Dodaj do ulubionych

jak dlugo to moze trwac?

25.05.09, 15:30
witam, moze niektorzy wylowili moje posty wczesniejsze, ci co nie-
trudno. Minelo 3mce jak zmusilam go aby zerwac wspolnie, prowokacja
sie udala i wiedzialam, ze sie nie odezwie wiecej. Wilam sie z
rozpaczy itd. ale wiedzialam, ze przeciez nie ja pierwsza i ze, w
koncu mi przejdzie. Faktycznie, przyszla wiosna, jak pomalutku
powstawalam na nowo. Mozecie mi nie wierzyc, ale wiekszosc
znajomych, rodziny, zauwazyla i niemalze co dzien mowili mi
komplementy. Odetchnelam, przestalam czekac, tesknic, poznalam
swietnego faceta. To krotka znajomosc ale jestem w stanie byc z kims
innym! hurra! oczywiscie trzymam sie z daleka od swojego serca i
ost. co chce to zakochac sie. Pare dni temu bylam na wakacjach,
zagladam w mailbox i jest! napisal maila. W sumie to taka
mailkartka. O nadzieii, w sensie ogolnym, kiedy tylko ona pozostaje.
Totalnie olalam choc czulam sie gora. Minelo pare dni, dostalam
tel.od brata ze, mama w szpitalu-stan krytyczny. Wylew, to tak jakby
ktos mial w glowie bombe i poprostu wybucha, kiedy chce. Wtedy mu
odpisalam, podziekowalam za kartke gdyz nadzieja nam tylko
pozostala. Od tamtej pory jestesmy w kontakcie, on twierdzi, ze nie
odzyskal spokoju, ze wciaz o mnie mysli itd. Wie ze, ja sie
pogodzilam z utrata jego i ze nigdy nie bedziemy razem. Jest mily i
nie naciska mnie, w ogole omijamy tematy przeszlosci. Mam w sercu
specjalne m-ce dla niego na zawsze. Dodam tylko, ze jest w polsce od
dawna, ozeniony z papierami, co sie stalo po drodze naszej
znajomosci. Ja poza granicami polski mieszkam od dawna.I co dalej?
Obserwuj wątek
    • dinah33 Re: jak dlugo to moze trwac? 25.05.09, 16:17
      emocjonalka napisała:

      Minelo 3mce jak zmusilam go aby zerwac wspolnie, prowokacja
      > sie udala i wiedzialam, ze sie nie odezwie wiecej. Wilam sie z
      > rozpaczy itd. ale wiedzialam, ze przeciez nie ja pierwsza i ze, w
      > koncu mi przejdzie. Faktycznie, przyszla wiosna, jak pomalutku
      > powstawalam na nowo. Mozecie mi nie wierzyc, ale wiekszosc
      > znajomych, rodziny, zauwazyla i niemalze co dzien mowili mi
      > komplementy. Odetchnelam, przestalam czekac, tesknic, poznalam
      > swietnego faceta. To krotka znajomosc ale jestem w stanie byc z kims
      > innym! hurra! oczywiscie trzymam sie z daleka od swojego serca i
      > ost. co chce to zakochac sie. Pare dni temu bylam na wakacjach,
      > zagladam w mailbox i jest! napisal maila. W sumie to taka
      > mailkartka. O nadzieii, w sensie ogolnym, kiedy tylko ona pozostaje.Totalnie
      olalam choc czulam sie gora. Minelo pare dni, dostalam
      > tel.od brata ze, mama w szpitalu-stan krytyczny. Wylew, to tak jakby
      > ktos mial w glowie bombe i poprostu wybucha, kiedy chce. Wtedy mu
      > odpisalam, podziekowalam za kartke gdyz nadzieja nam tylko
      > pozostala. Od tamtej pory jestesmy w kontakcie, on twierdzi, ze nie odzyskal
      spokoju, ze wciaz o mnie mysli itd. Wie ze, ja sie
      > pogodzilam z utrata jego i ze nigdy nie bedziemy razem. Jest mily i nie
      naciska mnie, w ogole omijamy tematy przeszlosci. Mam w sercu
      > specjalne m-ce dla niego na zawsze. Dodam tylko, ze jest w polsce od dawna,
      ozeniony z papierami, co sie stalo po drodze naszej
      > znajomosci. Ja poza granicami polski mieszkam od dawna.I co dalej?

