Nie wiem czy jestem feministką

18.09.09, 00:20
Muszę coś wyznać. Ostatnimi czasy zaczęłam wątpić czy jestem
feministką. Wiele razy zarzucały mi to kobiety, które uważają się za
feministki i powiem szczerze, że sama już nie wiem czy przypadkiem
nie mają racji. Jaki jest minimalny zestaw poglądów, które trzeba
wyznawać, żeby móc tak o sobie mówić? Jak taka lista powinna Waszym
zdaniem wyglądać?
    • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 00:40
      Imho wymaganie jest jedno, niezmienne i bardzo skromne: nalezy
      wierzyc w zasadnosc rownouprawnienia kobiet. Problemy sie zaczynaja
      w momencie rozumienia, co to rownouprawnienie oznacza i jak nalezy
      do niego dazyc.

      Na sasiednim forum, WO, byla niedawno bijatyka na noze o to, czy
      katoliczka moze sie nazwac feministka.
      • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 00:44
        Oczywiście można cały sens zmieścić w "wierzę, że kobiety są tak
        samo dobre jak mężczyźni" czy coś w tym stylu, ale pytam właśnie o
        konkrety.
        • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 00:57
          Zapomnialam jeszcze o drugim warunku: feministycznej tozsamosci.

          Konkrety sa rozne. Ruch tak naprawde jest bardzo mlody, a jego
          specyfika zwiazana bardzo mocno z konkretnymi czasami i
          spoleczenstwem, normami itd. Dzieli sie nie tylko na kontynenty czy
          kraje, ale nawet imho na warstwy spoleczne i - po prostu -
          mentalnosci.
          • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 00:59
            Czy dobrze rozumiem, że Twoim zdaniem nie ma takiego minimalnego
            zestawu poglądów, który mógłby być uznany za wspólny dla wszystkich
            feministek?
            • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 01:28

              Alez jest - ten jeden, ktory wymienilam na poczatku.
            • sabinac-0 Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 02:18
              Jak sie przedstawiasz?

              Czy np: "jestem mama slicznego lobuziaka, moj synek jest pierwszy w klasie z
              matematyki i gra w pilke, moj maz studiowal na politechnice, ja pracuje
              opiekujac sie studentami, najbardziej lubie gdy moj maz i dziecko sa szczesliwi,
              marze o tym by moj lobuziak wygral olimpiade matematyczna".

              A moze (tez tylko przyklad): "jestem brunetka, studiowalam polonistyke na UJ,
              pracuje jako wykladowca, mam meza i dziecko, lubie jezdzic na nartach, marze o
              podrozy do Japonii.

              A jak, Twoim zdaniem, przedstawia sie feministka?
              • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 02:25
                Przedstawiam się różnie, w zależności od okoliczności. Przejdź do
                sedna.
                • sabinac-0 Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 11:17
                  Jesli kobieta przedstawia sie opowiadajac o innych ludziach (chocby
                  najblizszych) i pomniejszajac znaczenie wlasnej osoby, raczej trudno ja nazwac
                  feministka.

                  Nie sugeruje bynajmniej ze Ty tak sie przedstawiasz, po prostu nasunelo mi sie
                  to jako kryterium.
                  • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 11:37
                    sabinac-0 napisała:
                    > Jesli kobieta przedstawia sie opowiadajac o innych ludziach (chocby
                    > najblizszych) i pomniejszajac znaczenie wlasnej osoby, raczej trudno ja nazwac
                    > feministka.

                    Trafne.
                    • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 12:08
                      Kamon. Beznadziejne kryterium. Po pierwsze zwykle przedstawiam się
                      po prostu swoim imieniem i nazwiskiem i nie dodaję skróconego
                      życiorysu. Nie pamiętam, kiedy ostatnio musiałam "opowiedzieć coś o
                      sobie", na zajęciach na uczelni?

                      Po drugie, załóżmy nawet, że można wykluczyć, że kobieta jest
                      feministką, jeśli przedstawia się opowiadając o innych ludziach,
                      niestety nie oznacza to, że jeśli mówi tylko o sobie, feministką
                      jest.
                      • sabinac-0 Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 14:44
                        Nie kazdy warunek konieczny jest jednoczesnie warunkiem wystarczajacym.
                        A z tym opowiadaniem o sobie - z poprzednich dyskusji juz wiem duzo o Twoich
                        dwojga dzieciach i mezu, ale o Tobie jeszcze nic. Z poprzedniego postu pierwszy
                        raz dowiedzialam sie ze studiujesz.

                        Mowienie o sobie, zwlaszcza pochwalenie sie osiagnieciami, jest pierwszym
                        krokiem by siebie sama zauwazyc.
                        Dla mezczyzn jest to naturalne ale kobiety musza sie tego uczyc bo maja wpojona
                        falszywa skromnosc.
                        Autentyczna wypowiedz znajomej: "moj doktorat? - ach, nie pytaj, nic
                        szczegolnego, cos tam napisalam i jakas tam komisja uznala ze nawet ujdzie".
                        • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 15:13
                          Nie sądzę, żeby to mogło stanowić dobry wskaźnik feminizmu (patrz to
                          co napisała Bene), ale przyznaję, że szczęście mojej rodziny, jest
                          dla mnie najważniejszą rzeczą na świecie, zaraz po moim osobistym
                          szczęściu, i obie te sprawy są ze sobą ściśle związane.

                          Czy jestem fałszywie skromna i deprecjonuję swoje osiągnięcia, hm...
                          Bardzo kusząca jest myśl, że tak naprawdę jestem znacznie
                          zdolniejsza, zaradniejsza, inteligentniejsza i piękniejsza niż
                          myślę. Powinnam się chyba nad tym dłużej zastanowić ;)

                          PS. Nie studiuję.
                  • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 11:53
                    Rownie dobrze ktos, kto na dziendobry wylicza liste swoich
                    osiagniec, moze cierpiec na zaawansowana megalomanie.

                    Feministka moze byc skromna. Rowniez chorobliwie skromna. Moze
                    cierpiec na kompleks nizszosci. Feminizm nie oznacza 'wiary w
                    siebie', 'samoswiadomosci' itd itd. Feminizm to tylko feminizm.
                    • sabinac-0 Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 14:45
                      To co wg Ciebie oznacza?
                      Bo moze zle rozumiem i tez nie jestem feministka...
                      • sabinac-0 Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 14:50
                        Slyszalam tez definicje feminizmu jako postrzeganie problemow kobiet, spychanych
                        zwykle do sfery prywatno-obyczajowej, jako problemow publicznych i politycznych.
                        Brzmi logicznie.

                        Jednak, by moc postrzegac wlasne sprawy w kategoriach publicznych, trzeba
                        najpierw miec jakis stopien samoswiadomosci. Moze jednak sie nie pomylilam tak
                        bardzo?
                        • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 14:57
                          Jakis stopien samoswiadomosci ma kazdy. Badania dowodza, ze rowniez
                          np delfiny i niektore przynajmniej naczelne :)

                          Nie chodzi tylko o megalomanie czy egocentryzm - introwertycy tez
                          wola mowic o innych niz o sobie (to moze - ale nie musi - byc ich
                          sposob mowienia o sobie). To o niczym nie swiaczy, albo: to moze
                          swiadczyc o pieciu tysiacach innych spraw.
                        • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 15:17
                          sabinac-0 napisała:
                          > Slyszalam tez definicje feminizmu jako postrzeganie problemow kobiet, spychanyc
                          > h
                          > zwykle do sfery prywatno-obyczajowej, jako problemow publicznych i politycznych

                          Postrzeganie wszelakich problemów przez pryzmat płci i robienie z nich problemów publicznych i politycznych.
                          To dobra definicja.
                          • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 15:27
                            Hm... ;)
                          • sabinac-0 Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 18:35
                            black-emissary napisała:

                            > Postrzeganie wszelakich problemów przez pryzmat płci i robienie z nich problemó
                            > w publicznych i politycznych.
                            > To dobra definicja.

                            Wykrecasz kota ogonem i mam wrazenie ze robisz to celowo.
                            • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 19:54
                              E tam wykreca. Po prostu probuje sobie zrobic dobrze niby to naszym
                              kosztem, biedactwo.
                              • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 21:48
                                Bene, znowu komentujesz moje wypowiedzi, których ponoć nie widzisz?
                            • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 21:45
                              sabinac-0 napisała:
                              > Wykrecasz kota ogonem i mam wrazenie ze robisz to celowo.

                              Piszę niestety całkiem serio - tak właśnie obecnie feminizm się prezentuje.
                              • sabinac-0 Re: Nie wiem czy jestem feministką 21.09.09, 10:55
                                black-emissary napisała:

                                > Piszę niestety całkiem serio - tak właśnie obecnie feminizm się prezentuje.

                                Znaczy, tak go widzisz?
          • easz Re: Nie wiem czy jestem feministką 08.10.09, 02:10

            bene_gesserit napisała:

            > Zapomnialam jeszcze o drugim warunku: feministycznej tozsamosci.

            A to mnie bardzo zainteresowało. Chciałoby Ci się jeszcze do tego
            wrócić i coś więcej napisać?
            Czy tożsamość feministyczna feministki jest ważna na którymś dopiero
            miejscu, za tymi innymi tożsamościami, które wymieniasz? Czy na czym
            to polega? Współgra?

            > Konkrety sa rozne. Ruch tak naprawde jest bardzo mlody, a jego
            > specyfika zwiazana bardzo mocno z konkretnymi czasami i
            > spoleczenstwem, normami itd. Dzieli sie nie tylko na kontynenty
            czy
            > kraje, ale nawet imho na warstwy spoleczne i - po prostu -
            > mentalnosci.

            Przecztałam w pewnej książce, jak to jedna feministka w białych
            kozaczkach na obcasie, w mini i futerku, nienawidząca meżczyzn,
            patrzyła z pogardą na palące staniki babochłopy w portkach, które
            chciały się równouprawniać tylko z mężczyznami, układać jej zdaniem.
            A one z pogardą i protekcją na nią, że wsteczna i dziwadło. Było to
            dla mnie obrzydliwe, cała sytuacja, traktowanie się nawzajem. Ale
            też nie za bardzo widziałam wyjście z sytuacji.
        • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 07:22
          bri napisała:
          > Oczywiście można cały sens zmieścić w "wierzę, że kobiety są tak
          > samo dobre jak mężczyźni" czy coś w tym stylu

          Za mało - z tego nie wypływa na przykład wiara w parytety.
      • corgan1 Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 01:42
        > nalezy wierzyc w zasadnosc rownouprawnienia kobiet. Problemy sie
        > zaczynaja w momencie rozumienia, co to rownouprawnienie oznacza
        > i jak nalezy do niego dazyc.

        Zgadza się. I dlatego ja nie rozumiem dlaczego za te same zbrodnie i
        przestępstwa kobiety dostają niższe wyroki niż mężczyźni albo dlatego w
        wypadkach na kopalni albo na wojnach giną wyłącznie mężczyźni. Dlaczego kobietom
        za zbrodnię w Stanach wymierza się dożywocie a nie karę śmierci jak mężczyznom?

        Np. ostatnio prasa pisała że nauczycielka która doprowadziła swoją podopieczną
        do 50 gwałtów dostała tylko 3 lata więzienia. Pomyśl sobie ile lat ciupy za
        50krotny gwałt dostałby facet...? I to jest poważny problem braku
        równouprawnienia. Kobieta powinna dostać tyle samo lat więzienia ile facet i nie
        może być dyskryminowana z tego powodu że jest kobietą.

        Albo taka masakra w Srebrnicy podczas wojny w Jugosławii w latach 90tych.
        Serbowie którzy zajęli Srebrnicę rozstrzelali kilka tys. mężczyzn tylko dlatego
        że byli mężczyznami. Dążąc do równouprawnienia i zrównania statusu kobiety i
        mężczyzny doprowadzimy do tego, że na wojnach będą po równo ginąć i mężczyźni i
        kobiety. Nie można dyskryminować kobiet tylko dlatego że są kobietami.

        Czy przesadzam, wydurniam się i żartuję? Nie... ani trochę :) naprawdę!
        Równouprawnienie to nie tylko dostęp do przywilejów ale i obowiązki. :)
        • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 01:58
          Nie wiem, czy zapoznales sie z nowa ustawa o obowiazku obrony RP,
          ktora wejdzie w zycie 1 stycznia 2010 roku: armia Polski bedzie
          wylacznie zawodowa, a do sluzby zostana dopuszczeni mezczyzni i
          kobiety na rownych prawach.

          Ale jasne, ponarzekac zawsze mozna, chocby sie w zyciu waojny na
          oczy nie widzialo.
          • corgan1 Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 02:06
            > Nie wiem, czy zapoznales sie z nowa ustawa o obowiazku obrony RP,
            > ktora wejdzie w zycie 1 stycznia 2010 roku: armia Polski bedzie
            > wylacznie zawodowa, a do sluzby zostana dopuszczeni mezczyzni i
            > kobiety na rownych prawach.

            Nie zapoznałem się. Dopuszczenie chyba nie oznacza ze tyle samo kobiet i
            mężczyzn będzie ubiegało się o wstąpienie w kamasze? Może jakieś parytety w tym
            wojsku by się przydały? Przecież kobiety są dopuszczone do zajmowania się
            polityką a jakoś się do niej nie garną i trzeba je tam zaganiać parytetami. Może
            to samo zadziała w armii? :))

            W kobiety w wojsku uwierzę i powitam z niebywałą radością jak zobaczę je np.
            latające na F16 tak realnie w życiu a nie na durnej reklamie jakieś wody z kranu.

            Obawiam się tylko czy kobiety w wojsku nie będą okrutniejsze od facetów...?
            • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 02:18
              Jesli 'zawodowa' znaczy 'nie z poboru obowiazkowego'.
              Ale jesli uznasz za stosowne lobbowanie parytetow w armii, to
              lobbuj - kto ci broni? Rusz tylek, jesli wierzysz w zasadnosc
              takiego pomyslu. Chyba ze wolisz siedziec w fotelu i dogadywac
              innym.

              Kobiety w wojsku juz sa - z roku na rok coraz wiecej, artykul
              zlinkowany na tej stronie.
              • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 09:50
                Ale już tzw. "komisja wojskowa" jest obwiązkowa tylko dla mężczyzn.
                Kobiety mogą do niej podejść dobrowolnie.
                • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:24
                  To nie ma znaczenia, bo w razie mobilizacji do wojska moga zostac
                  wcielone obowiazkowo kobiety.
                  • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:31
                    Powiedzmy, że jeśli będzie wojna to nie ma to znaczenia (chociaż
                    wątpię w to). Ma to natomiast moim zdaniem znaczenie w kontekście
                    przytaczania agrumentów jakie to upokarzające jest dla kobiety
                    obowiązkowe badanie cytologiczne :/
                    • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:46
                      Ja tam w badaniach lekarskich nie widze nic upakarzajacego, wiec to
                      do mnie zupelnie nie przemawia :)
                      • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:48
                        BTW, fajna sygnaturka.
                        • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:53
                          Wszystkie moje sygnaturki sa fajne :P
                      • easz Re: Nie wiem czy jestem feministką 08.10.09, 02:27

                        bene_gesserit napisała:

                        > Ja tam w badaniach lekarskich nie widze nic upakarzajacego, wiec
                        to do mnie zupelnie nie przemawia :)

                        Nie w badaniach lekarskich jako takich, dobrze wiesz.
                        Nie widzisz niczego upakarzającego, bo może nigdy upokorzona nie
                        byłaś, nie poczułaś się, nie miałaś powodu. Nikt Cię nigdy do
                        niczego nie zmusił, nie zmuszał, nie wymuszał, nie wmawiał,
                        presji nie wywarł itd. A mnie zastanawia gdzie nagle się w tym
                        konkretnie temacie podziała Twoja zwykła empatia, Twoja wyobraźnia?
                        Bo Ciebie nie dotyczy? Widzę tylko uśmieszki, albo drukowane litery:(
            • dzikowy Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 10:48
              > W kobiety w wojsku uwierzę i powitam z niebywałą radością jak
              zobaczę je np.
              > latające na F16 tak realnie w życiu a nie na durnej reklamie jakieś
              wody z kran
              > u.

              Kobiety mają większą szansę na pilotowanie myśliwców bojowych gdyż są
              statystycznie niższe, a zatem odporniejsze na przeciążenia. Tutaj
              jednym z kryteriów jakościowych jest wzrost.
            • stephen_s Kobiety na F16 18.09.09, 11:39
              > W kobiety w wojsku uwierzę i powitam z niebywałą radością jak zobaczę je np.
              > latające na F16 tak realnie w życiu a nie na durnej reklamie jakieś wody z kran
              > u.

              Z tego, co wiem, to w armii USA jest przynajmniej jedna pilotka latająca myśliwcami.

              Nie mówiąc o tym, że lotnictwo wojskowe to nie tylko F16, ale i inne samoloty, a
              także helikoptery. I kobiety jak najbardziej je pilotują.
          • takete_malouma Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 13:26
            bene_gesserit napisała:

            > Ale jasne, ponarzekac zawsze mozna, chocby sie w zyciu
            > waojny na oczy nie widzialo.

            ... i poszydzić też zawsze można, choćby się w życiu wojny na oczy nie widziało.
      • satancruz Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 09:05
        > nalezy
        > wierzyc w zasadnosc rownouprawnienia kobiet.

        Czyli jednak feminizm to nowa religia.
        • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:26
          Masz jakis problem z polszczyzna czy ze slownikiem?

          sjp.pwn.pl/lista.php?co=wiara
          Znaczenie 1 nie jest tozsame ze znaczeniem 2, biedaku.
          • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:43
            Bene, szczerze powiedziawszy czuję się w podobny sposób zmieszana
            jak w okresie, kiedy stwierdziłam, że nie mogę dłużej myśleć o
            sobie, że jestem katoliczką. :/
        • johnny-kalesony Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 17:37
          Jak najbardziej - religia! I to nie tylko ze względu na ten przypadkowy passus
          retoryczny. Feminizm jest religią, ponieważ tylko wiara utrzymuje przy życiu
          genderową teorię, która leży u podstaw współczesnego feminizmu leży. Próby
          naukowego dowiedzenia zasadności genderyzmu zakończyły się wnioskami,
          prowadzącymi do oczywistego obalenia zasadności teorii genderowej a więc i całej
          współczesnej wersji feminizmu.
          Może dlatego właśnie obecne feministki tak lubią przypinać sobie łatki
          "naukowości", żeby zakrzyczeć próby tych, którzy złośliwie mówią: "sprawdzam!".
          To jest jedna z tych cech, które "naukowość" feminizmu łączą z "naukowością"
          marksizmu-leninizmu. ; )



          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
      • takete_malouma Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 13:23
        > Imho wymaganie jest jedno, niezmienne i bardzo skromne:
        > nalezy wierzyc w zasadnosc rownouprawnienia kobiet.

        Gdyby to wystarczyło, Takete Malouma mógłby nazywać siebie feministą.

        > Problemy sie zaczynaja w momencie rozumienia, co to
        > rownouprawnienie oznacza i jak nalezy do niego dazyc.

        Oj, bo mnie kura jajem trzaśnie.
        • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 18:59
          Może to faktycznie wystarczy i jesteś tym feministą.
          • stephen_s Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 19:49
            A ja? Zadałem pytanie, ale mnie wszyscy ignorują :\\
            • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 19:54
              Ja Cię nie ignoruję! :)
              Nie, nie jesteś feministą.
              • stephen_s Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 19:58
                > Ja Cię nie ignoruję! :)

                No Ty jedna :)

                > Nie, nie jesteś feministą.

                No to co ja jestem? :)
                • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 20:01
                  stephen_s napisał:
                  > No Ty jedna :)

                  Liczy się nie ilość, a jakość :p.

                  > No to co ja jestem? :)

                  Ty jesteś Stephen :p. Moher, faszysta, szowinista, strażnik patriarchatu i fajny facet w jednym! ;)
                  • stephen_s Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 20:06
                    > Liczy się nie ilość, a jakość :p.

                    To się nazywa skromnośc ;)

                    BTW. Postaram się dziś odpisać na maila, ale nie wiem, czy dam radę - mam dziś
                    lekkie urwanie głowy w domu...

                    > Ty jesteś Stephen :p. Moher, faszysta, szowinista, strażnik patriarchatu i fajn
                    > y facet w jednym! ;)

                    ... i wszystko jasne :)
                    • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 20:21
                      stephen_s napisał:
                      > To się nazywa skromnośc ;)

                      Skromność to największa z licznych moich zalet! ;)
                      Cierpliwa też jestem, poczekam.

                      > ... i wszystko jasne :)

                      Siedzimy w jednym worku, przynajmniej raźniej będzie.
            • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 20:36
              Stefek, ja naprawdę całkiem szczerze nie wiem czy jesteś feministą.
      • easz Re: Nie wiem czy jestem feministką 08.10.09, 02:02

        bene_gesserit napisała:

        > Imho wymaganie jest jedno, niezmienne i bardzo skromne: nalezy
        > wierzyc w zasadnosc rownouprawnienia kobiet.

        Też tak uważam.

        > Problemy sie zaczynaja w momencie rozumienia, co to
        rownouprawnienie oznacza i jak nalezy do niego dazyc.

        I tak też sądzę. A to może być duży problem, poważny. I też go chyba
        właśnie mam. Nawet nie dążyć, tylko nazwijmy to - szczegóły,
        konkrety, znaczenia.

        > Na sasiednim forum, WO, byla niedawno bijatyka na noze o to, czy
        > katoliczka moze sie nazwac feministka.

        Przeczytałam sobie tamten watek - jeśli chodzi o 'obcasy i
        krzyżyki'? Atam, bitwa na noże. Wcale nie. Byłaś chyba jedyną osobą,
        która uważała, że tak, feministka może być katoliczką, w rozumienia
        Kościoła, zaznaczmy i nie, nie musi być za wyborem, jeśli chodzi o
        aborcję, a więc chyba też, jeśli chodzi o antykoncepcję nie musi być
        za.
        Przyznam, że mimo wszystko i powyższe, a może z uwagi na powyższe,
        jest to dla mnie dziwne i średnio zrozumiałe. Tylko tyle. Natomiast
        wypowiedziałaś się na tyle lakonicznie i w taki sposób, że niestety
        znów nie wiem, czy tak uważasz, czy to Twoje pobożne życzenia.
        ??
    • corgan1 to jest bardzo proste 18.09.09, 01:28
      Jako feministka musisz przyjąć następujący punkt widzenia.

      1. Za wszelkie zło świata odpowiadają faceci. To oni się wyżynają, wywołują
      wojny, znęcają się fizycznie nad słabszymi ludźmi i zwierzętami, porywają dla
      okupu, powodują wypadki drogowe, piją, palą, gwałcą, biją, mobbingują, nie płacą
      alimentów, wykorzystują i nie płacą za ból i łzy których są sprawcami itp. Są
      generalnie brzydcy, łysi, z brzuchami i brakami w uzębieniu, nic nie robią tylko
      piją piwo i oglądają mecze więc są bezużyteczni i gdyby mężczyzn nie było świat
      byłby o wiele lepszy.

      2. Ofiarami samczego zła są wyłącznie kobiety. To one są bite, ciemiężone,
      gwałcone, krzywdzone, porywane, mobbingowane itp.

      3. Kobiety są ogólnie biedne i bardziej nieszczęśliwe bo zarabiają mniej niż
      faceci, wychowują dzieci (za karę), to im kościół każe nieść krzyż choć są
      mądrzejsze, lepiej wykształcone, ładniejsze (wystarczy popatrzeć na Penelope
      Cruz - jak ostatnio czytałem).

      4. Nad tym żeby samiec pełnił rolę nadrzędną nad kobietą i mógł ją sobie
      podporządkować mamy tradycyjne instytucje w tym główny wróg kobiet czyli kościół
      katolicki który składa się wyłącznie z samców, każe kobietom nieść krzyż,
      wymachuje różańcami, każe się modlić i odprawiać jakieś głupie koronki, zabrania
      się wyskrobywać i r.uchać z byle kim, no i ma za duży wpływ na ludzi bo
      nieustająco wprowadza średniowiecze np. odprawiając msze, mówi coś o grzechach i
      jakiś 10 przykazaniach i straszy piekłem.

      5. Kobiety jako istotny mądrzejsze i bardziej kreatywne zajmują w społeczeństwie
      pozycję dużo niższą niż to wynikałoby z ich potrzeb i możliwości. Na straży tych
      nierówności stoi kościół i patriarchat. Zwalczeniem tych nierówności i walką z
      tymi instytucjami zajmuje się głównie feminizm.

      6. Główne motto życia feministek to "kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez
      roweru" (po co rybie rower?) no i "grzeczne dziewczynki idą do nieba a
      niegrzeczne tam gdzie chcą".

      7. Polskimi idolkami feministek jest Kazia Szczuka (robi doktorat od kilkunastu
      lat i troszkę sepleni), Maria Janion (była wielbicielka Stalina przerzuciła się
      z ultrakomunizmu na feminizm), Magdalena Środa (autorytet o niezgłębionym
      intelekcie) i Manuela Gretkowska (założycielka Partii Kobiet która odniosła
      sukces zdobywając ok. 0,5% głosów a wszystko przez kościół i patriarchat).

      Jeśli Ci się nie podobają ww. idolki poszukaj innych. Ostatnio do grona
      zawodowych feministek-polityczek aspirują Henryka Bochniarz i Jolanta Kwaśniewska.

      Chcesz wiedzieć coś więcej?
      • bene_gesserit Re: to jest bardzo proste 18.09.09, 01:59
        Bez obrazy - nie pie... Tego typu wymienanki nie swiadcza o
        feminizmie, ale raczej o stanie twojego umyslu, wiec wstydu sobie
        oszczedz, proponuje.
        • corgan1 chwilunia, moment 18.09.09, 02:12
          Tekst pt. "Nie znam kobiet które by się znęcały nad zwierzętami" albo "znaczna
          cześć mężczyzn gwałci swoje dzieci" wypowiedział nikt inny tylko sama wielka i
          mądra Magdalena Środa. Maria Janion uwielbiała Stalina podobnie jak wielu innych
          w tamtych czasach albo to nie jest taki grzech jak bycie byłym neonazistą. O
          "rybie bez roweru..." czy "grzecznych dziewczynkach" wyczytałem w Wysokich
          Obcasach którym trudno zarzucić antyfeminizm.

          Całą ww. skarbnicę złotych myśli zaczerpnąłem głownie z tego forum, z forum
          kobieta i z forum mężczyzna gdzie piszą też same baby.

          Sam nigdy bym na te mądrości nie wpadł. Dlatego mnie zainspirowały i teraz się
          nimi posługuję.
          • bene_gesserit Re: chwilunia, moment 18.09.09, 02:20

            Acha.
            Na tej samej zasadzie mozna wejsc na forum np Wiadomosci i z
            wypowiedzi Polakow nt Polakow sklecic definicje Polaka: gnusny,
            leniwy alkoholik w wyciagnietych gaciach, niechluj, zrzeda, homofob
            i antysemita, czniajacy wszystko i wszystkich.

            To jest ciekawy sposob myslenia, ale imho niestety przerazliwie
            glupi.
            • johnny-kalesony Re: chwilunia, moment 18.09.09, 17:45
              Na uwadze mając twój styl krytyki, powinnaś raczej napisać "gupi".


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
          • six_a Re: chwilunia, moment 18.09.09, 13:20
            a kogo tak w ogóle interesują twoje pasje kolekcjonerskie? znaczki za drogie, że
            po forach łazisz zbierasz bzdety i kujesz wydumane manifesty dla czegoś, czego
            sam nie jesteś w stanie skumać?
    • bertrada Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 01:32
      Skoro jeszcze nie spaliłaś wszystkich dyplomów, nie rzuciłaś pracy, nie
      przepisałaś majątku na męża, ojca lub brata, ani nie wystąpiłaś do sądu o swoje
      ubezwłasnowolnienie, znaczy jesteś feministką.
      • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 02:01
        E tam.
        Tak jak do np poczucia narodowosci potrzebna jest nie tylko
        zasiedzialosc w kulturze, placenie podatkow itd, ale i tozsamosc,
        tak samo jest ona potrzebna do feminizmu.

        Jesli bri sie feministka nie czuje, to imho nia nie jest, chociaz
        by i miala feministyczne poglady.
        • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 10:47
          Jest dokładnie odwrotnie. Czuję się feministką, ale obawiam się, że
          nie mam wystarczająco feministycznych poglądów
          • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:28

            A jest gdzies wzorzec 'wystarczajacej feministycznosci'? I na czym
            ta niewystarczajaca feministycznosc polega?
            • pavvka Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:33
              You tell me. Chociażby odpowiadając na pytanie, które zadałem
              poniżej.
            • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:34
              Właśnie nad tym się zastanawiam.

              Wkurza mnie np. że feministkami nazywają się kobiety, które jak np.
              Triss, która czasem tu pisze są w stanie publicznie wygłosić pogląd,
              że "mężczyzn trzeba traktować jak psy ras pracujących". Jeśli
              większość feministek ma podobne odczucia po przeczytaniu lub
              usłyszeniu niektórych moich wynurzeń, to głupio mi z tym.
              • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:52
                Mnie ta niejednoznacznosc w feminizmie pociaga, wyznam. Ze mozna
                byc feministka - katoliczka i feministka zajadle antykosciolkowa, i
                feministka, ktora w zyciu nie dokona aborcji i taka, ktora miala
                ich piec itd itd itd. Jak sie zastanowic, to jest w tym cos - no bo
                ja wiem? - pieknego. Jestesmy strasznie rozne, ale i tak cos nas
                laczy :)

                W sposob oczywisty seksizm nie wpisuja sie w definicje feminizmu.
                Seksizm niektorych feministek jest imho 'obok' feminizmu. Czyli nie
                jest jego trescia, a jedynie inna skladowa swiatopogladu, jak np
                stosunek tych osob do, bo ja wiem, kotów albo palaczy (nie, nie
                trywializuje).

                Chyba rozumiem, na czym polega twoj problem: na pogubieniu w twojej
                tozsamosci zbiorowej. "Jak moge byc feministka, skoro sa takie
                feministki, ktore costam" - i tu to, z czym sie nie mozesz
                za zadne Chiny zgodzic. Ze nie mozesz sie poczuc czescia wspolnoty,
                skoro niekotre jej czlonkinie wierza, ze do osiagniecia
                rownouprawnienia to costam jest potrzebne. Tak?

                Nie mam nic wiecej do napisania niz to, co juz napisalam: laczy nas
                wiara w to, ze kobiety powinny miec rowne szanse, a dzielic moze
                sposob realizacji tej wizji. I albo sie skupiasz na pierwszym albo
                drugim, twoja wola.
                • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:55
                  Masz rację. Chyba za rzadko skupiam(y) się na tym pierwszym.
                • pavvka Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 13:26
                  bene_gesserit napisała:

                  > W sposob oczywisty seksizm nie wpisuja sie w definicje feminizmu.
                  > Seksizm niektorych feministek jest imho 'obok' feminizmu. Czyli
                  nie
                  > jest jego trescia, a jedynie inna skladowa swiatopogladu, jak np
                  > stosunek tych osob do, bo ja wiem, kotów albo palaczy

                  A z tym się nie mogę zgodzić. Dla mnie seksizm kłóci się z wiarą w
                  równouprawnienie.
                  • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 13:51
                    To byloby niemozliwe, gdyby ludzie byli istotami logicznymi i
                    racjonalnymi. Stety czy nie - jest inaczej.
                  • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 13:52
                    No właśnie, ale ja też na pewno czasem jestem seksistką. Może nawet
                    bardziej niż Triss. Uprzedzenia to jest coś z czym dość łatwo jest
                    się maskować, nawet przed samym sobą.
                    • pavvka Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:14
                      bri napisała:

                      > Uprzedzenia to jest coś z czym dość łatwo jest
                      > się maskować, nawet przed samym sobą.

                      Fakt, ja też się czasem łapię na różnych takich... Ale co innego
                      podświadome uprzedzenia, a co innego świadome publiczne deklarowanie
                      poglądów dyskryminujących.
                      • easz Re: Nie wiem czy jestem feministką 08.10.09, 01:43

                        pavvka napisał:

                        > Fakt, ja też się czasem łapię na różnych takich... Ale co innego
                        > podświadome uprzedzenia, a co innego świadome publiczne
                        deklarowanie poglądów dyskryminujących.

                        I nawet wtedy jeszcze to może być średnio uświadomione - niby wiem,
                        ale czuję i tak co innego. To nie takie proste, związane chyba
                        ogólnie z charakterem, z tym na ile skłonni jesteśmy się otworzyć,
                        przesunąć swoje bezpieczne granice, pozwolić wejść komuś z zewnątrz,
                        obcemu, choćby żeby pomógł.
                  • evita_duarte Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 15:46
                    z tym się nie mogę zgodzić. Dla mnie seksizm kłóci się z wiarą w
                    > równouprawnienie.

                    Dla mnie tez
                    • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 16:06
                      Noi co z tego, ze sie kloci.
                      Imho niemal kazdy ma w sobie cos, co mu sie kloci.
                • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 13:40
                  seksizm nie za bardzo może być "obok", skoro składową feminizmu jest zwalczanie
                  seksizmu. to jakby zwolennik wojen deklarował, że jest pacyfistą (tak naprawdę)
                  • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 13:52
                    six_a napisała:

                    > seksizmu. to jakby zwolennik wojen deklarował, że jest pacyfistą
                    (tak naprawdę)

                    Znam takich :)
                    Znam tez wegetarian, ktorzy nie jedza miesa dlatego, zeby nie
                    powodowac cierpienia zwierzat, ale wpieprzaja np ryby albo kurczaki.
                    • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:04
                      no, ale to jest ich własna interpretacja pewnych pojęć.
                      czyli nie wystarczy się zadeklarować, najwyraźniej, trzeba jeszcze potwierdzać
                      na każdym kroku, co nie zawsze wychodzi, jak zjedzenie kurczaka przez
                      "wegetarianina":)
                      • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:08

                        Wiele osob po prostu zaklada, ze czlowiek jest wewnetrznie
                        konsekwentny, spojny i logiczny.
                        Ja tam jestem zdania, ze rzadzi nami nie do konca (albo niemal w
                        zupelnosci - zalezy od przypadku) uswiadamiany afekt, ktory
                        wyprzedza poznanie. A przy pomocy racjonalizacji latwo taka kupe
                        nielogicznosci sklecic w zgrabna konstrukcje.
                        • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:12
                          No właśnie. Może mój feminizm to tylko taka racjonalizacja?
                          • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 15:08
                            Nie rozumiem.
                            Rzuc jakims konkretem moze.
                            • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 15:12
                              Na przykład tak: miałam zbyt wielu kochanków i podświadomie wstydzę
                              się tego. Feminizm jest mi potrzebny tylko po to, żeby sobie
                              zracjonalizować błędy przeszłości (mężczyźni mogą to ja też).
                              • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 15:16

                                Calkiem mozliwe, ze w przypadku niektorych osob tak jest.
                                Noi co? Czy to sprawia, ze osoba, ktora miala zbyt wielu kochankow
                                i podswiadomie wstydzi sie tego tak bardzo, ze pchnelo ja to w
                                objecia feminizmu, by zracjonalizowac bledy przeszlosci, a tenze
                                feminizm natchnal ja do zalozenia fundacji, pomagajacej ofiarom
                                przemocy domowej prawnie i spolecznie nie moze sie nazywac
                                feministka?

                                Zdanie na szesc prawie linijek, hoho :)
                                • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 15:42
                                  Nawet zastawiona fundacją i pomagająca ofiarom przemocy domowej może
                                  nieświadomie gnoić swoje pracownice i faworyzować pracowników,
                                  zaszczepić córce brak pewności siebie i przekonanie, że nie jest nic
                                  warta, i wku...ać się, kiedy żaden mężczyzna nie zaproponuje, że
                                  poniesie jej ciężką walizkę.
                                  • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 16:12
                                    bri napisała:

                                    > Nawet zastawiona fundacją i pomagająca ofiarom przemocy domowej
                                    może
                                    > nieświadomie gnoić swoje pracownice i faworyzować pracowników,
                                    > zaszczepić córce brak pewności siebie i przekonanie, że nie jest
                                    nic
                                    > warta, i wku...ać się, kiedy żaden mężczyzna nie zaproponuje, że
                                    > poniesie jej ciężką walizkę.

                                    To sa rozwazania z serii 'czy ksiadz moze grzeszyc?'
                                    No - w zasadzie nie powinien, ale w koncu jest czlowiekiem, conie.
                                    Mit Feministki Bez Skazy ma sie tak do realu, jak mit Feministki
                                    Pruderyjnej.
                                    Tak, seksizm jest zly, tak - stoi w kontrze do feminizmu, tak -
                                    niektore feministki sa seksistkami.
                                    Feminizm jest okreslony w definicji. Imho nie ma sie co czepiac, bo
                                    wiele zalezy od skali uprzedzen. Jesli feministka zieje nienawiscia
                                    do wszystkiego, co meskie, wlaczajac w to rowniez symbole falliczne
                                    itd, to imho jest wyczajnie poszkodowana na umysle. Jesli innej
                                    czasem zdarza sie syknac ze zniecierpliwieniem 'dlaczego wszyscy
                                    faceci uwazaja, ze moga sobie robic wyscigi na miejskich drogach',
                                    to moze nie nalezy sie tak doktrynalnie czepiac, nie sadzisz?
                                    • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 16:15
                                      Może nie trzeba. Ja się innych w ogóle nie czepiam. Mam wątpliwości,
                                      co do siebie.
                        • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:20
                          nie no jasne, że nie da się kontrolować wszystkiego, i uprzedzenia czy
                          emocjonalne nastawienie do danego tematu robią swoje, ale zracjonalizowanie
                          faktu zjedzenia kurczaka przy założeniu, że mięsa z zasady nie powinno się jeść,
                          to już jakaś grubsza akrobatyka chyba:)
                          no chyba że się można potem z tego wyspowiadać, to delete i realizujemy
                          wegetarianizm od nowa;)
                          • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 15:12

                            E tam grubsza.
                            Grubsza to jak sie chla nalogowo od lat, a jest sie przekonanym, ze
                            sie nie ma zadnego problemu z alkoholem.
                            Mozna sobie powiedziec 'a, to tylko ten jeden raz' (i tak przy
                            kazdym kolejnym), albo 'one mniej cierpia, bo maja mniejszy
                            mozg', 'kurczaki to nie to samo co konie', 'skoro taka mam ochote
                            to moj organizm potrzebuje tego kurczaka, wiec jem go, zeby zyc, a
                            nie dla przyjemnsci, wiec sie nie liczy' itd.

                            Nie, nigdy nie bylam wegetarianka :)

                            Prawda jest taka, ze kazdy ma na podoredziu pierydliard takich
                            wykretow. A w dodatku im czowiek madrzejszy i bardziej
                            inteligentny, tym trudniej dostrzec w nich niespojnosc.
                            • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 15:43
                              no to to jest to samo, co problem alkoholowy, przynajmniej dla mnie. wypowiadać
                              się pogardliwie o płci przeciwnej i twierdzić, że jest się feministką.

                              > A w dodatku im czowiek madrzejszy i bardziej
                              > inteligentny, tym trudniej dostrzec w nich niespojnosc.
                              a nie na odwrót? jak kto mało inteligentny, to nie widzi tej niespójności i
                              widzi możliwość wykrętu (no jasny gwint, mięso jest przecież mięso) wychodzi mu,
                              że kurczaka może zjeść, bo coś tam. a u słuchacza mało inteligentnego wskutek
                              niedowidzenia ewidentnej ściemy z kolei wyrabia się opinia, że feminizm = np.
                              nienawiść do mężczyzn i wcale takiemu nie dzwoni, bo jak pani na forum
                              powiedziała, a pani mówi o sobie feministka, to tak musi być.
                              albo ja coś dziś mało inteligentna jestem na takie dysputy:)
                              • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 16:18
                                Nie, to nie jest to samo, chodzilo mi o podobienstwo sytuacji.
                                Mialam przyjaciela, ktory chlal od lat i twierdzil, ze wszystko
                                jest w porzadku. Twierdzil tak zwykle po pijaku zreszta.
                                Tak samo ktos, kto deklaruje sie jako feministka moze deklarowac
                                uprzedzenia.

                                Zreszta - przypomina mi to nasza dawna rozmowe o uprzedzeniach. Ze
                                kochanica jest uprzedzona wobec homoseksualistow, i czy godzi sie
                                feministce prezentowac uprzedzenia wobec kogokolwiek. O ile
                                pamietam, ty wtedy zadeklarowalas nieduze uprzedzenie wobec osob
                                otylych.

                                Myslisz, ze tylko uprzedzenie wobec mezczyzn feministce nie
                                uchodzi? Tylko ono kloci sie z feminizmem? Czy mozliwa jest
                                feministka - antysemitka? Homofobka? Rasistka?
                                • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 16:34
                                  nie no akurat rozmawiamy o tej konkretnej wypowiedzi z rasą psów roboczych, to
                                  się skupiłam na tym.
                                  poza tym, to nam ta wypowiedź wygląda jak uprzedzenie, a co my wiemy? może dla
                                  niej to jest element feminizmu właśnie, stąd pojawia się w wypowiedziach.
                                  ja mogę sobie być uprzedzona do osób otyłych, ale przypuszczalnie nie będę
                                  jednocześnie pisać o tym, że jestem przeciwniczką kary śmierci i postulować
                                  wybicia otyłych.

                                  feministka antysemitka/rasistka musiałaby nienawidzić jakiejś grupy kobiet, to
                                  co z niej za feministka?
                                  wybiórcza? :)
                • lstiti Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 17:48
                  > W sposob oczywisty seksizm nie wpisuja sie w definicje feminizmu.
                  > Seksizm niektorych feministek jest imho 'obok' feminizmu. Czyli nie
                  > jest jego trescia, a jedynie inna skladowa swiatopogladu, jak np
                  > stosunek tych osob do, bo ja wiem, kotów albo palaczy

                  Czy w takim razie można być feministą i jednocześnie seksistą?
                • easz Re: Nie wiem czy jestem feministką 08.10.09, 02:32

                  bene_gesserit napisała:

                  > Mnie ta niejednoznacznosc w feminizmie pociaga, wyznam. Ze mozna
                  > byc feministka - katoliczka i feministka zajadle antykosciolkowa,
                  i
                  > feministka, ktora w zyciu nie dokona aborcji i taka, ktora miala
                  > ich piec itd itd itd. Jak sie zastanowic, to jest w tym cos - no
                  bo ja wiem? - pieknego. Jestesmy strasznie rozne, ale i tak cos nas
                  > laczy :)

                  Niezupełnie. Tak, jak to tutaj opisujesz - wyszłoby na to, że nie ma
                  żadnego feminizmu, albo że wszyscy są feministami, kto tylko chce,
                  bo wg tego przy dowolnych poglądach itd. można udowodnić założenie z
                  Twojego pierwszego tu postu - że się jest za równouprawnieniem itd.
                  Dałoby się, naprawdę;)

                  A wobec oczywistej przewagi moralnej poglądów feministek
                  katolickich, ekhm, da się łatwo dokonać podziału na zły i dobry
                  feminizm. I ten, kto podzieli, z takim zapleczem, nie będzie już
                  taki zachwycony pięknem różnorodności jak Ty, ani tak tolerancyjny
                  imo. Cel uświęca środki?

                  > W sposob oczywisty seksizm nie wpisuja sie w definicje feminizmu.
                  > Seksizm niektorych feministek jest imho 'obok' feminizmu. Czyli
                  nie
                  > jest jego trescia, a jedynie inna skladowa swiatopogladu, jak np
                  > stosunek tych osob do, bo ja wiem, kotów albo palaczy (nie, nie
                  > trywializuje).

                  Seksizm na pewnym prymitywnym poziomie wyłazi z feminizmu, taki
                  produkt uboczny;)' Tylko nie trzeba dawać mu żreć, to zdechnie. Jak
                  się równa z pułapu na minusie do zero/zaro...

                  > Chyba rozumiem, na czym polega twoj problem: na pogubieniu w
                  twojej
                  > tozsamosci zbiorowej. "Jak moge byc feministka, skoro sa takie
                  > feministki, ktore costam" - i tu to, z czym sie nie mozesz
                  > za zadne Chiny zgodzic. Ze nie mozesz sie poczuc czescia
                  wspolnoty,
                  > skoro niekotre jej czlonkinie wierza, ze do osiagniecia
                  > rownouprawnienia to costam jest potrzebne. Tak?


                  > Nie mam nic wiecej do napisania niz to, co juz napisalam: laczy
                  nas
                  > wiara w to, ze kobiety powinny miec rowne szanse, a dzielic moze
                  > sposob realizacji tej wizji. I albo sie skupiasz na pierwszym albo
                  > drugim, twoja wola.

                  Czyli nie ma lekarstwa. W moim przypadku zobaczymy, czy czas pomoże.
                  Wydaje mi się natomiast, że to nie do końca chodzi o sposoby
                  realizacji wizji, ale już o same elementy tej wizji jednak i dlatego
                  uważam problem za poważniejszy, niz gdyby chodziło tylko o sposoby
                  realizacji. Nie potrafię tego jaśniej sformułować.
              • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 13:27
                > że "mężczyzn trzeba traktować jak psy ras pracujących".
                no to akurat nie wygląda na pogląd feministyczny, ale jak punkt z poradnika: jak
                w pięć minut okiełznać samca, nie niszcząc paznokci.
                może triss też czyta poradniki?;)
              • easz Re: Nie wiem czy jestem feministką 08.10.09, 01:38

                bri napisała:

                > Właśnie nad tym się zastanawiam.
                >
                > Wkurza mnie np. że feministkami nazywają się kobiety, które jak
                np. Triss, która czasem tu pisze są w stanie publicznie wygłosić
                pogląd, że "mężczyzn trzeba traktować jak psy ras pracujących".
                Jeśli
                > większość feministek ma podobne odczucia po przeczytaniu lub
                > usłyszeniu niektórych moich wynurzeń, to głupio mi z tym.

                Miewałam jakieś takieś odczucia w stosunku do Ciebie, nie tylko,
                wyznam szczerze, no i co? I tak uważam, że jesteś feministką - jeśli
                się uważasz i mówisz, że jesteś, to nie mam powodu, żebym nie
                wierzyła i wiedziała od Ciebie lepiej kim jesteś. Resztę mogę uznać
                za rozwój, uczenie się, zdobywanie doświadczeń, życie, szarpanie...
                To pisałam ja, easz:) Czy to sprawia, że czujesz się bardziej, że
                czujesz sie lepiej? Etam.

                Ale rozumiem, ja też mam ostatnio coś podobnego m.in. Tylko na czym
                innym to polega - im bardziej mnie np. wkurza czyjeś podejście do
                czegoś, kobiety/mężczyzny/feministki/feministy, tym bardziej czuję
                się feministką+, nie odbierając idei komuś. Tylko coraz bardziej
                czuję się odosobniona i sama. Takie to niekonsekwentne, wiem, ale
                nie mam prawa i podstaw szufladkować kogoś, zwłaszcza jeśli znam
                tylko z netu, tzn. zaszufladkuję na swój użytek, ale nie tak w
                ogóle. Wynika to pewnie z tego, że kwestii osobistych, albo takich,
                które w jakimś stopniu choćby tylko osobiście odbieram nie potrafię
                przeskoczyć.

                Wątek trochę odleżał, aktualne?..
                • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 08.10.09, 09:24
                  > Miewałam jakieś takieś odczucia w stosunku do Ciebie, nie tylko,
                  > wyznam szczerze, no i co? I tak uważam, że jesteś feministką -
                  jeśli > się uważasz i mówisz, że jesteś, to nie mam powodu, żebym
                  nie > wierzyła i wiedziała od Ciebie lepiej kim jesteś. Resztę mogę
                  uznać za rozwój, uczenie się, zdobywanie doświadczeń, życie,
                  szarpanie... > To pisałam ja, easz:) Czy to sprawia, że czujesz się
                  bardziej, że > czujesz sie lepiej? Etam.
                  >

                  Temat jak najbardziej aktualny. A co powyższego fragmentu, ja
                  uważam, że moje obecne wątpliwości to jest właśnie przejaw rozwoju,
                  nie wiem tylko czy to jest rozwój "feministyczny" ;)

                  Zastanawiam się czy rozwój nie polega na odrzuceniu wszelkich
                  ideologii, które z samej swej natury ograniczają przecież
                  postrzeganie rzeczywistości, bo są nakierunkowane na szczególną
                  tematykę. Może żeby trafnie oceniać rzeczywistość powinniśmy pozbyć
                  się skłonności do trwania przy określonym światopoglądzie?
                  • easz Re: Nie wiem czy jestem feministką 08.10.09, 12:28

                    bri napisała:

                    > Zastanawiam się czy rozwój nie polega na odrzuceniu wszelkich
                    > ideologii, które z samej swej natury ograniczają przecież
                    > postrzeganie rzeczywistości, bo są nakierunkowane na szczególną
                    > tematykę. Może żeby trafnie oceniać rzeczywistość powinniśmy
                    pozbyć
                    > się skłonności do trwania przy określonym światopoglądzie?

                    Określony światopogląd. No właśnie widzę w tym wątku postulaty? że
                    czegoś takiego nie ma, na sztywno, że są tylko wypadkowe. I albo tak
                    jest, ale musimy do tego dojrzeć, Ty, czy ja, albo to ściema i
                    naginanie, żeby jakoś dawać radę, no bo tu się zgodzę z Bene, nie
                    jesteśmy tacy a tacy, od kreski do kreski, sztywni i znający siebie.
                    Cały czas w rozwoju, ruchu, zmianie. Czyli tak, czy tak - jesteś na
                    swoim miejscu, także w feminizmie:)
                    Szufladki sobie tworzymy dla ułatwienia. Kłaniają się też
                    stereotypy. Kto powiedział, że feministki to jakieś superbohaterki?

                    Ja teraz szukam zaczepienia między tym co moje a niekoniecznie moje,
                    cudze. Powiedzmy, że przepycha się zwierze z potrzebami społecznymi
                    ze zwierzakiem solo;)
      • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 07:26
        Wypraszam sobie!

        Świat nie jest biało-czarny.
        • bertrada Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 09:29
          > Wypraszam sobie!
          >
          > Świat nie jest biało-czarny.

          A jednak w niektórych kwestiach taki jest. Bo jak to Kazik śpiewa "co to za wegetarianin co wpier... schabowe". ;))
          • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 18:47
            bertrada napisała:
            > A jednak w niektórych kwestiach taki jest.

            Niewątpliwie nie w tej.
            • zly_wilk Kiedy zaczyna się lewicowiec? 06.04.10, 11:27
              Witam Bri,

              Obawiam się, że żadna feministka nie odpowie na Twoje pytanie. Podobna
              trudność dotyczy zresztą nie tylko feministek, ale wszystkich lewackich
              ideologii. Przyczyną jest stosowanie przez lewicowców dialektyki zamiast -
              logiki. Poniżej znajdziesz krótki artykuł na teb temat:

              -----------------------------------
              Kiedy zaczyna się lewicowiec?

              Tytułowe pytanie brzmi cokolwiek niegramatycznie, zresztą inaczej być nie
              może – to wariacja nieco bardziej zrozumiałego pytania „Kiedy zaczyna się
              człowiek”. Kiedy zaczyna się człowiek – to wiadomo, tutaj nie ma żadnych
              wątpliwości:

              Człowiek jest już człowiekiem od momentu, gdy męski plemnik zapłodni
              żeńską komórkę jajową.
              /prof. dr hab. Med. Blechsmidt, dyrektor Instytutu Anatomii Uniwersytetu w
              Getyndze/

              Konsekwencją zapłodnienia jest więc nowa istota ludzka. To tak proste, że
              aż jałowe. To znaczy proste dla normalnych ludzi.

              Wśród nas funkcjonują jednak także hominidy nie będące normalnymi ludźmi.
              To lewicowcy, którzy są ideologicznie uodpornieni na rozumienie
              słowa „konsekwencja”. Dzięki takiej cesze mentalnej są zdolni do budowania
              teorii nie posiadających wewnętrznych związków logicznych, o, na przykład -
              lewicowcy z pełną powagą twierdzą, że między „płodem” a „człowiekiem” nie
              ma żadnego iunctim. Dlatego też „płód” można rozszarpać na sztuki i
              wyrzucić do kanalizacji, natomiast wielokrotnego mordercy i gwałciciela,
              wzorcowego okazu degenerata nie wolno powiesić, ponieważ to „człowiek”.
              Aby rzecz jeszcze bardziej uodpornić na logikę lewicowcy z jednej strony
              twierdzą, że abortować „płody” można, natomiast z drugiej – że publiczne
              pokazywanie fotografii takich szczątków jest nie do przyjęcia.

              Powstaje zatem pytanie: kiedy zaczyna się lewicowiec, skoro nie zaczyna
              się tak, jak każdy normalny człowiek?

              Myśl lewicowa i tutaj pozostaje konsekwentna w swojej niekonsekwencji:
              odpowiedzi podaje różne, w zależności od aktualnej potrzeby politycznej,
              społecznej czy dowolnej (fachowo nazywa się tę elastyczną
              argumentację „dialektyką”). Stąd wywodzi się rozległy rozrzut w
              didaskaliach – od kilkunastu tygodni życia płodu po moment narodzin. Aby
              proste rzeczy jeszcze bardziej skomplikować, lewicowcy rytualnie dodają,
              iż skrobanka to – ojej - zło, ale to czy tamto. Skąd to „ale”, skoro przed
              chwilą uznali, że egzekucja płodu jest dopuszczalna??? Co złego w
              zlikwidowaniu „pasożyta”, niczym nie różniącego się od przerośniętego
              paznokcia? Skoro płód traktuje się z równym szacunkiem jak ósmego pasażera
              Nostromo, to jakim cudem pojawiają się tu rozterki? Rozterki pozbawione
              uzasadnienia – lewicowcy jednocześnie żarliwie kwestionują istnienie
              syndromu zespołu poaborcyjnego…

              Hołd niekonsekwencji składa myśl lewicowa także w zakresie
              odpowiedzialności za płód. Otóż dopóki płód znajduje się w kobiecie, to
              jest to wyłącznie jej sprawa. Jeśli jednak ten płód wyjąć, to nagle owa
              kobieta obciąża swoimi wymaganiami finansowymi współautora
              owego „kłopotu”. Pamiętamy wszyscy, jak lewactwo grzmiało ze złości, kiedy
              któryś tam reżim zniósł Fundusz Alimentacyjny. Nagle okazało się, że w
              takiej sytuacji brzuch nie jest własnością kobiety, a czymś w rodzaju
              spółki komandytowej. Wcześniejsze jednakże wszelkie próby ojca wpłynięcia
              na matkę w celu odwiedzenia jej od dzieciobójstwa lewactwo traktuje jako
              naganną ingerencję i nieposzanowanie praw właścicielki „brzucha”…

              Ładu i składu w tym nie ma, przeto i wskazanie moment powstania lewicowca
              jest trudem syzyfowym (klucz do próby ostrożnego zrozumienia lewicowej
              koncepcji człowieka leży najprawdopodobniej w dialektyce).

              Cały artykuł:

              predatorxl.salon24.pl/167833,kiedy-zaczyna-sie-lewicowiec
      • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 09:54
        Ekhem. Nie mam żadnego dyplomu. Majątek z mężem mamy wspólny, moim
        zdaniem to jest dla nas, a w konsekwencji dla mnie też, najlepsze.

        >nie rzuciłaś pracy,

        Hm... Miewam momenty, że marzę o tym, żeby biznes mojego męża zaczął
        przynosić takie dochody, żebym mogła wziąć jakieś pół roku wolnego.
        Poza tym niefeministki przecież też pracują np. jako
        przedszkolanki ;)
    • margot_may Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 03:38
      A czemu zaczęłaś wątpić? Które twoje poglądy uważasz za antyfeministyczne?
      • pavvka Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 09:07
        No to może ja zadam pytanie konkretne: czy waszym zdaniem można być
        feminist(k)ą i nie popierać parytetów?
        • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 09:48
          No właśnie. Do mnie parytety do mnie nie przemawiają.

          A feministką się czuję. To nawet czasami zabawne, że jednego dnia
          udaje mi się usłyszeć oba zarzuty: jedna osoba zarzuci mi, że nie
          jestem feministką, a druga że jestem (i z tego powodu np. bywam
          złośliwa "bez powodu").

          Na pewno można mi zarzucić, brak dociekliwości. Nie chce mi się
          czytać żadnej związanej z tym literatury itp. Za to chętnie czytam
          podejrzane poradniki ;)
        • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:47
          Przeciez to oczywiste. Imho samo pytanie jest naiwne, bez obrazy.
          • pavvka Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:51
            Tak mi się zawsze wydawało, ale na tym forum w dyskusjach o
            parytetach dyskutanci podważający ich zasadność byli automatycznie
            uznawani za przeciwników równouprawnienia.
            • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 11:54
              No, bo ja wiem?
        • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 22:09
          konkretnie to można, bo parytet jest tylko narzędziem i propozycją rozwiązania
          problemu nierównego dostępu do ...(wpisz właściwe).
          ale zwykle sprowadza się to do negacji narzędzia i problemu za jednym zamachem.
          jak w tym proteście, gdzie sugerowano, że parytety nie są potrzebne, bo po
          prostu nie ma problemu.
          • mijo81 Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 22:52
            Natomiast ty sprowadzasz całą sprawę do wyolbrzymiania narzędzia i
            problemu za jednym zamachem.
          • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 23:16
            six_a napisała:
            > konkretnie to można, bo parytet jest tylko narzędziem i propozycją rozwiązania
            > problemu nierównego dostępu do ...(wpisz właściwe).
            > ale zwykle sprowadza się to do negacji narzędzia i problemu za jednym zamachem.
            > jak w tym proteście, gdzie sugerowano, że parytety nie są potrzebne, bo po
            > prostu nie ma problemu.

            No bo dostęp równy jest.
            • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 00:10
              > No bo dostęp równy jest.
              to już tylko pozostaje przekonać odpowiedniego ministra i załatwione. do boju!
              • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 02:49
                six_a napisała:
                > > No bo dostęp równy jest.
                > to już tylko pozostaje przekonać odpowiedniego ministra i załatwione. do boju!

                Do czego przepraszam?
                • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 20:24
                  do boju. bój. nie taki jak bój się boga, ale z kształtu podobny.
                  w każdym razie idź im tam wyperswaduj te priorytety, zaczynając od tego
                  argumentu z "no bo".
                  • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 20:57
                    Chciałam się dowiedzieć do czego niby jakiegoś ministra mam przekonywać. Mniej
                    pieśni, więcej zrozumienia, Six.
                    • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 00:14
                      a skąd ja wiem, że ty nie wiesz, gdzie te parytety planują?
                      kampanię "nobo" należy zaplanować w stronę ministerstwa nauki i szkolnictwa
                      wyższego / ministra barbara kudrycka.
                      • black-emissary Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 00:17
                        A czemu niby ja mam jakąś ministrę (tfu!) nawracać?
                        • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 00:26
                          no niektóre informatyczki tak mają, wiesz, parytetów nie lubią,
                          feministek nie lubią. ogólnie to mało co i kogo lubią i jeszcze na końcówki
                          plują, chyba że męskie - wtedy klękają.
        • easz Re: Nie wiem czy jestem feministką 08.10.09, 01:45

          pavvka napisał:

          > No to może ja zadam pytanie konkretne: czy waszym zdaniem można
          być feminist(k)ą i nie popierać parytetów?

          Konkretna? odpowiedź - imo można być i nie popierać, bo są też inne
          metody. Jakie i co do ich jakości -
          O parytecie też wiemy tylko tyle, co się sprawdziło lub nie
          zagranicą.
    • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 10:59
      Muszę też przyznać, że moim zdaniem niektórzy uczestnicy tego forum
      określani mianem troli, miewają czasem całkiem ciekawe albo
      przynajmniej zabawne spostrzeżenia.
      • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 13:55

        Nie znam nikogo, kto by nie mial od czasu do czasu ciekawych
        spostrzezen. Oczywiscie z wyjatkiem tada, mijo, kalesona i jelenia.
        • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 13:58
          Myślę, że mogłabym całkiem wesoło bawić się z mijem, kalesonem i
          jeleniem. Jedynie Tad wydaje mi się przypadkiem beznadziejnym.
          • bene_gesserit Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:05
            Imho prywatnie zlota czworka to banda nudziarzy.
            Co nie zmienia faktu, ze to trolle, ktorych celem obecnosci na
            forum jest nie dyskusja, ale karmienie deficytu uwagi.
            • pavvka Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:15
              Kaleson nudziarz, Mijo gópi, ale Jeleń jest zabawny.
              • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:36
                Może to jest po prostu towarzystwo na moim poziomie. :/
                • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:37
                  Też jestem trolem na jednym forum i sama nie wiem jak to się stało :/
                  • pavvka Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:49
                    To zależy od forum - na niektórych to większy zaszczyt być trollem
                    niż forumowym autorytetem ;)
                    • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:50
                      Dzięki.
                      • pavvka Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:51
                        Ala ja mówię ogólnie - nie wiem czy w Twoim przypadku tak jest :P
                        • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 14:52
                          Still.
                          • mijo81 Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 22:54
                            Robimy nabór do Wielkiej Czwórki ..... ktoś chce się zapisać .....
                            zapraszamy .... ale selekcja będzie ostra :)
                  • six_a Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 16:07
                    ja byłam trollem w pierwszym swoim występie tutaj, to był jakiś wątek o dostępie
                    do prac ogólnie rzecz biorąc nieciekawych, ale potem "mi" przeszło;)
        • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 18.09.09, 13:59
          Choć przyznam, że nie wczytuję się w ich twóczość i mogło mi coś
          umknąć.
      • margot_may Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 00:33
        bri napisała:

        > Muszę też przyznać, że moim zdaniem niektórzy uczestnicy tego forum
        > określani mianem troli, miewają czasem całkiem ciekawe albo
        > przynajmniej zabawne spostrzeżenia.

        tak, ale to normalne, że im tego nie mówimy. Nie oznacza to, że jesteśmy
        hipokrytkami, ale że czujemy opór dla prawienia komplementów oponentom. Zdaje
        się, ze oni tez.
        • bri Re: Nie wiem czy jestem feministką 19.09.09, 02:06
          Oni nie muszą. Przychodzą tu codziennie, specjalnie dla nas.
    • stephen_s To ja się dołącze do pytania... 18.09.09, 11:43
      ... i zapytam, czy ja mam poglądy feministyczne?

      W końcu też wierzę w zasadność równouprawnienia kobiet i mężczyzn.
      • mijo81 Re: To ja się dołącze do pytania... 18.09.09, 22:42
        No tak, ale w zasadność równouprawnienia musisz wierzyć w bardzo
        specyficzny sposób ..... taki feministyczno-socjalistyczny
        • sabinac-0 Re: To ja się dołącze do pytania... 20.09.09, 11:24
          Moze trzeba ci jakis schemacik przygotowac?
          Taka pieczatke "feminizm-socjalizm-komunizm", wystarczy raz przybic i nie trzeba
          sie meczyc tyle razy wklepujac to samo.
          • stephen_s Re: To ja się dołącze do pytania... 20.09.09, 13:46
            A możesz odpowiedzieć na moje pytanie? :)
            • sabinac-0 Re: To ja się dołącze do pytania... 20.09.09, 14:59
              Co masz na mysli piszac o "wierze w zasadnosc rownouprawnienia"?
              Wierzy sie (lub nie) w Boga i przeznaczenie, mozna rowniez wierzyc (lub nie) w
              horoskopy i przepowiednie, ale rownosc samodzielnych jednostek ludzkich jest
              aksjomatem.

              Zadam inne pytanie - co robisz, by rownosc kobiet i mezczyzn stala sie faktem?
              • stephen_s Re: To ja się dołącze do pytania... 20.09.09, 15:25
                > Co masz na mysli piszac o "wierze w zasadnosc rownouprawnienia"?

                No to, że uznaję, że to słuszny postulat.

                > Zadam inne pytanie - co robisz, by rownosc kobiet i mezczyzn stala sie faktem?

                Poza kierowaniem się takimi zasadami w codziennym życiu?
                • sabinac-0 Re: To ja się dołącze do pytania... 20.09.09, 19:33
                  stephen_s napisał:

                  > Poza kierowaniem się takimi zasadami w codziennym życiu?
                  >
                  A cos blizej?

                  Czy np. przeprowadzilbys sie z rodzina do innego miasta, gdyby Twojej zonie
                  zaproponowano tam dobra prace - nawet jesli ty musialbys przyjac gorsze
                  stanowisko niz masz obecnie lub zostalbys bezrobotny?

                  Jesli mialbys niepelnosprawne dziecko, kto zrezygnowalby z pracy by sie nim
                  zajac - Ty czy Twoja zona?

                  Czy okazujesz podziw dorastajacej corce lub innej dziewczynie z Twojej rodziny,
                  gdy chwali sie iloscia erotycznych podboi?

                  Co myslalbys o szwagierce, gdyby rozwodzac sie z Twoim bratem zostawila mu pod
                  opieka male dzieci, ograniczajac swoj udzial w ich wychowaniu do placenia
                  alimentow i odwiedzin co druga sobote?

                  • black-emissary Re: To ja się dołącze do pytania... 20.09.09, 21:46
                    sabinac-0 napisała:
                    > Czy okazujesz podziw dorastajacej corce lub innej dziewczynie z Twojej rodziny,
                    > gdy chwali sie iloscia erotycznych podboi?

                    ROTFL
                  • stephen_s Re: To ja się dołącze do pytania... 20.09.09, 22:03
                    > A cos blizej?

                    Na przykład, nigdy nie uważałem, że to kobiety mają sprzątać, prać, czy gotować.
                    W naszym rodzinnym domu za porządki czy zmywanie zwykle odpowiadam ja. Nie za
                    gotowanie, ale to dlatego, że nie umiem gotować - co nie oznacza, że oczekuję
                    podawania sobie obiadu...

                    Też np. nigdy nie miałem nic przeciwko posiadaniu szefa-kobiety, powiem więcej:
                    wolę podlegać kobiecie, niż mężczyźnie.

                    > Czy np. przeprowadzilbys sie z rodzina do innego miasta, gdyby Twojej zonie
                    > zaproponowano tam dobra prace - nawet jesli ty musialbys przyjac gorsze
                    > stanowisko niz masz obecnie lub zostalbys bezrobotny?

                    Nie wiem. Nie mam żony, więc nie chcę udawać, że wiem, jak zachowałbym się w
                    takiej sytuacji.

                    > Jesli mialbys niepelnosprawne dziecko, kto zrezygnowalby z pracy by sie nim
                    > zajac - Ty czy Twoja zona?

                    Znowu - nie wiem. To jest dla mnie sytuacja tak odległa, że nie mam pojęcia,
                    jakbym postąpił.

                    > Czy okazujesz podziw dorastajacej corce lub innej dziewczynie z Twojej rodziny,
                    > gdy chwali sie iloscia erotycznych podboi?

                    Nie, ale generalnie uważam, że ilość erotycznych podbojów nie jest żadnym
                    powodem do chwalenia się :)

                    > Co myslalbys o szwagierce, gdyby rozwodzac sie z Twoim bratem zostawila mu pod
                    > opieka male dzieci, ograniczajac swoj udzial w ich wychowaniu do placenia
                    > alimentow i odwiedzin co druga sobote?

                    Nie podobałoby mi się to, ale tak samo nie podobałoby mi się, gdyby tak postąpił
                    mój szwagier wobec mojej siostry...
                    • sabinac-0 Re: To ja się dołącze do pytania... 21.09.09, 11:12
                      stephen_s napisał:

                      > Na przykład, nigdy nie uważałem, że to kobiety mają sprzątać, prać, czy gotować
                      > .
                      > W naszym rodzinnym domu za porządki czy zmywanie zwykle odpowiadam ja.

                      Ale to TY organizujesz porzadki, czy tez pomagasz sprzatac gdy sie Ciebie
                      poprosi i postawi plyn do mycia ktory "sam" znalazl sie w szafie?
                      Chodzi mi o to - kto zajmuje sie planowaniem porzadkow, zakupow i reszty prozy
                      zycia?
                      >
                      > Też np. nigdy nie miałem nic przeciwko posiadaniu szefa-kobiety, powiem więcej:
                      > wolę podlegać kobiecie, niż mężczyźnie.

                      Dlaczego wolisz?

                      > Nie, ale generalnie uważam, że ilość erotycznych podbojów nie jest żadnym
                      > powodem do chwalenia się :)

                      Ale takie opowiesci w przypadku chlopaka traktuje sie z poblazliwym usmiechem
                      ("coz, mlodosc, kiedys zmadrzeje"), w przypadku dziewczyny - patrz reakcja black.

                      > > Co myslalbys o szwagierce, gdyby rozwodzac sie z Twoim bratem zostawila m
                      > u pod
                      > > opieka male dzieci, ograniczajac swoj udzial w ich wychowaniu do placenia
                      > > alimentow i odwiedzin co druga sobote?
                      >
                      > Nie podobałoby mi się to, ale tak samo nie podobałoby mi się, gdyby tak postąpi
                      > ł
                      > mój szwagier wobec mojej siostry...

                      Ale tak postepuja praktycznie wszyscy rozwiedzeni mezczyzni.
                      • stephen_s Re: To ja się dołącze do pytania... 21.09.09, 11:35
                        > Ale to TY organizujesz porzadki, czy tez pomagasz sprzatac gdy sie Ciebie
                        > poprosi i postawi plyn do mycia ktory "sam" znalazl sie w szafie?

                        To pierwsze. To znaczy, czasem mnie trzeba ogólnie pogonić do sprzątania, bo
                        tego nie lubię :) Ale nie jest tak, że ja "pomagam" - sprzątam sam i nie tylko
                        to, na co mi się zwróci uwagę...

                        > Dlaczego wolisz?

                        Kwestia doświadczeń. Za każdym razem, gdy podlegałem kobiecie, współpraca
                        układała się sensownie - szefowe były kompetentne i zrównoważone. Z kolei
                        szefowie byli nerwusami lubiącymi krzyczeć i tyranizować.

                        > Ale takie opowiesci w przypadku chlopaka traktuje sie z poblazliwym usmiechem
                        > ("coz, mlodosc, kiedys zmadrzeje")

                        No cóż, ja tego tak nie traktuję.

                        > Ale tak postepuja praktycznie wszyscy rozwiedzeni mezczyzni.

                        Czy wszyscy, nie wiem. Jakby nie było, nie podoba mi sie to.
                      • black-emissary Re: To ja się dołącze do pytania... 21.09.09, 11:44
                        sabinac-0 napisała:
                        > Ale takie opowiesci w przypadku chlopaka traktuje sie z poblazliwym usmiechem
                        > ("coz, mlodosc, kiedys zmadrzeje"), w przypadku dziewczyny - patrz reakcja blac
                        > k.

                        A przynajmniej to, jak Ty ją widzisz... :)
      • stephen_s *nudge nudge* 19.09.09, 11:23
        To naprawdę było poważne pytanie...

        Proszę o opinie...
      • wkkr ty masz poglądy 19.09.09, 17:24
        faszystowskie.
        • stephen_s ????????? 19.09.09, 18:14
          Rozwiń, proszę...
        • wkkr Re: ty masz poglądy 19.09.09, 18:37
          wkkr napisał:

          > faszystowskie.
          =========================
          Jakiś czas temu na KiR poszedłeś w stronę konserwatyzmu, tutaj
          mówisz o feminiźmie. Cóż ci szkodzi jeszcze faszyzm do tego
          podczepić?
          • stephen_s Re: ty masz poglądy 19.09.09, 18:52
            Ciągle nie łapię, do czego zmierzasz...
            • wkkr Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:05
              stephen_s napisał:

              > Ciągle nie łapię, do czego zmierzasz...
              ===========
              Ty nie masz poglądów. Ty sobie eksperymentujesz na forum.
              Jak ci pasuje to jesteś feministką a jak nie to jesteś
              konserwatystą. Dlatego nie zdziwil bym się gdybyś na jakiś forum
              przybrał szaty faszysty....
              • black-emissary Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:08
                wkkr napisał:
                > Jak ci pasuje to jesteś feministką a jak nie to jesteś
                > konserwatystą.

                A to musi być zawsze rozłączne? Nie można w jednej dziedzinie przychylać się do
                feminizmu, w innej do konserwatyzmu, a jeszcze gdzie indziej iść środkiem?
                • wkkr Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:17
                  stefan jest eksperymentatorem społecznym.
                  To jest zrozumieałe gdy weźmie się pod uwagę fakt, że jest
                  psychologiem.
                  Nie ma w tym nic złego ale gdy stwierdza, że ma poglądy
                  feministyczne to trochę smieszne jest...
                  • stephen_s Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:25
                    Nie rozumiem, co jest w tym śmiesznego.

                    Jakoś nie przypominam sobie, bym na KiRze był jakimś zapalczywym obrońcą
                    patriarchatu, czy coś...
                    • wkkr Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:36
                      stephen_s napisał:

                      > Nie rozumiem, co jest w tym śmiesznego.
                      >
                      > Jakoś nie przypominam sobie, bym na KiRze był jakimś zapalczywym
                      obrońcą
                      > patriarchatu, czy coś...
                      ============================
                      Nie pamiętasz swojego odjazdu konserwatywnego?
                      Przecież to była czysta manipulacja na potrzeby dyskusji.
                      Jakie mamy gwrancje że na FFeminizm nie robisz podobnej maskarady?
                      • black-emissary Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:39
                        wkkr napisał:
                        > Nie pamiętasz swojego odjazdu konserwatywnego?

                        O, to ciekawe. Można prosić o szczegóły?
                        • wkkr Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:40
                          black-emissary napisała:

                          > wkkr napisał:
                          > > Nie pamiętasz swojego odjazdu konserwatywnego?
                          >
                          > O, to ciekawe. Można prosić o szczegóły?
                          ==============================================
                          Niestety, forum na którym odbyła sie ta dyskusja zostalo
                          zlikwidowane.
                          • stephen_s Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:56
                            No to przypomnij tak ogólnie. Fakt, na KiRze się co nieco miotałem. I fakt, że
                            mi poglądy poszły nieco w kierunku konserwatywnych. Ale "odjazdu" nie pamiętam...
                            • wkkr Re: ty masz poglądy 19.09.09, 22:22
                              stephen_s napisał:

                              > No to przypomnij tak ogólnie. Fakt, na KiRze się co nieco
                              miotałem. I fakt, że
                              > mi poglądy poszły nieco w kierunku konserwatywnych.
                              ==========
                              No widzisz. Dla mnie to był odjaz.
                              • stephen_s Re: ty masz poglądy 19.09.09, 22:34
                                To nie był odjazd, ale ewolucja... Może nieco zaskakująca, ale jednak. I nie
                                była to w żadnym wypadku manipulacja na potrzeby dyskusji, co mi zarzucasz.

                                Faktem jest, że nierzadko uskuteczniam na forum "głośne myślenie" - więc
                                niekoniecznie to, że raz coś napiszę, oznacza, że zawsze tak myślę. Ale nie jest
                                tak, że na KiRze pisałem coś, z czym kompletnie się nie zgadzałem...
                                • black-emissary Re: ty masz poglądy 19.09.09, 22:37
                                  I tak z wątku o feminizmie zrobił się wątek o konserwatyzmie Stefana...

                                  Może o Star Treku w takim razie pogadamy? :P
                                  • stephen_s Re: ty masz poglądy 19.09.09, 22:40
                                    Nie wpadajmy w totalny offtop :)

                                    A z konserwatyzmem to Wkkr przesadza, ja się jakimś specjalnym konserwatystą nie
                                    czuję...
                                    • black-emissary Re: ty masz poglądy 19.09.09, 22:45
                                      Czy przesadza to nie wiem, raczej mnie tam wtedy nie było.

                                      Zastanawia mnie natomiast postawienie feminizmu i konserwatyzmu w totalnej
                                      opozycji. Czy nie da się tego jakoś łączyć?
                                      • stephen_s Re: ty masz poglądy 19.09.09, 22:48
                                        > Zastanawia mnie natomiast postawienie feminizmu i konserwatyzmu w totalnej
                                        > opozycji. Czy nie da się tego jakoś łączyć?

                                        To pewnie zależy, jak zdefiniować konserwatyzm. Ale moim zdaniem w jakimś
                                        stopniu te dwie rzeczy się nie wykluczają.
                      • stephen_s Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:55
                        > Nie pamiętasz swojego odjazdu konserwatywnego?

                        Zaraz, zaraz. Co tak konkretnie masz na myśli? Bo ja na KiRze miałem różne etapy...
              • stephen_s Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:24
                Ooo, wypraszam sobie! Ja mam poglądy eklektyczne i ewoluujące, fakt. Ale
                protestuję przeciw oskarżeniu, że nie mam poglądów.

                Poza tym, część poglądów *mam* stałych, np. negatywny stosunek do kary śmierci.
                • wkkr Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:43
                  stephen_s napisał:

                  > Ooo, wypraszam sobie! Ja mam poglądy eklektyczne i ewoluujące,
                  fakt.
                  =================
                  Ale że aż tak?
                  =================

                  Ale
                  > protestuję przeciw oskarżeniu, że nie mam poglądów.
                  =================
                  Problem w tym ,że tylko ty wiesz kiedy mówisz na serio a kiedy
                  ściemniasz.
                  =================
                  > Poza tym, część poglądów *mam* stałych, np. negatywny stosunek do
                  kary śmierci.
                  =================
                  Możliwe, ale trudno rozeznać co jest stałe a co zmienne.
                  • stephen_s Re: ty masz poglądy 19.09.09, 21:53
                    > Ale że aż tak?

                    Bo ja dużo myślę... :))
      • wkkr Re: To ja się dołącze do pytania... 19.09.09, 18:40
        stephen_s napisał:

        > ... i zapytam, czy ja mam poglądy feministyczne?
        >
        > W końcu też wierzę w zasadność równouprawnienia kobiet i mężczyzn.
        =========
        Jeśli tak to nie feministyczne tylko egalitarystyczne.
        W ostateczności maskulistyczne.
        • stephen_s Re: To ja się dołącze do pytania... 19.09.09, 18:53
          No ale definicji przedstawionej w wątku, przekonanie o zasadności
          równouprawnienia = feminizm.

          Weź zatem wyjaśnij, co wg Ciebie oznacza: mieć poglądy feministyczne.
          • wkkr Re: To ja się dołącze do pytania... 19.09.09, 21:04
            feminizm nie ma nic wspólnego z równouprawnienie. Feminizm to jest
            walka o prawa kobiet. Feministki mają gdzieś prawa mężczyzn.
            stefan zobacz jakie jest np. zamieszanie wokół zdrowia kobiet:
            mamografie... cytologie... menopauza... i Bóg raczy wiedziec co
            jeszcze...
            Kobieta pępkiem lekarskiego świata! A co z facetami?
            Nikogo nie obchodzi fakt że statystycznie facet żyje o parę lat
            krócej niż kobieta! A już w szczególności nie obchodzi feministek!
            • bene_gesserit Re: To ja się dołącze do pytania... 19.09.09, 21:36
              wkkr napisał:

              > feminizm nie ma nic wspólnego z równouprawnienie. Feminizm to
              jest
              > walka o prawa kobiet. Feministki mają gdzieś prawa mężczyzn.
              > stefan zobacz jakie jest np. zamieszanie wokół zdrowia kobiet:
              > mamografie... cytologie... menopauza... i Bóg raczy wiedziec co
              > jeszcze...
              > Kobieta pępkiem lekarskiego świata! A co z facetami?
              > Nikogo nie obchodzi fakt że statystycznie facet żyje o parę lat
              > krócej niż kobieta! A już w szczególności nie obchodzi feministek!

              Slusznie.
              Pragne tez dodac, ze feministki nie walcza o prawa zwierzat, budowe
              nowych studni w Darfurze oraz nie walczymy tez z wyzyskiem
              doroslych i dzieci w sweatshopach. Nie walczymy tez o estetyke
              miejskich zielencow, czystosc mysli i serc polskich dzieci ani
              wzrost czytelnictwa w Polsce.

              Ale nie boj nic - usiadz sobie kiciusiu w foteliczku, tu masz
              kapciuszki i gazetke, obiadek zaraz podamy i wreczymy ci pilocika,
              a same udamy walczyc o prawa mezczyzn, bo a) ty przeciez jestes
              slaby i zmeczony b) w koncu ci sie nalezy, nie c) musimy jakos
              odpracowac ten straszny grzech zaniechania.
              • wkkr Re: To ja się dołącze do pytania... 19.09.09, 21:39
                bene_gesserit napisała:

                > wkkr napisał:
                >
                > > feminizm nie ma nic wspólnego z równouprawnienie. Feminizm to
                > jest
                > > walka o prawa kobiet. Feministki mają gdzieś prawa mężczyzn.
                > > stefan zobacz jakie jest np. zamieszanie wokół zdrowia kobiet:
                > > mamografie... cytologie... menopauza... i Bóg raczy wiedziec co
                > > jeszcze...
                > > Kobieta pępkiem lekarskiego świata! A co z facetami?
                > > Nikogo nie obchodzi fakt że statystycznie facet żyje o parę lat
                > > krócej niż kobieta! A już w szczególności nie obchodzi
                feministek!
                >
                > Slusznie.
                > Pragne tez dodac, ze feministki nie walcza o prawa zwierzat,
                budowe
                > nowych studni w Darfurze oraz nie walczymy tez z wyzyskiem
                > doroslych i dzieci w sweatshopach. Nie walczymy tez o estetyke
                > miejskich zielencow, czystosc mysli i serc polskich dzieci ani
                > wzrost czytelnictwa w Polsce.
                ===================================
                Własnie! Powiedz to nieszczęsnemu stefanowi który tkwi w błędnym
                przekonaniu że feministką chodzi o równouprawnienie.
                ===================================
                > Ale nie boj nic - usiadz sobie kiciusiu w foteliczku,
                ===================================
                Słuchaj, wódki z toba nie piłem, nago ciebie nie widziałem więc sie
                nie spoufalaj.
                ===================================
      • easz Re: To ja się dołącze do pytania... 08.10.09, 01:49

        stephen_s napisał:

        > ... i zapytam, czy ja mam poglądy feministyczne?
        >
        > W końcu też wierzę w zasadność równouprawnienia kobiet i mężczyzn.

        No to ja wierzę, że jesteś, zadowolony?
        Ok, myślę, że jest tak, jak sam napisałeś - jesteś w toku, w
        rozwoju. Jak każdy tak, czy inaczej, w tym, czy w czym innym:)

        Co wam, ludzie? Co nam. Jakaś kometa nad Doliną Muminków, czy co?
    • johnny-kalesony "Mała Feministka" ... 18.09.09, 16:55
      Kiedyś w sklepach na terenie mocarstwa naszego starożytnego znajdowały się w
      sprzedaży zestawy zabawkowe pod nazwami "Mały Chemik" albo "Mały Budowniczy".
      Kto wie - być może już wprowadzono do obrotu towarowego zestaw zabawkowy "Mała
      Feministka".
      Jeżeli nie - podaję link do odpowiednich materiałów szkoleniowych:


      chomikuj.pl/Punk33/JUSTYNA+FEMI+CORE/-Nie+jestem+lesbijk*c4*85!

      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • bri Re: "Mała Feministka" ... 18.09.09, 20:46
        > chomikuj.pl/Punk33/JUSTYNA+FEMI+CORE/-Nie+jestem+lesbijk*c4*85!
        >

        Fajne :)
      • bri Re: "Mała Feministka" ... 18.09.09, 21:16
        Wow, cała kolekcja jest niesamowita. Dzięki!
    • black-emissary Sięgnijmy do definicji... 19.09.09, 19:35
      feminizm - ruch na rzecz prawnego i społecznego równouprawnienia kobiet; też: ideologia leżąca u podstaw tego ruchu
      PWN

      Czyli feminista/feministka to działacz w/w ruchu lub zwolennik teorii leżących u jego podstaw. Trochę mało.

      No to Wikipedia:
      Jednakże wszystkie nurty feminizmu oparte są na przekonaniu o dyskryminacji kobiet ze względu na ich płeć, prawie kobiet do emancypacji, sprzeciwie wobec seksizmu i patriarchatu.

      No i tutaj zaczynają się schody. Co innego wiara w zasadność równouprawnienia, co innego przekonanie o dyskryminacji. A bez tego ciężko mówić o feminizmie.
    • tad9 Re: Nie wiem czy jestem feministką 20.09.09, 10:57
      co do tych zarzutów - znam ten ból. Od lat powtarzam tutaj, że jestem feministą
      i mało kto mi wierzy...
    • easz Bri, zobacz - 12.10.09, 01:02


      - znalazłam taki wątek, taki post -
      czy..?
      IMO bardzo na temat:)
      Nie wiem, czy znasz to forum, ale ja sobie trochę podładowałam
      baterie:)
    • vargtimmen I jakie wnioski? 04.04.10, 22:01
      bri napisała:

      > Muszę coś wyznać. Ostatnimi czasy zaczęłam wątpić czy jestem
      > feministką. Wiele razy zarzucały mi to kobiety, które uważają się za
      > feministki i powiem szczerze, że sama już nie wiem czy przypadkiem
      > nie mają racji.

      Ciekaw jestem, czy od czasu tego wątku sprawa Ci się jakoś rozjaśniła, czy nie.

      Odnośnie zarzutów, że nie jesteś feministką: coś w tym jest. Miałem okazję z
      Tobą rozmawiać, nie brzmisz jak feministka.


      > Jaki jest minimalny zestaw poglądów, które trzeba
      > wyznawać, żeby móc tak o sobie mówić? Jak taka lista powinna
      > Waszym zdaniem wyglądać?

      Wydaje mi się, że są dwa punkty:

      -zaangażowanie w sprawę równouprawnienia kobiet

      -deklaracja wiary w, przynależności do i lojalności wobec ruchu feministycznego
      , przed rozumem i indywidualną oceną ideologicznie istotnych oraz personalnych
      kwestii.
      • zly_wilk [...] 06.04.10, 11:33
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja