26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hotel...

24.08.06, 11:51
26.08. czyli już niebawem lecę z Żoną do Tunezjio, dokąłdnie Monastir, Skanes
El Hana ponoć 4*. Przeglądając różne forum na temat tego hotelu, nieźle się
zmartwiliśmy. Co prawda opinie sa naprawdę różne i pozytywne i negatywne. Ale
czy ktoś może nam poradzić jak mamy się zachowywać przy zakwaterowaniu, czy
możemy miec jakiś wpływ na to, aby otrzymać w miarę normalnyt pokój (a nie z
karaluchami, mrówkami i z widokiem na jakies klimatyzatory). Ratujcie, bo
Żona zamiast się cieczyć tym wyjazdem panikuje mi :( Z góry wszystkim gorąco
dziękuję!!!Pozdr.!
    • magdomis Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot 24.08.06, 12:21
      Witam,
      No to jet nas więcej bo ja też w tym samaym czasie lecę do tego hotelu z całą
      rodziną i przyznam, że głowę mam już kwadratową od czytanych
      informacji...Fajnie bedzie jak ktoś nas podniesie na duchu - bo w końcu
      jedziemy na ulop, a wszystko maluje się w czarnych barwach.
      Pozdrawiam
      Magda
    • olga71 Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot 24.08.06, 12:24
      A tak na marginesie to skąd lecicie?
      • magdomis Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot 24.08.06, 12:32
        Ja z Krakowa. Czy bagaż do doku ma byc do 20 kg?
      • Gość: petervader4 Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.06, 13:08
        My lecimy z Poznania. Miałem już 2 kilkunastominutowe rozmowy z biurem
        turystycznym (Exim Tours, mozna powiedzieć że oni nas trochę pocieszyli), ale
        nie ma jak to opinia ludzi, którzy rzeczywiście tam byli i być moze mogą
        rzeczywiście nam podpowiedzieć). Pozdrawiam i do zobaczenia na miejscu ;) hehe
    • Gość: orszii Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.06, 13:00
      wrocilam z Tunezji kilka godzin temu...ten hotel znajdowala sie calkiem nie
      daleko tego w ktorym mieszkalam...nie masz sie co martwic wygladem
      zewnetrznym...calkiem nie zle...w srodku niestety nie wiem.......
      • Gość: petervader4 Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.06, 13:09
        Dziękuję za odpowiedź, w Polsce człowiek stresuje się pogądą a tam hotelem -
        ale mam nadzieje, ze będzie rzeczywiście OK.
        • Gość: gość laurka Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.06, 18:59
          ja też sie etam wybieram tyle ze we wrzesniu szczerze mialam ten sam problem co wy ale niektore wypowiedzi na tym forum bardzo mnie ucieszyly np.kobietki ktora wrocila w lipcu i powiedziala ze te negatywne strony są bardzoooo przesadzone wiec ja juz spie spokojnie pozdrawiam i zycze milego wypoczynku
          • Gość: petervader4 Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.06, 07:28
            Dziękuję niezmiernie! Jak wrócę napiszę jak było i chętnie odpowiem na
            pytania ;) Pozdrawiam!
            • maat7 Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot 25.08.06, 09:13
              Nie ma co panikować - hotel jest o.k.
              1) super plaża - czysto i sporo atrakcji,
              2) świetny basen (3 m głębokości) można sobie popływać, a obok w płytszym
              basenie sporo zajęć typu piłka czy gimnastyka wodna,
              3) animatorzy dwoją się i troją, aby nie było nudno w ciągu dnia i wieczorem.
              Przed hotelem taksówki i ciuchcia - można ruszyć na podbój miast Tunezji jak
              Monastir czy Sousse (na piechotę jest wszędzie daleko) Cenowo to 10-12 dinarów
              do Sousse w 1 stronę, a do Monastiru ok. 7 dinarów.
              Natomiast sam hotel - pokoje są faktycznie różne. W recepcji dostając klucze
              nie wiecie na co traficie, recepcjonista też nie wie jaki wam daje pokój - ot
              prawo molochu :) Najlepsze są pokoje typu 2000 i 3000 - odnowione,
              wykafelkowane, widok albo na morze i basen, albo na hotel obok, który ... też
              leży nad morzem :) Jak trafi się pokój od frontu to widać samoloty - fajnie to
              wygląda szczególnie nocą, ale hałas nie jest dokuczliwy. Co do
              zwierząt "udomowionych" - ja miałam pokój ich pozbawiony, znajomi trafili na
              zamieszkany przez karaluszka - zamienili następnego dnia i było o.k. Zasada
              jest taka - tego dnia co przylecicie nic się nie da zrobić, jak trafi się wam
              zły pokój, wymiana następnego dnia, najpierw każą przyjść o godz. 9, potem o 12
              ale zmieniają (znajomi odpalili banknot dolarowy). Co do mrówek - jest ich
              sporo, na wszelki wypadek polecam jakiś spray owadobójczy, gdyby Was zanadto
              polubiły. Dodatkowo ludzie lubią przetrzymywać jedzenie w pokojach - a to jak
              zaproszenie do stołu dla mrówek, a po wyjeździe czekają na następnych
              darczyńców i tak wkółko.
              Obsługa hotelowa nie jest najmilsza - ale to chyba urok kraju i ... napiwku. W
              recepcji łatwiej załatwić cokolwiek z kobietami, w restauracji dajcie
              pierwszego dnia 1 Dinara obsłudze - będą trochę milsi i szybsi. Jak nie dacie
              to i tak Wam doniosą picie, ale nie liczcie na uśmiech lub miłe słowo.
              UWAGA na punkt wymiany pieniędzy czyli tzw. Bank - oszukują!!! Spójrzcie na
              kurs, przeliczcie dokładnie pieniądze przy okienku i nie przejmujcie się
              facetem, który będzie próbował was od tego okienka odegnać (on jest zawsze tam
              jakby za karę, bardzo odstręczający typek, ale wymienić musi - pamiętajcie aby
              zachować kwit wymiany). To samo na lotnisku przy wymianie dinarów na inną
              walutę - tutaj najwyższy stan gotowości bo jest chamsko i bez znieczulenia,
              można się wydrzeć na nich jeśli dyskutują, ale domagać się dokładnie kwoty
              zgodnie z kursem przeliczeniowym na tablicy, a nie kalkulatorze osbsługującego.

              Wracając do pokoi - są sprzątane codziennie, ale trzeba wziąć poprawkę, że to
              kraj arabski. Hotel ma 4*, ale jest w nim sporo niedociągnięć np. pięknie
              wykafelkowana łazienka i zardzewiały drążek na zasłonkę prysznicową, stara
              plastikowa rączka prysznica, czy kapiący kran lub poluzowana bateria, obśrupana
              kratka przykrywająca klimę (chodzi cały dzień i miło schładza) - ot klimat
              arabski, który jest wszędzie w Egipcie i Maroku też (najpiękniejsze są
              recepcje, a potem już trochę gorzej). Nie przejmujcie się wyglądem korytarzy
              (trochę przypominają labirynt) - ich stan "techniczny" nie świadczy o niczym, a
              potrafią się baaaaaaaardzo zmieniać :)
              Teraz jedzonko - śniadania monotonne (na ciepło i zimno + słodkie - każdego
              dnia dokładnie to samo), lunche i kolacje smaczne, duży wybór, ale są kolejki
              do dania głównego - ot następny urok molochu. Jeśli macie opcję ALL INCL. to do
              posiłku możecie zamówić tylko 1 napój! Reszta w barku - też duże kolejki
              szczególnie wieczorem ok. 21.00. Jeśli preferujecie kuchnię polską to szybko
              zatęsknicie za domem, jeśli lubicie nowe smaki to ... rozkoszujcie się chwilą.
              A deserki to marzenie :)
              Rezydent - on tylko kasuje za fakultety, informacja wręcz zerowa, musicie
              poczytać sobie sami tablicę ogłoszeń. Też nie są najsympatyczniejsi, ale ... po
              co nam oni. Jeśli chodzi o fakultet to my wybraliśmu Tunis (65 dinarów) - w tym
              medina w Tunisie, dzielnica willowa + ruiny łaźni rzymskiej (Kartagina),
              dzielnica utrzymana w stylu greckim, muzeum Brodo - 1 dzień, ale moim zdaniem
              warto - samemu się tego nie obskoczy. Sahara 2-dniowa bardzo droga 189 dinarów.
              Nie skusiliśmy się. Rejsy statkami też nas nie zachęciły, w końcu morze
              mieliśmy na wyciągnięcie ręki, po co płacić aby poopalać się na innej plaży ;)
              Rozpisałam się mocno - ale podsumowując wróciłam wypoczęta i zadowolona -
              owszem były potknięcia i niedociągnięcia, ale jak już pisałam urok krajów
              arabskich.
              Jak macie pytania to pytajcie - postaram się zaglądać na stronkę jeszcze
              dzisiaj, aby Wam zminimalizować stres przed wyjazdem.
              No i życzę niezapomnianych, leniwych wakacji !!!
              • magdomis Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot 25.08.06, 10:17
                Bardzo dziękuje za pozytywne informacje tzn że nie taki diabeł straszny.... mam
                pytanka jesli można?
                1. jakie były temperatury?
                2. jak jest z płatnością za leżaki na basenie i na plaży ( jakies cuda z
                zajmowaniem?)
                3. Animacje dla dzieci w jakim języku?
                Dziekuję
                • maat7 Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot 25.08.06, 11:06
                  Pogoda - rano lekko pochmurno, dużo wilgotności w powietrzu więc i duszno,
                  potem słoneczko i miły upalik - fajnie jest się schłodzić w basenie -
                  wieczorkami robi się znowu duszno i upalnie. Jednego dnia jak byliśmy w
                  Tunisie ... była obfita ulewa, tak trzymało przez pół dnia i się rozpogodziło.
                  Ci co zostali w hotelu mówili, że niebo było trochę bardziej pochmurne, ale
                  deszczu ani kropli.
                  Leżaki - jeśli ALL INCLUSIVE to są bezpłatne, jeśli HB to wówczas 1,5 dinara
                  (jedno i drugie obowiązuje nad basenem i na plaży). Leżaczków jest sporo, ale
                  tak do 9 - 10 były już pozajmowane, trzeba jednak rzucić swój ręcznik coby mieć
                  pewność. Basen otwierają o 9 - 9.30 (do tego momentu jest pucowany :) Potem
                  chodzi facet i roznosi materace (niebieskie dla tych co płacą, żółte dla AI),
                  potem chodzi facet i rozdaje karteczki do żółtych materacy, jest na nich cena
                  1,5 Dinara, ale nie chce pieniędzy, domyślaliśmy się, że chodzi tu o jakieś ich
                  wewnętrze rozliczenia. Jak będziecie szli na lunch to ręczniki lepiej zostawić -
                  można już nie znaleźć miejsca. Nad morzem jest trochę luźniej. Basen jest
                  czynny do 18, potem (czyli grubo po 18 zaczynają chlorować i czyścić).
                  Animacje - język to mieszanka francuskiego + angielskiego + niemieckiego, taka
                  mini wieża Babel :) Ale ponieważ sporo można wyrazić gestykulacją i ruchem
                  ciała dzieciaki chwytają to szybko i super się bawią. Przy basenie jest brodzik
                  dla maluchów i płytszy basen, gdzie odbywają się również gimnastyka w wodzie i
                  siatkówka - gimnastykę polecam i dorosłym i młodym Paniom - fajnie i wesoło,
                  piłka to męska gra tak od 10 lat do 50 :) Jest też sucha animacja typu aerobic,
                  stretching, rzucanie lotkami itp. (przy jadłodajni koło recepcji jest tablica
                  informacyjna i wywieszone są godziny poszczególnych zajęć basenowych). Jak
                  zejdziecie nad morze to idąc w lewo i w prawo są budki i można wypożyczyć
                  rowery wodne, banany i inne wynalazki płynące za motorówkami. Można też
                  polecieć spadachronem za motorówką (mogą lecieć 2 osoby razem) - dzieciaki bez
                  lęku w oczach ustawiały się przy tym w długą kolejkę. Wszystkie ceny to ok. 20 -
                  40 dinarów zależnie za co i w ile osób. Po plaży też wędrują wielbłądy
                  (śliczne zwierzaki, ale nie wiem ile kosztuje przejażdżka), można
                  również "przespacerować się na koniu".
                  Animacja wieczorna - koło 18 są próby (sala pod gołym niebem, stoliki + barek w
                  zasięgu wzroku i scenka), około 21 (po kolacji, którą można właśnie do tej
                  godz. zjeść) rusza impreza - śpiewanie i pląsanie z dzieciakami, potem bingo -
                  bawią się i dorośli i dzieci, potem jakieś sceniczne wygłupy - raz lepiej raz
                  gorzej, ale generalnie dzieciaki przylepiają się do sceny, a dorośli sączą
                  napoje - jest głośno i wesoło. I tak coś do 23 - jak dorośli zgarniali pociechy
                  spać był krzyk i lament :)
                  Generalnie animacja jest prowadzona przez młodych chłopaków - są mili i
                  sympatyczni i nie wyciągają ręki po napiwki tak jak wiecznie obrażeni kelnerzy
                  (aż do momentu otrzymania upragnionej monety) ;D
                  Chcecie wiedzieć coś jeszcze - pytajcie
                  Pozdrawiam i strasznie zazdroszczę
                  • Gość: petervader4 Re: 26.08 br.lecę do Tunezji - martwimy się o hot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.06, 14:57
                    Bardzo, bardzo bardzo dziękuję za tak obszerne informacje, podnoszące bardzo na
                    duchu!!!! JUż jutro obejrzę to wszystko sam na własne oczy ;) Pozdrawiam i
                    jeszcze raz dziękuję;) Hej!!
Pełna wersja