rks1926
10.03.08, 12:49
O tym, że dobrze jest znać i posługiwać się kilkoma/kilkunastoma
zwrotami arabskimi nikogo przekonywać nie muszę. Również miło jest
każdemu Tunezyjczykowi gdy prosząc/pytając o coś w sklepie lub na
bazarze znamy arabską nazwę tej rzeczy. Niemniej chciałem opisać
swoje doświadczenia z pobytu w Sousse -1.03- 08.03.2008.
Jako , że jestem kibicem piłkarskim od X lat w Polsce - zawsze będąc
za granicą kupuję sobie do kolekcji koszulkę miejscowego klubu
piłkarskiego. W Bułgarii - Spartak Warna, w Egipcie Al Ahly Cairo, w
Tunezji ESS Sousse (wymowa Litual). W środę ESS grał mecz ligowy z
Gebs (4:1), więc nie omieszkając założyłem koszulkę i szalik, jak
również syn założył koszulkę meczową klubu z Sousse. Co się okazało?
Taksówkarz wiozący nas na stadion nie wziął za kurs ani dinara -
powrót już z kibicami do klubowego baru gdzie Litualiści gościli nas
do wieczora nie pozwalając płacić za nic. Hitem wieczoru było
robienie zdjęć kibicom ESS z Europy:)
Kolejny dzień to zakupy na miejscowym bazarze, gdzie już po godzinie
żona miała dość ciągłych, ale bardzo miłych zaczepek miejscowych,
którzy za każdym razem pokazywali, że mam na sobie koszulkę
najlepszego klubu na świecie:)
Zakupy tego dnia były najtańsze z dotychczas robionych a kilka razy
w krajach arabskich już byłem. Kilkukrotnie zostaliśmy ugoszczeni
herbatą w sklepiku a żonka z przekąsem stwierdziła, że musiałaby
chyba paradować w samej bieliźnie, żeby zwracała uwagę w równym
stopniu jak ja swoim klubowym strojem. Równocześnie stwierdziła, że
to dobry sposób żeby spokojnie zlustrować półki sklepowe bez
nachalnego napraszania się Arabów.
Niby drobny szczegół, który jednak dla miejscowych miał ogromne
znaczenie. Europejczyk identyfikuje się z ich ulubionym klubem !
Co do samego meczu, miejscowi wygrali 4:1.Na trybunach było ok.8
tysięcy ludzi - czyli dobry Polski poziom ligowy. Były śpiewy,
flagi, transparenty - niczym piłkarski mecz w Europie.