gejowska seksturystyka w Tunezji

06.05.09, 06:28
Renzdez vous? - pyta nieśmiało Ahmed - wysoki chudy, na oko dziewiętnastoletni
chłopak o karnacji kawy z mlekiem na bulwarze w Sousse (tunezja). Wypróbowałem
go już wcześniej na plaży, więc odpowiadamy oui –. Com bien? (ile) – pytamy po
francusku o cenę płatnej miłości. Ten dinar, ten dinar – powtarza chłopak. 10
dinarów to tylko 20 zł (dziesięć razy mniej niż w Polsce), więc akceptujemy
ofertę smagłolicego przystojniaka. Ale dokąd pójdziemy? Może na plażę jak
ostatnio? Jest przecież ciemno! – podpowiadam? Nie, Ahmed kręci przecząco
głową. Boi się. Powtarza - szorta (policja), security (ochroniarze). Proponuje
hotel. Macie paszporty?- Trzeba się zameldować. Podążamy za nim. Skręca w
ciasną, boczną uliczkę. Wchodzimy do małego hoteliku Corniche w centrum Susy.
Tu nie zadaje się zbędnych pytań. A gości nie oburza sfatygowane umeblowanie z
lat 70tych i podejrzane typy na korytarzu. Recepcjonista oczywiście zdaje
sobie sprawę z faktu, że my – dwaj Europejczycy, w tym jeden przegięty na
maksa - nie będziemy z naszym arabskim chłopakiem zabawiać się grą w
chowanego, że wolimy zabawy dla dużych chłopców. Jednak jedyne, co go
interesuje to 10 dinarów od osoby. I paszporty na wypadek gdyby wpadła tu z
kontrolą szorta. 3 banknoty i 2 paszporty z orłem oraz dowód osobisty z
półksiężycem lądują na blacie recepcji. Niechlujny recepcjonista niczym w
amerykańskim filmie rzuca nam klucz od pokoju. Idziemy na pierwsze piętro.
Wygląda jakąś rozczochrana kobieta w nocnej koszuli. Gdzieś płacze dziecko.
Ktoś krzyczy po arabsku. Odrapane drzwi pomalowane na biało olejną farbą. W
środku 3 łóżka, odrapana, ale czysta toaleta, w niej prysznic z ciepłą wodą.
Ahmed zdejmuje buty i szybko wynosi je na balkon. Od razu myje tez nogi. Nic
dziwnego – na zewnątrz jest mimo październikowego wieczoru ponad 26 stopni. My
z kolei niczym chirurg do zabiegu przygotowujemy się do cielesnych uciech z
chłopakiem: smarowanie żelem, poppers jako znieczulenie, gumy jak gumowe
rękawice. Nie ma w tym czułości i namiętności. Czysto fizyczne ćwiczenie. Tym
niemniej chłopak bardzo się stara. Zależy mu na stałych, wiernych klientach,
którzy nie jednorazowo, lecz wielokrotnie opłacą jego następny posiłek...

Warto wszakże podkreślić, że w krajach arabskich – jak i w innych o kulturze
patriarchalnej czy w więzieniach - dominuje kult męskości. Chłopcy zgadzają
się na tylko wówczas, gdy pełnią oni rolę „męską”: na seks oralny, gdy to oni
są strona bierną (dająca obciągać), a na seks analny, gdy to oni są strona
czynną (biorącą).
Być może dodatkowo daje im to złudzenie tego, że to oni są strona dominującą,
kontrolującą sytuację, podczas gdy w rzeczywistości dominuje oczywiście ten,
który płaci.

Seks na plaży
Udajemy się na plażę położona niedaleko od hotelu. Wokół palmy, mimo
października temperatura powietrza wynosi ponad 26 stopni, wody – ponad 23.
Jest słonecznie. Po plaży kursują sprzedawcy owoców, pamiątek. Zajmujemy
leżaki na plaży hotelowej, ale tu nie mają wstępu Arabowie spoza obsługi
hotelowej. Po pozostawieniu ręczników na leżakach udajemy się więc nieco
dalej. Na dzikiej plaży czekają młodzi Arabowie. Chłopcy mają od 18-26 lat. Są
szczupli i zainteresowani kontaktami z bladymi twarzami z Północy. Skoro biały
miał na podróż do Afryki to znaczy, że jest bogaty. Sami zaczepiają: Hallo, my
friend. Podchodzimy do chłopaków. Piotr jest doświadczonym seksturystą, więc
od razu przechodzi do rzeczy: Sheesha, how much? – pyta rzeczowo. Szisza – to
fajka wodna pociągana chętnie przez Arabów w kawiarniach, ale w przenośni –
także nazwa na obciąganie czyli seks oralny. Okazuje się, że chłopcy dadzą
sobie obciągnąć za 2 dinary (czyli 4 zł). Siwowłosemu Jerzemu śmieje się gęba.
Od razu kupuje melbę (jak nazywa seks oralny) i z zamówionym chłopakiem udaje
się w kierunku gaju palmowego w celu finalizacji transakcji handlowej.
Tymczasem wymagający Piotr zainteresowanym czymś więcej niż tylko szisza i
kontynuuje negocjacje z drugim Arabem. Dżigi dżigi -how much? - pyta. Chłopak
chce za anal 10 dinarów – czyli 20 zł. Piotr zgadza się na tę przystępną cenę
(w sezonie czyli w lipcu i sierpniu jest drożej: 20 do 30 dinarów), ale
podejrzliwie pyta o wielkość członka. Chłopak zapewnia, że ma 24 cm i pokazuje
długość łokcia. Jednak Piotr nie chce kupować kota w worku: Zyp, show me your
zyp – mówi mieszanką angielskiego z arabskim (zyp – top po arabsku „członek”).
Chłopak ma podejście marketingowe i ramach promocji pozwala wymacać się. Piotr
bezceremonialnie maca jego walory przez bokserki niczym kurę na jarmarku. W
końcu ocenia wielkość członka na very gut. Teraz niebieski, dziesięciodinarowy
banknot może już zmienić właściciela, a Piotr idzie w kierunku palmowego gaju.
W pewnej odległości za nim, aby nie budzić podejrzeń udaje się wybrany arabski
chłopak. Piotr jest doświadczony. Już w hotelu, przed wyjściem na plażę
przygotował Andzię czyli odbyt do seksu analnego: odkręcił słuchawkę prysznica
i wykonał sobie płukankę odbytnicy ciepła wodą usuwając stamtąd nieczystości.
Potem starannie posmarował się wolno schnącym silikonowym żelem poślizgowym
nie powodującym uszkodzeń prezerwatywy. Ma przy sobie w ręku prezerwatywę
strong o pogrubionych ściankach, prezerwatywę o rozmiarach XXL i poppersa.
Zarówno Jerzy, jak i Piotr tego samego popołudnia jeszcze raz korzystają z
uroków gaju palmowego. Nic dziwnego: nasz turnus trwa tylko tydzień, trzeba
się pospieszyć.
Dwa dni później, na plaży w Sousse arimanowi wpadnie w oko wysoki, na oko
20letni szczupły boy plażowy grabiący plażę i zestawiający leżaki Bez
najmniejszych oporów zgodzi się on na wieczorne rendez vous w pasiastej
biało-niebieskiej budzie plażowej chroniącej przed wzrokiem postronnych,
zwłaszcza ochroniarzy i policji. Ariman ocenia potem w hotelu na wspólnej
herbatce niczym na Radzie Pedagogicznej: Amir był bardzo delikatny. Posprzątał
budę. Rozłożył materac. Zapalił świeczki, aby stworzyć intymną atmosferę.
Podał oryginalnie zapieczętowaną Colę. Zadbał o grę wstępną: lizał sutki,
potem był oral. Był delikatny, ale zaangażowany w analu. Cały czas się
uśmiechał. Nie spieszył się. Był po prostu wart swojej ceny (20 zł). Mogłem
gorąco polecić go wszystkim branżowym turystom.
    • turkeyissexi Re: gejowska seksturystyka w Tunezji 06.05.09, 12:39
      mamy pogratulowac udanych łowów czy co?! Piekna opowiesc o niczym !
    • meri27 Re: gejowska seksturystyka w Tunezji 06.05.09, 12:52
      człowieku przecież ty jesteś tyle samo wart co oni......... :(
    • gajala3 Re: gejowska seksturystyka w Tunezji 07.05.09, 17:43
      Ktoś nas tu chyba wkręca!!!!!Że niby na tym forum same
      bezmózgie "blondynki"i jeszcze cierpiące na homofobie. Gratuluję
      znajomości tematu i zdolności literackich!
      • szpiro Re: gejowska seksturystyka w Tunezji 16.07.09, 23:15
        gajala3 napisała: ups

        > Ktoś nas tu chyba wkręca!!!!!Że niby na tym forum same
        > bezmózgie "blondynki"i jeszcze cierpiące na homofobie. Gratuluję
        > znajomości tematu i zdolności literackich!
    • manda21 Re: gejowska seksturystyka w Tunezji 07.05.09, 22:54
      "Nic
      dziwnego – na zewnątrz jest mimo październikowego wieczoru ponad 26
      stopni. Udajemy się na plażę położona niedaleko od hotelu. Wokół
      palmy, mimo
      października temperatura powietrza wynosi ponad 26 stopni, wody –
      ponad 23.
      Jest słonecznie. Po plaży kursują sprzedawcy owoców, pamiątek"
      Po pierwsze w październiku to w dzień rzadko jest 26 stopni, a
      wieczorem trochę chłodno...Temperatura wody już we wrześniu jest
      niższa niż 23 stopnie a w październiku po prostu zimna. W Sousse na
      plażach niestety nie rosną palmy...a sprzedawców pamiątek i owoców
      to nawet w sezonie niestety tam nie ma. To chyba raczej nie w
      Tunezji się dupcyłeś...
      • jalusia Re: gejowska seksturystyka w Tunezji 13.05.09, 17:14
        :))))) manda21 kocham cie, krótko acz pięknie podsumowałaś/łeś cały wątek.
        Uwielbiam takie trzeźwe spojrzenie:)
        • szpiro jade do Tunezji 24.06.09, 06:39
          gejowski raj.
      • szpiro Re: gejowska seksturystyka w Tunezji 10.07.09, 13:41
        ups
      • cherryns Re: gejowska seksturystyka w Tunezji 10.01.17, 00:32
        Na plażach w Sousse rosną jednak palmy bywam tam wielokrotnie od lat i wiem
    • czokolo Re: gejowska seksturystyka w Tunezji 25.06.09, 18:46
      ja proponuje zebys napisał o tym książke s.f. :)
      piekna historia taka zyciowa....wzruszajaca :)
      zazdroszcze takich gejowskich wakacji za "ten dinars" :)
      p.s. ale powiedz dlaczego Ty sie nie targowałeś??? zawsze mozna zbic
      do five dinars :D
      • szpiro Re: gejowska seksturystyka w Tunezji 13.07.09, 21:38
        ups
        > ja proponuje zebys napisał o tym książke s.f. :)
        > piekna historia taka zyciowa....wzruszajaca :)
        > zazdroszcze takich gejowskich wakacji za "ten dinars" :)
        > p.s. ale powiedz dlaczego Ty sie nie targowałeś??? zawsze mozna
        zbic
        > do five dinars :D
        >
Pełna wersja