Dodaj do ulubionych

"Matka ukarana więzieniem za zostawienie dziecka

09.10.09, 15:40
pod kościołem."
Byłam w poczekalni u dentysty i niejaką nieśmiałością oraz lekkim zawstydzeniem (była kolejka) sięgnęłam po magazyn "Fakt".
Była tam krótka notatka o pewnej matce z Krakowa,która za pozostawienie niemowlaka pod bramą kościoła dostała "pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata".
Matka tłumaczyła swój czyn trudną sytuacją materialną.
Prawda li to,że jak ktoś ma trudną sytuację i postanawia oddać dziecko czeka go jeszcze więzienie?
Obserwuj wątek
    • bugmenot2008_2 Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 09.10.09, 16:06
      > Prawda li to,że jak ktoś ma trudną sytuację i postanawia oddać dziecko czeka go
      > jeszcze więzienie?

      Ale ona nie postawiła oddać dziecka, tylko zostawiła je pod bramą. To nie jest oddanie, tylko porzucenie. Zachowała się nieodpowiedzialnie i powinna ponieść tego konsekwencje.

      Swoją drogą, może załóż partie polityczną i wprowadź przepisy: jak ktoś zarabia odpowiednio mało, to wolno mu wszystko. Taki rodzaj tabelki można by sporządzić, z dokładnymi odniesieniami, które przestępstwa przy jakich dochodach nie są ścigane.

      Albo klasami społecznymi można by dla prostoty operować. Już to zresztą było przerabiane przez naszych sąsiadów. Przedstawicielom klasy robotniczej i chłopom wolno kraść (byle nie państwowe!), a inteligentowi nie wolno nawet mówić, co myśli, bo za karę może spędzić taki 10 lat na Sołowkach.

            • perun_the_thunderer Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 14.10.09, 18:46
              To feministki już nawet wolną wolę chcą odebrać? Jeżeli porzuca dziecko to już
              ponosi koszt - nie będzie w przyszłości czerpał z inwestycji, którą jest
              dziecko, bo jak on się na nie wypiął, to ono wypnie się na niego. Proste,
              logiczne, skuteczne i sprawdzone (choć lewackie ZUSy i pochodne zacierają ten
              system).
              • a1ma Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 10:50
                > To feministki już nawet wolną wolę chcą odebrać? Jeżeli porzuca dziecko to już
                > ponosi koszt - nie będzie w przyszłości czerpał z inwestycji, którą jest
                > dziecko, bo jak on się na nie wypiął, to ono wypnie się na niego. Proste,
                > logiczne, skuteczne i sprawdzone (choć lewackie ZUSy i pochodne zacierają ten
                > system).

                Jeśli porzuca dziecko, to nie wywiązuje się z OBOWIĄZKU.
                A za niewywiązywanie się z obowiązku i, w konsekwencji, przerzucanie go na barki
                państwa, czyli nasze, powinny być kary. Bo niby dlaczego mam utrzymywać cudze
                dzieci??

                --
                chez alma
                • easz Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 13:32
                  a1ma napisała:

                  > Jeśli porzuca dziecko, to nie wywiązuje się z OBOWIĄZKU.
                  > A za niewywiązywanie się z obowiązku i, w konsekwencji, przerzucanie go na bark
                  > i państwa, czyli nasze, powinny być kary. Bo niby dlaczego mam utrzymywać cudze dzieci??

                  Ja bym najpierw trochę pomyślała na Twoim miejscu, bo tak się składa, że na Twoje ew. leczenie i np. emeryturę też się ktoś składa, choć może wcale nie mieć ochoty, jeśli nie wyrobisz sobie minimalnej, albo choroba będzie genetyczna, 'z winy' rodziców.

                  --
                  Zielonej pragnę zieleni
                  Nie
                  Tak
                  • a1ma Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 13:42
                    Na moje leczenie i emeryturę płace sama.
                    Nie, nie mam na myśli ZUSu - tam odprowadzam daninę, za którą nie spodziewam się
                    niczego. Jestem realistką ;)

                    A co do utrzymywania cudzych dzieci - miałam na myśli, że to jest przede
                    wszystkim obowiązek rodziców i to od nich państwo powinno egzekwować wywiązanie
                    się z tego obowiązku. Nie ma tak, że tatuś porzuca dziecko i koniec, nie jego
                    problem, dalej niech się martwi państwo. To nie jest niczyja dobra wola, żeby
                    ponosić koszty wychowania własnego dziecka, tylko zwyczajnie OBOWIĄZEK.

                    --
                    chez alma
                    • easz Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 14:18
                      a1ma napisała:

                      > Na moje leczenie i emeryturę płace sama.
                      > Nie, nie mam na myśli ZUSu - tam odprowadzam daninę

                      Chodzi o tę daninę, którą płaci każdy parcujący itd. Co prywatnie sobie opłacasz, czy odkładasz nikogo nie obchodzi w tej kwestii. Chodzi o system i widzenie zależności. Nie podoba się, to na bezludną planetę, bądź se i rób sama:)

                      > wszystkim obowiązek rodziców i to od nich państwo powinno egzekwować wywiązanie się z tego obowiązku. Nie ma tak, że tatuś porzuca dziecko i koniec, nie jego problem, dalej niech się martwi państwo.

                      Ok, jeśli alimenciarz/ra nie zarabia i zdycha z głodu, to dziecko też powinno. A dzieci sieroty to już musowo na odstrzał. Nie? a myślałam, bo to taka logika.
                      W ogóle każdego, kto sam na siebie itd. - na odstrzał, no bo jak inaczej?

                      > To nie jest niczyja dobra wola, żeby
                      > ponosić koszty wychowania własnego dziecka, tylko zwyczajnie OBOWIĄZEK.

                      Od obowiązków można odstępować, co wiąże się z przeróżnymi konsekwencjami, dla stron i nie tylko, oczywista oczywistość.

                      Aha, to jak z nfz? Też sobie sama opłacasz leczenie, operacje itp? Wojsko? No, te wszystkie rzeczy, na które idą podatki.

                      --
                      Zielonej pragnę zieleni
                      Nie
                      Tak
                      • a1ma Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 14:37
                        > > Na moje leczenie i emeryturę płace sama.
                        > > Nie, nie mam na myśli ZUSu - tam odprowadzam daninę
                        >
                        > Chodzi o tę daninę, którą płaci każdy parcujący itd. Co prywatnie sobie opłacas
                        > z, czy odkładasz nikogo nie obchodzi w tej kwestii. Chodzi o system i widzenie
                        > zależności. Nie podoba się, to na bezludną planetę, bądź se i rób sama:)

                        Ale przecież płacę i nie marudzę, więc o co chodzi? ;)
                        Tylko mi nie mów, że te cudze dzieci, co to je teraz mam utrzymywać, będą płacić
                        na moją emeryturę. Bo po pierwsze - ja w emeryturę nie wierzę ;) A po drugie -
                        równie, jeśli nie bardziej prawdopodobnie to ja za kilkanaście lat zafunduję im
                        jeszcze becikowe i inne zapomogi.

                        > > wszystkim obowiązek rodziców i to od nich państwo powinno egzekwować wywi
                        > ązanie się z tego obowiązku. Nie ma tak, że tatuś porzuca dziecko i koniec, nie
                        > jego problem, dalej niech się martwi państwo.
                        >
                        > Ok, jeśli alimenciarz/ra nie zarabia i zdycha z głodu, to dziecko też powinno.
                        > A dzieci sieroty to już musowo na odstrzał. Nie? a myślałam, bo to taka logika.
                        > W ogóle każdego, kto sam na siebie itd. - na odstrzał, no bo jak inaczej?

                        Ale o czym Ty piszesz??
                        Ja napisałam, że państwo powinno egzekwować od rodziców. I tyle. A jak rodzic
                        nie ma, no to oczywiste, że utrzymywać na koszt podatnika. Nie wkładaj w moje
                        usta rzeczy, których w życiu nie powiedziałam i którymi się brzydzę.

                        > Od obowiązków można odstępować, co wiąże się z przeróżnymi konsekwencjami, dla
                        > stron i nie tylko, oczywista oczywistość.

                        Dokładnie. Z konsekwencjami.
                        Porzucenie dziecka wiąże się z konsekwencją płacenia alimentów pod przymusem.
                        Niepłacenie wiąże się z karą więzienia.
                        I państwo ma obowiązek te konsekwencje wyciągać, a nie machać ręką na rodziców,
                        którzy znudzili się wychowaniem i postanowili o swoich obowiązkach zapomnieć.
                        Nie wierzę, że nie zgadzamy się w tej kwestii ;)

                        > Aha, to jak z nfz? Też sobie sama opłacasz leczenie, operacje itp? Wojsko? No,
                        > te wszystkie rzeczy, na które idą podatki.

                        Tak, za leczenie, badania i operacje płacę prywatnie. Pieniądze do NFZ płacę za
                        wielkie NIC. Ale trudno, taka istota ubezpieczenia, wręcz mam nadzieję, że nigdy
                        nie będę musiała z tych składek skorzystać, a innym niech idzie na zdrowie ;)

                        Podatki to inna sprawa niż składka zdrowotna i emerytalne. Owszem, płacę podatki
                        i zdaję sobie sprawę, co dostaję w zamian.

                        --
                        chez alma
                        • easz Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 15:17
                          a1ma napisała:

                          > Ale przecież płacę i nie marudzę, więc o co chodzi? ;)

                          Marudzisz;) Chodzi o to, czy rozumiesz dlaczego i po co to robisz, m.in. ale przecież nie tylko - płacisz.

                          > Tylko mi nie mów, że te cudze dzieci, co to je teraz mam utrzymywać, będą płacić na moją emeryturę.

                          To jest system. Dlaczego teraz, przy okazji niewydolności systemu emerytalnego tyle się mówi o tym, że mało dzieci się rodzi i starzeje się społeczeństwo, i że to duży problem? Tak to działa.
                          Poza tym dziecko oddane do adopcji to raczej szansa, że będzie miało dobrą opiekę kochających ludzi i co za tym idzie na przyszłość. Być może.

                          > Ale o czym Ty piszesz??
                          > Ja napisałam, że państwo powinno egzekwować od rodziców. I tyle.

                          Po pierwsze państwo to my:)

                          > A jak rodzic
                          > nie ma, no to oczywiste, że utrzymywać na koszt podatnika. Nie wkładaj w moje usta rzeczy, których w życiu nie powiedziałam i którymi się brzydzę.

                          No ale to porzucone dziecko właśnie nie ma rodziców. Jeszcze. I my je teraz utrzymujemy. To jest z tej samej półki, tylko masz szybki język;)

                          > > Od obowiązków można odstępować, co wiąże się z przeróżnymi konsekwencjami, dla stron i nie tylko, oczywista oczywistość.
                          >
                          > Dokładnie. Z konsekwencjami.
                          > Porzucenie dziecka wiąże się z konsekwencją płacenia alimentów pod przymusem.

                          Nie zawsze. W tym przypadku nie, no przestań. Bo gdyby, to naprawdę będą porzucać na śmietnikach, albo sztyletować swoje ciężarne dziewczyny:/

                          > Niepłacenie wiąże się z karą więzienia.
                          > I państwo ma obowiązek te konsekwencje wyciągać, a nie machać ręką na rodziców,
                          > którzy znudzili się wychowaniem i postanowili o swoich obowiązkach zapomnieć.

                          Zrzec się. To my chyba o czym innym mówimy.

                          > Tak, za leczenie, badania i operacje płacę prywatnie. Pieniądze do NFZ płacę za wielkie NIC.

                          Są jednak rzeczy, na które Cię nie stać, chyba że rozmawiam z milionerką. Nie przypadkiem wspomniałam o chorobach genetycznych. Ale też już np. rak, czy jakakolwiek rehabilitacja itp.

                          > Podatki to inna sprawa niż składka zdrowotna i emerytalne. Owszem, płacę podatki i zdaję sobie sprawę, co dostaję w zamian.

                          Nie Ty. Nie tylko Ty. Nie mieszkasz na bezludnej wyspie, ani planecie.

                          --
                          Zielonej pragnę zieleni
                          Nie
                          Tak
                          • a1ma Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 15:32
                            > Marudzisz;) Chodzi o to, czy rozumiesz dlaczego i po co to robisz, m.in. ale pr
                            > zecież nie tylko - płacisz.

                            Czy rozumiem, po co płacę? Płacę, bo taki jest system. Np. na emeryturę mojej
                            babci, która płaciła na emeryturę własnej babci ;)
                            Ale że te dzieciaki będą na moją to nie wierzę, bo kiedyś ten idiotyczny
                            łańcuszek trzeba będzie przecież przerwać.

                            > > Tylko mi nie mów, że te cudze dzieci, co to je teraz mam utrzymywać, będą
                            > płacić na moją emeryturę.
                            >
                            > To jest system. Dlaczego teraz, przy okazji niewydolności systemu emerytalnego
                            > tyle się mówi o tym, że mało dzieci się rodzi i starzeje się społeczeństwo, i ż
                            > e to duży problem? Tak to działa.

                            O to chodzi, że nie działa.
                            Bo po pierwsze - przyrost naturalny za mały, więc jest spora szansa, że nie
                            zobaczę żadnej emerytury od państwa.
                            A po drugie - kto powiedział, że te dzieci będą pracować i płacić podatki?
                            Więc argument "będą pracować na Twoją emeryturę" chyba mamy z głowy ;)

                            > No ale to porzucone dziecko właśnie nie ma rodziców. Jeszcze. I my je teraz utr
                            > zymujemy. To jest z tej samej półki, tylko masz szybki język;)

                            To porzucone dziecko ma ojca. Jeszcze.
                            Którego należałoby odnaleźć i zapytać o jego zdanie na ten temat. Jeśli się
                            zrzeknie praw - to fantastycznie, dziecko ma szansę na normalną rodzinę.

                            A w ogóle to dyskusji włączyłam się w odpowiedzi na to:

                            > > To feministki już nawet wolną wolę chcą odebrać? Jeżeli porzuca dziecko t
                            > o już
                            > > ponosi koszt - nie będzie w przyszłości czerpał z inwestycji, którą jest
                            > > dziecko, bo jak on się na nie wypiął, to ono wypnie się na niego. Proste,
                            > > logiczne, skuteczne i sprawdzone (choć lewackie ZUSy i pochodne zacierają
                            > ten
                            > > system).

                            No niestety, tak to nie działa - nie można zrzec się obowiązku i uznać, że skoro
                            nie będę czerpać przyszłych zysków, to jestem czysty i o co w ogóle Wam głupim
                            babom chodzi??
                            Takich tatusiów należałoby trwale pozbawiać zdolności płodzenia kolejnych
                            "inwestycji". A dzieciaka faktycznie zabrać jak najszybciej, na pewno znajdzie
                            się rodzina adopcyjna chętna na niemowlaka, tu akurat nie ma wątpliwości. Jeśli
                            wolna wola ma polegać na tym, co widać powyżej - to faktycznie, odebrać i
                            jeszcze kopa w dupę.

                            Ty wiesz i ja wiem, to po co zużywamy klawisze? ;)

                            --
                            chez alma
                            • easz Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 19:46

                              a1ma napisała:

                              > Ale że te dzieciaki będą na moją to nie wierzę, bo kiedyś ten
                              idiotyczny łańcuszek trzeba będzie przecież przerwać.

                              Tzn. jak? Co widzisz innego? Jednak każdy sobie? Korwin-Mikke?
                              Elastyka. Jedne zmiany społeczne, demograficzne itd. powodują
                              konieczność zmian, reform i w innych rejonach, wiadomo. Natomisat
                              jest państwo, to musi być jakiś system, jeśli państwo zbankrutuje,
                              to nawet jeśli prywatnie oszczędzasz, to może być kiepsko z Tobą. I
                              pozostaną całe rzesze ludzi bez wsparcia.

                              > A po drugie - kto powiedział, że te dzieci będą pracować i płacić
                              podatki? Więc argument "będą pracować na Twoją emeryturę" chyba mamy
                              z głowy ;)

                              Te, tzn? Adoptowane? Chyba jednak jest większa szansa na to, niż w
                              przypadku dzieci wychowywanych w skrajnej patologii, czy nędzy, albo
                              niechcianych, niekochanych, niepotrzebnych? Ogólnie też nie ma
                              gwarancji, ale po co w ogóle to się kręci? zamknąć szkoły, nie
                              edukować, rozgonić dzieci i chętnych do rozmnażania.
                              Odnawianie się społeczeństwa to tylko jeden z elementów tej
                              polityki. Możesz nie brać tego, czyli dzieci pod uwagę, ale jakie
                              widzisz inne rozwiązanie?

                              > A dzieciaka faktycznie zabrać jak najszybciej, na pewno znajdzie
                              > się rodzina adopcyjna chętna na niemowlaka, tu akurat nie ma
                              wątpliwości.

                              Może coś przeoczyłam, bo chyba nie rozumiem. Matka porzuciła.
                              Pytanie jak znaleźć ojca? Pytanie dwa - czy jest potrzeba? skoro ona
                              porzuciła, to chyba jasne, że on uczynił to też/uczynił to
                              wcześniej. Czy w tajemnicy przed nim by to zrobiła?
                              Dziecko jest porzucone. Nie wiem co prawo w tym momenice prawi na
                              ten temat, ale jeśli nic, to powinno i właśnie tak powinno.

                              --
                              Zielonej pragnę zieleni
                              Nie
                              Tak
                              • a1ma Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 20:11
                                > > Ale że te dzieciaki będą na moją to nie wierzę, bo kiedyś ten
                                > idiotyczny łańcuszek trzeba będzie przecież przerwać.
                                >
                                > Tzn. jak? Co widzisz innego? Jednak każdy sobie? Korwin-Mikke?
                                > Elastyka. Jedne zmiany społeczne, demograficzne itd. powodują
                                > konieczność zmian, reform i w innych rejonach, wiadomo. Natomisat
                                > jest państwo, to musi być jakiś system, jeśli państwo zbankrutuje,
                                > to nawet jeśli prywatnie oszczędzasz, to może być kiepsko z Tobą. I
                                > pozostaną całe rzesze ludzi bez wsparcia.

                                No niestety, ale jest spora szansa, że tak się to skończy. Już teraz mówi się o
                                wątpliwych emeryturach dla dzisiejszych 30-40 latków, albo o świadczeniach na
                                poziomie 300-500zł. Czyli chyba jednak rozsądniej jest zadbać o siebie w ramach
                                tzw. trzeciego filaru, czy też dowolnie inaczej oszczędzając na przyszłość.

                                > > A po drugie - kto powiedział, że te dzieci będą pracować i płacić
                                > podatki? Więc argument "będą pracować na Twoją emeryturę" chyba mamy
                                > z głowy ;)
                                >
                                > Te, tzn? Adoptowane? Chyba jednak jest większa szansa na to, niż w
                                > przypadku dzieci wychowywanych w skrajnej patologii, czy nędzy, albo
                                > niechcianych, niekochanych, niepotrzebnych?

                                Tak naprawdę - to każde dzieci. Żadnej gwarancji nie ma. A jak już słyszę
                                argument o dzieciach, co pracują na moją emeryturę w odniesieniu do rodzin
                                patologicznych żyjących dziś z zasiłków - to wybacz, ale pusty śmiech mnie
                                ogarnia. Oczywiście, że w przypadku dzieci adoptowanych szansa jest wyższa, ale
                                to dziecko jeszcze nowego domu nie ma i nie wiadomo, jak potoczy się jego los. I
                                zdaje się, że argumentem o dzieciach rzuciłaś we mnie, kiedy jeszcze była mowa o
                                utrzymywaniu dziecka z budżetu państwa - więc albo w rodzinie niewydolnej
                                społecznie, albo w domu dziecka.

                                A poza tym - ogólnie argument o emeryturze jest mniej więcej na poziomie tego o
                                szklance wody na starość ;)
                                Państwo wspiera dzieci bo jesteśmy narodem (w miarę) cywilizowanym i zamożnym, a
                                nie dlatego, żeby miał kto na te nieszczęsne emerytury pracować. To chyba oczywiste.

                                > Może coś przeoczyłam, bo chyba nie rozumiem. Matka porzuciła.
                                > Pytanie jak znaleźć ojca? Pytanie dwa - czy jest potrzeba? skoro ona
                                > porzuciła, to chyba jasne, że on uczynił to też/uczynił to
                                > wcześniej. Czy w tajemnicy przed nim by to zrobiła?
                                > Dziecko jest porzucone. Nie wiem co prawo w tym momenice prawi na
                                > ten temat, ale jeśli nic, to powinno i właśnie tak powinno.

                                Chyba jednak należy odnaleźć ojca. Mógł nawet nie wiedzieć o ciąży, może
                                dowiedzieć się w dowolnym momencie później i sprawić większy problem. Im
                                szybciej sytuacja zostanie uregulowana w 100%, tym lepiej dla dziecka.

                                A tak na marginesie - ktoś wie, jakie są dalsze losy tego malucha?

                                --
                                chez alma
                                • easz Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 20:32

                                  a1ma napisała:

                                  > Tak naprawdę - to każde dzieci. Żadnej gwarancji nie ma. A jak już
                                  słyszę argument o dzieciach, co pracują na moją emeryturę w odniesieniu do
                                  rodzin patologicznych żyjących dziś z zasiłków - to wybacz, ale pusty
                                  śmiech mnie ogarnia.

                                  Reguł nie ma, choć prawdopodobieństwo mniejsze tak. No ale na to jest
                                  właśnie sposób m.in. w pomocy kogoś z zewnątrz, niepatologicznego, czy
                                  może znów to powiem - równać z ziemią? To chyba jasne, że autodestrukcyjne
                                  decyzje i zachowania są gupie, państwa też.

                                  > I zdaje się, że argumentem o dzieciach rzuciłaś we mnie, kiedy jeszcze
                                  była mowa o utrzymywaniu dziecka z budżetu państwa - więc albo w rodzinie
                                  niewydolnej społecznie, albo w domu dziecka.

                                  Te dzieci dorosną. Jakie, zależy od nas też, zwłaszcza w takich
                                  sytuacjach, nawet jeśli tylko pośrednio. Czy rzuciłam? - a Ty rzuciłaś
                                  tekstem, że nie będziesz utrzymywać jakiegoś dziecka, skoro ktoś je
                                  porzucił, powinien płacić ten ktoś, albo jakoś tak. Wydało mi się to
                                  bezsensowne i nierealne.

                                  > A poza tym - ogólnie argument o emeryturze jest mniej więcej na poziomie
                                  tego o szklance wody na starość ;)

                                  Nie, bo mówimy o systemie, do którego te dzieci też należą i będą należały
                                  jako dorosłe oraz na starość, czyli patrz niżej, to co sama napisałaś -

                                  > Państwo wspiera dzieci bo jesteśmy narodem (w miarę) cywilizowanym i
                                  zamożnym, a nie dlatego, żeby miał kto na te nieszczęsne emerytury
                                  pracować. To chyba oczywiste.

                                  - czyli wspólnota, żeby nie powiedzieć symbioza. Przynajmniej w zamyśle.

                                  > Chyba jednak należy odnaleźć ojca. Mógł nawet nie wiedzieć o ciąży, może
                                  dowiedzieć się w dowolnym momencie później i sprawić większy problem. Im
                                  szybciej sytuacja zostanie uregulowana w 100%, tym lepiej dla dziecka.

                                  I zamiast choć próbować mu powiedzieć, o ile to było 'normalne' zdarzenie,
                                  ta kobieta je po poprostu aż porzuciła? Nie chce mi się wierzyć.

                                  --
                                  Zielonej pragnę zieleni
                                  Nie
                                  Tak
                                  • a1ma Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 20:42
                                    > > I zdaje się, że argumentem o dzieciach rzuciłaś we mnie, kiedy jeszcze
                                    > była mowa o utrzymywaniu dziecka z budżetu państwa - więc albo w rodzinie
                                    > niewydolnej społecznie, albo w domu dziecka.
                                    >
                                    > Te dzieci dorosną. Jakie, zależy od nas też, zwłaszcza w takich
                                    > sytuacjach, nawet jeśli tylko pośrednio. Czy rzuciłam? - a Ty rzuciłaś
                                    > tekstem, że nie będziesz utrzymywać jakiegoś dziecka, skoro ktoś je
                                    > porzucił, powinien płacić ten ktoś, albo jakoś tak. Wydało mi się to
                                    > bezsensowne i nierealne.

                                    Odpowiadając kolesiowi, który twierdził, że właściwie to należy się od
                                    szanownego tatusia odwalić, bo skoro mając w dupie dziecko, traci automatycznie
                                    możliwość czerpania zysków z "inwestycji" na starość - to wszystko ok i w ogóle
                                    nie ma problemu! No halo.
                                    Co, na marginesie, nie jest prawdą - nasz idiotyczny system pozwala na uzyskanie
                                    alimentów od dorosłego dziecka przez rodzica, który sam nie łożył na jego
                                    utrzymanie. Paranoja.

                                    > > Państwo wspiera dzieci bo jesteśmy narodem (w miarę) cywilizowanym i
                                    > zamożnym, a nie dlatego, żeby miał kto na te nieszczęsne emerytury
                                    > pracować. To chyba oczywiste.
                                    >
                                    > - czyli wspólnota, żeby nie powiedzieć symbioza. Przynajmniej w zamyśle.

                                    Tak, ale na zasadzie "pomagamy potrzebującym", a nie "hodujemy sobie
                                    zabezpieczenie na starość".

                                    > > Chyba jednak należy odnaleźć ojca. Mógł nawet nie wiedzieć o ciąży, może
                                    > dowiedzieć się w dowolnym momencie później i sprawić większy problem. Im
                                    > szybciej sytuacja zostanie uregulowana w 100%, tym lepiej dla dziecka.
                                    >
                                    > I zamiast choć próbować mu powiedzieć, o ile to było 'normalne' zdarzenie,
                                    > ta kobieta je po poprostu aż porzuciła? Nie chce mi się wierzyć.

                                    Niestety, jeśli dziecko trafi do rodziny adopcyjnej, a tatuś się znajdzie, to ma
                                    spore szanse na odebranie im malucha. Czego nie życzyłabym nikomu. Naprawdę,
                                    lepiej uregulować sytuację wcześniej.

                                    --
                                    chez alma
                                    • easz Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 21:05
                                      a1ma napisała:

                                      > nasz idiotyczny system pozwala na uzyskanie alimentów od dorosłego
                                      dziecka przez rodzica, który sam nie łożył na jego utrzymanie.
                                      Paranoja.

                                      Nie wypowiadam się, bo nie znam szczegółów. Jeśli jednak
                                      rzeczywiście nie można się ostatecznie odciąć, to może powinno to
                                      zostać zmienione.

                                      > > > Państwo wspiera dzieci bo jesteśmy narodem (w miarę)
                                      cywilizowanym i zamożnym, a nie dlatego, żeby miał kto na te
                                      nieszczęsne emerytury pracować. To chyba oczywiste.
                                      > >
                                      > > - czyli wspólnota, żeby nie powiedzieć symbioza. Przynajmniej w
                                      zamyśle.
                                      >
                                      > Tak, ale na zasadzie "pomagamy potrzebującym", a nie "hodujemy
                                      sobie zabezpieczenie na starość".

                                      Imo w tej, ogólnej, perspektywie, to jest bardziej skomplikowane i
                                      niejednoznaczne. Bo tak, to bogaci też nie są zasadniczo od tego,
                                      żeby dawać kasę charytatywnie. No ale kto ma dawać? I tu podobnie
                                      chyba.
                                      Jednostkowo to wchodzą inne rzeczy, więc i sytuacja jest inna;)

                                      > Niestety, jeśli dziecko trafi do rodziny adopcyjnej, a tatuś się
                                      znajdzie, to ma spore szanse na odebranie im malucha. Czego nie
                                      życzyłabym nikomu. Naprawdę, lepiej uregulować sytuację wcześniej.

                                      Nie no, chyba jak dziecko trafia do adopcji, to takie rzeczy są już
                                      uregulowane, inaczej nie byłoby adopcji. O to pewnie chodzi z tym,
                                      że łatwiej jest jak matka się zrzeka w szpitalu i wszystko jasne,
                                      niż kiedy porzuca na ulicy i jednak trzeba sprawdzić, czy np. ktoś
                                      jej do tego nie zmusił.

                                      --
                                      Zielonej pragnę zieleni
                                      Nie
                                      Tak
                          • a1ma Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 15.12.09, 15:36
                            A, NFZ mi umknął ;)

                            > > Tak, za leczenie, badania i operacje płacę prywatnie. Pieniądze do NFZ pł
                            > acę za wielkie NIC.
                            >
                            > Są jednak rzeczy, na które Cię nie stać, chyba że rozmawiam z milionerką. Nie p
                            > rzypadkiem wspomniałam o chorobach genetycznych. Ale też już np. rak, czy jakak
                            > olwiek rehabilitacja itp.

                            Dlatego napisałam, że płacę i mam nadzieję nigdy nie skorzystać z tych moich
                            składek.
                            Rozumiem ideę i potrzebę istnienia ubezpieczenia społecznego. Serio, serio ;)

                            --
                            chez alma
            • zoe125 Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 05.12.09, 14:03
              Nie wygłupiajmy się. Ta kobieta miała możliwość oświadczenia w szpitalu, że nie
              zamierza zajmować się dzieckiem. Wtedy maluch szybko trafiłby do adopcji, gdyby
              matka odpowiednio wcześniej podpisała wszystkie papiery.

              Poza tym ciekawe, czy ojciec dziecka w ogóle o nim wiedział? Może zamiast od
              razu rzucac hasła "kara dla faceta" dowiedzieć się, czy on w ogóle o dziecku
              wiedział.
          • ja.sinner Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 09.10.09, 19:46
            Rzeczywiście - nie powinno si
            > ę tej kobiecie stawiać zarzutów.

            Alez ja optuje za tym by karac rowniez mezczyzn, a ty?
            --
            Coś istnieje dla nas wtedy i tylko wtedy, kiedy to możemy
            obserwować, natomiast gdy nie obserwujemy, nie możemy mieć pewności,
            czy to coś nadal istnieje - George Berkeley
    • easz Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 10.10.09, 18:26

      (...)nie jest przestępstwem pozostawienie noworodka w szpitalu
      czy pod drzwiami klasztoru, skoro może on otrzymać natychmiastową
      pomoc ze strony osób trzecich.

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Porzucenie

      To tylko Wikipedia, no i stara podstawa, nie wiem, nie znam się, no
      ale.

      --
      Zielonej pragnę zieleni
    • karolana Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 09.12.09, 13:52
      Pytanie - dlaczego nie zrobiła tego "po ludzku", czyli zrzekając się dziecka w
      szpitalu i umożliwiając temu dziecku adopcję? Miało być dramatycznie, czy jak?
      Nie rozumiem :/
      Kara jest, jak mniemam za bezmyślne narażenie dziecka na problemy - od
      zdrowotnych (przeziębienie, zapalenie płuc, śmierć z wyziębienia, itp) po prawne
      (nieuregulowana sytuacja prawna, dziecko tuła się całymi miesiącami po
      pogotowiach opiekuńczych i domach dziecka, opóźniony jest jego rozwój
      emocjonalny oraz intelektualny). Uważam, że kara powinna być wyższa.
      Sytuacja materialna usprawiedliwia oddanie dziecka do adopcji lub rodziny
      zastępczej, nie usprawiedliwia kompletnej beztroski i bezmyślności.
      --
      "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
      jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
      • sabinac-0 Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 09.12.09, 19:28
        karolana napisała:

        > Pytanie - dlaczego nie zrobiła tego "po ludzku", czyli zrzekając się dziecka w
        > szpitalu i umożliwiając temu dziecku adopcję? Miało być dramatycznie, czy jak?

        Przede wszystkim w szpitalu niemozliwe jest zachowanie anonimowosci. O decyzji
        kobiety po pol dnia wie juz caly oddzial i wszyscy traktuja ja jak
        zapowietrzona. Przy porodzie nie ma mowy o znieczuleniu lub leku przeciwbolowym,
        jeszcze polozne mocniej oksytocyne podkrecaja by bardziej bolalo - "za kare". Po
        porodzie klada nieszczesna na zbiorowa sale, gdzie inne babki karmia a polozne
        ciuckaja slodko "jaki sliczny dzidzius, a niektore, tfu, suki, nie chca takiego
        slodkiego, tiu tiu, bobaska".
        Potem przez szesc tygodni jest ciagana po sadach a dziecko az do finalizacji
        adopcji jest zapisane na jej nazwisko, wiec, chocby od listonosza, dowiaduja sie
        wszystkiego rowniez sasiedzi, wytykajac ja paluchem i plujac pod nogi jeszcze
        wiele lat po oddaniu dziecka.

        Ponadto, by przeprowadzic adopcje i tak trzeba odnalezc ojca dziecka, bo bez
        jego podpisu jest ona niemozliwa.

        > Nie rozumiem :/

        To dosc powszechne.


        > Sytuacja materialna usprawiedliwia oddanie dziecka do adopcji lub rodziny
        > zastępczej, nie usprawiedliwia kompletnej beztroski i bezmyślności.

        Nie. Nie usprawiedliwia rowniez ojca, ktory beztrosko i bezmyslnie zostawil
        dziecko w brzuchu kobiety nie majacej warunkow, by je wychowac.
        • karolana Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 09.12.09, 21:24
          sabinac-0 napisała:


          >
          > Przede wszystkim w szpitalu niemozliwe jest zachowanie anonimowosci. O decyzji
          kobiety po pol dnia wie juz caly oddzial i wszyscy traktuja ja jak
          zapowietrzona. Przy porodzie nie ma mowy o znieczuleniu lub leku przeciwbolowym,
          jeszcze polozne mocniej oksytocyne podkrecaja by bardziej bolalo - "za kare". Po
          porodzie klada nieszczesna na zbiorowa sale, gdzie inne babki karmia a polozne
          ciuckaja slodko "jaki sliczny dzidzius, a niektore, tfu, suki, nie chca takiego
          slodkiego, tiu tiu, bobaska". Potem przez szesc tygodni jest ciagana po sadach
          a dziecko az do finalizacji adopcji jest zapisane na jej nazwisko, wiec, chocby
          od listonosza, dowiaduja sie wszystkiego rowniez sasiedzi, wytykajac ja paluchem
          i plujac pod nogi jeszcze wiele lat po oddaniu dziecka.

          No cóż, nie oddawałam dziecka do adopcji, ale wiele kobiet robi to. I żyje! Co
          więcej, dzieci tych kobiet mają się o niebo lepiej niż te, których "mamusie"
          załatwiły sprawę "anonimowo".
          Poza tym piszesz bzdury. Kobieta może PO PORODZIE zgłosić chęć oddania dziecka
          do adopcji. I nie jest "ciągana" po sądach przez 6 tygodni, tylko PO SZEŚCIU
          TYGODNIACH odbywa się rozprawa, na której kobieta zrzeka się praw
          rodzicielskich. Dziecko praktycznie następnego dnia trafia do rodziców
          adopcyjnych. Koniec i kropka.

          > Ponadto, by przeprowadzic adopcje i tak trzeba odnalezc ojca dziecka, bo bez
          jego podpisu jest ona niemozliwa.

          Guzik prawda. Wystarczy, że kobieta stwierdzi, że ojciec jest nieznany.

          > > Nie rozumiem :/
          >
          > To dosc powszechne.

          No cóż, nie zrozumiem głupoty i okrucieństwa wobec własnego dziecka. Takie dziwne?.

          > Nie. Nie usprawiedliwia rowniez ojca, ktory beztrosko i bezmyslnie zostawil
          dziecko w brzuchu kobiety nie majacej warunkow, by je wychowac.

          Mówimy o kobiecie, która zostawiła dziecko pod drzwiami kościoła. Poza tym,
          wybacz, ale ta kobieta chyba wiedziała z kim uprawia seks?

          --
          "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
          jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
          • sabinac-0 Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 09.12.09, 21:49
            Twoja opinie mozna strescic "durna, lazla do lozka z kimkolwiek a potem, podla,
            porzucila dziecko". Nie dosc, ze dziwka, to jeszcze wyrodna matka. Jej partner,
            jak zwykle, niewinny jak baranek.

            ONA miala wiedziec z kim uprawia seks. ON nie musi wiedziec, z kim uprawia seks.
            ONA przejawia glupote i okrucienstwo wobec wlasnego dziecka. ON nie przejawia.

            Oskarzaj jeszcze ostrzej, domagaj sie jeszcze surowszych kar.
            Nastepna w krytycznej sytuacji juz nie zaryzykuje zostawienia dziecka w koszyku
            pod kosciolem, raczej zostawi w foliowej torbie na smietniku.
            • corgan1 przecież jest dokładnie odwrotnie :)) 09.12.09, 23:55
              > Twoja opinie mozna strescic "durna, lazla do lozka z kimkolwiek a
              > potem, podla, porzucila dziecko". Nie dosc, ze dziwka, to jeszcze
              > wyrodna matka. Jej partner,jak zwykle, niewinny jak baranek.

              Dzisiejsza postempowa sfeminizowana kultura lansuje inną wizję. ONA po prostu
              nie poczuła w sobie instynktu macierzyńskiego, bo nic takiego nie istnieje,
              tylko chciała się wyrwać z patriarchalizmu, zabawić się i poczuć się młodą. ONA
              nie jest dziwką, tylko młodą, przebojową, silną która wie czego chce. Dziś ONA
              nie jest już wyrodną matką, tylko jest dostatecznie dobrą matką na miarę
              własnych chęci i możliwości.

              Wszystkiemu winny jest ON. ON ją zostawił gdyż powinien z nią zostać i nią
              wspierać i akceptować taką jaka jest. Znaczy - ON ma nieść swój krzyż, ONA już
              nie musi nic nosić. ON nie może jej zostawić, ONA jego może w każdej chwili,
              zwłaszcza jeśli się ma niebanalane wnętrze, wie się czego się chce a ON jest
              nudny i do bólu płaski.

              > ONA miala wiedziec z kim uprawia seks. ON nie musi wiedziec, z kim
              > uprawia seks

              Bo kiedy nagle ON zachce wiedzieć z kim uprawia seks znaczy że jest zaborczy,
              wścibski, egocentryczny, chce ją kontrolować i zawłaszczyć jej życie prywatne.
              Przecież nie można JEJ obarczać jakąkolwiek odpowiedzialnością za to z kim śpi.

              > ONA przejawia glupote i okrucienstwo wobec wlasnego dziecka. ON nie
              > przejawia.

              Tak było kiedyś. Współczesna kultura lansuje bardziej postempową wizję - ONA
              znalazła się na zakręcie, musi być dzielna i się trzymać bo to wszystko to wina
              JEGO. ON nie dojrzał, był wiecznym chłopcem, nie dzielił z nią trosk, nie
              rozumiał JEJ i nie wysłuchiwał się w JEJ problemy które są najważniejsze na świecie.

              Poza tym - ONA nie znęca się nad dzieckiem. JĄ co najwyżej poniosą nerwy, więc
              nie wytrzymała bo przecież nie wolno tłumić emocji.
            • karolana Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 10.12.09, 09:17
              sabinac-0 napisała:

              > Twoja opinie mozna strescic "durna, lazla do lozka z kimkolwiek a potem, podla,
              > porzucila dziecko". Nie dosc, ze dziwka, to jeszcze wyrodna matka. Jej partner,
              > jak zwykle, niewinny jak baranek.

              Pomijając oczywistą nadinterpretację, nigdzie nie użyłam ani nie insynuowałam
              nawet słowa "dziwka". Stwierdziłam jedynie, że kobieta uprawiając seks z
              facetem, który nie jest jej mężem, a zwłaszcza uprawiając seks z kimś, z kim nie
              jest trwale związana, MUSI liczyć się z faktem, że w razie czego "tatuś" zniknie
              z horyzontu. Taka nasz konstrukcja biologiczna i od tego Bogini dała nam
              antykoncepcję plus mózg i kończyny żebyśmy mogły o siebie zadbać.
              Ja zdaję sobie sprawę z tego, że zacietrzewienie Cię zaślepia, ale zrozum, że to
              KOBIETA dokonała wyboru - zostawiła dziecko pod drzwiami kościoła narażając jego
              zdrowie i życie oraz skazując je na tułaczkę po pogotowiach opiekuńczych o
              domach dziecka! Miała kilka innych opcji, wybrała taką.
              Oczywiście, ojciec dziecka powinien się zająć obojgiem, ALE:
              a) nie wiadomo, czy on w ogóle o dziecku wiedział (ostatecznie żaden facet nie
              jest w stanie stwierdzić, że kobieta, z którą się przespał jest w ciąży)
              b) nawet jeśli wiedział o ciąży i tak niewiele miał do gadania, bo to KOBIETA
              wskazuje ojca dziecka,
              c) nawet jeśli wiedział i został wskazany jako ojciec, niekoniecznie miał wpływ
              na postępowanie kobiety.
              Ja rozumiem, że według niektórych za całe zło odpowiadają faceci. Bo
              nieodpowiedzialni, bo świnie, itd. Ale ja nie życzę NIKOMU znalezienia się w
              skórze ojca, który CHCE zajmować się SWOIM dzieckiem i gó... może! Bo szanowna
              mamusia ma kompletnie inne plany i NIKT jej w tym nie przeszkodzi. Powiedz mi
              JAKI ma wpływ ojciec dziecka na decyzję o aborcji na ten przykład? Może sobie
              protestować! "Mój brzuch, moja sprawa!"
              I nie chodzi o to, że uważam, że kobieta nie ma prawa do decyzji, ale szanowne
              panie - WOLNOŚĆ = ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
              Chcemy mieć prawo do decyzji? Pogódźmy się z tym, że za tym idą KONSEKWENCJE.
              Chcemy seksu bez zobowiązań? Gites. Ale liczmy się z tym, że w razie czego SAME
              musimy zadbać o siebie i ewentualne dziecko. A tu taka postawa - zjeść ciastko i
              mieć ciastko. Kobieta ma prawo decydować z kim idzie do łóżka. Kobieta ma prawo
              zdecydować czy będzie matką, czy nie i nikomu nic do tego. A facet już prawa nie
              ma? Nie ma prawa chcieć dziecka, nie ma prawa nie chcieć dziecka, to jakie do
              cholery ma prawo? Płacić alimenty i pokornie godzić się na każdy pomysł "mamusi"?
              Sorry, ale wkurza mnie taka postawa roszczeniowa. Najpierw wielkie krzyki, że
              kobieta ma rozum i wolną wolę, ale jak przychodzi do ponoszenia konsekwencji za
              WŁASNE decyzje i czyny, to już nagle nie trzeba? To już facet ma OBOWIĄZEK? Bo
              kobieta w ciąży chodzi, to już święta krowa? Już jej wszystko wolno?

              > Nastepna w krytycznej sytuacji juz nie zaryzykuje zostawienia dziecka w koszyku
              > pod kosciolem, raczej zostawi w foliowej torbie na smietniku.

              Zostawiają. Topią w szambie. I tłumaczą się dokładnie tym samym - ciężką
              sytuacją plus depresją poporodową. I też jest wrzask, że to wina faceta.
              Można oskarżać facetów, rodziny (w tym matki!), całe społeczeństwo. Ale faktem
              pozostaje to, że to KOBIETA dokonuje wyboru. A wyborów ma naprawdę wiele. Więc
              dlaczego niektóre wybierają to, co najgorsze?
              --
              "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
              jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
              • kocia_noga Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 10.12.09, 10:46
                karolana napisała:

                > sabinac-0 napisała:
                >
                > > Twoja opinie mozna strescic "durna, lazla do lozka z kimkolwiek
                a potem,
                > podla,
                > > porzucila dziecko". Nie dosc, ze dziwka, to jeszcze wyrodna
                matka. Jej pa
                > rtner,
                > > jak zwykle, niewinny jak baranek.
                >
                > Pomijając oczywistą nadinterpretację, nigdzie nie użyłam ani nie
                insynuowałam
                > nawet słowa "dziwka". Stwierdziłam jedynie, że kobieta uprawiając
                seks z
                > facetem, który nie jest jej mężem, a zwłaszcza uprawiając seks z
                kimś, z kim ni
                > e
                > jest trwale związana, MUSI liczyć się z faktem, że w razie
                czego "tatuś" znikni
                > e
                > z horyzontu. Taka nasz konstrukcja biologiczna i od tego Bogini
                dała nam
                > antykoncepcję plus mózg i kończyny żebyśmy mogły o siebie zadbać.
                > Ja zdaję sobie sprawę z tego, że zacietrzewienie Cię zaślepia, ale
                zrozum, że t
                > o
                > KOBIETA dokonała wyboru - zostawiła dziecko pod drzwiami kościoła
                narażając jeg
                > o
                > zdrowie i życie oraz skazując je na tułaczkę po pogotowiach
                opiekuńczych o
                > domach dziecka! Miała kilka innych opcji, wybrała taką.
                > Oczywiście, ojciec dziecka powinien się zająć obojgiem, ALE:
                > a) nie wiadomo, czy on w ogóle o dziecku wiedział (ostatecznie
                żaden facet nie
                > jest w stanie stwierdzić, że kobieta, z którą się przespał jest w
                ciąży)
                > b) nawet jeśli wiedział o ciąży i tak niewiele miał do gadania, bo
                to KOBIETA
                > wskazuje ojca dziecka,
                > c) nawet jeśli wiedział i został wskazany jako ojciec,
                niekoniecznie miał wpływ
                > na postępowanie kobiety.
                > Ja rozumiem, że według niektórych za całe zło odpowiadają faceci.
                Bo
                > nieodpowiedzialni, bo świnie, itd. Ale ja nie życzę NIKOMU
                znalezienia się w
                > skórze ojca, który CHCE zajmować się SWOIM dzieckiem i gó... może!
                Bo szanowna
                > mamusia ma kompletnie inne plany i NIKT jej w tym nie przeszkodzi.
                Powiedz mi
                > JAKI ma wpływ ojciec dziecka na decyzję o aborcji na ten przykład?
                Może sobie
                > protestować! "Mój brzuch, moja sprawa!"
                > I nie chodzi o to, że uważam, że kobieta nie ma prawa do decyzji,
                ale szanowne
                > panie - WOLNOŚĆ = ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
                > Chcemy mieć prawo do decyzji? Pogódźmy się z tym, że za tym idą
                KONSEKWENCJE.
                > Chcemy seksu bez zobowiązań? Gites. Ale liczmy się z tym, że w
                razie czego SAME
                > musimy zadbać o siebie i ewentualne dziecko. A tu taka postawa -
                zjeść ciastko
                > i
                > mieć ciastko. Kobieta ma prawo decydować z kim idzie do łóżka.
                Kobieta ma prawo
                > zdecydować czy będzie matką, czy nie i nikomu nic do tego. A facet
                już prawa ni
                > e
                > ma? Nie ma prawa chcieć dziecka, nie ma prawa nie chcieć dziecka,
                to jakie do
                > cholery ma prawo? Płacić alimenty i pokornie godzić się na każdy
                pomysł "mamusi
                > "?
                > Sorry, ale wkurza mnie taka postawa roszczeniowa. Najpierw wielkie
                krzyki, że
                > kobieta ma rozum i wolną wolę, ale jak przychodzi do ponoszenia
                konsekwencji za
                > WŁASNE decyzje i czyny, to już nagle nie trzeba? To już facet ma
                OBOWIĄZEK? Bo
                > kobieta w ciąży chodzi, to już święta krowa? Już jej wszystko
                wolno?
                >
                > > Nastepna w krytycznej sytuacji juz nie zaryzykuje zostawienia
                dziecka w k
                > oszyku
                > > pod kosciolem, raczej zostawi w foliowej torbie na smietniku.
                >
                > Zostawiają. Topią w szambie. I tłumaczą się dokładnie tym samym -
                ciężką
                > sytuacją plus depresją poporodową. I też jest wrzask, że to wina
                faceta.
                > Można oskarżać facetów, rodziny (w tym matki!), całe
                społeczeństwo. Ale faktem
                > pozostaje to, że to KOBIETA dokonuje wyboru. A wyborów ma naprawdę
                wiele. Więc
                > dlaczego niektóre wybierają to, co najgorsze?

                Te, co zostawiają pod kościołem to raczej nie te, co wybierają
                partnera do seksu ani czy się zabezpieczać, czy nie.
                Masz rację ale Sabina również - mechanizmy karzące taką matkę
                istnieją , funkcjonują i są nakręcane przez o dziwo! - siły
                konserwatywne.
                --
                www.youtube.com/watch?v=wmOGBgntnAA
          • easz Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 10.12.09, 01:38


            > Mówimy o kobiecie, która zostawiła dziecko pod drzwiami kościoła.
            Poza tym, wybacz, ale ta kobieta chyba wiedziała z kim uprawia seks?

            A ja myślałam, że mówimy o tym, że ukarano ją, choć wg prawa nie
            powinna zostać za to konkretnie, co zrobiła ukarana. Reszta to w tej
            sytuacji blablabla.

            --
            Zielonej pragnę zieleni
            Nie
            Tak
            • karolana Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 10.12.09, 09:26
              easz napisała:

              > A ja myślałam, że mówimy o tym, że ukarano ją, choć wg prawa nie
              > powinna zostać za to konkretnie, co zrobiła ukarana. Reszta to w tej
              > sytuacji blablabla.

              Z własnego doświadczenia wiem, że "prawo" ma serdecznie w dupie prawdę i
              rzeczywistość. "Prawo" to sterta pierdół, które chronią tych, których nie
              powinny. "Prawo" można nagiąć i wykorzystać tak, żeby wygrał ten, kto miał
              wygrać z założenia, nie ten, kto na to zasługuje.
              Zatem mówimy jedynie o czynie i jego konsekwencjach.
              --
              "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
              jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
              • kocia_noga Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 10.12.09, 10:48
                karolana napisała:

                > easz napisała:
                >
                > > A ja myślałam, że mówimy o tym, że ukarano ją, choć wg prawa nie
                > > powinna zostać za to konkretnie, co zrobiła ukarana. Reszta to w
                tej
                > > sytuacji blablabla.
                >
                > Z własnego doświadczenia wiem, że "prawo" ma serdecznie w dupie
                prawdę i
                > rzeczywistość. "Prawo" to sterta pierdół, które chronią tych,
                których nie
                > powinny. "Prawo" można nagiąć i wykorzystać tak, żeby wygrał ten,
                kto miał
                > wygrać z założenia, nie ten, kto na to zasługuje.
                > Zatem mówimy jedynie o czynie i jego konsekwencjach.

                No to skoro prawo tak działa, jak napisałaś, jakie powody kierowały
                sędzią, że ukarano matkę zamiast ją wypuścić wolno?
                --
                www.youtube.com/watch?v=wmOGBgntnAA
                • karolana Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 10.12.09, 11:00
                  > No to skoro prawo tak działa, jak napisałaś, jakie powody kierowały
                  > sędzią, że ukarano matkę zamiast ją wypuścić wolno?

                  Można też postawić pytanie - jakie powody kierowały sędzią, że kara była tak
                  niewielka w relacji do winy :)
                  --
                  "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
                  jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
                  • easz Re: "Matka ukarana więzieniem za zostawienie dzie 10.12.09, 13:24
                    karolana napisała:

                    > > No to skoro prawo tak działa, jak napisałaś, jakie powody kierowały sędzią, że ukarano matkę zamiast ją wypuścić wolno?
                    >
                    > Można też postawić pytanie - jakie powody kierowały sędzią, że kara była tak niewielka w relacji do winy :)

                    Nie, wg prawa nie powinno być tu kary. Owszem, liczy się inyerpretacja, ale wtedy, gdy są luki, no i poza tym są granice interpretacji, które tutaj ktoś puścił na żywioł.
                    I tak, wątek zaczął się od takiego postawienia sprawy.

                    --
                    Zielonej pragnę zieleni
                    Nie
                    Tak
        • corgan1 taaaa wszystkiemu zawsze winni są faceci 09.12.09, 23:30
          > Nie. Nie usprawiedliwia rowniez ojca, ktory beztrosko i bezmyslnie
          > zostawił dziecko w brzuchu kobiety nie majacej warunkow, by
          > je wychować.

          Czyli "mój brzuch moja sprawa" ale jakby coś poszło nie tegesz - i tak zawsze
          można zwalić winę na faceta.

          Tak tak wszystkiemu zawsze winni są faceci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka