znalazłem ciekawą strone a w sumie portal

07.09.09, 20:54
po przeczytaniu kilku artykułów myślałem że jest tylko antykatolicki ale potem
zawiało grozą wink i dowalają też protestantom.
www.tajemnice.org

polecam następujące artykuły:
tajemnice.org/content/view/163/32/ o ateiźmie
tajemnice.org/content/view/183/31/ o jp2
tajemnice.org/content/view/92/30/ perełka wink

    • grgkh "O ateizmie" 07.09.09, 22:50
      Przeczytałem starannie około 1/4 tekstu. Ten fragment najeżony jest absurdalnymi
      założeniami, sprzecznymi i fałszywymi definicjami, specjalnie spreparowanymi
      tak, by wykazać jedynie słuszną tezę autora. Na resztę rzuciłem okiem,
      przeskakując mniej istotne fragmenty.

      Ciekawe, chciałbym popolemizować z autorem tego tekstu, ale nie widzę tam
      nigdzie takiej możliwości. Nikt nie ma prawa się wypowiadać. Oczywiście
      wypowiadać inaczej. To też jest znamienne.

      Przez tysiące lat religianci okłamywali ludzi, manipulowali nimi. Dziś robi się
      to samo, tyle że metody się nieco zmieniły. Wrzucenie tekstu do internetu i
      ustawienie go tak, by był dobrze widoczny - reszta dokona się sama. Cóż więc nam
      pozostało? To, co mówię od dawna - i co zrozumiałem ileś tam lat temu - trzeba
      edukować. Każde dziecko jest ciekawe świata. To naturalne. Nie powinno się w nim
      zabijać tej ciekawości, otwartości na nowe. Trzeba dzieciom pozwalać myśleć
      samodzielnie, racjonalnie, pokazywać im, że tylko logika prowadzi do naprawdę
      dobrych rozwiązań. A wtedy wyrosną z nich ludzie, którzy takie strony traktować
      będą pobłażliwym uśmiechem. Bo walczyć a tym się nie da i nawet zaczynać nie
      warto. Taka walka, to jak wojna w Afganistanie, której się nie da wygrać, a kto
      myśli inaczej, ten musi wyjść z niej pokonany.

      I trzeba mówić, co jest prawdą. W taki sposób, by to trafiało do racjonalnie
      myślących, a będzie dobrze. Gdy nas, tych "złych" ateistów będzie odpowiednio
      duża masa krytyczna, prawda się przebije i zepchnie czary i magię do niszy,
      gdzie jest jej miejsce.

      Jakie największe błędy popełnił autor tamtego tekstu? Spróbuję coś powiedzieć o
      tym...

      1) Najpierw główne pytanie:

      "Czy ateizm ma rację?"

      Ani ma, ani nie ma. Ateizm, to tylko brak teizmu, brak religii. Ateizm nie mówi
      o niczym. Co najwyżej ateista może zapytać teistę: czy teizm ma rację? I takie
      pytanie jest jak najbardziej na miejscu, gdyż to teista powołuje "coś" do
      istnienia, definiuje to jakoś i jego obowiązkiem jest określić swoja rację. A
      więc jaka jest ta racja teizmu? Który bóg jest właściwy? Która z definicji boga
      jest tą prawidłową? Skąd teiści to wiedzą? Który z nich, inaczej definiujących
      swe bóstwo, ma rację, boć każdy z nich zaprzecza pozostałym w jakiś sposób... A
      ateizm jest tym, co każdy z nas ma w głowie gdy się rodzi, zanim zostanie
      zaszczepiony jakimś teizmem. I czy takiemu, ateistycznemu dziecku można
      przypisać jakieś zło z definicji? I tak dalej...

      2) Zdanie drugie: "Ateistą jest ten, kto jest pewien, że Bóg nie istnieje..."
      nie jest prawdą. Teizm definiuje bóstwa, ateista tyle tylko, co się powstrzymuje
      od takiej definicji. Ateista nic nie musi. Nie musi zaprzeczać bogom. Tak jak
      teista wierzący w konkretnego bożka, a negujący pozostałych, nie nazywa siebie
      ateistą częściowym lub jakimś innym. Teizm i ateizm różnią się tylko aktem
      definiowania lub jego brakiem. I czy posiadanie takiej definicji bożka mogłoby
      samo uczynić człowieka lepszej kategorii od jej pozbawionego? A czyż nasza ocena
      ludzi nie odnosi się w pierwszej kolejności do ich potencjalnej zdolności do
      czynienia zła lub dobra? Czy nie są znane przypadki, że ludzie wierzący w bogów
      byli źli, albo i gorzej, bo swym bogom przypisywali cechy, które posiadającym je
      ludziom dają kiepską opinię?

