patrysha1
28.01.09, 22:23
Witam, właśnie jestem po odbytej kolędzie (obecna była jeszcze moja mama i
siostra). To co się stało wyprowadziło mnie z równowagi, nie dość że ksiądz
(chłopak 3 lata starszy ode mnie) w czasie kolędy ni z tego, ni z owego,
odebrał telefon i zaczął rozmawiać, jak już skończył to usilnie starła się
wchodzić ze mną w dyskusje, bo zauważył, że nie potakuje mu kiwaniem głowy gdy
wyraża swoje mądrości. Na koniec uścisnął wszystkim rękę. Tylko, że w moim
przypadku zrobił to jak najmocniej umiał, dodatkowo "pocierając kośćmi" - ze
słowami "z buntownikiem też sobie rękę podam" i szybko wyszedł.Zatkało mnie
totalnie, ręka boli, humor popsuty. Normalnie mam ochotę złożyć jakąś skargę
tylko nie bardzo wiem gdzie i jak, a dodatkowo w tym roku moja siostra ma ślub
i nie chce jej robić problemów. Ale jeżeli ktoś taki jest księdzem to się nie
dziwie, że ludzie odchodzą od takiego "kościoła".