Druga strona medalu...

26.03.07, 12:20
Witam,
Ja wiem,że większość tu dziewczyn jedzie do Tunezji aby się zabawic, zobaczyć
inny kraj, poznać fajnych chlopaków, itp. ale chcialabym tutaj zwrócic uwage
na inny aspekt znajomości Polek z Tunezyjczykami (i rzadziej odwrotnie).
Ponieważ dużo Polek(oczywiscie nie generalizuje) wyjezdza tylko po to aby sie
zabawić, taka tez zaczęła się tworzyć opinia w Tunezji o Polkach, że są "łatwe
", dają się "bajerować" itp. Ta obiegowa opinia wpływa potem na poważniejsze
związki mieszane chcące razem zalożyć rodzine i są czestym argumentem na nie
dla takiego zwiazku z perspektywy Tunezyjczykow( o Polkach mówią, że często
zdradzają, nie zawsze sie szanują, itp)
A wiem co mówię bo jestem szcześliwa żona Tunezyjczyka(mieszkamy głownie w
Polsce i tez tu duzo przeslismy) ale wiem jak mężowi bylo trudno przekonac
jego rodzinę do zony- Polki.
My na szcęscie poznalismy sie na studiach w Polsce a nie na wczasach w jego
kraju, co bylo duzym moim plusem. Na szcescie rodzina męza przekonala sie do
mnie jak mnie i moja rodzine blizej poznali.

Wiem, że moj post nieco dlugi,ale chcialam tylko zwrocic uwagę, że bedąc w
obcym kraju reprezentujemy tez na korzyśc lub nie wlasny kraj.
    • melek82 Re: Druga strona medalu... 29.03.07, 14:20
      to szczera prawda...
      na kazdy takie zwiazek nalezy patrzec tez z drugiej strony...
      to nie jest tylko tak, ze my Polki boimy sie zaufac bo on jest z Tunezji i
      pewnie po nie jednym doswiadczeniu...
      niestety w wielu wypadkach my jestesmy postrzegane bardzo podobnie, poza tym
      dochodzi stwierdzenie, ze po co ci taka zona z europy - zabierze dzieci i
      ucieknie a ty nawet nie dostaniesz wizy, zebys mogl do polski pojechac i o
      dziecko walczyc ... itd
      wszystko dziala w obie strony ... niestety ... albo moze to i dobrze ...
    • ahmar1 Re: Druga strona medalu... 29.03.07, 21:23
      Również jestem w szczęśliwym, wieloletnim związku z Tunezyjczykiem. Trafiłam na
      wspaniałego człowieka. Wszędzie na świecie żyją ciekawi ludzie, których warto
      poznawać, ale 99% sukcesu zależy od podejścia do związku. Miejsce poznania nie
      ma znaczenia, nie wiem czemu piszesz Barbarita, że "na szczęście" nie poznałaś
      męża na wakacjach... Ja mojego poznałam właśnie na wakacjach i nie ma to wpływu
      na nasze relacje. Ok, jak ktoś po tygodniu znajomości leci do urzędu brać ślub
      to rozumiem, ale w Tunezji, jak wszędzie, ludzie są różni.

      Opinia Polek w Tunezji jest wg mnie o niebo lepsza niz Niemek i Angielek. Nie
      raz widziałam co potrafia i rzeczywiście Polkom do nich daleko. Chociaż nie
      mówię, że nie ma lasek, które się nie szanują i czasem wstyd sie przyznac do
      własnej narodowości.
      • barbarita5 Do ahmar1 30.03.07, 09:18

        • barbarita5 Re: Do ahmar1 30.03.07, 09:23
          Sorry za szybko enter
          Ja napisalam- 'na szczescie nie na wakacjach'- majac na mysli moja wlasna
          sytuacje, tzn brat mojego meza pracuje w hotelu i ma wyrobiona opinie o
          turystkach z Polski wiec jego opinia byla bardzo wazna dla rodziny meza. A
          oczywiscie tak jak piszesz sa rozne sytuacje tak jak rozni sa ludzie wiec ja
          staram sie nie generalizowac. Ciesze sie ze tobie sie rowniez udalo trafic na
          dobrego czlowieka i pozdr. serdecznie.
          • ahmar1 Re: Do ahmar1 30.03.07, 12:47
            Obie wiemy jak kończy się większość hotelowych znajomości;) Jak ktoś ma silny
            charakter to nic go nie zepsuje. Również życzę powodzenia i cieszę się, że jest
            nas więcej;)
Pełna wersja