      3) "...ktoś, kto posiada niewątpliwe świadectwa przeciwko istnieniu Boga. Ja nie
      znam świadectw tego rodzaju." Powtarzam, ateista nie musi znać uzasadnienia swej
      niewiary. Jak teista, który odrzuca wiarę w innych bogów, niż wyznawani przez
      niego. Ale dlaczego ich odrzuca? Zgodnie z tą tezą powinien wierzyć jednocześnie
      we wszystkich bogów świata wymyślonych przez ludzi. Bo nie zna świadectw
      przeciwko istnieniu
      innych bóstw. Bo nie zna ich Carl Sagan, a więc
      opierając się na autorytecie tegoż powinien w nich uwierzyć. Powinien zostać
      teistą wszystkich bogów naszego świata. Właśnie na podstawie tej argumentacji.
      Czyżby była fałszywa, bo prowadzi nas donikąd?

      4) "XX wiek to epoka światowego triumfu ateizmu; stał się on oficjalną doktryną
      państwową w bardzo wielu krajach świata (tych o ustroju totalitarnym-
      socjalistycznym i komunistycznym)..."
      I tu autor już całkiem śmiało przypisuje ateizmowi grzechy ustrojów
      totalitarnych, zrównując te definicje ze sobą, dokonując fałszerstwa. A
      zapomina, że cała wcześniejsza historia ludzkości, włącznie z tą opisaną w
      Biblii, opierająca się na społeczeństwach podporządkowanych religiom, to
      miliardy ofiar i morze cierpień przez walkę religii ze sobą powodowanych. Autor
      nie mówi, że te wcześniejsze systemy religijne miały cechy ustrojów
      totalitarnych, że Bóg biblijny akceptował niewolnictwo, podrzędną rolę kobiety i
      ofiary składane na ołtarzach z ludzi. A przecież niemal socjalistyczna Szwecja,
      obecna Dania lub Czechy to z gruntu ateistyczne kraje, które powinno się stawiać
      za wzór i przeciwstawiać totalitarnym reżimom talibów i ajatollahów. Same
      kłamstwa i fałszowanie historii.

      I tak aż do końca tego tragicznego tekstu. I tak właśnie ludzi wierzących
      nasącza się nienawiścią do ateizmu i strachem przed samymi ateistami. Po to, by
      ich w odpowiednim momencie można było użyć jako narzędzi do walki z ateizmem i
      by monopol władzy religii nad ludźmi utrzymać jak najdłużej i najskuteczniej.
      • watanabe.miharu Re: "O ateizmie" 09.09.09, 20:21
        "Chociaż cała natura jest faktycznie ateistyczna (w sensie braku jakiejkolwiek religii), to człowiek ma wyjątkową możliwość tworzenia innych, nie-ateistycznych koncepcji myślowych, ułatwiających mu egzystencję. Powinien z tej możliwości korzystać, a nie upodabniać się do zwierząt- istot całkowicie bezbronnych wobec okrucieństw egzystencji."

        Aha! Czyli jednak bóg i religia są czystymi wymysłami ludzkiego umysłu. To się nasz autor-gorliwiec zapędził w kozi rógsmile

        "Wspomnieliśmy już o tym, że ateizm był i może być wykorzystywany także w przyszłości przez władze państwowe do całkowitego kontrolowania społeczeństwa. Kościoły i inne organizacje religijne stanowią zawsze poważną konkurencję dla państwa- często taka konkurencja nie jest przez władze mile widziana. "

        Taaak.. bo kościół nigdy się nie mieszał i nie miesza do polityki.. jasne..

        "Takie zjawisko możemy już dzisiaj obserwować w Holandii i w państwach skandynawskich. Są to społeczeństwa w większości jednakowych ludzi, myślących tak samo, ubierających się podobnie i wyznających ten sam, bardzo ograniczony kodeks wartości- zarobić pieniądze i przyjemnie je wydać. Etyka została tam zredukowana do minimum- nikogo np. nie razi masowa produkcja i konsumpcja narkotyków. Czy są to społeczeństwa lepsze i szczęśliwsze, dlatego że zastąpiły religię dosyć kiepskim hedonizmem?"

        No ależ wiadomo, że Holendrzy i Skandynawowie to biedne, nieszczęśliwe istoty. Pławią się w luksusach i brak bozi tak im doskwiera, że chyba wpadną w depresję. Nie to, co szczęśliwe, dostatnie i prawdziwie moralne kraje o wysokiej religijności: Polska, Meksyk, Tajlandiawink Tam jest życie! Reszta świata powinna brać przykład z tych rozmodlonych państw i uczyć się.

        "Z tego powodu również chrześcijaństwo nabiera wartości większej, niż ateizm, bo każda religia pełni podobną pożyteczną rolę- dowartościowania życia ludzkiego, nadania mu sensu i celu, polepszenia samopoczucia. "

        He he.. jeśli celem mojego żywota ma być walenie pokłonów przed złotą figurką Chrystusika, finansowanie kleru i wiara w latające demony (pardon, anioły), to chyba wolę już moje "puste ateistyczne beznadziejne życie"wink A dowartościowywać się jakoś nie potrzebuję, tym bardziej lichą mitologią.
Pełna wersja