iberia.pl
05.07.07, 18:36
"Polscy turyści, którzy wybrali się na wycieczkę do Tunezji, nie mogą wrócić
do kraju - dowiedział się portal tvn24.pl. 150 osób,w tym 40 dzieci, koczuje
na lotnisku. Ludziom puszczają nerwy.
Turyści wracający z wczasów w Monastyrze czekają na lotnisku w Tunisie. Nie
mogą wylecieć z Tunezji od przeszło 12 godzin. Mieli wrócić do Warszawy
samolotem linii Cartago, odlot planowano na 6:30.
Na początku Polakom powiedziano, że lot opóźni się, gdyż ich samolot nie
przyleciał jeszcze z Paryża. Powodem miała być podłożona na pokładzie maszyny
bomba. Potem turystów zwodzono mówiąc, że samolot się zepsuł. - Tu jest jakaś
ściema. Mówili nam, że lotniska w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu są
zablokowane. Teraz mówią nam, że przyleci samolot z Mediolanu i nas zabierze.
Ale my juz im nie wierzymy - mówi tvn24.pl jeden z turystów Piotr Szarek.
Polskim turystom obsługa lotniska zapewniła kanapki i napoje, na nic więcej
nie mogą jednak liczyć. Turyści niecierpliwią się. - Najgorsze jest to, że
nie chcą nam powiedzieć prawdy. Ciągle nas zwodzą - mówią. Ludziom puszczają
nerwy, matki martwią się o dzieci.
Turystom pomaga w tej chwili Ministerstwo Spraw Zagranicznych, gdyż godziny
otwarcia polskiej ambasady już minęły.
Zdaniem organizatorów wyjazdu firmy Ekotravel wina leży po stronie
przewoźnika - linii Cartago - informuje serwis tvn24.pl."
ZA:
wiadomosci.onet.pl/1566880,12,item.html