Gość: marcus
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
13.06.08, 11:27
Właśnie wróciłem z rodziną z Abou Nawas El Borj w Mahdii. 2 tygodnie
wspaniałego urlopu gdyby nie przelot tam i zpowrotem liniami
Karthago ! Lecieliśmy z Wa-wy Boeingiem 737. Wygląd zewnętrzny
samolotu nas już zaniepokoił. Stary, odrapany i z pięć warstw
lakieru chyba. Ale najgorsze było wewnątrz. Najpierw awaryjne
lądowanie w Wiedniu a później drugie awaryjne w Tunisie zamiast w
Monastirze. Do tego śmierdzący cateringowy rogal z jeszcze bardziej
cuchnącym serem czy jakąś pastą (???). Lot 3,5-godzinny zamienił nam
się w 8 godzinny. Ludzie głodni, zmęczeni a personel Karthago
zachowywał się jak ludzie Ben Ladena (chaotyczni, nieuprzejmi i
zdezorientowani). Bałem się powrotu i to ... słusznie. Taki sam
Boeing. Te same śmierdzątka i kłopoty ... tym razem miałem nadbagaż
3 kg !!! Ludzie 3 kg nadbagażu !!! A niczego nie kupiłem do
Polski !!! Do Tunezji bagaż był ok ! Ta sama waga zpowrotem już nie
była ok !!! KARTHAGO TO KOSZMAR! Musiałem 18 dolarów dopłaty
bagażowej zrobić !