś optymistycznego widzenia świata pozbawi, to warto się go od
                        nowa, z pełną świadomością i determinacją uczyć. Życie jest piękne i
                        mamy tylko jedno.

                        > Pozdrawiam i dzieki za dyskusje.

                        I ja też.

                        > Moze kiedys - jak znajde juz czas by sie odpowiednio
                        > doksztalcic i oczytac - podejme jeszcze ten temat.

                        Ale czego chcesz szukać? Innych argumentów, nawet fałszywych, ale
                        żeby poparły twój punkt widzenia, czy prawdy?
        • liwilla1 Re: grgkh, ten post to do mnie? 10.11.08, 17:00
          bo szczerze to mam w glebokim i ciemnym powazaniu co na temat aborcji ma do
          powiedzenia jakakolwiek religia.
          wg moich osobistych przekonan aborcja (nie ta wymuszona zdrowiem dziecka czy
          matki) n.ż. to regres cywilizacji, nie postęp. i oczywiscie zgadzam sie z Toba,
          ze przede wszystkim obiektywna nieskazona ideologia zadnej religii edukacja
          seksualna, latwy dostep do antykoncepcji, zezwolenie na zaplodnienie in vitro
          oraz dodatkowo rozbudowany system opieki nad ciezarnymi niechcacymi dzieci np. z
          powodow finansowych, strachu przed otoczeniem. usuwanie to zamiatanie problemu
          pod dywan i jeszcze kiedys o te rosnaca gorke cywilizacja wywinie orla.
    • tygrys6789 Najskuteczniejsza ateistyczna antykoncepcja 10.11.08, 15:00
      Najskuteczniejsza antykoncepcja dla ateistow to spuszczanie się
      wyłącznie do odbytnicy.
      • edico Re: Najskuteczniejsza ateistyczna antykoncepcja 10.11.08, 15:52
        Za Paetzem i jemu podobnymi proponujesz te kościelne osiągnięcie myśli
        teologicznej? smile
        • tygrys6789 Re: Najskuteczniejsza ateistyczna antykoncepcja 10.11.08, 16:16
          Problem ciebie nie dotyczy. Od kiedy w wieku 14 lat zachorowałes na
          świnkę jestes impotentem. I po ptaku atolu.
          • meg303 Re: Najskuteczniejsza ateistyczna antykoncepcja 10.11.08, 16:35
            Świnka może powodować bezpłodnośc , nie impotencję.
            Baba musi ci coś takiego tłumaczyć?
            • tygrys6789 Re: Najskuteczniejsza ateistyczna antykoncepcja 10.11.08, 17:20
              A od kiedy to bezplodny antykoncepcji potrzebuje dziewico atolska?
              • meg303 Re: Najskuteczniejsza ateistyczna antykoncepcja 10.11.08, 17:41
                dalej nic nie kumasz...
                Impotencja to brak erekcji.
                Sprawdz co to erekcja w słowniku np.
                • tygrys6789 Re: Najskuteczniejsza ateistyczna antykoncepcja 10.11.08, 18:24
                  Impotencja = bezpłodnosc , bo flakiem bez erekcji nie zostaniesz
                  zaplodniona. Ot. possac go mozesz dla rozrywki.
                  Z koleji moze cię ktos gigantycznym sztywniakiem posuwac i tez nie
                  zostaniesz zaplodniona, jezeli np. plemniki są mało mobilne.
                  Jezeli chpodzi o grgkh to impotent bezplemnikowy.
                  • billy.the.kid Re: Najskuteczniejsza ateistyczna antykoncepcja 10.11.08, 18:44
                    ty przygłupie z tych MAłO MOBILNYCH.
                    • tygrys6789 Reasumując 10.11.08, 20:54
                      Katolicy z ułatwien Obamy nie skorzystaja - bo katolicy aborcji nie
                      uznają.
                      Co do samic ateistycznych, to jeżeli bedzie chciała zabic swoje
                      dziecko - to zawsze zabije i powstrzymanie jej nie jest możliwe
                      Jest w tym wszystkim jakis sens - bo ateisci-aborcjonisci to bestie
                      i lepiej aby bezdzietnie powyzdychali.
                      Nagorsi są jednak cyniczni gorszyciele.
                      Tacy co mowia , ze plemnik żyje do 80-tki.
                      Jeszce gorsi sa tacy jak jajo łysy, ktory mowi , ze 3 miesieczny
                      plod to nie człowiek. Najdziwniejsze jest to , ze prawo wszystkich
                      krajow EU mowi, ze jezeli plod ma 3 miesiace + 1 dzien, to za
                      zabicie jego grozi kara długoletniego więzienia.
                      Wot atolski cud
                      • grgkh Armia Boga 11.11.08, 23:52
                        Armia Boga w amerykańskim konflikcie o prawo do aborcji

                        Czy to chodzi o tego samego bożka, w którego i Ty wierzysz?
                        Oczywiście, że to ten sam typ urojenia religijnego. Wszyscy
                        przeżywacie tę łączność z nadistotą analogicznie i tak samo
                        potraficie być zdeterminowani w układaniu "porządku" na naszym
                        wspólnym świecie. A podobno wasz Bóg, to bóg dobra...

                        Masz odpowiedź, dlaczego religie rządzą siatem od zawsze. Jest tak,
                        bo spora część wyznawców bóstw jest zawsze gotowa do pozabijania
                        wszystkich, byle zdobyć władzę nad umysłami całej ludzkości. Łakomy
                        kąsek.
                        • tygrys6789 Armia urojen atolskich grgkh 12.11.08, 11:26
                          Ale ci Bozia rozumek odebrała grgkh. Bo mowa tu cały czas o
                          atolskim zabijaniu. To atolskie samice chca zabijac atolskie dzieci
                          w atolskich brzuchach. A mnie to zwisa. Niech sie atole sami
                          wyniszcza w bezpotomnosci
                          • grgkh Religia jest przyczyną zła 12.11.08, 16:40
                            Jestem ateistą i nikogo nie zabiłem, ani nikogo do aborcji nie namawiałem. Natomiast kontankt z Twoim bożkiem powoduje, że kontaktujący stają się mordercami.

                            Religia jest zła i staje się przyczyną morderstw. I wtedy to już nie jest sprawa twoja lub moja, lub do olania przez kogoś. Mordowanie ludzi podlega pod systemy neutralnego światopoglądowo prawa.
                            • tygrys6789 Ateistyczne ohydne szuje UB-eckie 12.11.08, 17:40
                              Jestes ateistą i nikogo nie zabiłes? To co z ciebie za wybrakowany
                              UB-ek był? Sprzeciwiałes sie swemu bozkowi z komendy powiatowej UB?
                              Nie wierze ci. Ateisci to ohydne hieny bez żadnych zasad moralnych,
                              ktore wymordowały 150 milionow ludzi w 20-tym wieku.
                              Swiat nie jest bezpieczny dopoki zyje chocby jeden atol
                              • grgkh Zło, to religia 12.11.08, 18:20
                                Pewna część tych, jak ich nazywasz, ubeków, gdzieś tam, w głębi swej "duszy", po cichu i całkiem prywatnie, dla siebie, szukała boga i pewnie w niego wierzyła - ale mordowali. Jakaś część otwarcie, sztandarowo wyznających obecnie bogów - jak ta Armia Boga lub fundamentaliści islamscy - mordują w imię identycznego jak Twój boga dzisiaj.

                                Gdy spod kolonializmu wychodził obszar Indii, zaistniał problem, co zrobić z mieszanką wybuchową dwóch największych na tym terenie religii - hinduizmu i islamu. Obie religie są systemami, które - jak to Ty nazywasz - pchały tę cywilizację do przodu przez tysiące lat. Obie niby sprzyjają człowiekowi, zasłaniają się jego dobrem, ale nie potrafiły ze sobą współistnieć. Ustalenie granic Indii i Pakistanu (wtedy był to także obecny Bangladesz) to była gigantyczna migracjua ludności, wysiedlenia, przemoc i dosłownie - miliony ofiar.

                                Te ofiary, to nie ofiary jakiegoś systemu politycznego, ale bezpośrednio religii.

                                Gdy rozpadała się Jugosławia, to oprócz motywów nacjonalistycznych pojawił się bardzom ważny motyw religijny. To on segregował ludzi go grup, które potem podlegały ludobóstwu i które nie miało nic wspólnego z "dobrocią boską", jaka według Ciebie powinna "automatycznie" spływać na wyznawców bogów.

                                Konkwistadorzy w Ameryce Południowej i Środkowej, a potem dzielni zdobywcy "Dzikiego" Zachodu za nic mieli jakość cywilizacji, które w Amerykach spotykali. Dla nich to było stado dzikusów, ludzi niższej kategorii, między innymi dlatego, że nie wierzyli w "tego" boga i "należało" ich nawrócić.

                                I znów przymus wobec innych. I znów jedyna kategoria "armii boga", która siebie uważa za nadludzi i daje sobie prawo do czynienia dowolnego zła, bo robią to "dla boga".

                                Bóg to pretekst do nienawiści, do przemocy. Tak było zawsze. I tak już na zawsze pozostanie. Bo bóg to poczucie wyjątkowości i bycia wybranym spośród innych.

                                A jesteśmy wszyscy równi. I tak uważam ja. Nikt, nawet Ty, nie jesteście obiektem do zwalczania. Zły jest tylko powód, dla którego podlegacie złu i szerzycie je w świecie. Złe jest zakłamanie, którym manipulujecie od tysięcy lat ludźmi. Dla władzy.

                                Bóg to władza najwyższa. I Tobie się wydaje, że spływa na Twoją marną psyche jakiś splendor, że jesteś lepszy.

                                Dzielisz ludzi na kategorie. Fałszujesz. Kłamiesz. Rozpowszechniasz zło. Jesteś zły, jak twój bożek.
                          • edico Re: W katolickiej politologii 12.11.08, 17:33
                            Brudzińskiego funkcjonuje pojęcie głupi wieśniak. Czy można przyjąć, że wie co
                            mówi na temat swojego środowiska, czy też jego słowa należy potraktować tak jak
                            słowa Dziwisza o tym, że modlitwa do papieża leczy z niepłodności? wink
Pełna wersja