Czy to Feminizm?

16.01.04, 10:37
Otwieranie drzwi, pomoc w niesieniu walizki, to część systemu - mówią
feministki, z których poglądami na temat dominacji mężczyzn oraz "systemu
patriarchalnego" w większości się zgadzam.

Czegoś jednak nie rozumiem.

Czy naprawdę jesteśmy tak zakompleksione, że świadczenie nam przez panów
usług odźwiernego, tragarza lub lokaja uważamy za część poniżenia?

Idąc za ciosem powinnyśmy zacząć mieć pretensje, że panowie są lepsi w
kopaniu rowów i przerzucaniu węgla!

Ja osobiście rozmawam z mężem i znajomymi panami na temat:

- dominacji męskiego sposobu zachowań w biznesie (tam kobieta aby osiągnąć
sukces musi stać się mężczyzną, a niby dlaczego, może przecież wnieść
kobiece cechy w ten brutalny i bezkompromisowy męski świat

- męskim kinie i literaturze, które opisuje kobietę nie taką jaką jest tylko
taką jaką chcą ją widzieć mężczyźni, a ciągle jest obowiązującym powszechnie
kanonem.

- macierzyństwie i "kobiecym podtrzymywaniu domowego ogniska", z których to
przyjemności nie mam zamiaru rezygnować, chcę jedynie aby były cenione
przynajmniej na równi z rolami typowo męskimi

Dodam, że i mąż i znajomi panowie często zaczynają się przy okazji takich
rozmów ze mną zgadzać, a przynajmniej zauważają, że można na kobiety patrzeć
inaczej, z większym szacunkiem.

A usługi tragarza, szofera, lub młotkowego pozostawiam panom i nie będę się
czuła poniżana dlatego, że są na tyle mili by je świadczyć.

Czy to jest Waszym zdaniem feminizm, czy jestem częścią "patrialchalnego
systemu"

Pzdr:)
    • Gość: Eliza Re: Czy to Feminizm? IP: *.nwn.pl / *.nwn.pl 16.01.04, 17:11
      Jedna feministka wolała rozbic słoik niz poprosic o pomoc faceta.
      • cyntia1 Re: Czy to Feminizm? 16.01.04, 17:45
        No to jest właśnie tzw, przepraszam za wyrażenie, "wylewanie dziecka z
        kąpielą" lub "na złość mamie odmrożę sobie uszy"

        Pzdr:)
    • e_wok Re: Czy to Feminizm? 16.01.04, 20:42
      Mysle, ze sporo sie nawarstwilo kontrowersji wokol idei feminizmu. Wynikaja
      one z tego, ze sporo osob traktuje felietony Kingi Dunin smiertelnie powaznie
      (bo ona chcialaby, zeby mezczyzni karmili piersia), a ona po prostu celowo
      przerysowuje pewne sprawy oraz z tego, ze wielu mezczyzn (oraz kobiet)
      przeklamuje feminizm tak, ze rozsadnie myslacemu czlowiekowi wydaje sie on nie
      do przyjecia. Niedawno zalozylam na pewnym prywatnym forum watek "czym nie
      jest feminizm" i sporo osob mi za niego podziekowalo, bo myslaly, ze wszystkie
      uwazajace sie za feministki zostana zagnane do kopalni ( oczywiscie piszac to,
      uzywam uproszczenia)
    • Gość: Piter Re: Czy to Feminizm? IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 17.01.04, 02:40
      Przede wszystkim, moim skromnym zdaniem, nie należy dzielić świata na "kobiecy"
      i "męski". A sama to zrobiłaś, pisząc o "oddźwiernym", "tragarzu", "lokaju". A
      może podejść od innej strony? Wzajemny szacunek, uczucie, szarmanckość?
      Nie wiem jak panowie z Twojego otoczenia, ale ja mam ogromy szacunek dla
      kobiet, a jeszcze wiekszy dla kobiet osiagających sukcesy zawodowe (znam kilka
      takich i cieszę się ich przyjaźnią - ha! w stosunkach damsko-męskich rzecz
      rzadka!) i uważam, że płeć i związane z nią konsekwencje (kobieta - ciąża -
      dziecko) są czynnikiem, który powinien w nas - mężczyznach wywoływać poczucie
      szacunku, opieki, "rycerskości". Ja przynajmniej tak postępuję i tego uczę
      mojego syna. To dobrze, czy źle? I na koniec - jestem wrogiem feminizmu, jako
      ideologicznego ruchu wykorzystującego różnice (tu: płci) do walki przeciwko
      dotychczasowemu porządkowi świata. Ja jestem cholernym zwolennikiem kobiet i
      ich dominujacej pozycji w naszym wzajemnym życiu! Ale, na Miły Bóg! Niechaj to
      się odbywa w pokoju, a nie stanie wojny, do czego niestety prowadzi feminizm.
      • cyntia1 Re: Czy to Feminizm? 17.01.04, 12:55
        Nareszcie rozsądny męski głos (wiem, że jest ich więcej).

