grgkh
10.02.09, 08:16
Homorodzina w heteroświecie
Cytat
Dzieło szatana
Środowisko pracy i zamieszkania to nie jedyne miejsca, w których
homoseksualne rodziny czeka odrzucenie. Kasia chodziła kiedyś do
kościoła, lecz w pewnym momencie postawa tej instytucji stała się
dla niej „zupełnie nie do przyjęcia”. – Z mojego doświadczenia
wynika, że nikt nie potrafi tak nienawidzić osoby homoseksualnej jak
tak zwany prawdziwy katolik – mówi Kasia, wyznając, że osoby z jej
rodziny w imię religii robiły wiele, aby uprzykrzyć jej życie. – To
coś, co wprost wynika z religii miłosierdzia – mówi z ironią.
Beata nigdy nie nie była szczególnie związana z kościołem, jednak
zaznacza, że jest to dla niej bolesny temat. – To co mówią
hierarchowie o osobach homoseksualnych jest niezwykle pogardliwe –
twierdzi. – Mówi się o nas: dzieło szatana, hedonizm, konsumpcjonizm
i cywilizacja śmierci. To jest coś potwornego.
Grudniowe przemówienie papieża Benedykta XVI do Kurii Watykańskiej,
w którym stwiedził on, że „ocalenie ludzkości przed homoseksualizmem
jest tak samo ważne jak ratowanie lasów deszczowych przed
zniszczeniem” Beata kwituje jednym zdaniem: – To jest dla mnie
zwykłe nawoływanie do przemocy.
Najbardziej wydaje się jednak dokuczać im klimat, jaki kościół
wytwarza wokół homoseksualnych rodzin. – Przede wszystkim nie mówi
się o nas jako o rodzinie – mówi Beata. – Według kościoła rodzina to
mężczyzna i kobieta, a my to nie wiem, co jesteśmy. To że dwie osoby
żyją ze sobą, kochają się, troszczą się o siebie nawzajem i o
dziecko, pracują, wożą do lekarza, siedzą w szpitalu to dla kościoła
nie jest rodzina. Dla mnie jest to niezwykle pogardliwe.
Bezinteresowna nienawiść autoryzowana przez religię, ale czy
naprawdę bezinteresowna? I przysłowiowe chrześcijańskie
miłosierdzie, które miłosierdziem jakże często nie jest.
Cytat
Nie mam już łez
Jednak największe wyzwania przed homoseksualną rodziną stawia
polskie prawo. Mimo że Beata wychowuje swoją córeczkę od pierwszego
dnia jej życia, w przypadku śmierci jej partnerki utraci do niej
wszelkie prawa. Obawia się, że „ze względu na orientację” sąd nie
zezwoliłby jej na adopcję, nawet gdyby jej partnerka zażyczyła sobie
tego w testamencie. – W ciągu pierwszych trzech lat życia naszej
córeczki nie było dnia, w którym bym nie płakała ze strachu, co się
stanie, jeżeli moja partnerka umrze – wspomina. – W końcu zmęczenie
materiału spowodowało, że nie mam już łez.
Brak umocowania prawnego partnerki biologicznej matki pociąga za
sobą znacznie więcej problemów. Przysługującą w pracy Beacie opieką
medyczną nie jest objęta ani jej partnerka, ani córka. Nie
przysługują jej z pracy żadne zasiłki na dziecko, lub nawet prezent
na gwiazdkę.
– Są też wydawałoby się prozaiczne historie, jak szkolna wycieczka,
na którą trzeba podpisać zgodę. Jeśli na przykład jeden z rodziców
wyjeżdża do pracy za granicę, robi się problem – mówi Kasia, która
również sama musi załatwiać wszystkie urzędowe sprawy związane z jej
dziećmi.
Choć Beata bywa ze swoją córką w przychodni, to czasem czuje, że ma
zakneblowane usta. – Byłam w sytuacjach, gdzie lekarz zachował się
niewłaściwie wobec dziecka, a ja czułam, że nie mogę nic
powieddzieć. Bo lekarz może zapytać: Ale kim pani jest? – mówi.
Beata uważa, że zapisy o możliwości podejmowania decyzji dotyczących
dziecka przez oboje partnerów powinny być wprowadzone do prawa
choćby ze względu na bezpieczeństwo dziecka. – Już nie chodzi o to,
żeby te pedały miały fajnie, tylko żeby osoba, którą dziecko zna i
której ufa, mogła przy nim być na przykład w szpitalu i w razie
potrzeby podjąć szybką decyzję o operacji. - dodaje.
Problem stanowią także kwestie spadkowe. W zarejestrowanych
rodzinach po śmierci jednego z członków rodziny, reszta dziedziczy
jego dobra bez żadnych opłat. W ciągu 8 lat wspólnego życia Beata i
jej partnerka również zgromadziły sporo dóbr materialnych. –
Spisałam testament, żeby zabezpieczyć moją partnerkę i dziecko, ale
mogę być pewna, że w wypadku mojej śmierci partnerka zapłaci
najwyższy możliwy podatek od spadku – mówi.
Precz z łapami od dzieci
Czy w poPISowskiej rzeczywistości mają nadzieję na lepsze? Obie
przyznają, że choć po zwycięstwie PO „nie ma już takiej nienawiści”
to jednak niewiele się zmieniło. – Giertych wprowadził „promocję
homoseksualizmu” i to dalej funkcjonuje – mówi Beata. – PO mnie
rozczarowało. Tam również są politycy, którzy nienawistnie uderzają
w innych ludzi – dodaje Kasia.
– Często słyszę takie opinie, że pedały mogą jeszcze rejestrować
związki, ale precz z łapami od dzieci – mówi Beata. – Nie wiem,
jakie jest przeciętne wyobrażenie o nas osób, które wyrażają takie
opinie. Jesteśmy normalnymi kochającymi ludźmi, którzy mają takie
same troski, tak samo przewijamy pieluszki i martwimy się o dziecko,
kiedy jest chore.
Dlaczego nasze państwo działa według fałszywych, religijnych
schematów? Kiedy się to w końcu zmieni?