Dowody grgkh

17.11.08, 20:58
"Moją odpowiedź od dawna znasz - świat jest wyłącznie informacją, a
dokładnie założeniami początkowymi.
Zrozumienie prostoty tego przekracza Twoją zdolność pojmowania" -
grgkh

To jest streszczenie całego dowodu grgkh na nieistnienie Boga, czyli
powstanie Wszechświata z informacji i odpowiedz dla mnie. Przyznaję
dość trudno mi to pojąć i nie mam "gwarancji", że grgkh nie bredzi.
Muszę wpierw zdobyć potwierdzenie, że rozumie fizykę i może tak
łatwo odrzucić prawa rządzące w tym Wszechswiecie. Podał, że jest
inżynierem więc
zadawałem mu pytania z zakresu I roku studiów - jakie zna sposoby
przesyłania na odległość energii? Nie odpowiedział, sam musiałem mu
to napisać. Jakie działania matematyczne można wykonać na macierzy
(powoływał się na nie), nie odpowiedział, jak wyznaczyć masę w
kosmosie, nie odpowiedział itd. Na żadne pytanie z zakresu I roku
nie odpowiedział, co więcej, napisał, że zawsze zachwycał go "fakt",
że trójkąt prostokątny o bokach 5, 4, 3 ma kąty 90, 60, 30 st (na
zwróconą uwagę, że to bzdura, tłumaczył się, że tak napisał, był
zmęczony, bo nie miał wypróżnienia). Co więcej, określający się jako
chemik, podał informację, że płomień będzie jasno świecił i
nie "kopcił" jak będzie najmniejsza zawartość w nim węgla. Wystarczy
zajrzeć do każdego podręcznika fizyki i wyczytać (własnymi słowami
to podam) - "płomień - obszar reakcji spalania, gdzie cechą
charakterystyczną jest świecenie wywołane przede wszystkim
promieniowaniem ogrzanych do wysokiej temp. atomów węgla.
Nie mogę zrozumieć jak człowiek, który nie rozumie i nie może
wytłumaczyć dlaczego zegarek na ręku kosmonauty "chodzi" inaczej niż
na jego ręku i dlaczego nic nie może poruszać się szybciej niż
światło może rozumieć powstanie Wszechświata? Tego nie rozumiem,
więc i tego "dowodu" nie rozumiem. Coś mi tu nie "gra" u grgkh.
Albo geniusz, który bez znajomosci matematyki, fizyki i chemii mogł
zrozumieć racje wyższe, albo ......, no własnie co?
    • grgkh Dowód na nieistnienie bożka-kreatora 17.11.08, 23:28
      Mój dowód, ten pierwszy i nie ostatni, jest tutaj - wypisałem go kolejny raz, w jednym zdaniu i kolorową czcionką.

      kociak40 napisał:

      > co więcej, napisał, że zawsze zachwycał go "fakt",
      > że trójkąt prostokątny o bokach 5, 4, 3 ma kąty 90, 60, 30 st (na
      > zwróconą uwagę, że to bzdura, tłumaczył się, że tak napisał, był
      > zmęczony, bo nie miał wypróżnienia).

      A do jednego błędu się przyznaję, tego z trójkątami. Rzeczywiście, kiedyś, ponad dwa lata temu, pisząc w środku nocy o Teorii Wszystkiego popełniłem taki błąd: raz napisanego i wysłanego zdania nie da się wycofać i poprawić. Natychmiast się do tego przyznałem. I na tym kończy się lista moich błędów. Reszta to Twoje konfabulacje. Jeśli jest inaczej, to znajdź to w archiwum i zalinkuj - jeśli potrafisz posłużyć się przeglądarką archiwum.

      Mógłbym, bez żadnej trudności, odnaleźć Twoje głupoty wypisywane na tym forum, jak choćby tę o strunach, ale sobie daruję.

      Zwisasz mi kociaku i nie zamierzam na Ciebie tracić czasu.

      Bóg nie istnieje. Potrafię tego dowieść na wiele sposobów. A Ty nie jesteś w stanie niczego w tych dowodach zanegować. I ta bezsilność rujnuje Twoją psychikę. smile
      • kociak40 Re: Dowód na nieistnienie bożka-kreatora 18.11.08, 00:42
        Ja mam wielki autorytet dla wiedzy i bardzo cenię sobię ludzi,
        którzy taką wiedzę reprezentują. Podajesz dość trudne i dość ciekawe
        zarazem swoje wywody, ktore odbiegają od wiedzy książkowej i tej,
        ktora jest uznana i wykładana na uczelniach (sprawdzona). Jaką ja
        mam gwarancję, że Ty reprezentujesz taki poziom, że "wyszedłeś"
        ponad tą wiedzę i że to co piszesz jest już ponad nią? Jak będę miał
        pewność, że znasz fizykę z zakresu mechaniki, że rozumiesz to
        wszystko co odniesione jest do Wszechświata, do występującego
        przepływu energii, ruchu obrotowego i postepowego ogromnych mas, to
        wtedy staniesz się w pewnym sensie autorytetem dla mnie i Twoje
        wywody potraktuję poważnie. Prościej, jak wytłumaczysz swoimi
        słowami dlaczego zegarek "chodzi" inaczej u kosmonauty niż u Ciebie
        na ręku, to pomyslę sobie - "ufff! gość, rozumie układy ruchome i
        nieruchome we Wszechświecie!!!", wystarczy, że prosto odpowiesz,
        jakie siły dzialają na muchę jak "idzie" poprzecznie po kręcącej się
        płycie gramofonowej, a pomyslę sobie "Ale gościuwa! wie wszystko o
        masach w ruchu obrotowym i postępowym we Wszechświecie!!!, taki może
        rozumieć powstanie Kosmosu". Tak powiedzieć nie mogę, bo nie wierzę
        abyś znał w stopniu wystarczającym fizykę. W dyskusji ze mną o
        tym "co to jest czas" nie wiedziałeś, że zależy on od prędkości
        układów, nie mogłeś zrozumieć przy dyskusji "o wiatraczku", że
        konieczna jest reakcja na każdą dzialającą siłę, itd. Chyba
        rozumiesz, że coś mi tu nie "gra" w stosunku do Twojej wiedzy, a to
        co dzieje się w Kosmosie związane jest przede wszystkim z mechaniką
        ogólną i kwantową. Pisałeś, że Twój dowód jest naukowy, a z jaką
        nauką związany? Piszesz, że nie jestem w stanie niczego w tych
        dowodach zanegować. Dałem Ci trzy punkty negacji, jak któryś
        podważysz to dowód Twój wyeliminuje religię i ja także stanę się
        ateistą. Mnie nie interesuje to co piszesz z zakresu filozofii,
        tylko wyłącznie z zakresu fizyki, matematyki, mechaniki itd. Widzę,
        że masz bardzo słabą pamięć, w dyskusji o "piramidach i malowidłach
        w ich wnętrzach" napisałeś, że dlatego nie ma "kopcia" na stopach bo
        używano do oświetlenia olejków, których płomień nie zawierał węgla,
        co jest bzdurą. A tak na marginesie, dlaczego nie chcesz
        odpowiedzieć na zadawane proste pytania, które pozwoliłby innych
        uczestników forum przekonać do Twojej wiedzy "podobno" inżynierskiej?
        Ja mogę Ci zwisać (jak piszesz, bo ja już Cię rozszyfrowałem i to
        mnie wystarcza) ale pozostali inni czytelnicy tego forum, ktorzy
        zapewne też chcieliby uwierzyć w Twoj zakres wiedzy inżynierskiej,
        miałbyć większy prestiż, a tak go nie masz.
      • kociak40 Re: Dowód na nieistnienie bożka-kreatora 18.11.08, 01:02
        "Czy rozumiesz, czym jest czas? Nie rozumiesz. Czas to wyłącznie
        zmienność TYCH SAMYCH ELEMENTÓW, dzięki czemu można im przypisywać
        różnice między stanem poprzednim i następnym." - grgkh


        To cytat z Twojego postu, jak można sądzić, pojęcie czasu rozumiesz
        doskonale i pozostaje tylko to udowodnić tu na tym forum.
        Wystarczy, że prosto i zrozumiale wytłumaczysz dlaczego
        inaczej "chodzi" zegarek na ręku kosmonauty lecącego w rakiecie niż
        na Twoim ręku i sprawa dowiedziona Twojej wiedzy. Można będzie się
        doczekać tego? Czy raczej zamilkniesz. Nie wystarcza wkleiać lub
        przepisywać, trzeba to jeszcze rozumieć.
        • w248 Grgkh nie ma wyższych studiow - co to za dyskusja 18.11.08, 16:13
          moze byc z niedoukiem ,ktory nie ma pojecia o fizyce, chemii,
          astronomii , kosmologii, biologii etc.
          Grgkh to bezczelny oszust i prymityw. Typowy atol bez szczątkowej
          nawet moralnosci
          • w248 pieprzenie ciezko chorego schizophrenika grgkh 18.11.08, 16:23
            "czas to jest zmiennosc tych samych elementow" pieprzy cięzko
            chory schizophrenik paranoidalny grgkh. Jak chplera bzdura
            piramidalna.
            To nie ty sie starzejesz, to nie twoj ojciec sie zestarzal, to
            ciagle ten sam dziadzio Walenty jest tym samym elementem zmiennym.
            I tak dalej pierd, pierd, pierd ciemnego oszusta grgkh.
            • grgkh No to może czas na coś o czasie 18.11.08, 18:41
              Czyżby w czasie nie zmieniały się te same elementy? Jeśli się nie zmieniają, jeśli wszystko jest identyczne, to czas się zatrzymuje?

              A co się dzieje z tymi elementami, jak czas zwalnia? Jak myślisz?

              Pohasamy sobie na pograniczu nauki? wink

              Wolę z Tobą niż z kociakiem, który zatrzyamał się na etapie szkółki przed czterdziestu laty i tak mu już na zawsze zostanie.
          • grgkh Mam, nie mam, a co to za różnica? :) 18.11.08, 18:34
            Ale Ty troszkę mi zazdrościsz moich możliwości, prawda, tygrysku? kiss

            Jak widzę jesteś moim wiernym fanem. Czy czytasz wszystko, co piszę? Jeśli oceniasz, to pewnie czytasz. Jeszcze trochę i się nawrócisz na ateizm. Ale będzie w domu chryja. Co powiedzą Twoje dziatki? smile
    • prskchx Re: Dowody grgkh 18.11.08, 18:12
      Ja wolę "wywody" grgkh. Twoje bowiem są na poziomie I roku Polibudy - czyli na
      żadnym!!!
    • krzyc_h Re: Dowody grgkh 18.11.08, 20:06
      Fajnie się chłopaki przekomarzacie ale powiedzcie mi skąd wytrzasnęliście ten
      pomysł że wszechświat powstał. Może powstał a może nie.
      Religie twierdzą że wszechświat miał początek ale to nie jest takie oczywiste.
      Nawet więcej powiem, trochę to byłoby dziwne gdyby coś powstało z niczego.
      • grgkh Re: Dowody grgkh 18.11.08, 20:14
        Dotknąłeś sedna sprawy. Niby drobna różnica, ale gdy ją uwzględnić, przestaniemy manipulować sensami (wieloznacznościami).

        Moim zdaniem jest tak, jak Ty mówisz - Wszechświat miał początek, ale nie powstał. Nie powstał z czegoś, co było wcześniej, a mogło stanowić jego budulec.

        Czy tak mówiły religie? Chyba niedokładnie. Ale najwyższy czas, żebyśmy i my tak zaczęli mówić.
        • krzyc_h Re: Dowody grgkh 18.11.08, 20:29
          Wszechświat miał początek, ale nie powstał? Możesz to jakoś rozwinąć.

          Ja napisałem że to nie jest oczywiste, że wszechświat miał początek (czyli że
          powstał).
          Możliwe że wszechświat istnieje od zawsze bez początku i bez powstawania.
        • kociak40 Re: Dowody grgkh 19.11.08, 05:22
          "Czyżby w czasie nie zmieniały się te same elementy? Jeśli się nie
          zmieniają, jeśli wszystko jest identyczne, to czas się zatrzymuje?" -
          grgkh

          Wiem, że wolisz dyskutować z kim innym, bo prawisz androny i nie
          rozumiejąc pojęcia czasu podwazasz tym samym (tak jak Ty to
          rozumiesz) najsłyniejszy wzór osiągnięć umysłowych człowieka XX
          wieku, a mianowicie - E=mc2 (a z tego masz energię atomową). Bez
          zmiany swego rozumowania, nie wyprowadzisz tego wzoru, bo istotą
          jego powstania jest właśnie zmieność czasu w stosunku do prędkości.
          Musisz zrozumieć, że wszystkie oceny w których odgrywa rolę czas, są
          zawszwe ocenami zdarzeń jednoczesnych. Gdybyś powiedział dla
          przykładu, że kolega odwiedził Cię o 15:00, to rozumie się, że
          dzwonek zadzwonił jak wskazówki Twego zegarka ustawiły się na 15:00
          i zadzwonienie dzwonka są wydarzeniami jednoczesnymi. Takie
          wydarzenia jednoczesne związane z czasem w jednym układzie nie są
          jednoczesne dla tych wydarzeń z obserwacji z innego układu.
          Prościej, masz latarkę i błyskasz nią w rytm sekund swojego zegarka.
          Zaczynasz się poruszać i zwiększasz prędkość (np. przyciąga Cię
          Czarna Dziura) i cały czas błyskasz co 1 sekunda, ale ja będę
          widział, że przerwy między błyskami coraz dłuższe. Jak osiągniesz
          prędkość c znajdziesz się w tz. "horyzoncie zdarzeń" i czas=0,
          interwał od ostatniego błysku już jest nieskończonością do
          następnego. Ty wpadłeś do Czarnej dziury, a ja będę Cię widział jako
          nieruchomego już na wieki(Obszar, w ktorym "zastygłeś", gdzie
          zatrzymał się czas został nazwany ergosferą). Jak będziesz "ciut"
          przed Horyzontem Zdarzeń to czas między błyskami może być dla mnie
          jako obserwatora nawet miliony lat (zależy jakie to będzie "ciut")
          choć Ty błyskasz cały czas co sekunda patrząc na swój zegarek. Nie
          dziwię się, że tego nie możesz zrozumieć, bo jest to trudne i wymaga
          oderwania się od rozumowania według Newtona (to już ponad 200 lat
          jak to przyjął), że interwały czasowe i przestrzenne są absolutne, a
          prędkość światła jest względna, na rozumowanie Einsteina, że
          prędkość światła jest absolutna, a interwały czasowe i przestrzenne
          są względne. Jak to zrozumiesz, to jak podstawisz wzór Einsteina na
          zmienność czasu do równania, które znasz F=m x a to go zmodyfikujesz
          tak jak Einstain to zrobił, później tą modyfikację wzoru odniesiesz
          do znanego Ci wzoru na energię kinetyczną, ktory znasz E=1/2mV2 to
          otrzymasz ten słynny wazór E=mc2 i poczujesz się "einsteinem"
          (wątpię, że to zrozumiesz)choć do tego potrzeba tylko znajomości
          zwykłej algebry i twierdzenia Pitagorasa (Pitagorasa dla
          wyprowadzenia wzoru na zmienność czasu) i to wszystko, tylko trzeba
          zrozumieć pojecie czasu. Karciłeś kogoś, że nie rozumie co to jest
          czas, a jak widzę Ty go nie rozumiesz, za to jesteś beszczelny i
          masz tupet. Jak ładnie poprosisz to wyjaśnię Ci to bardziej
          przystępnie, może zrozumiesz i stanieś się "ciut" mądrzejszy.
          • grgkh Re: Dowody grgkh 19.11.08, 12:54
            kociak40 napisał:

            > (wątpię, że to zrozumiesz)

            Chcę Cię ignorować. I będę to robił. I proszę Cię o to samo. Możesz oczywiście komentować, co piszę, ale BEZ UWAG PERSONALNYCH, pajacu.

            Zdanie o tym, czy ja coś zrozumiem, czy nie, czytelnik potrafi sobie wyrobić sam, a Ty nie masz tego sugerować, bo natychmiast jesteś posądzany o próbę manipulacji.

            I bądź konsekwentny. Poczyniłeś pod moim adresem wcześniej zarzuty. Jeden był słuszny, popełniłem błąd, taki jak przy przejęzyczeniu, jak Ty przy swoich literówkach, błąd nieuwagi, roztargnienia. I przyznałem się do niego. Przyznaję się do niego. Takie błędy popełniają WSZYSCY ludzie. Pozostałe pierdoły, o których piszesz powinieneś udokumentować linkami. Nie zrobiłeś tego ANI RAZU. A więc kłamiesz. Konfabulujesz. Oczerniasz. Mała, zawistna glista ludzka. wink

            Jesteś przyciężkawo myślącym, prostym głąbem. Nadinterpretujesz to, co czytasz. Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Zniekształcasz. A więc rozlicz się z zarzutów z stosunku do mnie. Ze wszystkiego błota, które tu wylewasz.

            Ja mam Cię, kociaku, w dupie. Zwisa mi, czy tu piszesz i jaką mi negatywną robisz reklamę.

            Takie forum, to margines mojego prawdziwego życia, to tylko miejsce, gdzie mogę coś prawdziwego powiedzieć o największej tragedii ludzkości, religii. I będę to mówił wszędzie, gdzie mi przyjdzie na to ochota. A Ty mi w tym nie przeszkadzasz wcale. Ale dla Ciebie to forum to chyba cały świat i sens życia. wink

            Czy nie zauważyłeś, że Cię po prostu olewam? Ale Ty tym żyjesz. Śnisz o mnie. Wstajesz w środku nocy i piszesz, piszesz... Czy nie sądzisz, że to rodzaj choroby umysłowej? Czy normalny człowiek powinien tak bardzo angażować się w wirtualne wyobrażenie osoby po drugiej stronie ekranu? Kiedy byłeś ostatni raz u psychiatry?

            Nie doczekasz się, żebym Cię ZASZCZYCIŁ swoją uwagą, o co tak usilnie zabiegasz. Masz to przechlapane i już. Pa smile

            A co do pojęcia czasu, to mogę Ci znaleźć twoją uwagę, że NIKT na świecie dobrze tego nie rozumie. A więc po co usiłujesz sam to innym tłumaczyć?
            • kociak40 Re: Dowody grgkh 20.11.08, 18:44
              No widzisz, tylko tyle możesz pisać, tylko na tyle Cię stać.
              Tylko w ten sposób możesz odpowiadać, bo chciałeś ciemniaku brylować
              na tym forum i stwarzać pozory niby "inteligenta". To, że być może
              odniosłeś "sykces" u niektórych, świadczy też o ich poziomie wiedzy
              jak i Twojej.

              Jedno jest tylko godne uwagi, to odniesienie się do mojego
              wcześniejszego stwierdzenia co do czasu, które powtórzyłeś na końcu.
              Ja do tego dopiszę wiecej - Nikt naprawdę nie wie, czym jest masa
              ani też dlaczego ciała są nią obdarzone!

              Jak wynika z wypowiedzi innych, będąc ciemniakiem w wiedzy wszedłeś
              na forum - "Nauka" i tam się z Ciebie wyśmieli. Jak z tego wynika,
              stać Cię na szczyty beszczelności.
              • grgkh Tracę na to bez sensu czas... 20.11.08, 23:22
                Bierz odpowiedzialność za swoje słowa.

                Postawiłeś mi zarzuty. Żądam zalinkowania do miejsc w forum, w których jest zapisane to, co mówiłeś. W jednym, niezdaro komputerowa nie potrafiąca używać przeglądarki, wyręczyłem Cię, w tym, gdzie rzeczywiście się "przejęzyczyłem". To mój błąd. Masz swoją prymitywna satysfakcję. Poużywaj sobie, bo tego Ci potrzeba, żeby swoje ego wznieść na niebotyczne poziomy.

                Ale resztę znajdź, zalinkuj, zacytuj tak, żebyśmy wszyscy mogli do tego dotrzeć.

                Tego nie ma. Coś Ci się popieprzyło. Nie umiesz czytać. Wszystko przekręcasz. Co to jest te 11 strun, które mi przypisałeś tutaj?
                Wszystkie Twoje zarzuty są tego rodzaju. Brednie powstałe w Twoim mózgu. Jakieś niedoczytanie, niezrozumienie, ociężałość myślenia, wyobrażenia, objawienia, olśnienia...

                Poszukać Ci więcej przykładów Twojej kiepskiej pisaniny?

                dlaczego upierasz się przy tej macierzy, a nie zastosujesz wyznacznika? Wyznacznik to tablica kwadratowa liczb, o n wierszach i n kolumnach i oznaczamy | |, macierz to też prostokątna tablica liczb z m wierszami i n kolumnami i oznaczamy [ ]. Co skłania Cię, że wolisz macierz? Może łatwiej byłoby Ci jakbyś wybrał wyznacznik? Dawkins tak wybrał?

                Tak, knuję razem z Dawkinsem, jak zgubić ludzkość odbierając jej Pana i Ojca. A według Ciebie macierz nie może być, ponieważ ma nawiasy przypominające rogi diabła devil. Natomiast dwie kreski wyznacznika zamiast tych rogów, to już prawie krzyż, tylko jedną skręcić o 90 stopni i przesunąć na środek tej pierwszej... wink

                Macierz jest uporządkowanym według dowolnej struktury zbiorem. Może być płaska, dwuwymiarowa, a może być o większej ilości wymiarów i bardziej złożonej strukturze. Dlatego macierz. To ma być uporządkowany, zdefiniowany zbiór elementów. Ale Ty ugrzęzłeś w szkole na poziomie nastolatka i na etapie konkretnego wyliczania wartości macierzy prostokątnej poprzez wyznaczniki.

                Mam szukać dalej? Nie chce mi się. To Twoja gra i graj w nią sam.

                I nie będę Cię wyręczał. Co nie jest udokumentowane, tego nie ma.

                Wracam do kakuro www.conceptispuzzles.com/index.aspx?uri=myconceptis/channel/kak
                • kociak40 Re: Tracę na to bez sensu czas... 21.11.08, 01:49

                  To dlaczego nie odpowiedziałeś jak zapytałem się o to (ten mój tekst
                  na czerwono). Ja nic nie zakładałem, zadałem pytanie i czekałem na
                  odpowiedz, ktorej wtedy nie udzieliłeś. Snujesz jakieś teorie i nie
                  pozwalasz zadawać sobie pytań? To jedno, druga sprawa, podałem jakie
                  operacje matematyczne można wykonywać na macierzy i co chcesz z nimi
                  zrobić? Też nie odpowiedziałeś. Dobrze, przyjmuję obecne Twoje
                  tłumaczenie, niech będzie to macierz do uporządkowania
                  zdefiniowanego zbioru elementów. Ciekawi mnie to i dlatego teraz
                  pytam dalej, jakie elementy chcesz umieszczać w tej macierzy? Jakim
                  działaniom matematycznym będą one podlegać? Jaki dalszy cel ma ta
                  macierz? Można o to spytać?
                  • grgkh Wracaj do kruchty 21.11.08, 13:13
                    kociak40 napisał:

                    >
                    > To dlaczego nie odpowiedziałeś jak zapytałem się o to
                    > (ten mój tekst na czerwono).

                    Opadły mi ręce. Zauważyłem, że dla Ciebie ta dyskusja, to kręcenie się w kółko wokół wiedzy szkolnej.

                    > Ja nic nie zakładałem, zadałem pytanie i czekałem na odpowiedz,
                    > ktorej wtedy nie udzieliłeś. Snujesz jakieś teorie i nie
                    > pozwalasz zadawać sobie pytań? To jedno, druga sprawa,
                    > podałem jakie operacje matematyczne można wykonywać na
                    > macierzy i co chcesz z nimi zrobić? Też nie odpowiedziałeś.
                    > Dobrze, przyjmuję obecne Twoje tłumaczenie,
                    > niech będzie to macierz do uporządkowania
                    > zdefiniowanego zbioru elementów. Ciekawi mnie to i dlatego teraz
                    > pytam dalej, jakie elementy chcesz umieszczać w tej macierzy?

                    Każdy zbiór pikseli, każdy plik na dysku, każdą porcję danych można potraktować jako macierz pewnego rodzaju. Jakie operacje da się na niej przeprowadzić, to zależy od definicji. Macierz prostokątna, na której zakończyłeś swoją edukację i te parę prostych działań na niej nie wyczerpują możliwości teoretycznych.

                    Twój problem polega na tym także, że wydaje Ci się, że wiedza ludzka w sensie definiowania pojęć zakończyła się na XIX lub XX wieku. Nie dopuszczasz do siebie możliwości, że wiesz za mało i że należy szukać dalej.

                    Wracaj do kruchty. I policz naprężenia w jej kostrukcji, żeby Ci na głowę nie spadła.

