Religia w probówce

22.01.09, 13:28
Ciekawy i obiektywny artykuł z tygodnika Forum. Choć tematyka jest znana, ale chyba warto go "umieścić w archiwum", by móc się do jego treści kiedyś odnieść.
    • grgkh Religia w probówce (1) 22.01.09, 14:04
      Zarodek zarodkowi nierówny. Katolickiego w ogóle nie wolno używać do badań, natomiast żydowskiego i islamskiego można, ale tylko do 40 dnia.

      Gołym okiem jest niewidoczny. Nawet pod mikroskopem może go rozpoznać tylko specjalista. Jeśli jednak ktoś za bardzo się do niego zbliży, musi liczyć się ze sporymi kłopotami. Ludzki zarodek, podobnie jak jego komórki, urósł do rangi przedmiotu kultu. Pacjenci, badacze i lekarze oczekują, że komórki zarodka staną się podstawą terapii chorób, dotychczas nieuleczalnych. Natomiast działacze ruchów obrony życia, a także liczni teologowie i etycy uważają, że oddanie ludzkiego zarodka w ręce badaczy jest naruszeniem godności człowieka i jego prawa do życia.

      Co do jednego wszyscy są zgodni: nie wolno dla takiego czy innego celu poświęcać ludzkiego życia. Ale kto jest człowiekiem? Czy jest już nim zapłodniona komórka jajowa? Czy też dopiero płód zdolny już do samodzielnego życia? Kiedy zaczyna się życie człowieka jako odrębnej istoty ludzkiej? W momencie połączenia materiału genetycznego matki i ojca? W chwili zagnieżdżenia się zarodka w macicy? A może dopiero wówczas, gdy kształtuje się jego ośrodkowy układ nerwowy?

      Biologia nie ma odpowiedzi na te pytania, toteż racjonalna decyzja nie jest tu możliwa. W tym stanie rzeczy problem zarodków stał się przedmiotem ideowych kontrowersji. Spory rozogniły się zwłaszcza od czasu, gdy międzynarodowej ekipie badaczy pod kierunkiem Amerykanina Jamesa Thomsona w 1998 roku udało się wyhodować w laboratorium fragmenty tkanek z komórek dawnych ludzkich zarodków. Takie embrionalne komórki macierzyste mogą się przeistoczyć we wszelkiego rodzaju komórki ludzkie i wszelkie typy tkanek. Na tym właśnie polega ich przydatność terapeutyczna. Jednak Floyd Bloom, wówczas redaktor naczelny naukowego pisma „Science", zakłócił radość badaczy. „Uzyskana przez Thomsona hodowla komórek - napisał ten amerykański naukowiec - będzie chyba na zawsze nosiła piętno swego pochodzenia". Prorocze słowa.

      Od tamtej pory w Stanach Zjednoczonych, Europie, a nawet w Australii i Azji trwa nieustanna debata na temat moralnego statusu zarodków. W Niemczech przerodziła się w operetkową wręcz wojnę medialną, prowadzoną z taką germańską zaciekłością, że badacze, którzy choćby tylko zgłosili zamiar pracy nad uzyskaniem takiej hodowli komórek, jaką udało się stworzyć Thomsonowi, musieli prosić o ochronę policyjną. A przecież w Niemczech, podobnie jak w Szwajcarii, obowiązuje rygorystyczna ochrona zarodków. Natomiast w sąsiednich państwach europejskich zapłodnioną komórkę jajową tylko w pewnej mierze uznaje się za istotę ludzką. W Wielkiej Brytanii na przykład dozwolone jest klonowanie embrionów, aby drogą hodowli komórek móc uzyskać z nich, w razie potrzeby, materiał do przeszczepu. Nad podobnym rozwiązaniem zastanawiają się Szwedzi.

      40 DNI BEZ ŻYCIA

      Joseph Itskovitz, izraelski badacz komórek macierzystych, nie może pojąć tych europejskich sporów o embriony. - Ależ wy macie problemy! - wzdycha ten naukowiec z Hajfy. Itskovitz miał znaczny udział w sukcesie Thomsona, i to nie tylko naukowy - jego zespół dostarczył do amerykańskiego laboratorium także część materiału doświadczalnego. Nadliczbowe embriony z izraelskich klinik reprodukcyjnych trafiły wówczas do probówek.

      Środowiska pobożnych Żydów mają najmniej moralnych zastrzeżeń przeciwko badaniu embrionów. Zgodnie z ich wiarą płód staje się człowiekiem dopiero w 40 dniu ciąży. Poza łonem matki nie ma więc żadnego moralnego statusu - jak mówi konserwatywny rabin Elliot Dorff - gdyż pozostawiony sam sobie nie ma żadnej możliwości rozwoju. Elliot, który wykłada filozofię na żydowskim uniwersytecie w Los Angeles, uważa też, że zgodnie z żydowską tradycją talmudyczną udostępnianie innym nadliczbowych embrionów z probówki przez rodziców zasługuje na aprobatę, gdyż tradycja ta nakazuje pomagać w leczeniu innych ludzi jako partnerów Boga.

      Także Koran nie zabrania badania embrionów. Islam uznaje, że stawanie się człowiekiem przebiega stopniowo i że przed 40 dniem ciąży embrion nie ma jeszcze duszy. Dlatego muzułmanie nie mają istotnych obiekcji przeciwko wykorzystywaniu nadliczbowych embrionów do celów badawczych. - Każda wiedza jest błogosławiona i wolno z niej korzystać - mówi lekarz Abid Sharif z City Hospital w Nottingham. Nie wolno przy tym jedynie kwestionować roli rodziny ani naruszać ładu ustanowionego przez Boga. - Prawa Allaha, jako stwórcy świata, są nienaruszalne - można usłyszeć od muzułmańskich uczonych. W ich pojęciu prawa te nie pozwalają na klonowanie zarodków Natomiast wykorzystywanie komórek macierzystych embrionów jest dozwolone, gdy służy leczeniu chorób. Jak tłumaczą islamskie autorytety, dopuszczalna jest wszelka pomoc, która może przynieść ulgę w cierpieniu.

      Społeczności ukształtowane przez tradycję judaistyczną i islamską są ze sobą w znacznej mierze zgodne nie tylko w kwestii badań nad embrionami. Korzystają również z różnych technik sztucznego zapłodnienia znacznie swobodniej niż wszystkie inne kręgi kulturowe. Rodzina i dzieci mają w tych społecznościach o wiele wyższą rangę niż w krajach Zachodu - odpowiednio duża jest tam więc gotowość do wykorzystania wszelkich możliwości medycyny, byle tylko przyszło na świat upragnione dziecko. W Izraelu jest najwięcej na świecie klinik reprodukcyjnych w stosunku do liczby ludności.

      „Ludzie mają prawo do korzystania ze zdobyczy nauki" - pisze izraelski uczony Michel Revel z Instytutu Weizmanna, członek Międzynarodowego Komitetu UNESCO ds. Bioetyki. Demonizacja badań i zakazywanie z góry nie stanowią jego zdaniem „godnej i ludzkiej odpowiedzi" na pytania dotyczące medycznych aspektów badań nad embrionami. Dwie największe w USA organizacje żydowskie wyraziły poparcie dla badań nad embrionami, nawet dla szczególnie kontrowersyjnego klonowania w celach leczniczych. - Embrion stworzony sztucznie w probówce nie ma statusu ludzkiego życia - mówi lekarz i rabin Edward Reichman z Einstein College of Medicine w Nowym Jorku. - Jeśli takich embrionów będzie można używać do leczenia i ratowania ludzkiego życia, powitamy to z otwartymi ramionami.

