easz
03.10.09, 00:18
Jest tu widzę taki wątek
forum.gazeta.pl/forum/w,212,100784255,100784255,Galerianki_owi
c_lewackich_ideologii_i_feminizmu.html i raczej poparcia pomysł z
wynikaniem? nie znalazł. Ok. Ale. W ramach sprzątania w zakładkach
zajrzałam do
kostnicy i tam też wątek
Przy okazji Polańskiego
, a w nim takie spostrzeżenia -
Mam wrażenie, że to jest trochę efekt uboczny feminizmu, tak samo
jak Coca Cola w budzie sklepionej z desek w Kirgistanie jest efektem
ubocznym globalizacji. Mechanizmy wciąż działają te same ("kobieta
nie ma wartości, dopóki nie ma faceta", "trzeba złapać męża, bo co
ludzie powiedzą", "jak nikogo nie masz, to jesteś bezwartościowym
człowiekiem"), a jednocześnie zmieniła się cała zewnętrzna otoczka i
wypada uprawiać "wyzwolony" seks z kim popadnie oraz nosić kabaretki
i minispódniczki w centrum miasta.
(Noida)
Dlaczego dziewczyny tak totalnie przestały się szanować? Ja wiem,
że to bardzo archaicznie brzmi, ale tak właśnie jest. I jakoś
dziwnie odwróciły się proporcje. Dzis dziewczyny są ekspansywne,
inicjują seks i inne zachowania uznane za niestosowne dla tego wieku
i płci. I nieodmiennie zastanawiam się, że na tym wyzwoleniu kobiet
najwięcej nie korzystają mężczyźni. Zjawisko Galerianek w pewnym
stopniu też bazuje na tym wyzwoleniu. Dziewczyny uważają, że mają
prawo dysponować swoim ciałem jak chcą. Inna sprawa, że wyzwolenie
seksualne ma prowadzić do nieskrępowanego dogadzania swoim potrzebom
seksualnym, a o jakim można mówić dogadzaniu sobie w tych sprawach w
przypadku tych dziewczynek? Ale to tez im się miesza w tych
nieszczęsnych główkach:( Feminizm i wyzwolenie seksualne walczą z
uprzedmiotowieniem kobiety, ale w rezultacie czasami do niego
doprowadzają. Tylko żeby nie było, że jestem przeciwniczką
feminizmu:) To po prostu produkty uboczne, siła wyższa.
(Daria13)
Tylko żeby nie było - niczego nie zarzucam, lepiej przeczytać cały
wątek, bo tak może się wydać wyrwane z kontekstu i nie do końca
dobrze zrozumiane. Ale chodzi mi o ten produkt uboczny. Czy
naprawdę tak jest? Dlaczego ludzie tak to widzą? Tyle rodzajów
feminizmu ile feministek - ok, koszty, e, ok. Ale czy to można tak
prosto podsumować?
Jeszcze nie jestem zdezorientowana, ale blisko. Nobo - ilekroć
zapodam, że np. z tym porno to nie tak kolorowo, albo że prostytucja
nie powinna być imo legalizowana, to - bez wchodzenia w szczegóły
nawet - obrywam po głowie, od feministek też. Albo słyszę z lewa i z
prawa, że kij ma dwa końce, podobnie jak w zacytowanym. Itd. itp.
Zaczynam mieć wrażenie, że przestaję kumać:/
Albo może problem jest inny - może rzeczywiście feminizm już nie
jest potrzebny, zwłaszcza w Polsce, która i tak go przeskoczyła,
jako etap. Może był platformą, od której fajnie się było odbić, a
teraz, faktycznie potrzebny gdzieś tam jeszcze, czy nie - jest
zbędny, bo teraz już każda/każdy, kto się od platformy odbił, gra po
swojemu i na własny rachunek. Może teraz co innego jest potrzebne?
ale co to nie wiem, tak sobie roję.