Gość: Shemreolin
IP: 62.89.110.*
09.01.04, 12:54
Mam takie pytanie... Dlaczego księża uwazają, ze pigułka antykoncepcyjna jest
zła? Słyszałam wiele razy, że katolickim sposobem zapobiegania ciazy jest
kalendarzyk albo mierzenie temperatury itp, czyli generalnie rzecz niorąc
metody naturalne. No dobrze... ja biorę te tabletki i myślę, ze wiem jak one
działają. Nie widzę tu zupełnie sensu. Czemu ksieża uwazaja, ze pigułka jest
zła? Przeciez to nie jest aborcja. Nie dochodzi do zapłodnienia. Nawet
plemniki nie przedostają sie do macicy bo robi sie taki koreczek z gestego
śluzu. Komórki jajowe sie nie marnuja bo wogóle nie są uwalniane a kobieta i
mężczyzna ciesza sie seksem bez gumek i innych uniedogodnień. Oczywiscie
mówie tu o stałych zwiazkach, które później chcą mieć dziecko.
To niech mi teraz powie dlaczego pigułka jest zła!? Ja osobiście mam
wrażenie, ze pigułka jest taka zła bo jest taka dobra (skuteczna) a ksieża po
cichu licza na przyrost naturalny owieczek co kalendarzyk moze szybko
załatwic.