      W ten sposób amerykańscy rabini popadli w konflikt z tamtejszymi chrześcijanami, a także z kościołami chrześcijańskimi w Europie. Żydzi zauważają kąśliwie, że niebawem Kościół katolicki będzie chciał karać za menstruację i masturbację - za niszczenie potencjalnego życia. Ich zdaniem zarówno papież, jak i kardynałowie bardzo dogmatycznie podchodzą do kwestii możliwie wczesnej ochrony ludzkiego życia. Dietmar Mieth, katolicki teolog moralności, twierdzi, że już w chwili połączenia się komórki jajowej z plemnikiem możemy mówić o samodzielnym ludzkim życiu, które posiada wszelkie genetyczne cechy przyszłego człowieka. Z tego względu embrion - niezależnie od stadium rozwoju - powinien być nietykalny.

      Kościół katolicki toczy walkę o ciało i seksualność człowieka. Słychać coraz to nowe głosy bioetyków mówiące, że należy postawić granicę między tym, co naturalne, a sztucznością możliwą dzięki rozwojowi techniki - granicę, której ludzie wierzący nie powinni przekraczać.
    • grgkh Religia w probówce (2) 22.01.09, 14:09
      ODBICIE DUCHA STWORZENIA

      Zdaniem Watykanu, którym rządzą mężczyźni w celibacie, seksualność i prokreacja powinny mieścić się w ramach tradycji. Prokreacji można co prawda nieco dopomóc, jednak nie wolno zastępować jej sztucznym zapłodnieniem. Podobnie Watykan zezwala na stosowanie naturalnych metod antykoncepcji, jednak używanie prezerwatyw, tabletek antykoncepcyjnych, jak i innych „sztucznych" środków jest zakazane. Księża i zakonnice nie muszą wypełniać obowiązku prokreacji, jednak zobowiązani są również do wyrzeczenia się seksualności. Ludziom bezpłodnym, którzy nie są w stanie połączyć swej seksualności z rozmnażaniem, zabrania się korzystania ze sztucznego zapłodnienia.

      Na bożonarodzeniowej audiencji dla kardynałów i Kurii Rzymskiej papież Benedykt XVI zręcznie połączył konieczność ochrony środowiska z zagadnieniem ludzkości jako części natury - w taki sposób, że z ochrony środowiska wyniknęła ochrona ciała człowieka jako istoty biologicznej. Ten tok myślenia nazwał ekologią człowieka - co jednak można rozumieć również tak, że tylko Homo sapiens, czyli człowiek współczesny, który powstał z małpy człekokształtnej na drodze ewolucji, powinien być chroniony przed dalszym biegiem ewolucji wspomaganym przez rozwój techniki. Podobnie jak Ziemia i jej „wewnętrzny porządek", także ciało człowieka jest Bożym „darem", który jest odbiciem „Ducha stworzenia" i nie może podlegać dowolnym zmianom. Natura człowieka realizuje się poprzez podział na mężczyzn i kobiety, dlatego też należy uszanować porządek stworzenia.

      Chociaż papież nie wyjaśnił tego w sposób jednoznaczny, zdanie o uszanowaniu porządku zakładającego podział na mężczyzn i kobiety oznacza niewątpliwie odrzucenie i potępienie homo- i transseksualistów, jak i towarzyszących zmianie płci zabiegów zmieniających wygląd ciała. Mówiąc ogólnie, ludziom odmawia się prawa do decydowania o własnym ciele. I w ten sposób znów pojawia się argument o ochronie środowiska - skoro już mamy dbać o lasy tropikalne, zadbajmy lepiej najpierw o swoje ciała.

      DUSZA WYBIERA WCIELENIE

      Hubert Huppe, niemiecki poseł i zagorzały obrońca życia, postrzega wszelkie postulaty swobody w badaniu i wykorzystywaniu embrionów - wyrażane zarówno przez naukowców, jak i przez pacjentów - niemal jako przejaw kanibalizmu. Polityk ten powinien porozmawiać ze swoimi japońskimi kolegami. Im na myśl przychodzi kanibalizm, gdy słyszą, że w Europie ludzie, u których umarł mózg, a serce wciąż bije, są wykorzystywani jako dawcy organów. Zgodnie z powszechnymi w Japonii buddyjskimi przekonaniami utrzymywanie sztucznie przy życiu ludzi, których mózg już nie pracuje, jest zachowaniem wysoce nieetycznym. Żyjący powinni bowiem dopełnić określonych obowiązków wobec zmarłych. Aborcję Japończycy postrzegają jako smutną konieczność. Niedoszli rodzice wykupują w świątyniach posążki i wykonują różne rytuały, aby przeprosić zarodek za krzywdę i życzyć mu narodzin w dogodniejszych okolicznościach.

      Buddyzm nie zna pojęcia grzechu. To karma decyduje o tym, jaki los czeka nas w życiu, co z kolei jest skutkiem naszych działań w poprzednich wcieleniach. Z tego względu politycy japońscy nie mieli wielkiego problemu z kwestią badań nad komórkami macierzystymi embrionów. W Japonii stworzono wiele instytutów, gdzie trwają prace nad tymi zagadnieniami. - Wśród wielu buddystów powszechne jest przekonanie, że dusza podczas reinkarnacji współdecyduje o wyborze następnego wcielenia - mówi Robert Thurman, amerykański znawca buddyzmu. Nie ma więc obawy, by wybrała akurat embrion przeznaczony do badań. - Dusza z odrobiną dobrego gustu nie wskoczy przecież do probówki - żartuje ów naukowiec z Uniwersytetu Columbia. - Któż chciałby znaleźć się w takim otoczeniu?

      U. BAHNSEN © Neue Zürcher Zeitung, 2008 (oraz na podst. Telepolis)
    • grgkh Religia w probówce (3) 22.01.09, 14:22
      KOŚCIOŁ ODPOWIEDZIALNY JEST BOWIEM ZA STWORZENIE I POWINIEN WYPEŁNIAĆ TĘ ODPOWIEDZIALNOŚĆ TAKŻE PUBLICZNIE. CZYNIĄC TO, POWINIEN BRONIĆ NIE TYLKO ZIEMI, WODY I POWIETRZA JAKO DARÓW STWORZENIA, PRZYNALEŻNYCH WSZYSTKIM. MUSI BRONIĆ RÓWNIEŻ CZŁOWIEKA PRZED SAMOZNISZCZENIEM. DLATEGO KONIECZNE JEST COŚ TAKIEGO JAK EKOLOGIA CZŁOWIEKA, WŁAŚCIWIE ROZUMIANA.
      BENEDYKT XVI

      TO, CO CZĘSTO WYRAŻA SIĘ I ROZUMIE JAKO „GENDER", PROWADZI OSTATECZNIE DO AUTOEMANCYPACJI CZŁOWIEKA OD STWORZENIA I OD STWÓRCY
      CZŁOWIEK CHCE SAM SIĘ STWARZAĆ I DYSPONOWAĆ ZAWSZE I WYŁĄCZNIE TYM,
      CO GO DOTYCZY ĄLE W TEN SPOSÓB ŻYJE WBREW PRAWDZIE, WBREW DUCHOWI STWORZENIA. TAK, LASY TROPIKALNE ZASŁUGUJĄ NA NASZĄ OCHRONĘ, ALE NIE MNIEJ ZASŁUGUJE NA NIĄ CZŁOWIEK JAKO STWORZENIE, W KTÓRE WPISANE JEST ORĘDZIE NIEBĘDĄCE W SPRZECZNOŚCI Z NASZĄ WOLNOŚCIĄ, LECZ STANOWIĄCE JEJ WARUNEK.
      BENEDYKT XVI


      Procent dzieci urodzonych dzięki in vitro (dane za 2005)
      Belgia i Dania - 3,5%
      Szwecja, Norwegia, Finlandia - 2,7-2,9%
      Francja, Wlk. Brytania, Szwajcaria - 1,5-1,7%
      Niemcy - 1,3%
      USA - 1,0%


Pełna wersja