                    I jeszcze wrócę do Wszechświata. To nie ja "chcę wykonywać" na nim operacje. Te operacje wykonują się same. I jest to matematyka. I ponieważ jest matematyką więc musi się dać przedstawić za pomocą języka symbolicznego.

                    I na tym kończę z Tobą rozmowę na ten temat.

                    NIE ROZMAWIAM O NAUCE Z DOGMATYKAMI. To jest strata czasu. To jest bez sensu.

                    > Jakim działaniom matematycznym będą one podlegać?
                    > Jaki dalszy cel ma ta macierz? Można o to spytać?

                    Pytać możesz, ale ja z wrednymi dupkami nie rozmawiam. Straciłeś na zawsze swoją szansę. Traktuj mnie jak dotąd - jak nieuka. Ignoruj. I odpieprz się ode mnie. Ale wiedz, że sam nieukiem jesteś. Co raz zbłaźniasz się tutaj - jak ostatnio z niemożliwością istnienia mieszańców międzygatunkowych albo wcześniej z niemożliwością chemicznej syntezy związków organicznych z nieorganicznych. Elementarna niewiedza, głupota, zarozumiałość, ptszałkowatość. Jesteś dno.

                    Kociak, nie będziesz mi urządzał egzaminów z tego, czy znam twierdzenie Pitagorasa lub procenty. Ja odpowiadam na pytania, które mają sens. Te, które nie wnoszą nic do dyskusji, a wskazują na Twoje braki w wykształceniu, będę olewał. I brak odpowiedzi jest Twoim problemem, a moim na pewno nie będzie oranie ugoru, by Ci wytłumaczyć coś, co jest niemożliwe ze względu na Twoje ignorowanie zasad logiki i racjonalnego myślenia.

                    Dałeś się już dawno poznać jako dogmatyk. Masz pewne założenia, których nie zmienisz, jak choćby takie: istnienie Boga jest niepojmowalne dla człowieka.

                    Jeśli Ty zakładasz, że coś na pewno jest niepojmowalne, to znaczy, że nie ma sensu o tym rozmawiać, bo nikt tego nie pojmie. Nikt, ale Ty dyskutujesz, jakbyś pojmował. I co więcej, twierdzisz, że choć niepojmowalne, to na pewno prawdziwe.

                    Czy nie czujesz, że to jest fałsz logiczny?

                    Jak coś może być niepojmowalne, ale uznawane za NA PEWNO prawdziwe?

                    Twoja psychika ma wbudowany fałszywy moduł sprzeczności. I to jest nieuleczalna choroba umysłu. A jest chorobą umysłu, bo ludzie tym się szczycą, tym się wyróżniają od zwierząt, że próbują wszystko logicznie zinterpretować. Ty zakładasz coś odwrotnego. Niby interpretujesz świat, ale wciskasz do tej interpretacji chaotyczny bzdet, który Ci się wyśnił.

                    Niestety, to robi z ludzi religia. Ślepych dogmatyków. Potem tacy dają się już łatwo pokierować jako fundamentalistyczni zamachowcy. Dla takich nie-ludzi życie innych ludzi przestaje być wartością, mają coś wartościowszego, swoje urojenie.

                    A wartością najwyższą jesteśmy my wszyscy, a nie wyobrażenie wyrojone w jakimś mozgu a potem indoktrynowane innym.

                    A TY odpieprz się ode mnie. Zajmij się sobą i tematami innymi niż omawianie, co umiem, a czego nie. Nigdy nie dam Ci przyjemnosci egzaminowania moich zasobów wiedzy.

                    A w świecie ludzkich dokonań umysłowych liczy się przede wszystkim sposób myślenia, a nie szybkość operowania tabliczką mnożenia.
                    • kociak40 Re: Wracaj do kruchty 21.11.08, 15:59

                      Jak z tego wynika, stać Cię tylko na bredzenie, sam coś podajesz i
                      nie umiesz wyjaśnić. Dochodzę do wniosku, że cechą dość
                      charakterystyczną dla fanatyków ateistycznych jest ociężałość
                      umysłowa do rzeczywistej wiedzy. Nigdy nic nie podałeś, żeby
                      można było ocenić to jako mądre, poparte właściwym wykształceniem.
                      Jeśli na forum pozostali tylko tacy "pseudonaukowcy" bez
                      wykształcenia, to widzę, że nie ma tu co robić. Oceniam Cię, nie
                      tylko jako ciemniaka ale więcej, masz już odchylenia psychiczne.
    • prskchx Re: Dowody grgkh 19.11.08, 15:50
      Twoje "wywody" albo "pseudodowody" są na poziomie ucznia gimnazjum albo liceum
      ogólnego. Nie opieraj się na podręcznikach jedynie, które są z definicji
      przestarzałe. Czytaj literaturę naukową. Na przykład na vls.icm.edu.pl
      Zresztą czytanie to jedno a zrozumienie to drugie......
      Wolę czytać "pseudonaukowe" dowody grgkh niż Twoje mizerne cytowania
      podręczników gimnazjalnych.
      Pozdrawiam
      • kociak40 Re: Dowody grgkh 20.11.08, 20:35
        Wiem o tym, bo widać, że Twój poziom wiedzy jest zbliżony do wiedzy
        grgkh. Pisać tak sobie możesz, to nic nie "kosztuje". Jak dla
        przykładu jesteś łysy, to zakładasz perukę i już nikt nie wie o tym.
        Braku wiedzy nie ukryjesz. Jak chcesz prawić o Wszechswiecie musisz
        znać prawa Galileusza (aby zrozumieć prawa Newtona), Newtona (aby
        zrozumieć Einsteina) itd. Jak chcesz "bujać" w fantazji nie musisz
        tego znać. Wiedzę, jak już napisałem, można łatwo sprawdzić, napisz
        mi co potrzebujesz aby wyznaczyć wielkość masy jak jest ona koło
        Ciebie w kosmosie?. Jak masz poziom ucznia gimnazjum lub liceum
        ogólnego (tak jak piszesz) to jednym zdaniem odpowiesz i to
        udowodnisz (ja w to wątpię, raczej jesteś grgkh pod innym nickiem).
        Możesz rzucać tylko kalumnie, bo to każdy może.
        • prskchx Re: Dowody grgkh 21.11.08, 15:12
          Silisz się jak widzę na obrażanie mnie. Dobrze, mnie zarówno zwisa. Proszę bardzo!!!
          Chciałbym jedynie zaznaczyć, że według mnie Wszechświat nie jest
          mechanicystyczny ale fenomenologiczny. Przemyśl to sobie, studencie I roku
          Politechniki nie wiadomo jakiej.
          Pozdrawiam
          • kociak40 Re: Dowody grgkh 21.11.08, 16:01

            Aby dyskutować ze mną, odpowiedz na zadanie pytanie, jest ono tak
            proste jak "krowi ogon", jak nie umiesz, to spadaj ciemniaku.
            • prskchx Re: Dowody grgkh 21.11.08, 16:15
              Twoje pytanie jest proste jak "krowi ogon" , jak to ładnie napisałeś. Nie
              odpowiem dopóki Ty nie odpowiesz czym jest dla Ciebie fizyka fenomenologiczna.
              Ja zadałem to pytanie pierwszy. Proszę odpowiedzieć.
              • kociak40 Re: Dowody grgkh 24.11.08, 03:25

                Krótko mówiąc, jest to wprowadzenie filozofii do fizyki.

                Być może, źle Cię oceniłem, oceniłem jako trolla i jak widzę,
                pomyliłem się, przepraszam, o ile możesz to uznać.
                • prskchx Re: Dowody grgkh 24.11.08, 12:16
                  Kolego kociak40. Bardzo proszę żebyś uznał to co napisałem do Ciebie za niebyłe.
                  Bardzo Cię przepraszam za próby zdyskredytowania Twej wiedzy. Mam nadzieję, że
                  za jakiś czas wrócimy do rzeczowej dyskusji. Myślę, że powinienem na jakiś czas
                  zamilknąć na tym forum. Mam niestety wredny, wybuchowy charakter.
                  Jeszcze raz bardzo Cię przepraszam!!!
                  Cześć!
                  z poważaniem
                  Andrzej
                  • w248 Jak sie naywa bożek ateistow? 24.11.08, 14:11
                    Jak się nazywa bożek ateistow? Ateistyczny bożek nazywa sie SAMO.
                    Kosmos SAMO-wypierdział.
                    Zycie SAMO-zlepiło się.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja