Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki

18.10.09, 04:43
www.timesonline.co.uk/tol/life_and_style/men/article6875081.ece
Jak widać, różnice płciowe nie oznaczają męskiej wyższości, czasami jest wręcz
przeciwnie.
    • kocia_noga Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 09:31

      Częściej też opuszczają swoje chore dzieci albo opuszczają swoje
      dzieci w ogóle.
      Częściej popełniają przestępstwa, częśćiej chorują psychicznie.
      Władza zaś im się nalezy jak psu buda, bo częściej zdobywają nagrody
      w dziedzinie matematyki.
      • bugmenot2008_2 Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 10:00
        > Władza zaś im się nalezy jak psu buda

        Ja swoją z chęcią sceduję na Ciebie. Mnie nie potrzebna.
      • perun_the_thunderer Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 10:41
        Bo są bardziej skrajni... Z jednej strony częstsze choroby psychiczne, z drugiej
        częstszy geniusz, i tak z każdą praktycznie cechą. Dość powiedzieć, że taki
        system od milionów lat napędza ewolucję wolno rozmnażających się organizmów
        płciowych i pozwala im skutecznie konkurować z resztą gatunków. Natomiast
        rządzić powinni najlepsi, czyli w danych warunkach najbardziej skrajni w
        pożądanym kierunku, co tłumaczy męską dominację we władzy, nauce, czy
        przestępczości. Wszystkie te aspekty łączy fakt odchylenia od normy, co
        oczywiście jest korzystne dla ludzkiej ewolucji i przetrwania.
        • bugmenot2008_2 Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 10:48
          A w jakim to pożądanym kierunku jest skrajny pan doktor habilitowany Lech
          Kaczyński? Bo na jednostkę Alfa to mi gość nie wygląda prawdę mówiąc.
        • bene_gesserit Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 10:48
          Szalenie. Zwlaszcza takie niewinne zjawiska, jak II wojna swiatowa,
          wywolana przez skrajnego geniusza Adolfa Hitlera i kontynuowana wg
          wlasnych potrzeb przez innego skrajnego geniusza, Jozefa Stalina.

          Nie mowiac juz o tym, ze wielu futurologow wieszczy kleske obecnej,
          skrajnie genialnej polityce zarzadzania ta nieszczesna planeta :(
          • bugmenot2008_2 Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 11:05
            > Szalenie. Zwlaszcza takie niewinne zjawiska, jak II wojna swiatowa,
            > wywolana przez skrajnego geniusza Adolfa Hitlera i kontynuowana wg
            > wlasnych potrzeb przez innego skrajnego geniusza, Jozefa Stalina.

            To nie do końca tak było. Po pierwsze - geniuszem był jedynie Stalin. Hitler miał więcej szczęścia niż rozumu, no i nieźle mówił, ot co. Ale Stalin był geniuszem naprawdę. Owszem, był przy tym psychopatą i bardzo złym człowiekiem, ale geniuszu mu nie można odmówić. Po drugie - wojnę wywołali chłopcy na spółę, jeden drugiemu pomagał. To znaczy ten z pokaźniejszym wąsem pomagał temu z wąsem skromniejszym, i to pomagał na rozmaite sposoby. Istnieje nawet - choć, przyznajmy, kontrowersyjna, ale też całkiem spójna - teoria, w myśl której to Stalin odegrał rolę wiodącą, a Hitler był tylko narzędziem w jego rękach…

            Temat na cały wykład zresztą, nie będą się rozpędzał, bo ja o Stalinie i ZSRS to mogę godzinami. :) Niezwykle ciekawe zagadnienie.
        • veritas Z ciekawości 18.10.09, 10:52
          Naprawdę uważasz że obecny - oraz poprzednie - skład Parlamentu to jest elita
          [umysłowa,moralna - jakakolwiek zresztą] naszego kraju? Creme de la creme
          Polski?

          ------------------------------
          Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
          • bene_gesserit Re: Z ciekawości 18.10.09, 10:56
            On, zdaje sie, naprawde tak uwaza.
            Uwaza tez, ze poniewaz amplituda wynikow wieksza jest u mezczyzn,
            oznacza to, ze geniusz jest zjawiskiem wylacznie meskim. Szczerze
            wierzy rowniez, ze mezczyzn na ich uprzywilejowanej pozycji
            posadzil wlasny geniusz, a nie wieksza sila fizyczna i fakt, ze nie
            rodza dzieci. Ktore to obciazenia nie maja - albo nie powinny miec -
            wiekszego znaczenia wspolczesnie w naszej czesci swiata.
            • perun_the_thunderer Re: Z ciekawości 19.10.09, 17:50
              Może sam za siebie odpowiem jeśli pozwolisz?

              Otóż nie uważam obecnych polskich władz za intelektualną elitę... Oni są skrajni
              w innym aspekcie - świetnie potrafią manipulować opinią publiczną i trzymać się
              stołków, a wiesz dlaczego oni są u władzy?

              Bo to niestety (muszę przyznać, że ten fakt w pewnym sensie mnie martwi) jest
              wada demokracji. Demokracja jest wypaczeniem politei, przed czym już Arystoteles
              przestrzegał. Faktycznie ciężko wymyślić inny sprawiedliwy, a do tego lepiej
              działający system, ale ten jest bardzo zły ("najgorszy z możliwych i najlepszy
              jaki istnieje" właśnie do tego problemu się odnosi), bo władzę ma ten kto dużo
              naobiecuje, a nie ten kto powie gorzkie słowa prawdy (jak powiedział Churchill,
              był on ostatnim demokratycznie wybranym przywódcą, który powiedział, że będzie
              ciężko, że trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Ale i tak do takiego
              wyboru doszło tylko ze strachu przed Niemcami).

              Aha i jeszcze do bene_gesserit:

              Nie uznaję zjawiska geniuszu jako wyłącznie męskiego. Wiem natomiast, że jest to
              zjawisko wykładniczo rzadziej występujące u kobiet (czyli im większy odchylenie,
              a w tym przypadku także geniusz, tym szansa mniejsza, a u kobiety +/- efekty
              środowiskowe i zewnętrzne w wersji do drugiej potęgi. Oczywiście działa to także
              w drugą stronę, jak np psychopaci). Jednakże jako człowiek myślący logicznie i
              racjonalnie uważam, że jeżeli się kobieta geniusz trafia, to trzeba pozwolić
              wykorzystać jej potencjał i traktować ją na równi (na równi, to znaczy bez
              parytetów czy faworyzowania, tylko właśnie dokładnie tak samo). Przykładem
              takiej kobiety jest nasza noblistka, której nikt nie robił problemów już ponad
              sto lat temu, kiedy nikt o feminizmie nie słyszał.

              Co do Hitlera i Stalina, to to faktycznie były jednostki wybitne, Hitler porywał
              tłumy swoimi przemówieniami (sam tej wojny nie rozpętał i nie walczył przecież),
              do tego trafił na bardzo podatny grunt (ale to już zainteresowani mogą doczytać
              w źródłach i podręcznikach). Skrajność to skrajność, że wszelkimi swoimi
              zaletami i wadami. Okazuję się jednak, że sukces organizmów płciowych (mimo ich
              powolnego rozrodu) pokazuje że zdecydowanie jest więcej plusów niż minusów.
              • kocia_noga Re: Z ciekawości 19.10.09, 20:36
                perun_the_thunderer napisał:

                Przykładem
                > takiej kobiety jest nasza noblistka, której nikt nie robił
                problemów już ponad
                > sto lat temu, kiedy nikt o feminizmie nie słyszał.


                po pierwsze - słyszał. Idee emancypacyjne sa starsze niż ostatnie
                sto lat, np nasi pisarze (np Prus, Świętochowski) walczyli z nimi, a
                w Rosji Czechow popierał,ba, uważał za moralnie istotne.
                po drugie - nie masz wiedzy na temat problemów jakie spotykały
                Skłodowską ze względu na jej płeć
                po trzecie - nie wiesz i nie chcesz wiedzieć; pomimo iż napisałam ci
                o jednym tylko, ale znamiennym wydarzeniu, jakim była odmowa
                stanowiska na polskiej uczelni ze względu na płeć MC-S - ignorujesz
                fakty.

                Uważasz, że niewolnicy mieli takie same prawa jak ludzie wolni,
                obywatele? A przecież zdarzało się, że jakiś niewolnik robił wielką
                karierę w swoich czasach.
                Machasz tą Skłodowską i głupio i niezbyt uczciwie.
                • perun_the_thunderer Re: Z ciekawości 20.10.09, 21:50
                  Idee komunizmu też sięgają czasów na długo przed choćby Morusem, o Marksie nie
                  wspominając, ale od istnienia do bycia znanym szerokiej opinii publicznej
                  jeszcze bardzo daleko.

                  Co Skłodowskiej, to rzeczywiście w Polsce miała z dostaniem się na studia
                  problem, podobnie zresztą jak wiele innych grup społecznych (czasy Polski pod
                  zaborami - przypomnienie). Einstein też miał masę problemów w Niemczech, ale i
                  tak nie o tym pisałem.

                  Nie pisałem o tym jak ktoś wiedzę zdobywał, bo masa naukowców (mężczyzn) miała
                  pod górkę nieporównywalnie bardziej. Napisałem o fakcie wręczenia Nagrody Nobla,
                  czyli o docenieniu naukowych osiągnięć. Komisja zdominowana przez mężczyzn, a
                  przyznali kobiecie Nagrodę Nobla, a nawet dwie. Gdyby chcieli zniewolić kobiety
                  i odebrać im prawo do nauki, to przede wszystkim nie daliby jej dwóch tak
                  znaczących wyróżnień. Podobnie zresztą nie zostałaby nawet nominowana.
                  • kocia_noga Re: Z ciekawości 21.10.09, 10:17
                    perun_the_thunderer napisał:

                    > Idee komunizmu też sięgają czasów na długo przed choćby Morusem, o
                    Marksie nie
                    > wspominając, ale od istnienia do bycia znanym szerokiej opinii
                    publicznej
                    > jeszcze bardzo daleko.
                    >

                    O "szerokiej opinii" w czasacxh dyliżansów i analfabetyzmu było
                    ciężko, natomiast warstwy umiejące czytać znały problem.



                    > Co Skłodowskiej, to rzeczywiście w Polsce miała z dostaniem się na
                    studia
                    > problem, podobnie zresztą jak wiele innych grup społecznych (czasy
                    Polski pod
                    > zaborami - przypomnienie).



                    Właśnie dzięki temu, że część Polski była pod zaborem rosyjskim
                    niektóre Polki mogły studiować - w Rosji oczywiśćie. Skłodowska nie
                    chciała w Rosji, więc musiała uskładać na studia we Francji.
                    Nie ma mowy o zaborczym ciemiężeniu Polaków, tylko o dyskryminacji
                    ze względu na płeć - w Warszawie mogłaby spokojnie studiować, gdyby
                    miała inne narządy płciowe, a i stypendium by się znalazło - wielu
                    dobroczyńców wspierało pieniężnie ubogich chłopców żądnych wiedzy.

                    Poza tym nie pisałam o studiowaniu tylko o staraniach o posadę na
                    uczelni polskiej. Przypominam - Skłodowska skończyła uczelnię w
                    Paryżu z wyróżnieniem i chciała pracować w Polsce, dla dobra naszej
                    nauki.Szacowne grono tęgich uczonych z Krakowa i Lwowa odesłało ją
                    tam, gdzie kobiety miejsce od Boga dane.
                    Inna sprawa, że dobrze się stało - już widzę jej pracę wśród naszych
                    seksistów!


                    Einstein też miał masę problemów w Niemczech,


                    ??? płeć nie taka? Nie wiedziałam, że w Niuemczech panował zakaz
                    edukowania Einsteinów.
                    Zakaz edukowania kobiet natomiast istniał.



                    Napisałem o fakcie wręczenia Nagrody Nobla
                    > ,
                    > czyli o docenieniu naukowych osiągnięć. Komisja zdominowana przez
                    mężczyzn, a
                    > przyznali kobiecie Nagrodę Nobla, a nawet dwie. Gdyby chcieli
                    zniewolić kobiety
                    > i odebrać im prawo do nauki, to przede wszystkim nie daliby jej
                    dwóch tak
                    > znaczących wyróżnień. Podobnie zresztą nie zostałaby nawet
                    nominowana.

                    Weź po0czytaj jakiś życiorys Skłodowskiej, jakie miała problemy z
                    powodu swojej płci, np zapoznaj się z faktem, jakim szczęśliwym
                    trafem dla jej kariery było zamęście (czego nie miałaby prawa będąc
                    panną) oraz jeszcze większym szczęśliwym trafem fakt,że jej mąż też
                    był uczonym i do tego wiedział co żona robi i sam się tym
                    interesował (poczytaj o prawach męża, o czym mógł decydować).

                    O pojedynczych niewolnikach dorabiających się kariery już pisałam -
                    to ten sam przypadek.

                    O fakcie zaś pzryznania nagrody
                    • kocia_noga Re: Z ciekawości 21.10.09, 10:23
                      A tak w ogóle to przykładem Skłodowskiej czego chcesz dowieść?
                      Że kobiet nie dyskryminowano, mogły się uczyć i studiować na równi z
                      mężczyznami?
                      Że jak któraś chciała, to nikt jej nie robił przeszkód i nawet
                      najwyższą nagrodę dawał?
                      To w takim razie jak wytłumaczysz że przez kilka stuleci
                      uniwersytety całej Europy obsadzone były wyłącznie pzrez mężczyzn a
                      wybitnych spośród nich była garstka?
                      • perun_the_thunderer Re: Z ciekawości 23.10.09, 16:26
                        Dokładnie tak samo tak jak teraz - wybitnych zawsze z definicji jest tylko
                        garstka. Gdyby każdy był geniuszem, to byłoby to nową normą i znów żaden z nich
                        nie byłby geniuszem, a poziom nowego geniusza by się podniósł.
                        • easz Re: Z ciekawości 23.10.09, 16:38

                          Geniusz nie ma płci, jest wartością wyizolowaną.
                        • kocia_noga Re: Z ciekawości 23.10.09, 19:45
                          perun_the_thunderer napisał:

                          > Dokładnie tak samo tak jak teraz - wybitnych zawsze z definicji
                          jest tylko
                          > garstka. Gdyby każdy był geniuszem, to byłoby to nową normą i znów
                          żaden z nich
                          > nie byłby geniuszem, a poziom nowego geniusza by się podniósł.

                          Nie wymigasz się:)
                          Cały czas próbujesz udowodnić, że nie ma i nie było dyskryminacji
                          płciowej w nauce, bo MC-S dostała nobla, jednym słowem - kobiety sa
                          intelektualnie kiepskie albo nieinteresuje nas nauka, bo gdyby było
                          inaczej, roiłoby się od noblistek.
                          Otóż przez stulecia tysiące facetów zawodowo zajmujących się nauką
                          (przypominam, że kobiety miały zakaz nauki) wydało spośród siebie
                          garstkę wybitnych.
                          A więc - są raczej bardziej kiepscy w tych sprawach niż kobiety -
                          statystyka to podpowiada
                          do tego gdyby kobiety istotnie nie były zainteresowane nauką nie
                          tzreba byłoby im jej zakazywać.

                          pl.wikipedia.org/wiki/Nawojka
                          Gdybyś się chciał przyczepić do Nawojki, to od razu odsyłam cię do
                          historii edukowania kobiet - kto zaczął walkę o dostęp kobiet do
                          nauki, jakimi sposobami, jak się dostępnośc stopniowo zwiększała, aż
                          do dziś.
                          Kilkaset lat starań.
      • neuroleptyk Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 16:26
        > Częściej popełniają przestępstwa, częśćiej chorują psychicznie.

        Nie mają wcale częściej zaburzeń psychicznych, już prędzej kobiety,
        jeśli ktoś jest bardzo uparty. Kobiety mają większą zachorowalność z
        częstych zaburzeń na (lękowe oraz afektywne), a mężczyzni na
        zaburzania związane z przyjmowaniem substancji psychoaktywnych.
        Teraz można by się zastanowić, które bardziej upośledzają
        funkcjonowanie, ale antycypując będzie to bardzo złożony temat i
        prawdopodobnie trudny do rozstrzygnięcia.
        Więc najsłuszniejsze wydaje się przyjęcie, że zachorowalność na
        zaburzenia psychiczne u mężczyzn jak i u kobiet jest podobna.

        > Władza zaś im się nalezy jak psu buda, bo częściej zdobywają
        nagrody
        > w dziedzinie matematyki.

        ??
      • gazeta_mi_placi Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 19.10.09, 20:44
        kocia_noga napisała:

        >
        > Częściej też opuszczają swoje chore dzieci albo opuszczają swoje
        > dzieci w ogóle.

        To prawda.
        W dodatku jest to mniej zauważane przez społeczeństwo niż w przypadku matek.
        Niech tylko taka matka opuści dziecko-od razu jej policja szuka (ojca-nigdy), a jak jedna zostawiła pod opieką ojca (ojciec się powiesił) to też policja za nią ganiała :/
        • corgan1 Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 20.10.09, 01:46
          > W dodatku jest to mniej zauważane przez społeczeństwo niż w
          > przypadku matek. Niech tylko taka matka opuści dziecko-od razu jej
          > policja szuka (ojca-nigdy), a jak jedna zostawiła pod opieką ojca
          > (ojciec się powiesił) to też policja za nią ganiała :/

          Za to kiedy matka pobije dziecko że się znajdzie w szpitalu zawsze może
          powiedzieć, że "ją nerwy poniosły" i że tak w ogóle "kocha swoją kluseczkę". I
          się obowiązkowo rozbeczeć. Facet w tej sytuacji będzie zawsze sqwysynem
          katującym swoją familię.
          • kocia_noga Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 20.10.09, 09:16
            corgan1 napisał:

            > Za to kiedy matka pobije dziecko że się znajdzie w szpitalu zawsze
            może
            > powiedzieć, że "ją nerwy poniosły" i że tak w ogóle "kocha swoją
            kluseczkę". I
            > się obowiązkowo rozbeczeć. Facet w tej sytuacji będzie zawsze
            sqwysynem
            > katującym swoją familię.

            Wierzysz w to, co napisałeś? Twoja sprawa, ale twoja wiara i gorące
            chęci żeby stała się prawdą to z mało.
            Po prostu zmyślasz, Corgan, to przykre.
    • bene_gesserit Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 10:30
      O dziekuje, bo juz zaczelam wpadac w kompleksy z powodu bycia
      kobieta.

      Plec akurat w tym zagadnieniu to rzecz mniej istotna od genderu. To
      nie fakt posiadania kobiecych cial nakazuje kobietom poswiecac sie
      dla innych, ale gender, czyli trening w dziecinstwie i normy
      spoleczne.
    • bertrada Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 15:08
      Nic dziwnego, kto by ich obsługiwał. W końcu po to wiążą się w pary, żeby mieć
      stały dostęp do seksu i obsługę 24h/dobę. Ewentualnie po to, żeby sobie podnieść
      status społeczny. I jeszcze stabilizacja z tego co pamiętam odgrywa jakąś rolę.
      A tego chora żona nie zapewni. Nie zapewni też zdrowa żona zajmująca się chorym
      dzieckiem.

      W drugą stronę to też ma miejsce. Kobiety też porzucają chorych partnerów, jak
      ci przestają być zdolni do zaspokajania ich potrzeb a związek był zawarty z
      rozsądku albo pod wpływem impulsu. Statystycznie jest to rzadsze, bo kobiecie z
      przeszłością, zwłaszcza dzieciatej i wiekowej, trudniej jest rozpocząć nowe
      życie. Nie bez znaczenia jest też presja społeczna, która znacznie bardziej
      potępia kobiety porzucające chorych mężów i dzieci, niż mężczyzn, którzy robią
      to samo.
    • neuroleptyk Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 16:37
      Even if divorce does follow a woman’s diagnosis of serious illness,
      it is not always because her partner has walked out. In studies of
      women with breast cancer, Northouse found that only 3 to 4 per cent
      of marriages ended in divorce within the first 12 months and that,
      in some cases, it was the wife who decided she no longer wanted to
      invest emotionally in a man she did not love. “To outsiders it might
      look as if the husband is leaving her,” Northouse says. “But she may
      be saying ‘That’s it. I’ve had enough’.” Cancer brings a new
      perspective to life that jolts some women into realising their
      partner is not the man they thought he was.

      Karen Tyler, 42, says her diagnosis of bowel cancer helped to
      sharpen her focus about her eight-year marriage, which recently
      ended in divorce. During her debilitating treatment, she went to
      relationship therapy with her husband. “We didn’t communicate well
      before I was ill and that didn’t improve during or after my
      treatment,” she says. “I was prepared to try to improve matters
      until I just woke up one day and realised I was fighting for my life
      alone, and that being part of this couple wasn’t helping me at all.
      I could devote more effort to the battle without him. Divorce was
      easy once I accepted that.”
    • winniepooh Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 17:55
      Nic nowego.
      Mimo tych oczywistych oczywistości, wciąż nie brakuje kobiet
      szukających "oparcia na męskim ramieniu."
    • corgan1 a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partnerów? 18.10.09, 17:59
      No tak. Jak facet opuszcza kobietę znaczy że jest gupim ch..jem, sq.rwysynem
      który powinien dostać w pysk albo coś mu się powinno uciąć za to że śmiał
      opuścić babę zamiast dalej nieść z nią ten krzyż. Oczywiście kiedy kobieta
      opuszcza partnera np. bezrobotnego znaczy że kończy związek bez perspektyw i nie
      chce utrzymywać darmozjada który nic nie robi. Tak jest? takie wzorce kulturowe
      lansują teraz profeministyczne media?

      Co do samego artykułu.

      "Until her sickness do us part: why men leave ill partners"

      Ciesze że pewnie za chwilę powstanie artykuł "Until his unemployment do us part:
      why women leave jobless partners". Zwłaszcza że nastały czasy że na wskutek
      kryzysu teraz więcej facetów jest bez pracy niż kobiet.

      W nowoczesnyej, niekatolickiej i nieciemnej Wielkiej Brytanii jest tak:

      "According to the Office for National Statistics, there were 144,220 divorces in
      the UK in 2006-07 (the latest figures available) and, of those, about 18 per
      cent (25,959) were due to “family strain”, a term that includes serious illness."

      czyli w UK tylko 18% rozwodów jest spowodowanych problemami w tym chorobą partnera.

      A ile % pozostałych 83% rozwodów inicjuje kobieta a ile mężczyzna? Choćby z
      powodu bezrobocia faceta?

      Bo chyba można powiedzieć że kobiety także rzucają facetów kiedy Ci wpadną w
      kłopoty?
      • winniepooh Re: a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partneró 18.10.09, 19:32
        pitolisz, zdrowy facet przewlekle bezrobotny to pasożyt
        • corgan1 Re: a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partneró 20.10.09, 00:56
          > pitolisz, zdrowy facet przewlekle bezrobotny to pasożyt

          Czyli zdrowa kobieta przewlekle bezrobotna to pasożytka?
      • kocia_noga Re: a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partneró 18.10.09, 19:34
        corgan1 napisał:

        > A ile % pozostałych 83% rozwodów inicjuje kobieta a ile mężczyzna?
        Choćby z
        > powodu bezrobocia faceta?


        No ile?

        Kobiety częściej , przynajmniej w Polsce inicjuja rozwód z przyczyn
        takich jak alkoholizm, przemoc, zdrada.
        O przypadku rozwodu z powqodu bezrobocia nie słyszałam, ale możliwe
        że są i takie pzryczyny, tylko właśnie - ile, jaki procent?
        • ja.sinner Re: a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partneró 18.10.09, 20:28
          > Kobiety częściej , przynajmniej w Polsce inicjuja rozwód z
          > przyczyn takich jak alkoholizm, przemoc, zdrada.

          A bywa, ze bezrobotny z "rozpaczy" pije, bije i na dziwki chadza.
          Oczywiste, wszystkim wmawial bedzie, ze z powodu bezrobocia go
          rzucila.
          • perun_the_thunderer Re: a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partneró 19.10.09, 18:04
            A może pije, bo na każdym kroku słyszy od żony że jest pasożytem, chociaż jak
            pracował, to było ok. Przy takim podejściu chora także jest pasożytem, bo nic
            nie może robić...

            Powiecie że chora nie jest ze swojej winy, na pewno? A ile to ma choroby z
            powodu McDonalda, albo niezdrowego trybu życia? I w druga stronę to też działa.
            Powiecie bezrobotny jest z własnej winy, a co on ma poradzić jak jest kryzys
            (najpierw zawsze obrywa produkcja, czyli przemysł), zostaje zwolniony w redukcji
            i nie ma innego zawodu?

            Podsumowując w jednym przypadku osoba jest chora fizycznie/psychicznie, w drugim
            społecznie. W obu przypadkach może to być zawinione lub nie. I oba przypadki
            powinny być traktowane na równi.
            • sabinac-0 Re: a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partneró 21.10.09, 11:21
              perun_the_thunderer napisał:

              > A może pije, bo na każdym kroku słyszy od żony że jest pasożytem, chociaż jak
              > pracował, to było ok.

              Jak zwykle - jesli facet pije, to wina jego zony.
              Oczywiscie jak kobieta pije, to jej wlasna wina.

              Przy takim podejściu chora także jest pasożytem, bo nic
              > nie może robić...
              > Powiecie że chora nie jest ze swojej winy, na pewno? A ile to ma choroby z
              > powodu McDonalda, albo niezdrowego trybu życia? I w druga stronę to też działa.

              Jesli kobieta jest chora, to jej wina.
              Oczywiscie, jesli mezczyzna jest chory, to niezawiniony zly los.

              > Powiecie bezrobotny jest z własnej winy, a co on ma poradzić jak jest kryzys
              > (najpierw zawsze obrywa produkcja, czyli przemysł), zostaje zwolniony w redukcj
              > i
              > i nie ma innego zawodu?

              Zawsze mozna zostac panem domu, zaprzyjaznic sie z pralka i garami i czekac w
              czystym mieszkaniu na zone wracajaca z pracy by podac jej obiad.
              Niestety, wiekszosc bezrobotnych mezow czeka przed telewizorem w usyfionej
              chalupie az zona wroci z pracy, posprzata, pocieszy i ugotuje im jedzonko.
              >
              > Podsumowując w jednym przypadku osoba jest chora fizycznie/psychicznie, w drugi
              > m
              > społecznie. W obu przypadkach może to być zawinione lub nie. I oba przypadki
              > powinny być traktowane na równi.

              Calosc mozna podsumowac: porzucenie chorej zony jest usprawiedliwione, bo
              przeciez moze ponosic wine za swoja chorobe, np zle sie odzywiajac lub nie
              uprawiajac sportow. Porzucenie meza pijacego, stosujacego przemoc, uprawiajacego
              hazard lub bezczynnie zerujacego na cudzej pracy (w domu i poza) jest podloscia,
              bo przeciez ten czlowiek jest chory - fizycznie, psychicznie lub spolecznie.

              Rownosc wedlug Corgana?
              • sabinac-0 Re: a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partneró 21.10.09, 11:22
                Sorry, peruna
              • perun_the_thunderer Re: a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partneró 23.10.09, 16:22
                Otóż nie, podałem przeciwne przykłady, żeby skontrować tezę "okrutny mąż
                zostawia biedną, chorą żonę". Wszystko w tym przypadku działa w dwie strony, są
                choroby niezawinione i jest picie z własnej głupoty - zgadza się. Nie napisałem
                nigdy że zawsze jak mąż pije to wina żony, a jak ona choruje to jej wina, więc
                nie wciskaj mi tych słów. Podałem jedynie takie skrajne przypadki, żeby pokazać
                że jedno jak i drugie zachowanie są do siebie analogiczne i nie mam zamiaru
                generalizować, jak to w każdej konkretnej sytuacji jest.
        • corgan1 Re: a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partneró 20.10.09, 01:43
          > Kobiety częściej, przynajmniej w Polsce inicjują rozwód z przyczyn
          > takich jak alkoholizm, przemoc, zdrada.

          Tak wyglądają teraz w Polsce rozwody.

          www.polityka.pl/slaba-plec/Lead33,1137,280803,18/
          "W 2000 r. pozwów o rozwód wniesionych przez żony było prawie 29 tys., a przez
          mężów nieco ponad 13 tys., w 2002 r. żony wystąpiły o rozwód w 31 tys.
          przypadków, a mężowie w 14 tys. A co mamy w 2006 r.? Żony – 50 562 na 67 578
          rozwodów ogółem."

          "Kobiety mają świadomość swych praw, rozwijają się emocjonalnie jak burza.
          Odchodzą, mówi Wyszkowska, bo związek nie spełnia ich oczekiwań. Nie muszą się
          godzić na zdrady, fochy, humory i złożyć dla niego ofiarę z życia tylko dlatego,
          że tak postępowały ich matki, pochodzące z rodzin, w których nigdy nie było
          rozwodów."

          "Kobiety rzucają mężczyzn, bo oni nie są wystarczająco dobrzy."

          Przyznaję że nie wiem ile % kobiet rzuca facetów z powodu bezrobocia, ale myślę
          że nawet jeśli dziś jest to niemały odsetek to będzie rósł w następnych latach.
          Choćby dlatego że tzw. profeministyczna kultura ma taki trynd. Bo dziś kobieta
          nie musi być wystarczająco dobra. W niczym. Facet i owszem - nadal musi, tu nic
          się nie zmieniło. ;)
          • kocia_noga Re: a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partneró 20.10.09, 09:26
            corgan1 napisał:

            > > Kobiety częściej, przynajmniej w Polsce inicjują rozwód z
            przyczyn
            > > takich jak alkoholizm, przemoc, zdrada.
            >
            > Tak wyglądają teraz w Polsce rozwody.
            >
            > www.polityka.pl/slaba-plec/Lead33,1137,280803,18/
            > "W 2000 r. pozwów o rozwód wniesionych przez żony było prawie 29
            tys., a przez
            > mężów nieco ponad 13 tys., w 2002 r. żony wystąpiły o rozwód w 31
            tys.
            > przypadków, a mężowie w 14 tys. A co mamy w 2006 r.? Żony – 50 562
            na 67
            > 578
            > rozwodów ogółem."
            >
            > "Kobiety mają świadomość swych praw, rozwijają się emocjonalnie
            jak burza.
            > Odchodzą, mówi Wyszkowska, bo związek nie spełnia ich oczekiwań.
            Nie muszą się
            > godzić na zdrady, fochy, humory i złożyć dla niego ofiarę z życia
            tylko dlatego
            > ,
            > że tak postępowały ich matki, pochodzące z rodzin, w których nigdy
            nie było
            > rozwodów."



            No widzisz, zgadza się. Rozwodzą się, bo już nie chcą pośwqięcać się
            i cierpieć.


            > Przyznaję że nie wiem ile % kobiet rzuca facetów z powodu
            bezrobocia, ale myślę


            ...wiem, myslisz że nie może być prawdą, że nie jest po równo.
            Niestety nie jest.
            Podejrzewam też, że myslisz, że skoro faceci to czy tamto robią
            gorzej, to na pewno nie dlatego że są z natury gorsi. Też tak
            uważam, ale nie idę drogą naginania faktów, wierzę, że na zachowanie
            ludzi olbrzymi wpływ mają warunki i sytuacja w jakiej się znaleźli.
            Mężczyznom wmawia się od dzieciństwa, że troszczenie się o innych i
            odpowiedzialnośc to nie ich działka, to sprawa dla tych gorszych -
            bab. A faceci maja być dumni z czegoś zupełnie innego, np wygranych
            bitew (choćby w sporcie albo pieniądzach) i nagród nobla.
            Itp itd.

            I zgrubsza o to chodzi feministkom - żeby wnieść do chorej ideologii
            produkującej nieszczęścia trochę luzu, przynajmniej trochę luzu.
      • sabinac-0 Re: a ile % kobiet opuszcza bezrobotnych partneró 21.10.09, 11:05
        corgan1 napisał:
        Oczywiście kiedy kobieta
        > opuszcza partnera np. bezrobotnego znaczy że kończy związek bez perspektyw i ni
        > e
        > chce utrzymywać darmozjada który nic nie robi. Tak jest? takie wzorce kulturowe
        > lansują teraz profeministyczne media?

        Nie, takie wzorce promuje tradycja i patriarchalna kultura.
        POwiedzenia "kobieta moze pracowac, mezczyzna musi" nie wymyslily feministki.

        Mysle, ze feministka latwiej zaakceptuje bezrobocie partnera niz kobieta o
        tradycyjnych pogladach.
        Oczywiscie nie znaczy to, ze bedzie tolerowac sytuacje, w ktorej ona podejmie
        prace na dwoch etatach i do tego bedzie zajmowac sie domem a biedny chlopina
        bedzie spedzac dzien na kanapie, skarzac sie na swoj los.
        Jesli facet nie pracuje zawodowo, musi zajac sie domem. Taki uklad jest
        sprawiedliwy.
        >
        >
        > Bo chyba można poedzieć że kobiety także rzucają facetów kiedy Ci wpadną w
        > kłopoty?

        Nie przecze. Zwlaszcza jak wpadna w alkoholizm lub dlugi.
    • mamba8 Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 18.10.09, 22:00
      Pewnie częściej "tchórzą" kiedy nie są w stanie nic zrobić albo chcą
      zapamiętać partnerkę taką jaką była kiedy była piękna i zdrowa.
      Przyczyn pewnie jest masa. Fakt faktem, że społeczeństwo mężczyznom
      łatwiej przebacza takie opuszczanie.
    • aurelia-k Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 19.10.09, 10:54
      jak uczyłam się języka migowego, lektorki mówiły o tym, że większość
      ojców opuszcza dziecko, jak okazuje się, że mu/jej czegoś
      niedostaje. Zastanawiam się tylko, czy kobiety nie miałyby ochoty
      równie często jak faceci, zrobic tego samego, ale stereotyp trzyma?
      • kocia_noga Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 19.10.09, 15:07
        Może, ale komu je podrzucą, żeby nie do bidula?
        • dcio czarni 5 razy czesciej popelniaja przesyepstwa niz 20.10.09, 04:09
          biali.

          Tzn, jak to ujawnie to jestem feminista?
          • corgan1 raczej rasistą 20.10.09, 09:01
            To jest tak. Jak biały w ciemnym zaułku albo na dyskotece dostanie po mordzie to
            znaczy "właściwie po co tam lazł?" i "sam jest sobie winien bo faceci są z
            natury agresywni i są sprawcami przemocy". Jak czarny w ciemnym zaułku albo na
            dyskotece dostanie po mordzie to znaczy że mamy do czynienia z aktem rasizmu.

            proste?
            • kocia_noga Re: raczej rasistą 20.10.09, 09:30

              Proste. Jak to stało w biblii? Do siódmego pokolenia?
              Całe szczęście już się po trochu wyrównuje, widać nadchodzi
              pokolenie wolne od kary.
              • takete_malouma Re: raczej rasistą 20.10.09, 12:41
                kocia_noga napisała:

                >
                > Proste. Jak to stało w biblii? Do siódmego pokolenia?
                > Całe szczęście już się po trochu wyrównuje, widać
                > nadchodzi pokolenie wolne od kary.

                Zapomniałaś napisać o co ci chodzi.
    • princess_yoyo Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 20.10.09, 14:44
      nie wiem o co chodzi z ta 'wyzszoscia' ale artykul wydaje sie
      analizowac zjawisko dosc dokladnie i konkluzje nie sa wcale takie
      jednoznaczne przynajmniej jesli chodzi o przyczyny jak tez o to
      ktory partner wnosi o rozwod (koncowe akapity).
      • neuroleptyk rozwody i zaburzenia psychiczne 20.10.09, 17:43
        Nie można w takiej dyskusji pominąć tego, że w grupie osób po
        rozwodach, separacji jest większa częstotliwość występowania
        zaburzeń psychicznych. Szczególnie ciekawe jest pierwsze badanie,
        które tu zamieściłem, pokazujące iż depresja wiąże się ze
        zwiększonym ryzykiem zakonczenia związku (rozwód, separacja)

        Depress Anxiety. 2009 Oct 1.[Epub ahead of print]

        The relationship between major depression and marital disruption
        is bidirectional.


        Bulloch AG, Williams JV, Lavorato DH, Patten SB.

        Department of Community Health Sciences and Hotchkiss Brain
        Institute, Faculty of Medicine, University of Calgary, Calgary,
        Alberta, Canada.

        Background: Marital status is important to the epidemiology of
        psychiatric disorders. In particular, the high prevalence of major
        depression in individuals with separated, divorced, or widowed
        status has been well documented. However, the literature is divided
        as to whether marital disruption results in major depression and/or
        vise versa. We examined whether major depression influences changes
        of marital status, and, conversely, whether marital status
        influences the incidence of this disorder. Methods: We employed data
        from the longitudinal Canadian National Population Health Survey
        (1994-2004), and proportional hazards models with time-varying
        covariates. Results: Major depression had no effect on the
        proportion of individuals who changed from single to common-law,
        single to married, or common-law to married status. In contrast,
        exposure to depression doubled the proportion of transitions from
        common-law or married to separated or divorced status (HR=2.0; 95%
        CI 1.4-2.9 P<0.001). Conversely an increased proportion of
        nondepressed individuals with separated or divorced status
        subsequently experienced major depression (hazard ratio, HR=1.3; 95%
        CI 1.0-1.5 P=0.04). Conclusion: The high prevalence of major
        depression in separated or divorced individuals is due to both an
        increased risk of marital disruption in those with major depression,
        and also to the higher risk of this disorder in those with divorced
        or separated marital status. Thus a clinically significant interplay
        exists between major depression and marital status. Clinicians
        should be aware of the deleterious impact of major depression on
        marital relationships. Proactive management of marital problems in
        clinical settings may help minimize the psycho-social "scar" that is
        sometimes associated with this disorder. Depression and Anxiety 0:1-
        6, 2009. (c) 2009 Wiley-Liss, Inc.

        Soc Psychiatry Psychiatr Epidemiol. 2006 Feb;41(2):122-9. Epub 2006
        Feb 9.

        Mental health profiles among married, never-married, and
        separated/divorced mothers in a nationally representative sample.


        Afifi TO, Cox BJ, Enns MW.

        University of Manitoba, Winnipeg, (MB), Canada.
        toafifi@exchange.hsc.mb.ca

        BACKGROUND: Several studies have found that married mothers compared
        to single mothers had better mental health (Cairney et al. in Soc
        Psychiatry Psychiatr Epidemiol 38:442-449, 2003; Cairney et al. in
        Can J Public Health 90:320-324, 1999; Davies et al. in J Marriage
        Fam 59:294-308, 1997; Lipman et al. in Am J Psychiatry 158:73-77,
        2001; Wang in Soc Psychiatry Psychiatr Epidemiol 39:26-32, 2004).
        Although a relationship between family structure (single vs married
        mothers) and psychiatric disorders is well established, several
        questions remain. The present study addressed the question "Are
        there differences in the prevalence of psychiatric disorders between
        married, never-married, and separated/divorced mothers?" METHODS:
        The present report examined the lifetime prevalence of anxious
        misery, fear, and externalizing disorders among mothers in relation
        to family structure (married, never-married, and separated/divorced)
        in the US National Comorbidity Survey (N=1,534). RESULTS: Results
        indicated that never-married mothers appeared to be generally
        similar to married mothers in their mental health profiles.
        Separated/divorced mothers compared to married mothers had increased
        odds of having any anxious-misery disorder, depression, dysthymia,
        generalized anxiety disorder (GAD), posttraumatic stress disorder,
        any externalizing disorder, and antisocial personality disorder.
        Differences were found between never-married and separated/divorced
        mothers, with separated/divorced mothers having increased odds
        ratios of having any anxious-misery disorder, depression, and GAD.
        CONCLUSIONS: Results are discussed in light of the unique life
        contexts of married, never-married, and separated/divorced mothers
        and as further evidence for the case against combining the
        separated/divorced and never-married marital status into one "single
        motherhood" classification in mental health research.

        Psychol Med. 1997 Sep;27(5):1121-8.

        The effects of divorce and separation on mental health in a
        national UK birth cohort.


        Richards M, Hardy R, Wadsworth M.

        MRC National Survey of Health and Development, University College
        London.

        BACKGROUND: Many studies have reported a negative impact of divorce
        and separation on health although it is still unclear to what extent
        this is due to early vulnerability, the material and social
        consequences of divorce or to its direct emotional effects. METHOD:
        Measures of anxiety and depression and potential alcohol abuse at
        age 43 were compared in 2085 participants from the MRC National
        Survey of Health and Development who were either married and never
        divorced or separated, or who had divorced or separated at least
        once. Analyses were adjusted for sociodemographic features, early
        vulnerability factors and current stressors. RESULTS: Divorce and
        separation were associated with increased anxiety and depression,
        and increased risk of alcohol abuse. This was the case after
        adjusting for educational attainment, age at first marriage,
        parental divorce, childhood aggression and neuroticism, and current
        financial hardship, lack of a confidante and frequency of social
        contact with friends or family. The association between divorce and
        risk of alcohol abuse became non-significant when the latter
        variable was controlled for. Associations between divorce and
        psychopathology were observed even though half of those separated or
        divorced were re-married or reunited with their spouses at the time
        of the analysis. There was, furthermore, no association between
        these mental health measures and time since first separation or
        divorce.


        Am J Psychiatry. 1992 Jul;149(7):914-7.

        Differences in the effects of divorce on major depression in men
        and women.


        Bruce ML, Kim KM.

        Department of Epidemiology and Public Health, Yale University School
        of Medicine, New Haven, CT 06510.

        OBJECTIVE: The authors examined the relationship between marital
        disruption and major depressive episodes. METHOD: The analyses were
        based on longitudinal, community-based data from the New Haven
        Epidemiologic Catchment Area (ECA) program on respondents 18-60
        years old. The presence and history of major depression was assessed
        by using the National Institute of Mental Health Diagnostic
        Interview Schedule. RESULTS: Martial disruption was associated with
        higher prevalence rates of major depression in both men and women,
        but only men had a greater risk of a first-onset major depression.
        Differences between men and women in rates of major depression were
        observed only among married subjects. CONCLUSIONS: These findings
        suggest that the relationship between marital disruption and major
        depressive episode differs for men and women. They also provide
        further evidence that differences between men and women in rates of
        depression vary by marital status.
        • bertrada Re: rozwody i zaburzenia psychiczne 20.10.09, 17:58
          Nic dziwnego. Życie z chorym psychicznie partnerem nie jest lekkie. Zwłaszcza
          jak żadna ze stron nie zdaje sobie sprawy, że to jest choroba, którą trzeba leczyć.
          • neuroleptyk to nie takie proste 20.10.09, 19:27
            W temacie mowa o przewlekłych chorobach takich jak MS, nie mozna tak
            po prostu stwierdzić, że sama choroba nie wpływa na zdrowie
            psychiczne, a te na podejmowane decyzje. Pozostaje jeszcze
            wytłumaczyć czemu kobiety miałyby podejmować decyzję o rozwodzie
            częsciej od mężczyzn.


            Eur J Neurol. 2009 Mar;16(3):348-52.

            Fatigue, depression and disability accumulation in multiple
            sclerosis: a cross-sectional study.


            Koch M, Mostert J, Heerings M, Uyttenboogaart M, De Keyser J.

            Department of Neurology, University Medical Center Groningen,
            University of Groningen, Groningen, The Netherlands.
            m.w.koch@neuro.umcg.nl

            OBJECTIVE: To investigate the influence of disability and the speed
            of disability accumulation on fatigue and depression in a large
            cohort of patients with multiple sclerosis (MS). METHODS: A total of
            412 patients completed the Fatigue Severity Scale (FSS) and Center
            for Epidemiological Studies Depression Scale (CESD). The patients
            were registered at our outpatient department and demographic and
            disease specific data were compared between patients with and
            without severe fatigue (FSS > or = 5.0) and clinically significant
            depressive symptoms (CESD > or = 16). We investigated the
            association of Expanded Disability Status Scale (EDSS) scores,
            multiple sclerosis severity scores (MSSS) and either CESD scores or
            FSS-scores with severe fatigue and clinically significant depressive
            symptoms in a multivariable logistic regression model, with
            adjustment for possible confounders. RESULTS: Only CESD scores were
            independently associated with severe fatigue. FSS scores and female
            gender were independently associated with clinically significant
            depressive symptoms. Neither EDSS nor MSSS scores were independently
            associated with fatigue or depression. CONCLUSION: In patients with
            MS, fatigue and depression are strongly associated with each other
            but not with the degree of disability or the speed of disability
            accumulation.

            Mult Scler. 2009 Mar;15(3):385-92. Epub 2009 Jan 19.

            The burden of mental comorbidity in multiple sclerosis: frequent,
            underdiagnosed, and undertreated.


            Marrie RA, Horwitz R, Cutter G, Tyry T, Campagnolo D, Vollmer T.

            Department of Medicine, University of Manitoba, Winnipeg, Manitoba,
            Canada. rmarrie@hsc.mb.ca

            BACKGROUND: Mental comorbidity is common in multiple sclerosis (MS),
            but some studies suggest that mental comorbidity may be
            underrecognized and undertreated. OBJECTIVE: Using the North
            American Research Committee on MS Registry, we assessed the
            frequency of mental comorbidities in MS and sociodemographic
            characteristics associated with diagnosis and treatment of
            depression. METHODS: We queried participants regarding depression,
            anxiety, bipolar disorder, and schizophrenia. Depressive symptoms
            were assessed using the Center for Epidemiologic Studies Depression
            Scale (CESD); a score>or=21 indicated probable major depression.
            RESULTS: Mental comorbidity affected 4264 (48%) responders;
            depression most frequently (4012, 46%). Among participants not
            reporting mental comorbidity, 751 (16.2%) had CESD scores>or=21
            suggesting undiagnosed depression. Lower socioeconomic status was
            associated with increased odds of depression (Income $15,000-30,000
            vs >$100,000 OR 1.34; 1.11-1.62), undiagnosed depression (Income
            $15,000-30,000 vs >$100,000 OR 1.52; 1.08-2.13), and untreated
            depression (<high school vs postgraduate degree OR 3.13; 1.65-5.99).
            CONCLUSIONS: Mental comorbidity remains underdiagnosed and
            undertreated in MS. Patients of lower socioeconomic status bear a
            disproportionate share of the burden of depression.

            Czyli okazuję się, że wstępowanie depresji w MS jest wysokie, co
            ciekawe poziom uspośledzenia czy szybki postęp nie ma wiekszej
            korelacji z depresją.

            Psychopathology. 2001 Sep-Oct;34(5):236-44.

            Gender-specific differences in the process of coping in families
            with a parent affected by a chronic somatic disease (e.g. multiple
            sclerosis).


            Steck B, Amsler F, Kappos L, Bürgin D.

            Department of Child and Adolescent Psychiatry, University of Basel,
            Switzerland. barbara.steck@unibas.ch

            Based on the investigation of 52 families and their 87 offspring by
            means of semistructured interviews, we evaluated the coping
            abilities of the parent affected by multiple sclerosis (MS), the
            healthy parent and their children. The results show that the gender
            of the child significantly influences his or her coping behaviour.
            Daughters cope better than sons, independently of the gender of the
            MS-affected parent. Only the daughter's coping is positively
            affected by age and disease variables. The correlation between the
            coping behaviour of parents and children is significant between
            children and their healthy parents and even stronger between
            children and healthy parents of the same gender. Healthy mothers and
            daughters cope better with the increasing disability of the father.
            This is not the case for healthy fathers and sons. Gender seems to
            be an important moderating factor in chronic parental disease and it
            has complex effects on the coping capacity of children. Copyright
            2002 S. Karger AG, Basel

            Czyli jest jakiś wpływ płci.

            Mult Scler. 2009 Oct 1. [Epub ahead of print]

            Gender differences in health-related quality of life in multiple
            sclerosis.


            Casetta I, Riise T, Nortvedt MW, Economou NT, De Gennaro R, Fazio P,
            Cesnik E, Govoni V, Granieri E.

            Università degli Studi di Ferrara.

            Women have about twice the risk of developing multiple sclerosis
            (MS) compared with men, a ratio that seems to be increasing. Most
            studies show that female patients seem to have a more favourable
            outcome of the disease. We studied the gender-specific impact of MS
            on health-related quality of life. We surveyed the population
            prevalence of MS patients in Ferrara, Italy. Data were extracted
            from the MS registry of the study area. Health-related quality of
            life was assessed using the MSQOL54 questionnaire. We analysed 370
            patients (105 men and 265 women). They had worse scores than the
            general population in all health-related quality of life dimensions,
            ranging from 2.5 standard deviations (SD) lower for physical
            functioning to less than 0.5 standard deviations for mental health.
            Health-related quality of life scores were inversely correlated with
            disability scores. The impact of disability on health-related
            quality of life was higher for men than women regarding physical
            functioning (p < 0.01), vitality (p < 0.001), social functioning (p
            < 0.001), emotional well-being (p < 0.05) and mental health (p <
            0.01). For scales reflecting mental health, a marked reduction with
            increasing disability was seen for men, while a linear reduction in
            the range of Expanded Disability Status Scale score 0-5 was reported
            for women, followed by no clear decrease for higher scores. We
            conclude that MS affects health-related quality of life in all of
            its dimensions. The impact of disability seems to be stronger among
            men, in particular for scales related to mental well-being. This
            could indicate that interventions should to be gender specific in
            order to better meet patients' needs.

            Czy bardziej negatywny wpływ MS na mężczyzn może tłumaczyć te
            różnice np. poprzez zdolność podejmowania decyzji?? Być może..

            Możliwe iż negatywny wpływ MS na zdrowego mężczyznę wpływa na
            decyzję chorej kobiety, która może być w depresji, tak samo jak i
            mężczyna gdyby był chory, ale nie na tyle ciężkiej, by nie podjąć
            decyzji. Trzeba jeszcze dodać iż rozwód ma bardziej negatywny wpływ
            na mężczyzn, więc tłumaczenie, że mężczyźni uciakają, by uniknąć
            kłopotów nie jest do końca satyfakcjonujące. Coż to tylko moje
            spekulacje, a tamat jest bardzo skomplikowany.
    • tad9 Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 20.10.09, 18:18
      no dobrze, ale cóż w tym dziwnego?
    • pyzz Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 20.10.09, 22:52
      Ja się zastanawiam, czy ci, co to czytają znają dzielenie.
      Ktoś porównał 500 par, w których KTOŚ był chory było 105 rozwodów "z powodu"
      choroby kobiety i 15 "kiedy" chorym był mężczyzna. Czy gdzieś tam było jaki był
      udział kobiet i mężczyzn w tym ogóle 500 chorych? A jeżeli wnioskujemy o
      chorobie, jako czynniku sprawczym rozwodu, to ile w tym samym czasie było
      rozwodów wśród par, gdzie nie było żadnych chorych?

      W każdym gdyby pan, któremu wyszło, że w ciągu roku od diagnozy ledwie 7% par w
      ogóle wzięło rozwód (z dowolnej przyczyny) porównał to z grupą kontrolną, w
      której żadnych chorób nie było, być może musiałby dojść do wniosku, że ta cała
      choroba to wręcz więziotwórcza jest!

      Krótko mówiąc najlepsza ilustracja tego doniesienia jest tu:
      www.phdcomics.com/comics/archive.php?comicid=1174
      • neuroleptyk Re: Mężczyźni częściej opuszczają chore partnerki 21.10.09, 03:06
        pyzz napisał:

        > Ja się zastanawiam, czy ci, co to czytają znają dzielenie.
        > Ktoś porównał 500 par, w których KTOŚ był chory było 105
        rozwodów "z powodu"
        > choroby kobiety i 15 "kiedy" chorym był mężczyzna. Czy gdzieś tam
        było jaki był
        > udział kobiet i mężczyzn w tym ogóle 500 chorych? A jeżeli
        wnioskujemy o
        > chorobie, jako czynniku sprawczym rozwodu, to ile w tym samym
        czasie było
        > rozwodów wśród par, gdzie nie było żadnych chorych?

        Cancer. 2009 Jul 30. [Epub ahead of print]

        Gender disparity in the rate of partner abandonment in patients
        with serious medical illness.


        Glantz MJ, Chamberlain MC, Liu Q, Hsieh CC, Edwards KR, Van Horn A,
        Recht L.

        Department of Oncology, Huntsman Cancer Institute, University of
        Utah School of Medicine, Salt Lake City, Utah.

        BACKGROUND:: Life-threatening illness creates severe stress that may
        result in marital discord, separation, or divorce and may adversely
        impact treatment, quality of life, and survival. The few studies
        that are available to date have suggested that the risk of divorce
        is not higher in cancer patients, but to the authors' knowledge, no
        data exist to date that have examined the effect of gender on this
        rate. METHODS:: A total of 515 patients were prospectively
        identified as having either a malignant primary brain tumor (N =
        214), a solid tumor with no nervous system involvement (N = 193), or
        multiple sclerosis (N = 108) who were married at the time of
        diagnosis. Basic demographic information and data regarding marital
        status were compiled. Patients were followed prospectively from
        enrollment until death or study termination. RESULTS:: Women
        composed 53% of the patient population. Divorce or separation
        occurred at a rate similar to that reported in the literature
        (11.6%). There was, however, a greater than 6-fold increase in risk
        after diagnosis when the affected spouse was the woman (20.8% vs
        2.9%; P < .001). Female gender was found to be the strongest
        predictor of separation or divorce in each cohort. Marriage duration
        at the time of illness was also correlated with separation among
        brain tumor patients (P = .0001). Patients with brain tumors who
        were divorced or separated were more likely to be hospitalized, and
        less likely to participate in a clinical trial, receive multiple
        treatment regimens, complete cranial irradiation, or die at home (P
        < .0001). CONCLUSIONS:: Female gender was found to be a strong
        predictor of partner abandonment in patients with serious medical
        illness. When divorce or separation occurred, quality of care and
        quality of life were adversely affected. Cancer 2009. (c) 2009
        American Cancer Society.

        Także jest 53%, czyli w zasadzie po równo w tych 515.
        Co ciekawe nic tu nie ma na temat, kto inicjuje koniec związku, a
        jedynie, że płeć chorej osoby jest najmocniejszym predyktorem, ale
        nie jedynym.
Pełna wersja