        Pozwól jednak, że moja odpowiedź będzie utrzymana w tonie polemiki-nie walki.

        Podziału świata na męski i kobiecy nie dokonałam ja, tylko Natura lub Stwórca
        (w zależności od światopoglądu.

        Nie jestem zwolenniczką walki z mężczyznami, tylko rozmowy, polemiki,
        uświadamiania pewnych stereotypów i modeli zachowań.Gdybym była zwolenniczką
        walki, na dyskusje z drugą stroną nie byłoby miejsca. Byłaby partyzantka,
        oszustwa,poddawanie się silniejszemu, wojny podjazdowe, czyli to co przez
        wieki robiły kobiety aby przetrwać w "zmaskulinizowanym" świecie.

        Uważam, że problem partnerskiego traktowania kobiet i mężczyzn jest
        nierozwiązywalny ze względu na samą naturę. Piszesz, że masz największy
        szacunek do kobiet osiągających sukcesy zawodowe. Ciekawam czy te kobiety mają
        dzieci, a jeśli tak to kto je wychowuje? Wiesz na pewno, że aby osiągnąć
        sukces w biznesie (lub nawet w bussinesie), trzeba być w pełni dyspozycyjnym
        czasowo i intelektualnie.
        Aby osiągnąć taki sukces kobieta musi po kilku miesiącach od urodzenia dziecka
        wrócić do pracy w pełnym wymiarze. I wiele kobiet tak robi kosztem wyrzutów
        sumienia, lub nastawienia pt "chcę robić coś dla siebie, aby nie stać się kurą
        domową"
        Dla pełnej jasności: nie krytykuję tych kobiet, to ich wybór, sama zrobiłam
        zgoła odmienny i po urodzeniu pierwszego dziecka zostałam w domu rezygnując z
        kariery, zostawiając dość wysokie stanowisko i firmę, która była ważną częścią
        mojego życia.
        Teraz młodsza córa ma 4 lata, na powrót do pracy na pełen etat i dojście do
        stanowiska sprzed sześciu lat jest już za późno i nie wiem czy tego chcę
        zważywszy, że dziewczynki idą do szkoły, zaczyna się odrabianie lekcji,
        problemy wychowawcze, itp, a ja nie chcę aby tymi sprawami zajmowała się
        przysłowiowa "ciocia Marysia", bo moja decyzja o urodzeniu dzieci była
        świadoma.
        Prowadzę więc na własny rachunek małą firmę, która nie przynosi mi pełnej
        satysfakcji zawodowo-intelektualnej, cierpię z powodu braku kontaktów z
        ludźmi, wykonuję codzienne prace, które trzeba zrobić, ale nikt ich nawet nie
        zauważa (a jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mam panią do pomocy) i
        zastanawiam się czy decyzja, którą podjęłam jest słuszna.(Między innymi
        dlatego, że praca, którą wykonuję w domu zasługuje zdaniem większości mężczyzn
        na mniejszy szacunek niż praca zawodowa)

        Jeśli nie zasnąłeś do tego miejsca, chciałam Ci zadać dwa pytania:

        - czy gdybyś miał wybór wolałbyś aby Twoja matka podjęła decyzję o pracy
        zawodowej, czy aby miała czas na odrabianie z Tobą lekcji, rozmowę, wspólne
        rozwiązywanie codziennych problemów?

        - czy mężczyźni decydując się na zostanie ojcem muszą podejmować takie decyzje?

        To jest właśnie kwestia, którą, moim zdaniem pora panom uświadomić, choć Wasza
        świadomość, że tak jest niczemu nie pomoże.

        A szacunek do kobiet, który wpajaszs wojemu synowi jest godny pochwały, jeśli
        tylko staowisz dla niego wzór mężczyzny, który zamiast z gazetą wręku spać
        przed telewizorem uczestniczy w życiu rodzinnym.

        (A tak nawiasem mówiąc tzw matriarchat byłby równie niebezpieczny jak
        utrzymujący się od wieków patriarchat, przejawiający się między innymi tym, że
        wyżej ceniona jest praca zawodowa itp)

        Pzdr:))
        • e_wok Re: Czy to Feminizm? 17.01.04, 14:07
          Matriarachatu, jak wyglada z tego, co o nim wiemy, a co wynika w duzej mierze
          z hipotez, nie mozna rozpatrywac jako prosta opozycje wobec patriarchatu,
          glownie dlatego, ze nie byl hierarchiczny. To po prostu cos z innej bajki.
        • Gość: Piter Re: Czy to Feminizm? IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 17.01.04, 16:57
          Sorki, że tak późno odpowioadam, ale moja córka ma urodziny, więc mię trochę
          wciągnęło.
          Nie zasnąłem! I muszę Ci powiedzieć, że Twój przykład jest bardzo bliski
          właśnie mojej Przyjaciółce. Sukces zawodowy (doradca premiera, a następnie szef
          PR w dużym koncernie) po odchowaniu dwóch pannic. Jako osoba głęboko wierząca
          przyjęła kolejne dziecko i dla niego zostawiła pracę. Ma tyle szczęścia, że mąż
          jest w stanie zapewnić rodzinie utrzymanie.
          Odnosząc się do Twoich pytań: Niestety, wychowywałem się w czasach, kiedy
          kobieta po 3 miesiącach „porodowego” musiała iść do pracy. Ja miałem pecha
          chodzić do żłobka, przedszkola, świetlicy. Gdybym miał możliwość wyboru…
          Pewnie, że wolałbym być w domu z Matką.
          Co do drugiego – nie wiem, czy zrozumiałem właściwie jego sens, ale po
          urodzeniu mojego pierwszego dziecka wspólnie podjęliśmy decyzję, że żona
          zostanie na wychowawczym. Choć nie ukrywam, że był to mój pomysł, ale żona nie
          oponowała. Po „odchowaniu” drugiego poszła do pracy, wobec której to decyzji,
          wyłącznie mojej żony, ja nie oponowałem.
          Co do pracy kobiet. Zawsze, gdy żona była na urlopie, ja mówiłem, że ona nie
          pracuje zarobkowo, ale pracuje w domu. I muszę Ci powiedzieć, że nie jest to
          wyraz żadnej kokieterii, tylko, jako konserwatysta z przekonania, tak właśnie
          uważam. Oczywiście rozumiem, że „konserwatyzm” każdy może odczytać przez
          pryzmat własnych poglądów i doświadczeń, ale mój konserwatyzm dotyczy sfery
          wartości, zaś odnośnie podziału obowiązków domowych i mojego udziału w nich i w
          wychowaniu dzieci, to chyba można je określić jako uczciwe „partnerstwo”. Choć
          oczywiście pewnych prac domowych nie lubię i migam się od nich jak mogę, ale za
          to w innych dziedzinach, gonię babę pracz, bo uważam, że zrobię to lepiej i
          sprawniej.
          W swej wypowiedzi polałaś moje serce miodem stwierdzeniem, że jesteś
          zwolenniczką porozumienia miedzy płciami, a nie walki. Pewnie, że to natura
          podzieliła nas, ale pisząc o nie dzieleniu świata na męski i kobiecy miałem na
          myśli, przy wszystkich różnicach nas dzielących, tak fizycznych, jak i
          psychicznych, zgodne współżycie. Mimo deklarowanego konserwatyzmu, nie jestem
          zwolennikiem „patriarchatu”, ale partnerskiego współżycia właśnie. Ale wynika
          to właśnie z owej „rycerskości” wobec „płci słabej”, którą mi już w
          dzieciństwie wpojono. Stąd owo „partnerstwo” w związku. Stąd otwieranie drzwi
          przed kobietą, przepuszczanie w przejściu itd. Czy to coś złego? Myślę, że nie.
          Co jednak mię drażni? Dopominanie się kobiet o „swoje prawa”. To powinno
          wynikać z wzajemnego szacunku, nie „wywalczania” na siłę. Dlatego też mojej
          kobiecie powtarzałem zawsze: możesz ze mną osiągnąć wszystko, ale po dobroci,
          nic na siłę. I osiągała co chciała. Ale nie na siłę, bo pod presją człowiek
          (mężczyzna) się jerzy. Jerzy przynajmniej ja.
          Chyba zbyt chaotycznie napisałem, bo zbyt wiele na raz chciałem powiedzieć.
          Jeśli coś niejasne, pytaj – odpowiem. Jeśli rozwinąć jakąś myśl – też pytaj.
          Serdeczniepozdrawialski jestem
          • cyntia1 Re: Czy to Feminizm? 17.01.04, 23:06
            Twoje poglądy są dla mnie tak pozytywne na tle większości facetów, jak mam
            nadzieję moje są Ci bliskie mimo, że jestem wojującą babą.

            Zjeżyło mnie jedynie w Twoim pierwszym poście, gdy napisałeś, że najbardziej
            cenisz i szanujesz kobiety, które osiągnęły sukces zawodowy. Ale bogatsza o
            wiedzę, że Twoja druga połowa pracuje i jak rozumiem dom również jest zadbany,
            doskonale Cię rozumiem i masz pełne prawo tak sądzić. Gdybyś napisał, że
            najbardziej szanujesz kobiety które osiągają sukcesy zawodowe a Twoja połowica
            siedziałaby w domu z dziećmi, to bym ostro oponowała.

            Idąc za ciosem (no wiesz, daj kurze grzędę), ciekawa jestem czy zauważasz, że
            95% scenariuszy filmowych, książek jest pisanych przez mężczyzn o kobietach,
            mężczyznach, miłości. Czy zauważyłeś, że tzw "kobieca literatura" jest
            wyśmiewana, że to mężczyźni mówią światu jakie są kobiety poprzez np filmy i
            książki. Pewien wyjątek stanowi tu Almodovar, homoseksualista, czyli facet
            który, rozumie kobiety, i którego filmy są przez kobiety uważane za oddające
            istotę kobiecości.

            Zauważ, że kobiety, którym przez lata wmawia się, że np ich seksualność jest
            identyczna z męską (bo mężczyźni opisując kobiety w literaturze wyposażają je
            w typowo męskie popędy i motywy zachowań) same zaczęły w to wierzyć i połowa
            kobiecych pism usiana jest poradami seksualnymi, podczas gdy seks jest dla
            przeciętnej kobiety (inf poparte wieloma rozmowami) bardzo istotną i piękną,
            ale jedną z kilku ważnych sfer życia.

            Podobnie kobiety uwierzyły, że emocjonalność jest gorsza od rozumności (a nie
            inna, dopełniająca), są wobec siebie bardziej krytyczne, itp, choć, nie
            oszukujmy się to panowie często bujają w obłokach a ich panie z konieczności
            twardo stąpają po ziemi.

            Podkreślam, to nie jest lista pretensji do Ciebie, a tylko pytanie czy się ze
            mną zgadzasz.

            Dużo zdrówka i uśmiechów dla córeczki,

            Pzdr:)))
            • Gość: Piter Re: Czy to Feminizm? IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 17.01.04, 23:27
              Moja Kochana Rozmówczyni!
              Jeślim napisał, że NAJBARDZIEJ cenię kobiety osiągające sukces zawodowy, tom
              się przejęzyczył. Chciałem napisać coś innego: szanuję wszystkie kobiety,
              zarówno te, które pracują zarobkowo, jak i te, które pracują w domu. Kobiety,
              które osiągnęły sukces zawodowy, cenię BARDZO. Za to, że mają rodziny i za to,
              że realizują się w życiu zawodowym i potrafią to połączyć.
              A z tego, co napisałaś, to wnioskuję, że nie jesteś żadną tam „wojującą babą”,
              tylko normalną kobietą, potrafiącą domagać się tego, co jej się należy (w życiu
              zawodowym, rodzinnym, społecznym). Tylko, tak jak pisałem: nie na siłę
              (przynajmniej w moim życiu - po dobroci).
              Wybacz, ale jeżeli chodzi o literaturę, to moją domeną jest literatura faktu i
              opracowania naukowe, no, popularnonaukowe w ostateczności. Na innej literaturze
              się nie znam zupełnie, więc proszę, wybacz, ale nie ustosunkuję się do tego
              fragmentu Twojej wypowiedzi.
              A do kobiet mogę odnosić się i zabierać głos wyłącznie z męskiego punktu
              widzenia. Męskiego, czyli mojego wyłącznie, bo mogę mówić tylko za siebie.
              Zdaję sobie sprawę, że zarówno sexualność, jak i psychika kobiet i mężczyzn
              różnią się zasadniczo. I, będąc zatwardziałym samcem, mogę jedynie nadal
              propagować mój stosunek do rodziny i kobiety – pełen szacunku i dopełniającego
              porozumienia. Bo tylko tak da się żyć razem, ze sobą, nie – obok siebie.
              Nie potraktowałem tego co napisałaś jako czegoś nieprzyjaznego. Rozmawiajmy, bo
              tylko tak poszerzymy swoją wiedzę o sobie nawzajem. nawzajem to może nam tylko
              pomóc w dalszym życiu. Oj, boję się, że chyba popadłem w zbyt patetyczny ton.
              Dzięki za życzenia dla małej. Już śpi.
              Zuszanowaniemdonóżątpadający jestem
    • kochanica.francuza Re: Czy to Feminizm? 17.01.04, 21:38
      mnie tam osobiście wisi, czy podadzą mi płaszcz, czy poniosa walizkę - moga
      tak, moga nie.
      Mysle jednak, ze gdyby zaproponowac panom transakcję wiązaną:
      - nie otwieraja nam drzwi, a za to poza oczy nie nazwaja nas sukami(i jeszcze
      inaczej..)
      -nie nosza nam bagazu, a za to nie udowadniaja ze jestesmy slabsze i gorsze,

      i tak dalej, mozna by stworzyc jeszcze inne zestawienia...
      to kto byłby przeciw, mężczyzni czy kobiety?
      • Gość: Piter Re: Czy to Feminizm? IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 17.01.04, 22:02
        A pozwolisz, że nie nazywając kobiet tak, jak to okresliłaś i nie udowadniając
        tego, o czym napisałaś, faceci (albo chociaż tylko ja) będą nosili bagaże,
        otwierali drzwi, byli uczynni i "rycerscy"? Bo ja, jako mężczyzna, jestem za
        takim modelem.
        • kochanica.francuza Re: Czy to Feminizm? 17.01.04, 22:10
          Gość portalu: Piter napisał(a):

          > A pozwolisz, że nie nazywając kobiet tak, jak to okresliłaś i nie
          udowadniając
          > tego, o czym napisałaś, faceci (albo chociaż tylko ja) będą nosili bagaże,
          > otwierali drzwi, byli uczynni i "rycerscy"? Bo ja, jako mężczyzna, jestem za
          > takim modelem.
          alez proszę, problem w tym, ze nie wszyscy sa tobą...:-)))
          • Gość: Piter Re: Czy to Feminizm? IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 17.01.04, 22:20
            Droga Kochanico, czy, zgadzając się z Tobą, że z tymi facetami różniaście bywa,
            pozwolisz, że wirtualnie ucałuję Twoją dłoń?
      • cyntia1 Re: Czy to Feminizm? 17.01.04, 23:08
        Droga Kochanico, czy naprawdę stanowi dla Ciebie problem fakt, że ktoś nazywa
        Cię suką, jeśli wiesz, że nie ma racji. Przecież to jego problem, a nie Twój.

        Pzdr:))
        • Gość: Piter Re: Czy to Feminizm? IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.01.04, 00:35
          Przepraszam, że się wtrącę, ale czy typek, nazywający kobietę "suką"
          (oczywiście, jesli wykluczymy element zdrady, choć i to nie upoważnia do takich
          okresleń) jest godzien miana "mężczyzny"? "Mężczyzna", to (dla mnie
          przynajmniej) cały bagaż emocjonalno-tradycyjny i "damski boxer" czy inny
          gagatek do tego miana nie ma prawa aspirować.
          Najgorsze, że nie mam z kim na ten temat porozmawiać, wymienić poglądów,
          opinii. Więc może Wy...
Pełna wersja