grgkh
07.12.08, 23:52
Dokładnie to był ministrant. Odmówiłem mu. Niestety, ale z
chłopakiem nie było sensu o niczym dyskutować. Trochę szkoda, bo
lubię sobie czasami poewangelizować ateistycznie.
(*) Ateistyczna ewangelizacja - przekonywanie, że można byc dobrym
człowiekem bez boskiego kija i marchewki nad głową.