      i co dalej pytasz...???
      jeśli mogę powiedzieć swoje zdanie to radzę zapomnieć o śniadolicym chłopaku i
      patrzeć realnie na swoje dalsze życie z większym optymizmem i radością, zapewne
      już niedługo zagości w nim jakiś inny mężczyzna , z którym stworzysz stały i
      solidny związek
        • emocjonalka Re: jak dlugo to moze trwac? 25.05.09, 19:41
          ja juz sie nie zastanawiam czy mnie kocha czy nie. Niczego nie
          zaluje, optymizmu mi nie brakuje, ten moj nowy facet ma po czesci
          jego cechy charakteru. Racje chyba masz mowiac, ze nie da mi o sobie
          zapomniec-taki juz typ. Ale z drugiej str czytalam na forum o takich
          co dawali sobie spokoj wielce obrazeni, po paru m-cach. My sie znamy
          4rok. No nic, ja nie mam zamiaru znow wrocic do tej wiecznej udreki
          i tesknoty, wole te rzeczywistosc, ktora mam (tak sobie mowie);-) a
          moze nam sie uda"lovers to friends" z Nelly Furtado piosenki.
          • emocjonalka Re: jak dlugo to moze trwac? 01.08.09, 17:22
            no i mamy sierpien, prosi zebym przyleciala do francji, jest tam teraz na
            troche, otwiera interes i z powrotem do pol. Oczywiscie byloby jak w niebie ale
            nie, juz jestem dosc silna aby odmowic. Kocha i teskni, ale zycia swojego nie
            moze odmienic jeszcze,wiec ja tez.Wiadomo,malzenstwo z papierami najwazniejsze.
            A!znalazl polke dla brata, 20lat starsza!podobno potrzebuje kogos przy swoim
            boku i tyle, godzi sie na wszystko. Wiec jestem tu gdzie jestem, przygladam sie
            jego poczynaniom,waszym dziewczyny i moim, ciekawostki dropsa normalnie.wie, ze
            mam tu kogos, zadko sie spotykamy ale wiem teraz co to za uczucie kochac kogos i
            byc z kims innym-przeciez on tak ma od dawna, prawda? prosil aby nie slyszec
            mojego glosu jesli dalej i dopoki sie z tamtym spotykam. Szantaz? tak tez
            zrobie. Ciagle tylko to jedno pytanie!czy to jest milosc czy...?bardzo
            pozdrawiam wszystkie optymistki, nie zapomnijcie tylko napisac jesli sie
            sparzycie, przyda sie innym.:-)
            • renata140 Re: jak dlugo to moze trwac? 04.08.09, 22:41
              Emocjonalka! Twoja historia dla osoby z boku, wygląda bardzo źle i przypomina mi trochę moją, trwającą 2 lata. On bardzo umiejętnie Tobą manipuluje i na dodatek wzbudza w Tobie poczucie winy!!! Zrozum, że on ma takie życie, jakie chce mieć i nie wierzę, że nie kocha żony. Chce mieć ją, papiery i Ciebie. Wiem, że jeśli się kogoś kocha, to wszystko dla tej miłości można zrobić. Co on zrobił dla Ciebie? Miesza Ci w głowie ewidentnie!! Czy to jest miłość? Dziewczyno czym prędzej skończ z nim, bo inaczej to zrujnujesz sobie życie. Ty się zadręczasz, a on żyje w najlepsze z żoneczką, której niby nie kocha. Ja po 2-ch latach przejrzałam wreszcie na oczy, nie odbieram od 2-ch miesięcy telefonów i jestem pewna, że już nigdy tego nie zrobię (wcześniej podejmowałam bezskuteczne próby, ale dawałam się złamać). Wiem, że muszę to zrobić dla siebie, bo nie chcę kolejnych lat wysłuchiwać jaki to on biedny, nieszczęśliwy itd, a tymczasem bawią się dobrze. Oni maja takie życie jakie chcą mieć! Ja już takiego nie chcę i Tobie też nie życzę tkwienia w tym chorym układzie. Teraz to zależy już tylko od nas samych. Nie pozwolę zmarnować sobie reszty życia przez jakiegoś gnojka. Życzę powodzenia!
              • emocjonalka Re: jak dlugo to moze trwac? 05.08.09, 17:54
                znamy sie4lata, na bank jej nie kocha, kocha tylko siebie pewnie. Nie moge
                powiedziec, ze sie zadreczam-juz i nareszcie-bo spotykam sie z kims i jest mi z
                tym dobrze. Kieruje mna ciekawosc i sentyment.3razy nie udalo mu sie mnie
                namowic na spotkanie, widzialam go w pazdz. ost. raz. Do francjii bym wyskoczyla
                bo mam zrypane wakacje tu gdzie jestem i pogode ma tam lepsza, no i bylismy tam
                juz raz razem. Rozkreca interes, nie mam pojecia skad ma kase ale pewnie
                ona"inwestuje", nie wiem bo juz mnie to nie interesuje, nie rozmawiamy o
                tym.Jesli chodzi o te lepsza europe,na bank w pol. bedzie tylko do uzyskania
                papierow koncowych a i tak czesciej we francji.Ja zyje w jeszcze innym kraju i
                no nie wiem,z reszta oboje do jednego sie zgadzamy,ze powinnismy skonczyc,
                ciagnie nas do siebie a on narazie nic ze swoim zyciem nie moze zrobic, wiec i
                ja podazam swoim torem nie biorac jego pod uwage. Mowilam mu,ze mam kogos,
                reakcje jak u innych-rozpacz ale tez prosba, jak to ujal-zeby nie slyszal mojego
                glosu jesli i dopoki sie widuje z tamtym. No tak tak, na poczuciu winy proba
                jazdy ale mnie to juz nie rusza, nie to nie, tym lepiej dla mnie. A! wie o tym
                blogu i nawet chcial sie wypowiedziec LOL, nie moze zalapac ktora to ja bo jego
                polski jeszcze nie tak dobry. Moze warto? Sensowne jest to, ze poprostu chce
                miec ja, papiery i mnie. Co dla mnie zrobil? hm, dzieki niemu stalam sie
                silniejsza i zaczelam dazyc do celow wlasnych. Podjelam pewne decyzje dzieki
                jego wsparciu i bardzo byly trafne. Idac Renata za twoim tropem to im nie
                przeszkadza jak bardzo zranili, co?zadzwonic zawsze mozna i a noz sie uda cos
                wskorac. Masz oczywiscie racje i do fr.nie polece bo za 2tyg nieba bede potem
                dlugo placic tesknota, bez sensu. Kocha czy nie, ide dzis na randke-ha!bardzo
                wam dziekuje za wypowiedzi i wsparcie, mozecie zawsze na mnie liczyc.
    • agaaagnieszkaa Re: jak dlugo to moze trwac? 04.08.09, 23:41
      a czy Twoj ukochany pracuje ? zarabia ? ma jak sie utrzymac ? moze
      to milosc. Ale przyszlo mi cos na mysl. Skoro w rok udalo mu sie
      zalatwic wjazd do Polski to teraz moze chce przeniesc sie do
      tej "lepszej" Europy ?.

      Pozdrowki cieple

      A
      • renata140 Re: jak dlugo to moze trwac? 05.08.09, 06:32
        Mój ukochany przyjechał na moje zaproszenie by wziąć ze mną ślub, założyć rodzinę i mieszkać w Polsce. Po niecałym miesiącu uciekł do Włoch, tam postarał się o wizę na pracę i mieszka już ponad rok. Przez ten cały czas pobytu we Włoszech wydzwania codziennie i mówi, jak bardzo mnie kocha, chce mnie zobaczyć, że to największy błąd jego życia, ale jednocześnie nic nie zrobił, żeby wrócić.Jak więc mam wierzyć, że to była miłość? To był czysty interes. Wykorzystał moje najgłębsze uczucia (o pieniądzach nie wspomnę).Już nigdy nie odbiorę telefonu od niego. Tego muszę się trzymać bo zwariuję. Pozdrawiam R.
      • emocjonalka Re: jak dlugo to moze trwac? 05.08.09, 18:06
        w pol pracowal od czasu do czasu nielegalnie, we francji zaklada interes,
        dokladnie taki sam jak ja prowadze tu hahahhahaa. Nie wzial ode mnie ani grosza,
        kiedys mu zaplacilam za napisanie str w necie a i tak musialam mu pieniadze
        schowac bo nie chcial wziac. Caly pobyt we francji on wydawal, nie pozwolil mi
        placic. Moze to milosc-eh, wiesz jak to jest, wydaje ci sie ze twoja historia
        jest inna... Wiem, ze z polski to lubi tylko jedzenie a we francji ma
        3/4rodziny, wie tez, ze tu ze mna mialby latwe, dobre zycie, nie dlatego zebym
        go utrzymywala ale poprostu udostepnila dostep do lepszego zycia. A teraz
        szaleje na Polish Dating hahhahaa moze jednak polak :-p

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka