grgkh
07.02.09, 09:26
Ksiądz: Kobiety chcą seksu z duchownymi!
Cytat
"Jedna, druga, trzecia kobieta. Nie masz pojęcia, ile kobiet chce
spróbować seksu z duchownym!"
Lecz nie interesują go parafianki. Umawia się z kobietami poznanymi
w internecie, co - jak twierdzi profesor Baniak - jest rozwiązaniem
coraz popularniejszym wśród duchownych:
"- Władze kościelne nie zdają sobie sprawy, że tak się dzieje:
ksiądz wchodzi na czat, nie musi szukać kobiety w parafii, łatwiej
mu ukryć romans. Ma samochód, dużo czasu i pieniądze."
Potrafię to zrozumieć. Przecież ksiądz to też człowiek, istota z
krwi i kości, podlegająca chemii, która dotyczy naszych organizmów i
od której wywinąć się nie sposób.
Ale tej cholernej, towarzyszącej religii hipokryzji nie potrafię jej
wybaczyć. Mówi się coś całkowicie innego. Kłamie się w żywe oczy, że
człowiek jest zdolny do opanowania swojej natury. Że np.
homoseksualizm można "za pomocą" poddania się wpływowi praktyk
religijnych wyeliminować. Że Jeśli się jest "blisko" Boga, to wpływa
to automatycznie na moralność - taki księżulo nie będzie kradł,
kłamał, szukał okazji do przygodnego seksu.
I organizacjom religijnym stojącym na zwykłych ludziach dajemy w
społeczeństwie nadzwyczajne uprawnienia. Stawiamy ich ponad prawem.
Jakieś zwolnienia podatkowe, działalność handlowa bez kontroli,
możliwość indoktrynacji dzieci, które są wobec tej machiny
bezbronne... Czy może potem dziwić, że my wszyscy, średnio w całej
ludzkiej masie zachowujemy się niejednoznacznie i wybaczamy czarnym
ich grzeszki nie traktując ich jeśli ich dotyczą te same nadużycia,
których dopuszczają się wszyscy?
To ta potworna hipokryzja jest jedną z głównych przyczyn wielkiego,
światowego zła. Uzupełnia ją nasza bezwładność, bo gdy w tle jest
religia, która zawsze władała działką moralności, to już nikt nie ma
pomysłu na alternatywę.
A jaka ona miałaby być? Dlaczego państwo, a więc my wszyscy, nie
dążymy do tego, by w szkołach, środowiskach uczyć czym naprawdę ma
być moralność ludzka, niezależna od tego religijnego sosu? Czy ta
wiedza nie istnieje? Przecież istnieje i wiemy o niej od dawna...
Dlaczego nie uczymy się jacy jesteśmy i skąd się bierze nasza
skłonność do podlegania manipulacji oraz jak można by się przed nią
bronić?
Wszystko wokół nas, od samej góry, od zakłamanych, "świetlanych
poprzez namaszczenie religią" przykładów jest fałszywe, a my,
przyzwyczajeni do tego, potulni siedzimy w bagnie i ani myślimy, by
spróbować to zmienić.