Dodaj do ulubionych

Mąż mi powiedział: "napisz"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.06, 16:45
Wróciliśmy z Sousse.
Ale o czym mi ten mój slubny kazał napisać duzymi literami?
O tzw. napiwkach i naciagactwie. To element "kultury" tunezyjczyków:
wyciąganie kasy jak się da i od kogo się da.
My nieststy nacięlismy się kilka razy, a są to typowe sytuacje.
Zaczepia Cię tunezyjczyk np. w Medinie (stare miasto, gdzie odbywa się
handel) i pyta - skąd jesteś. Potem pokazuje Ci: tam jest muzem, tam fajne
dywany, a tu mieszkał jakiś koleś. A następnie żąda od Ciebie np. 10 dinarów
za "pomoc". Czasem Cie oprowadzi, ciągnąc za rękę, plecak lub inną część
ciała czy garderoby. Jeśli masz słabe nerwy i nie lubisz być niegrzeczny, to
będzie ciężko ;) Bo trzeba być głuchym i ślepym, żeby nie stracić
niepotrzebnie kasy. Ja nie mówię o sytuacjach, kiedy ktoś rzeczywiście wykona
jakąś usługę, na którą ty się zdecydujesz: przeniesie torby, posprzata pokój
czy poda do stołu w restauracji. Ok. moja decyzja.

ooo i nie wydają reszty w restauracji, nawet jesli się określi wysokość
napiwku, he he. A nawet jak się wymienia pieniądze (dinary, których nie można
wywozić) na lotnisku, to liczą po jakimś ichnim kursie. Niby jest tabelka z
kursem, ale z rzeczywistością ma to niewiele wspólnego. Fantazja!

Generalnie jestem zadowolona z wyjazdu, więcej plusów niż minusów, ale ja już
się cieszę, kiedy jest ciepło ;))))

Tylko pilnujcie kasy! A urlop będzie git :)
aaa
o hotelu nie piszę, bo mi się nie chce marudzić
niech inni roztaczają dramatyczne wizje ;)
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka