Tunezja z maluszkiem

15.04.09, 18:20
Witam, proszę o radę osoby, które były z małymi dziećmi
Mała będzie miała w lipcu 15miesięcy, planujemy Sousse i hotel
Marhaba Club
Słyszę skrajne opinie,że ok aż do prawie potępienia,że zamierzam
tak narażać dziecko (wysoka temperatura,woda,biegunka,ameba??)
Proszę Rodziców o rady
    • Gość: Nina Re: Tunezja z maluszkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.09, 12:14
      Witam

      Byłam w Tunezji z 2 letnią córką, było to co prawda 5 lat temu.
      Nie było żadnych problemów, wodę kupowaliśmy w sklepie, część zupek mieliśmy
      zabranych z Polski wraz z soczkami. Na stołówce mała dostawała słodkie bułeczki,
      których w Tunezyjskich hotelach jest zawsze duży wybór - kurczak na obiad jako
      dodatek do naszych zupek.
      Zabrałam ze sobą Nifuroksazyd oraz antybiotyk - lekarz przepisał mi go na
      wszelki wypadek - taki o szerokim spektrum działania.
      Ani Ja ani mąż nie mieliśmy żadnych problemów żołądkowych a tym bardziej córa.
      Nawet pojechaliśmy na 2 dniową wycieczkę na Saharę i było super.
      Nawet na pustyni mieliśmy lepszy hotel.
      Byliśmy na początku września - temperatura była około 25 - 28 stopni - więc tyle
      samo co w Polsce.

      • moriax Re: Tunezja z maluszkiem 16.04.09, 17:31
        Nino, bardzo dziękuję za informacje
        Czy Mala jadla owoce? bo przestrzegano mnie przed tym,
        a pewnie są tam pyszne :)
        W leki też się zaopatrzę, a nifuroksazyd to podstawa wyprawki ;)
    • Gość: madzia Re: Tunezja z maluszkiem IP: 193.200.216.* 17.04.09, 13:02
      My bylismy z 1,5 rocznym synkiem 3 lata temu na poczatku wrzesnia 2
      tygodnie. Na miejscu jedzenie ok, młody jadł to co było na stołówce
      śniadanie + obiadokolacja. Z Pl braliśmy mleko, kaszki, pieluchy
      (miejscowe są ale plastikowe, pampersy tez ale ciężko o roamiary).
      Wode kupowlismy butelkowana i gotowaliśmy w pokoju, owoce jedlismy,
      i pilismy soki w kartonach tez ze sklepu. Tydzień przed wyjazdem
      mlody łykał 1 kapsułkę dziennie Lakcidofilu i na miejscu tez przez
      ok 5 dni. Mysle ze Tunazja jest bezpieczna dla maluszków. A w tym
      roku tez jedzemy ale juz z 4 latkiem....
      • Gość: Nina Re: Tunezja z maluszkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.09, 09:15
        Moja mała jadła owoce kupowane w sklepie jak i ze stołówki - nie mieliśmy
        żadnych problemów.
        Kupowaliśmy wodę butelkowaną w sklepie obok hotelu i gotowaliśmy w pokoju -
        zabraliśmy ze sobą czajnik.
        Uważam, że w Tunezji było dużo lepiej i bezpieczniej niż w Turcji.
        Dlatego w tym roku też się wybieramy z maluchami - mamy 1,5 roczne bliźniaki.
        Pozdrawiam i polecam wyjazd do Tunezji.
        • Gość: neusia Re: Tunezja z maluszkiem IP: 94.254.143.* 20.04.09, 09:50
          A czy mogłabym prosić o radę co i jak spakować na wyjazd do Tunezji. Ja jadę z
          mężem i niespełna 2letnią córką 2.07.09. też już myślałam o czajniku bo mała na
          wieczór jeszcze pije mleko, no i pewnie bogata apteczka się przyda, tylko jak
          się spakować w dwie walizki, żeby jeszcze mieć miejsce na ewentualne pamiątki.
          Doradźcie proszę jak wy się pakowaliście i co warto zabrać a co się nie przyda.
          • Gość: Nina Re: Tunezja z maluszkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.09, 11:20
            Niestety jadąc z maluchem musimy się liczyć z wielkimi walizkami.
            Z pewnością zabierz mleko, kilka soczków i leki dla małej, ewentualnie zupki.
            Oczywiście stosowne ubrania i coś cieplejszego na wieczór - nie wiem kiedy
            lecicie ale jak my byliśmy we wrześniu - wieczory bywały chłodnawe.
            Kremy do opalania - z filtrem 50 - dwa opakowania - nam tyle poszło na małą.
            Specjalne pieluchy do kąpieli w basenie - jeśli oczywiście mała jeszcze korzysta
            z pieluch. Niestety pamiętam, że były one drogie w Tunezji i nie wszędzie do
            dostania. My zabraliśmy również parasol na plażę - bo nie chcieliśmy płacić za
            leżaki - jak nasza mała wolała grzebać w piasku. Nie chcieliśmy również
            przeszkadzać innym w odpoczynku.
            Nie zabrałam wtedy maści na skaleczenia - teraz z pewnością ją zabiorę. Moja
            córka nie umiała usiedzieć w miejscu i ciągle biegała, wokół basenu nie było
            trawy tylko beton więc jak się przewróciła miała skaleczenia, które się słabo goiły.
            Ja zabrałam również plastikowe, jednorazowe kubeczki ale takie twardsze
            i słomki. To ułatwiało mi podawanie napojów córce i nie musiałam myć jej
            kubeczka niekapka czy butelki w tunezyjskiej wodzie.
            Na ogół starałam się myć butelki po mleku w butelkowanej wodzie, choć chyba
            zdarzyło się, że umyłam pod ich bieżącą wodą i nic się nie stało. Zabrałam
            również plastikowe sandałki, mała zawsze chodziła w butach do brodzika czy morza.
            Dla nas niestety zostało już mało miejsca w walizkach, więc zabrałam dwa
            kostiumy i kilka kpl. ubrań, dwie pary klapek i sandały - jak się później
            okazało to i tyle było za dużo. Jeżdżąc wcześniej bez małej, zabierałam dużo
            więcej ubrań i ciągle płakałam, że nie mam co włożyć. Przy małej nie miałam zbyt
            dużo czasu na strojenie, nie chodziliśmy również na wieczorne zabawy więc nie
            narzekałam.
            Trzeba również zabrać ze sobą coś na poparzenia słoneczne i ze dwa balsamy po
            opalaniu. Oczywiście w Tunezji można wszystko kupić - zupki, pieluchy czy soki.
            Niestety są one czasem trudne do dostania w małych miejscowościach i maja inny
            smak. Więc może się okazać, że produkt nie podpasuje dziecku.
            Może wy macie jeszcze coś cennego do dodania
            pozdrawiam

            • Gość: Nina Re: Tunezja z maluszkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.09, 11:24
              Przepraszam nie zwróciłam uwagi, że napisać kiedy lecicie.
              A co do pamiątek. Pamiętam, że mąż kupił fajkę wodną i tytoń do niej, ja jakieś
              szklane naczynia i kilka dziecięcych ubranek oraz śliczne lakierki dla małej
              Miejsce znalazło się w walizce - nie mieliśmy już mleka, zupek, soków i pieluch
              - więc zrobiło się luźno.
              • Gość: neusia Re: Tunezja z maluszkiem IP: 188.33.9.* 20.04.09, 12:35
                Bardzo dziękuję za podpowiedź. mam jeszcze jedno pytanie, czy wasze dziecko
                jadło tunezyjskie jedzenie podawane w hotelu. Moja córeczka niestety nigdy nie
                chciała jeść "słoiczków" więc odpada nam zabieranie ich i zastanawiam się jak
                jest z tamtejszym jedzeniem, bo mała je już wszystko. Pozdrawiam
            • Gość: Madzia Re: Tunezja z maluszkiem IP: 193.200.216.* 20.04.09, 13:54
              Bez przesady woda z kranu w Tunezji nadaje sie do mycia butelek. Do
              picia to oczywiście nie. Ludzie nie popadajcie w paranoje...
              A czy dziecko będąc w basenie czy w morzu nie napije sie z niego
              wody? To przeciez jest niemozliwe.
              pozdrawiam
              • Gość: Nina Re: Tunezja z maluszkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.09, 14:55
                Oczywiście, że masz rację, że nie można przesadzać. Teraz też tak uważam, ale
                wtedy byłam pierwszy raz w Tunezji i więcej kierowałam się wskazówkami ludzi.
                Sama myłam zęby i piłam ich napoje i nic mi nie było.

                Co do jedzenia:
                jedzenie w Tunezji było bardzo dobre i dość duży wybór.
                Na śniadanie dostawaliśmy duży wybór pieczywa w tym malutkie słodkie bułeczki,
                rogaliki. Pamiętam, że moja mała się nimi zajadała. Była również wędlina ale
                taka sobie, z pewnością nie przypominająca naszej - chyba zrobiona z baraniny.
                Był ser żółty i małe kiełbaski, jajka na twardo, jajecznice, jajka sadzone,
                biały ser, płatki, mleko.
                My nie mieliśmy obiadów tylko obiadokolacje, oczywiście szwedzki stół - zawsze
                podawany był kurczak i tylko ten rodzaj mięs akceptowała moja córka, kilka
                rodzajów ziemniaków - opiekane, frytki, normalne. Był również makaron i mięsa w
                sosie, głównie chyba baranina.
                Myślę, że w Tunezji jedzenie jest dość urozmaicone i twoja malutka będzie miała
                co jeść.
                Zawsze pyszne były desery, lody, torty.
                • Gość: neusia Re: Tunezja z maluszkiem IP: 188.33.9.* 20.04.09, 15:50
                  Dziękuję bardzo uspokoiłaś mnie trochę. A jak twoje dziecko zniosło podróż
                  samolotem, co warto i można zabrać dla dziecka do samolotu?
                  No i jak wygladały wasze wieczory, mąż się denerwuje że będziemy musieli
                  siedzieć w pokoju bo mała ok 20 -21 idzie spać, ja mam na razie plan żeby wziąć
                  spacerówkę i wieczorami wozić ją w wózku najwyżej zaśnie i po powrocie do pokoju
                  przełoży się ją do łóżka. no właśnie wy zabieraliście wózek? Jak tak to jak to
                  wygląda na lotnisku. Wiem że może moje pytania są śmieszne ale pierwszy raz
                  jedziemy z małą za granice i sie denerwuję, rok temu byliśmy w Egipcie ale bez
                  niej. A w jakim hotelu byliście?
                  • Gość: Madzia Re: Tunezja z maluszkiem IP: 193.200.216.* 20.04.09, 16:55
                    Moim zdaniem wózek jest konieczny. Na lotnisku wózek masz cały czas
                    i oddajesz go dopiero jak wsiadacie do samolotu. Na miejscu
                    przyjeżdza z bagażami lub przy wyjściu z samolotu mozesz go odobrać.
                  • kati76 Re: Tunezja z maluszkiem 20.04.09, 22:24
                    hej, my byliśmy z 2,5 roczną córeczką, w tym roku jedziemy dodatkowo
                    z 4 miesięcznym synkiem, w czerwcu. W porównaniu do innych arabskich
                    krajów np. Egiptem, Tunezja jest naprawdę bezpiecznym krajem i
                    jeżeli się tylko zachowuje podstawową ostrożność, naprawdę nic
                    dzieciakom nie grozi, czyli: woda butelkowana, soki miejscowe dla
                    dzieci w kartonikach tylko, chusteczki jednorazowe do wycierania
                    łapek, czajnik bezprzewodowy żeby czasami zrobić kaszkę czy kawę:-
                    )lub coś wyparzyć np. smoczek, no i koniecznie spacerówka. Nasza
                    córcia wieczorami w niej zasypiała , a my siedzieliśmy na drinku,
                    noce tam są naprawdę cieplutkie w czerwcu.Na stołówce mała jadła
                    wszystko, prócz surowizny (owoce obierałam jak się dało, albo
                    przemywałam w przegotowanej wodzie). Profilaktycznie jadłyśmy też
                    trilac i tyle, bez stresu, na pewno będzie super!!
                    • Gość: Nina Re: Tunezja z maluszkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.09, 10:31
                      Zabierz z pewnością wózek i miej go przy sobie do czasu wsiadania do samolotu.
                      Tam wózek oddaje się obsłudze.
                      Niestety loty często są opóźnione i trzeba czekać kilka godzin bez wózka to męka.

                      Lecąc dwa lata temu do Turcji - widziałam jak obsługa podawała małym, płaczącym
                      dzieciom - plastikowe kubeczki, które kazała rodzicom trzymać przy uszach
                      maluchów. Nie wiem czy to coś dziwnego czy nie - ale przynosiło zamierzony
                      efekt, dzieci przestawały płakać.
                      Dzieci dostawały coś do żucia lub picia - w czasie startu i lądowania warto dać
                      maluchowi possać butelkę. Starsze widziałam, że żuły żelki, gumisie.

                      Co do pobytu w hotelu.
                      My byliśmy w dość dużym hotelu koło Hammametu AZUR PLAZA, poprosiliśmy o pokój
                      na dole od strony basenu. Liczyliśmy, że uśpimy małą i wieczorem będziemy mogli
                      pójść na animacje. Niestety już pierwszego wieczoru okazało się, że animacje są
                      tak głośne, że mała nie może spać i budzi się co chwila. Zmieniliśmy pokój na
                      inny, mieścił się on na 2 piętrze od strony ogrodu. Bałam się zostawić małą samą
                      w pokoju, dlatego jak tylko poznaliśmy trochę ludzi wymienialiśmy się z mężem -
                      raz on - raz ja chodziliśmy na animacje.
                      Często kładliśmy małą spać a sami robiliśmy sobie drinka i siadaliśmy na
                      balkonie, były to chwile dla nas.

                      Znajomi byli w Tunezji w małym hotelu, gdzie do pokoju wchodziło się drzwiami
                      balkonowymi, zabrali ze sobą elektroniczną nianię i siedzieli na animacjach przy
                      swoim pokoju.
                      Byli bardzo zadowoleni z takiego układu.

Pełna wersja