Barbinator ma obsesję

IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 17.01.04, 22:54
Drodzy Forumowicze! Z pewnoscią macie już dość moich przekomarzanek z
Barbinator. Ja tam bym zakończył całą zabawę, ale Ona sie upiera i na dodatek
postanowiła mię prześladować na wszystkich tematach, wklejając swój sztampowy
text. Powtórzę raz jeszcze: postawiła mi zarzut popełnienia czynu karalnego,
a poparła to SWOJĄ subiektywną interpretacją terminu "antysemityzm". Nic mi
nie udowodniła, mimo, iż twierdzi, że tak się stało. Proste jak konstrukcja
cepa. Ustawicznie domagam sie udowodnienia Jej tezy, a Ona zarzuca
mi "histeryczne" reakcje. Barbi, wróćmy do meritum! Wg litery prawa
określenie "antysemityzmu" jest proste. Nie wymaga filozoficznych dywagacji.
Może skupmy się na tym? Niechaj litera prawa będzie wyznacznikiem tego, o
czym rozmawiamy, a nie subiektywne odczucia. Możesz mylić się Ty, mogę mylić
się ja. Ustalmy jeden, obiektywny punkt odniesienia. Czy to nieuczciwe
podejście? Obiecuję, że jeżeli werdykt byłby nie po mojej myśli, przeproszę i
odszczekam pod ławą. Przyznam się do winy bez próby obrony. To jak?
próbujemy, czy nie?
    • Gość: barbinator Re: Barbinator ma obsesję IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.04, 23:10
      Wklejam ponownie mój ulubiony szablon odpowiedzi i dodaję od siebie: chłopie,
      lecz się...

      ------------------------------
      Piter, ponieważ ku mojemu zdziwieniu postanowiłeś nadal się osmieszać i robisz
      to poprzez swoistą formę polowania na czarownice czyli ściganie mnie na
      wszelkich wątkach tego forum, postanowiłam:
      Będę wklejać ten tekst, który już zresztą znasz a który jest moim ostatnim,
      podsumowującym postem w tej sprawie.
      I będę to robić wszędzie tam, gdzie ty mnie próbujesz prowokować.
      ----------------------------------------------

      Własnym oczom nie wierzę - jak mozna wypisywać AŻ takie głupoty.
      Zarzut antykatolicyzmu (jadowitego!) jaki wygłosiłes wobec Jasminy jest w tak
      oczywisty sposób analogiczny do mojego zarzutu antysemityzmu w stosunku do
      ciebie - że twoja reakcja jest wręcz niewiarygodna! Jestem pod takim wrażeniem,
      że aż odpowiem ci na poważnie, chociaż ten kabaret który nazywasz dyskusją oraz
      ponawiane histeryczne żądania przeprosin na poważną odpowiedź absolutnie nie
      zasługują.
      Powtórzę: zarzut antykatolicyzmu jest dokładnie tym samym co zarzut
      antysemityzmu. Różnice pojawiają się dopiero w formie i ciągu dalszym.
      Co do formy: twój zarzut został sformułowany o niebo bardziej obraźliwie. Ja
      stwierdziłam tylko, że tekst który napisałeś uważam za antysemicki, ty
      natomiast obraziłeś Jasminę wprost pisząc, że "jad antykatolicyzmu oślepił ją"
      Co do "ciągu dalszego": ja podeszłam do twojego oburzenia poważnie (oczywiście
      początkowo). Wielokrotnie, na dwóch różnych wątkach wyjaśniałam ci dlaczego
      uważam twój tekst za antysemicki. Zadałam sobie trud otworzenia nowego wątka,
      na którym napisałam kilkanaście długich postów, zdałam wiele pytań (na żadne z
      nich nie odpowiedziałeś w sposób merytoryczny) próbując na różne sposoby
      wyjaśnić dlaczego to co napisałeś uważam jednoznacznie za
      prezentowanie "postawy wyrażającej się niechęcią bądź wrogością wobec Żydów" -
      to cytat z podanej PRZEZ CIEBIE definicji antysemityzmu . Ty natomiast
      zachowałeś się jak skończony bufon, któremu wydaje się że cały świat obraca się
      dookoła niego zaś ja zadaję sobie tyle trudu w celu dokonania jakiegoś "sądu
      kapturowego" czy jak ty to sobie nazwałeś. Zamiast docenić moje dobre intencje,
      ty wysuwałeś jakieś coraz dziwniejsze oskarżenia a potem także i obelgi,
      znacznie poważniejsze i bardziej obraźliwe dla mnie niż wygłoszony przeze mnie
      zarzut antysemityzmu. W żadnym momencie nie podjąłeś dyskusji, zamiast tego
      podgrzewałeś atmosferę w stylu właściwym raczej stadionom piłkarskim niż temu
      forum z którego gościnności oboje korzystamy.
      Zwracam twoją uwagę na fakt, że dyskusja o antysemityzmie to nie zadanie
      arytmetyczne w którym można dowieść, że 2+2=4 a jeśli ktoś uważa, że 123 to z
      pewnością się myli. Określone zachowania przez jednych są uważane za
      antysemickie, przez innych zaś nie są - i tak będzie zawsze. Jeśli ja mówię, że
      moim zdaniem twój tekst był antysemicki, zaś ty na to, że ja kłamię i mam cię
      przeprosić - to mnie wypada zadać ci pytanie: na jakiej podstawie zarzucasz mi
      kłamstwo? Czyżbyś lepiej ode mnie wiedział jakie jest moje zdanie na ten temat?
      To co napisałam jest kłamstwem tylko w jednym przypadku: jeśli ja w głębi duszy
      wcale wiadomego tekstu za antysemicki nie uważam, a mówię tak z jakiś
      niejasnych powodów - np kłamię tobie na złość.
      Czy wiesz jak powinien się zachować człowiek rozsądny w twojej sytuacji?
      Powinien napisać: uważam, że twój zarzut wobec mnie za niesłuszny i ewentualnie
      dodać: czuję się nim urażony. Następnie powinieneś podjąć MERYTORYCZNA dyskusję
      w której wyjaśnilibyśmy sobie wszelkie nieporozumienia. Jest raczej mało
      prawdopodobne by ktokolwiek z nas w jej wyniku zmienił zdanie na temat tego
      czym jest antysemitym oraz czy teksty podobne do twojego są antysemickie,
      jednak KULTURALNYM I ROZSADNYM ludziom nie powinno to przeszkadzać w rzeczowej
      rozmowie oraz jej grzecznym zakończeniu.
      Stwierdzam jednoznacznie, że tej dobrej woli, rozsądku oraz kultury osobistej
      zabrakło wyłącznie z twojej strony.
      Dlatego też kończę ten niesmaczny spór i nie zamierzam w nim dłużej
      uczestniczyć.
      Na koniec mam dla ciebie pewną radę.
      Jest takie powiedzenie: jeśli wiele osób mówi ci, że jesteś pijany, to chociaż
      tobie wydaje się, że jesteś trzeźwy - nie siadaj za kiewrownicą...
      Przeczytaj uważnie, co napisali inni (poza Tadem), przemyśl to sobie. I
      następnym razem zanim napiszesz coś "dowcipnie" np o wierze wspólnych przodków -
      dobrze się zastanów. Bo jeśli tego nie zrobisz, to nie raz jeszcze będziesz
      tak "oszczerczo i kłamliwie" ;) oskarżany przez różne osoby o antysemityzm. I
      będą to oskarżenia jak najbardziej uzasadnione.Ą
      EOT

      Pozdr. B.
      • tad9 Re: Barbinator ma obsesję 18.01.04, 10:54
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Powtórzę: zarzut antykatolicyzmu jest dokładnie tym samym co zarzut
        > antysemityzmu.

        Rozumiem więc, że - skoro uznajesz, że Twój zarzut "antysemityzmu" jest "taki
        sam" jak ów zarzut "antykatolicyzmu", to przyznajesz, że Piter miał rację
        wysówając zarzut "antykatolicyzmu"? (skoro uznajesz zasadność swojego
        zarzutu "antysemityzmu")

        > Zwracam twoją uwagę na fakt, że dyskusja o antysemityzmie to nie zadanie
        > arytmetyczne w którym można dowieść, że 2+2=4 a jeśli ktoś uważa, że 123 to z
        > pewnością się myli. Określone zachowania przez jednych są uważane za
        > antysemickie, przez innych zaś nie są - i tak będzie zawsze. Jeśli ja mówię,
        że
        >
        > moim zdaniem twój tekst był antysemicki, zaś ty na to, że ja kłamię i mam cię
        > przeprosić - to mnie wypada zadać ci pytanie: na jakiej podstawie zarzucasz
        mi
        > kłamstwo?

        "Kupiłbym" to tłumaczenie, gdybym nie pamiętał naszych sporów o "definicję
        feminizmu". Otóż, w trakcie tamtej dyskusji powoływałaś się ni mniej ni więcej
        tylko na definicję encyklopedyczną, i broniłaś jej z dużym zaamgażowaniem.
        Teraz nagle przyznajesz każdemu prawo do tworzenia własnych definicji. Nie mogę
        oprzeć się wrażeniu, że ta nagła liberalizacja poglądów w odniesieniu do
        definiowania tego czy owego, ma dość prozaiczne podłoże, i wynika stąd, że dość
        trudno byłoby Ci "wtłoczyć" tekst Pitera w ramy encyklopedycznej definicji
        antysemityzmu. Oczywiście definicje encyklopedyczne bywają niedoskonałe, czego
        przykładem jest właśnie definicja "feminizmu", którą zacytowałaś, dlatego
        właśnie ją krytykowałem, Ty jednak wcale nie kierowałaś ostrza krytyki w
        encyklopedyczną definicję "antysemityzmu". Po prostu wogóle zdajesz się
        odmawiać prowadzenia dyskusji w odniesieniu do niej. Dlaczego? Uważasz, że
        encyklopedyczna definicja antysemityzmu nie jest odpowiednia?

        > Jest takie powiedzenie: jeśli wiele osób mówi ci, że jesteś pijany, to
        >chociaż tobie wydaje się, że jesteś trzeźwy - nie siadaj za kiewrownicą...
        > Przeczytaj uważnie, co napisali inni (poza Tadem), przemyśl to sobie.

        Rozumiem, że moje teksty w tej sprawie nie zasługują na uważne przeczytanie i
        przemyślenie. Dlaczego?


        > następnym razem zanim napiszesz coś "dowcipnie" np o wierze wspólnych
        >przodków -dobrze się zastanów. Bo jeśli tego nie zrobisz, to nie raz jeszcze
        >będziesz tak "oszczerczo i kłamliwie" ;) oskarżany przez różne osoby o
        <antysemityzm. I będą to oskarżenia jak najbardziej uzasadnione.

        Jeśli tak mocno skupiamy się na "wnętrzu", to wychodzi raczej na to, że to Ty
        winnaś udowodnić, że Piter pisząc tekst kierował się wewnętrznym
        antysemityzmem. Potrafisz to zrobić?
    • uli filidor dzieckiem podszyty 17.01.04, 23:14
      piszac: barbinator ma obsesję, sam narażasz się na pewne podejrzenia. ale po
      co piszesz, zakładając ten właśnie wątek, że chcesz z tym skończyć? no chyba,
      że naprawdę chcesz...to przepraszam za podejrzenia o przewrotnośc, i trzymam
      za ciebie kciuki.

      PS. na tym forum generalnie rzadko konczymy jednym zdaniem jakąś dyskusję i
      staramy się nie pieniaczyć (tzn krzyczec: to oburzające! znowu mnie obrażasz!
      ządam przeprosin!). jeśli kogoś czyjes poglądy obrazają, to nawyraźniej wynika
      z tego, że rozmówcy bardziej liczą właśnie na wymianę poglądów, a nie na
      kurtuazyjną dyskusyjkę na bezpieczne tematy: czyli o pogodzie.

      pewnie z jakichś przyczyn wyrałes właśnie to, a nie inne forum, więc uszanuj
      biblijne prawo gościnności, i nie zmieniaj forum feminizm w forum pogoda.

      słowo "antysemityzm" zaczyna przypominać mi na tym forum zwrot "lub
      czasopisma".
      • Gość: Piter Re: filidor dzieckiem podszyty IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 17.01.04, 23:38
        Droga Moja!
        Piszę szczerze. Zaproponowałem pewien tryb rozwiązania problemu. MOżesz uznac
        to za szczere, albo nie. Ja tam gotów jestem powtórzyć swoja propozycję po
        stokroć. Skąd to się bierze? Barbinator postawiła mi zarzut. I to poważny. Mimo
        monitów o uargumentowanie, nie zrobiła tego. Przynajmniej w moim rozumieniu.
        Dlatego proszę o zwrócenie się (w porozumieniu wzajemnym) o bezstronnego
        arbitra. Reakcja Barbi jak widać wyżej jest niechętna takiemu rozwiązaniu. Ale
        teraz piłka jest na Jej stronie kortu. Czy ma sens powtarzanie i wklejanie
        swych wcześniejszych postów? Przecież mogę odpowiadać BArbinator tym samym. Ale
        czy to do czegokolwiek doprowadzi? Stąd moja propozycja arbitrażu. Deklaruję,
        że poddam się jej z pokorą, ale przyznam, że z przyjemnością powitałbym podobną
        deklarację Barbinator.
        Oceń, proszę, czy moja deklaracja jest uczciwa, czy nie?
        • uli Re: filidor dzieckiem podszyty 17.01.04, 23:48
          wiesz, generalnie jesteśy na forum feminizm - jesteśmy partnerami w dyskusji:-)

          twoja deklaracja jest uczciwa, tak samo, jak uczciwe jest milczenie barbinator
          (jeśli nie chce rozmawiać, nie musi przecież tego robić).

          Porzućmy już ten antysemityzm. skoro nie jesteś antysemitą, to b.dobrze.
          Napisz: nie jestem antysemitą, zaszlo nieporozumienie - i to naprawdę
          wystarczy.

          Miłej niedzieli
          • Gość: Piter Re: filidor dzieckiem podszyty IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.01.04, 00:06
            Nie jestem antysemitą, jestem konserwatystą. Uważam, co wynika z mojego
            konserwatyzmu właśnie, że nie ma tematów tabu. Nie ma problemu, żeby powiedzieć
            o kimś, że jest Żydem, Czechem, Węgrem, czy Cyganem. Dla mnie to tylko
            informacja. Bez podtextów. Jeśli chcę o kimś napisac, że jest łajdakiem, to
            napiszę, bez potrzeby sugerowania, czy napisania bezpośrednio o jego
            narodowości.
            I gwoli ostatecznego (mam nadzieję) wyjaśnienia - stokroć bardziej wolę
            uczciwego Żyda/żyda niż nieuczciwego
            Polaka/Słowianina/Aryjczyka/czykogobytamjeszcze. I powtórzę - NIE JESTEM
            ANTYSEMITĄ. Jestem konserwatystą ceniącym ponad wszystko Wolność. I ona
            wyznacza granice mojego światopoglądu. A nie żaden antysemityzm, czy inny
            ograniczający Wolność -izm.
            Jeżeli kogoś obraziłem - przepraszam, nie to było moją intencją. Ale będę mówił
            o wszystkim, co uważam za stosowne, bo takie są granice mojej Wolności.
            Pozdrawiam Wszystkich. Jeśli nadal będziecie chcieli ze mną gadać, będę
            uszczęśliwiony. Jeśli nie - będzie mi przykro.
        • jasmina22 Re:Oj Piter .. 18.01.04, 00:13
          Gość portalu: Piter napisał(a):

          Wg litery prawa
          określenie "antysemityzmu" jest proste. Nie wymaga filozoficznych dywagacji.
          Może skupmy się na tym? Niechaj litera prawa będzie wyznacznikiem tego, o
          czym rozmawiamy, a nie subiektywne odczucia.


          Oj Piter , tak na zakończenie .Właśnie zapytałam męża , który już dość
          sporo lat spędził na sali sądowej ,coby nie było wątpliwości po przeciwnej
          stronie niż oskarżony ,jak litera prawa traktuje podobne przypadki i chociaż
          nie zdarzyło mu się prowadzić sprawy dokładnie tego typu to zapewne przy
          oskarzaniu posłużono by się zwrotem " sformułowania obelżywe czy też jak w
          tym wypadku antysemickie w POWSZECHNYM ODBIORZE " . Oczywiście dobry papuga
          będzie kwestionował zasadność zarzutu też odwołując się do pojęcia w
          powszechnym odbiorze .

          Chyba pora przyjąć do wiadomości , że powszechnym odbiorze forumowiczów
          powinienes już zbastować , wiecej nie rozwijam bo zrobili to wcześniej inni.



          • Gość: Piter Re:Oj Piter .. IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 18.01.04, 00:25
            Zbastuję, nie ma problemu. Ale... Z całym szacunkiem, Twój mąż nie jest dla
            mnie obiektywnym jurorem. Zaproponowałem, żebyśmy zaproponowali kogoś
            obiektywnego dla obu stron sporu. I nie sugeruję żadnego rozwiązania. Nie wiem,
            w jakim charakterze spędził kupe lat na sali sądowej Twój Mąż, ale ja pytałem
            prokuratora z kilkunastoletnim stażem. I, żeby nie było wątpliwości: wcale nie
            postuluję, żeby był on jurorem, lub jednym z jurorów. Zaprawdę, powiadam Ci,
            jestem człekiem zgodnym. Jeślim popełnił błąd - przyznam się i przeproszę.
            Wobec wszystkich Forumowiczów i pod własnym nickiem. Ale ustalmy jakieś reguły
            sporu, jakieś sposoby zakończenia go. Powtórzę - jeśli chciałbym Barbinator,
            czy komukolwioek nawymyślać, to bym to zrobił. Ale mnie zależy na wymainie
            poglądów i rozmowie. Jesli czasem jestem zbyt porywczy - przepraszam. Jeśli mam
            przeprosić za konkretną wypowiedź - też się nie uchylę.
            • jasmina22 Re:Oj Piter .. 18.01.04, 10:09
              Gość portalu: Piter napisał(a):

              Nie wiem,
              >
              > w jakim charakterze spędził kupe lat na sali sądowej Twój Mąż,

              jest prokuratorem


              Ale ustalmy jakieś reguły
              > sporu, jakieś sposoby zakończenia go.

              istotą mojego wcześniejszego postu o literze prawa było zwrócenie uwagi na
              rolę jaka podczas udowadniania winy bądz niewinności odgrywa w sprawach o
              uznanie czyjejś wypowiedzi za obelżywą ,rasistowską czy co tam innego zwrot
              " w powszechnym odbiorze ". Tylko tyle . Ale wystarczjąco aby nie sądzić , że
              są to kwestie tak jednoznaczne jak gdzieś stwierdziłeś odnosząc się do litery
              prawa.


              • Gość: Piter Re:Oj Piter .. IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 18.01.04, 10:24
                Dlatego proponuję arbitra, na którego zgodzą się obie strony. Chyba to uczciwe?
      • Gość: Piter Re: filidor dzieckiem podszyty IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 17.01.04, 23:47
        Jeśli żle sformułowałem tytuł, to przepraszam. I proszę, odpowiedz na poważnie.
        Bo jezlei bym chciał nawymyslać Barbinator, czy komukolwiek innemu, nie
        przejmowałbym się zanadto. Ale ponieważ chcę rozmawiać, nie zależy mi na
        obrażaniu. Stąd chęć doprowadzenia do porozumienia. Dlatego też proszę o
        poważną odpowiedź.
    • Gość: linda Piter IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.04, 00:33
      Mam spóźniony zapłon, ale dopiero jak dzisiaj poczytałam
      o Twoim mażeństwie to nasunęło mi się pytanie
      co dziwnego widzisz w tym, że przodkowie obojga małżonków
      mają tę samą wiarę? Czy to jakaś anomalia?
      • Gość: Piter Re: Piter IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.01.04, 00:44
        Nic. I sama powiedz, czy w mojej wypowiedzi było coś deprecjonującego bądź
        wartującego? Bo ja nie sądzę. Dla mnie fakt, to fakt. I nic więcej. Gdybym
        napisał, że to coś paskudnego, to po argumentach Forumowiczów, dowodzących, że
        cokolwiek w mojej wypowiedzi może kogokolwiek obrażać, przeprosiłbym. Ale
        jestem przekonany (gdyz takie były moje intencje), że nikogo nie obraziłem.
        Jeśli jestem w błędzie - proszę o uwagi. Ustosunkuję się do nich z pewnością.
        • Gość: linda Re: Piter IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.04, 00:50
          Pytałam dlatego, że w swojej wypowiedzi użyłeś słów "o dziwo tej samej".
          • Gość: linda Re: Piter IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.04, 00:53
            sorry, chodziło oczywiście o wypowiedź na temat Joli K.
          • tad9 Re: Piter 18.01.04, 10:54
            Gość portalu: linda napisał(a):

            > Pytałam dlatego, że w swojej wypowiedzi użyłeś słów "o dziwo tej samej".

            Mnie też zdziwiłaby ta zbieżność religii przodków Kwaśniewskich, gdyby to
            wszystko było prawdą. Kwaśniewscy pochodzą zdaje się z rodzin i środowisk
            zlaicyzowanych, w których religia nie odgrywała dużej roli. W tej sytuacji
            spotkanie się dwóch osób, których przodkowie mieli wspólną religię, i, co
            ważniejsze, nie była to religia większości, jest zaskakujące. Co innego, gdyby
            Kwaśniewscy wywodzili się ze środowisk religijnych. W takich środowiskach
            zgodność religii przodków jest czymś najczęściej spotykanym. Podobnie, gdyby
            chodziło o środowiska swieckie, ale wyznaniem o którym mówimy był katolicyzm.
            Jest religią większości, więc większość zeświedczonych ma przodków-katolików
            (jak sądzę). Ale gdy w grę wchodzi środowisko świeckie i religia mniejszości.
            takie zbieżności mogą zaskakiwać.
        • Gość: Piter Re: Piter IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.01.04, 00:56
          Jeżeli napiszę, że to sformułowanie niefortunne, wynikające z pośpiechu, może z
          nieuwagi, może z tego, że inaczej podchodząć do sprawy ni spodziewałem się, że
          ktoś inny może to odczytać inaczej niż chciałem to wyrazić to coś wyjaśni? Nie
          sądzę, ale mogę zapewnić, że żadnych podtextów o charakterze wartościujacym w
          tej wypowiedzi nie było. A przynajmniej nie miało być. My, konserwatyści,
          walimy prosto z mostu, bo dla nas, konserwatystów, "podtexty" nie są problemem.
          Tyle.
          • Gość: Monika Re: Piter IP: *.chello.pl 18.01.04, 01:09
            Gość portalu: Piter napisał(a):

            > Jeżeli napiszę, że to sformułowanie niefortunne, wynikające z pośpiechu,
            > może z nieuwagi, może z tego, że inaczej podchodząć do sprawy ni
            > spodziewałem się, że ktoś inny może to odczytać inaczej niż chciałem to
            > wyrazić to coś wyjaśni? Nie sądzę, ale mogę zapewnić, że żadnych podtextów
            > o charakterze wartościujacym w
            > tej wypowiedzi nie było. A przynajmniej nie miało być. My, konserwatyści,
            > walimy prosto z mostu, bo dla nas, konserwatystów, "podtexty" nie są
            > problemem.

            To w końcu jaka była ta "o dziwo ta sama wiara" ?

            Bo chyba najwazniejsze mi umknęło :) Sorry, może odpwiedziałeś juz na to
            pytanie, ale ja nie mogłam się tego doszukać, a nie mam siły czytać
            wszystkich postów.
            • Gość: Piter Re: Piter IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 18.01.04, 01:18
              A jakie to ma znaczenie? Linda z apytała: "co dziwnego widzisz w tym, że
              przodkowie obojga małżonków mają tę samą wiarę? Czy to jakaś anomalia?"
              Odpowiadam: żadna anomalia. Po prostu fakt. I tyle. Ani zły, ani dobry. Ani
              wywyższjący, ani poniżający. Po co się doszukiwać żekomych podtextów? W mojej
              wypowiedzi nie było ani sowa czy to poniżającego, czy to chwalącego. No to po
              co sie doszukiwać czegoś, czego nie powiedziano? Proponowałem: skoro nie możemy
              dojśc do wspólnego stanowiska, czy moje stwierdzenie było rasistowskie,
              odwołajmy się do uznanego przez obie strony jurora, najchętniej jurysty, gdyz
              oskarżenie Barbinator pod moim adresem dotyczyło czynu przestepczego. Nadal
              podtrzymuję swoje stanowisko.
              • Gość: Monika Re: Piter IP: *.chello.pl 18.01.04, 16:32
                Gość portalu: Piter napisał(a):

                > A jakie to ma znaczenie? Linda z apytała: "co dziwnego widzisz w tym, że
                > przodkowie obojga małżonków mają tę samą wiarę? Czy to jakaś anomalia?"
                > Odpowiadam: żadna anomalia. Po prostu fakt. I tyle. Ani zły, ani dobry. Ani
                > wywyższjący, ani poniżający. Po co się doszukiwać żekomych podtextów? W
                > mojej wypowiedzi nie było ani sowa czy to poniżającego, czy to chwalącego.
                > No to po co sie doszukiwać czegoś, czego nie powiedziano? Proponowałem:
                > skoro nie możemy dojśc do wspólnego stanowiska, czy moje stwierdzenie było
                > rasistowskie, odwołajmy się do uznanego przez obie strony jurora,
                > najchętniej jurysty, gdyz oskarżenie Barbinator pod moim adresem dotyczyło
                > czynu przestepczego. Nadal podtrzymuję swoje stanowisko.

                Ja nie pisałam ani o barbinator ani o lindzie, ani nawet o podtekstach.
                Zadałam proste pytanie. Masz trudności z odpowiedzią ?

                Napisałeś o religii przodków obojga Kwaśniewskich, znaczy ze wiesz coś czego
                ja nie wiem. Ze zwykłej ciekawości, chciałbym wiedziać o jaka religię chodzi.
                Proszę o odpowiedz.

                • Gość: Piter Re: Piter IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 18.01.04, 17:26
                  Odpowiem, ale po zakonczeniu sprawy z Barbi.
                  • Gość: Monika Re: Piter IP: *.chello.pl 18.01.04, 17:28
                    ok nie nalegam. to tylko ciekawiść
    • Gość: Piter Re: Barbinator ma obsesję IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.01.04, 02:05
      Coś zaproponowałem. Barbi mię totalnie olewa. Chciałem grać fair, ale mogę Jej
      śladem zacząć być przykry. Tylko po co?
      • Gość: barbinator Re: Barbinator ma obsesję IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 11:11
        Wklejam, tym razem odpowiedź standardowa w wersjii skróconej - może dzięki temu
        lepiej ją zrozumiesz ;)

        ------------------
        Wielokrotnie, na dwóch różnych wątkach wyjaśniałam ci dlaczego uważam twój
        tekst za antysemicki. Zadałam sobie trud otworzenia nowego wątka, na którym
        napisałam kilkanaście długich postów, zdałam wiele pytań (na żadne z nich nie
        odpowiedziałeś w sposób merytoryczny) próbując na różne sposoby wyjaśnić
        dlaczego to co napisałeś uważam jednoznacznie za prezentowanie "postawy
        wyrażającej się niechęcią bądź wrogością wobec Żydów" - to cytat z podanej
        PRZEZ CIEBIE definicji antysemityzmu . Ty natomiast zachowałeś się jak
        skończony bufon, któremu wydaje się że cały świat obraca się dookoła niego zaś
        ja zadaję sobie tyle trudu w celu dokonania jakiegoś "sądu kapturowego" czy jak
        ty to sobie nazwałeś. Zamiast docenić moje dobre intencje, ty wysuwałeś jakieś
        coraz dziwniejsze oskarżenia a potem także i obelgi, znacznie poważniejsze i
        bardziej obraźliwe dla mnie niż wygłoszony przeze mnie zarzut antysemityzmu. W
        żadnym momencie nie podjąłeś dyskusji, zamiast tego podgrzewałeś atmosferę w
        stylu właściwym raczej stadionom piłkarskim niż temu forum z którego
        gościnności oboje korzystamy.
        Zwracam twoją uwagę na fakt, że dyskusja o antysemityzmie to nie zadanie
        arytmetyczne w którym można dowieść, że 2+2=4 a jeśli ktoś uważa, że 123 to z
        pewnością się myli. Określone zachowania przez jednych są uważane za
        antysemickie, przez innych zaś nie są - i tak będzie zawsze. Jeśli ja mówię, że
        moim zdaniem twój tekst był antysemicki, zaś ty na to, że ja kłamię i mam cię
        przeprosić - to mnie wypada zadać ci pytanie: na jakiej podstawie zarzucasz mi
        kłamstwo? Czyżbyś lepiej ode mnie wiedział jakie jest moje zdanie na ten temat?
        To co napisałam jest kłamstwem tylko w jednym przypadku: jeśli ja w głębi duszy
        wcale wiadomego tekstu za antysemicki nie uważam, a mówię tak z jakiś
        niejasnych powodów - np kłamię tobie na złość.
        Czy wiesz jak powinien się zachować człowiek rozsądny w twojej sytuacji?
        Powinien napisać: uważam, że twój zarzut wobec mnie za niesłuszny i ewentualnie
        dodać: czuję się nim urażony. Następnie powinieneś podjąć MERYTORYCZNA dyskusję
        w której wyjaśnilibyśmy sobie wszelkie nieporozumienia. Jest raczej mało
        prawdopodobne by ktokolwiek z nas w jej wyniku zmienił zdanie na temat tego
        czym jest antysemitym oraz czy teksty podobne do twojego są antysemickie,
        jednak KULTURALNYM I ROZSADNYM ludziom nie powinno to przeszkadzać w rzeczowej
        rozmowie oraz jej grzecznym zakończeniu.
        Stwierdzam jednoznacznie, że tej dobrej woli, rozsądku oraz kultury osobistej
        zabrakło wyłącznie z twojej strony.
        Dlatego też kończę ten niesmaczny spór i nie zamierzam w nim dłużej
        uczestniczyć.
        Na koniec mam dla ciebie pewną radę.
        Jest takie powiedzenie: jeśli wiele osób mówi ci, że jesteś pijany, to chociaż
        tobie wydaje się, że jesteś trzeźwy - nie siadaj za kiewrownicą...
        Przeczytaj uważnie, co napisali inni (poza Tadem), przemyśl to sobie. I
        następnym razem zanim napiszesz coś "dowcipnie" np o wierze wspólnych przodków -
        dobrze się zastanów. Bo jeśli tego nie zrobisz, to nie raz jeszcze będziesz
        tak "oszczerczo i kłamliwie" ;) oskarżany przez różne osoby o antysemityzm. I
        będą to oskarżenia jak najbardziej uzasadnione.Ą
        EOT

        Pozdr. B.
        • Gość: Piter Re: Barbinator ma obsesję IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 18.01.04, 15:02
          Jak zacięta katarynka.
          • Gość: Men Re: Barbinator ma obsesję IP: *.11.15.vie.surfer.at 18.01.04, 15:13
            Powiem krotko Brbinator kojarzy mi sie z trzonkiem do mlotka .Malo ze jest
            zniewiesciala to jest jeszcze smetna .Jestem ciekaw z jakiego wiejskiego baru
            pisze takie metne posty . pozdrawiam .
        • tad9 Re: Barbinator ma obsesję 18.01.04, 15:14
          Gość portalu: barbinator napisał(a):

          > Czy wiesz jak powinien się zachować człowiek rozsądny w twojej sytuacji?
          > Powinien napisać: uważam, że twój zarzut wobec mnie za niesłuszny i
          ewentualnie
          >
          > dodać: czuję się nim urażony. Następnie powinieneś podjąć MERYTORYCZNA
          dyskusję
          >
          > w której wyjaśnilibyśmy sobie wszelkie nieporozumienia.


          Doskonale B. A teraz oceń wg. tych szczytnych kryteriów naszą dyskusję w
          wątku "Aborcja", w którym zarzuciłaś mi o ile pamiętam "upośledzenie moralne".
          Czy aby, to co tam robiłem, nie było tym, co tutaj zalecasz?
          • Gość: barbinator Re: Barbinator ma obsesję IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 15:52
            Nie, nie było - w ogóle tamta sprawa była inna.
            Od razu jednak powiem, że mam tak dalece dosyć głupich wyjasnień, że nie
            zamierzam odpowiadać na dalsze ewentualne pytania: myśl sobie co chcesz.
            Decyzja należy do ciebie: jeśli chcesz się upodobnić do Pitera, to pytaj dalej.
            Ja i tak nie odpowiem.

            Pozdr. B.
            • tad9 Re: Barbinator ma obsesję 18.01.04, 16:44
              Gość portalu: barbinator napisał(a):
              > Nie, nie było - w ogóle tamta sprawa była inna.

              Pewnie, że pod pewnymi względami była inna: ja miałem dużo większe podstawy, by
              pisać to co tam pisałem o Twoim stosunku do aborcji, niż Ty by pisać to, co
              pisałaś o "antysemityzmie" tekstu Pitera. Są jednak między tymi dwiema
              sytuacjami podobieństwa, i na nich chcę się skupić (to te podobieństwa
              sprawiły, ze zainteresowała mnie Wasza kłótnia o antysemityzm).

              > Od razu jednak powiem, że mam tak dalece dosyć głupich wyjasnień, że nie
              > zamierzam odpowiadać na dalsze ewentualne pytania: myśl sobie co chcesz.
              > Decyzja należy do ciebie: jeśli chcesz się upodobnić do Pitera, to pytaj
              >dalej.

              Bardzo wygodne: wycofać się już na wstępie na wszelki wypadek. Tylko, jak ma
              się to, do Twojego wezwania o merytoryczną dyskusję, służącą do wyjaśniania
              wszelkich nieporozumień? Jak rzecz wyglądała? Napisałem jak widzę Twoje
              stanowisko w odniesieniu do aborcji. Moje ujęcie uznałaś za "oburzające" i
              wezwałaś, bym udowodnił, przy pomocy cytatu, że takie stanowisko
              przedstawiałaś, lub, żebym Cię przeprosił. Odparłem, że Cię nie przeproszę, bo
              moim zdaniem zasugerowałaś wyraźnie takie stanowisko, jakie przedstawiłem. I
              tutaj poprosiłem Cię o dokładne wyłożenie Twojego stanowiska. Twierdząc, że do
              czasu, aż wyjaśnisz o co Ci naprawdę chodziło, mam prawo wyciągać własne
              wnioski z tego, co piszesz. Odparłaś, że "kłamię i obrażam", i że albo winienem
              udowodnić przy pomocy cytatu, że to co napisałem przedstawia Twoje stanowisko,
              albo powinieniem się zachować jak "przyzwoity człowiek" i odwołać
              moje "obraźliwe słowa". Dodałaś, że jeśli nadal będę upierał się przy swoim
              stanowisku, uznasz, że w grę wchodzi po prostu "bezczelność, chamstwo i
              nieuczciwość", do tego, nie masz zamiaru dyskutować o moralności z człowiekiem,
              który "nie rozumie znaczenia tego słowa". Przy innej okazji zauważyłaś, że nie
              spotkałaś się jeszcze na tym forum, z czymś "równie obrzydliwym" jak
              moje "insynuacje", i że z ich powodu "robi Ci się niedobrze". Odpowiedziałem w
              ten sposób: "Tak zrozumiałem to, co napisałaś. Wyraziłaś oburzenie. Poprosiłem,
              byś wyjaśniła o co Ci chodzi(...).Nie otrzymałem odpowiedzi. Nadal więc rozumię
              to, co napisałaś w sposób pierwotny. (...). Jest to moja interpretacja tego co
              napisałaś. Jeśli się mylę, wytłumacz mi w końcu(...). W chwili gdy piszesz "źle
              mnie rozumiesz" ja zwykle (o ile nie zawsze) odpisuję: "powiedz zatem co wobec
              tego miałaś na myśli". Jeśli na taką odpowiedź nie reagujesz, pozostaję przy
              swoim odbiorze tego co piszesz, bo cóż mam zrobić innego?". Odparłaś, że nadal
              czekasz na cytat i nie masz obowiązku niczego wyjaśniać. Dodając, że to co
              napisałem to "wymysł i manipulacja", oraz, że nie mam prawa twierdzić, że
              moja "wolna improwizacja" na temat Twoich słów oddaje Twoje poglądy. Tego
              wymaga "elementarne poczucie przyzwoitości". Ja ze swojej strony odparłem, że
              dowodem na to, że to co pisałaś można było odczytać w taki sposób jak to
              zrobiłem, jest fakt, że w ten właśnie sposób odczytałem to ja i Maciej (i tu
              przytoczyłem anegdotę, o tym, ze gdy dwóch ci mówi, iż jesteś pijany - idź się
              położyć. Przypomina Ci to coś?). I znów wezwałem Cię do przedstawienia
              stanowiska, by nie być skazanym na interpretacje. Odparłaś (tu podkreślam, bo
              to ważna deklaracja w kontekście Twojego sporu z Piterem), że " PRAWO DO
              WYRAŻANIA NIEZROZUMIENIA CZYICHŚ SŁÓW NIE JEST RÓWNOZNACZNE Z PRAWEM DO
              INTERPRETOWANIA ICH W DOWOLNY SPOSÓB, W TYM TAKI, JAKI AUTOR SŁÓW UZNAJE ZA
              ABSOLUTNIE FAŁSZYWY. JEŚLI TEGO NIE ROZUMIESZ, TO NIE POWINIENEŚ WOGÓLE BAWIĆ
              SIĘ W PUBLICZNE DYSKUSJE(...)". Ja ze swej strony znów wezwałem Cię do
              przedstawienia swojego stanowiska. Ty stwierdziłaś, że od momentu, gdy
              napisałaś, że moja interpretacja Twoich słów jest niewłaściwa, "ABSOLUTNIE NIE
              MIAŁEM PRAWA" przedstawiać moich interpretacji, jako Twojego stanowiska.
              Orzekłaś, że posiadam "feler charakterologiczny", polegający na "brakach w
              rozumieniu prostych pojęć moralnych". I, ze wobec tego nie możesz ze mną dłużej
              dyskutować. Na to, ja wezwałem Cię po raz kolejny, byś przedstawiła swoje
              poglądy, skoro moja interpretacja Twoich słów ich nie oddawała. Mam teraz
              pewną satysfakcję, bo - zważywszy na Twoje zachowanie w czasie kłótni z
              Piterem - jest dla mnie jasne, że albo oboje posiadamy "feler psychologiczny",
              o którym pisałaś, albo myliłaś się diagnozując mnie w tamtym wątku. Co
              wybierasz? (oczywiście, jeśli dowiedziesz, że te wątki istotnie tak mocno się
              różnią - pojawią się i inne mozliwości).


              > Pozdr.
              • Gość: barbinator Re: Barbinator ma obsesję IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 17:12
                Sorry Tad, twój post jest bardzo długi i przyznam od razu, że go nie
                przeczytałam. Po prostu prawda jest taka, że CHWILOWO mam dość kretyńskich
                sporów i wyjasnień typu "białe jest białe, czarne jest czarne, a oprócz tego
                istnieją jeszcze inne kolory". Jeżeli jednak uważasz, że się migam to jestem
                gotowa za jakiś czas wyjasnić ci dlaczego istotę naszego dawnego sporu widzę
                odmiennie niż ten cyrk jednego aktora w wykonaniu Pitera. Jeżeli NAPRAWDĘ ci
                zależy na moich wyjasnieniach, to przypomnij mi o sprawie powiedzmy za kilka
                tygodni.
                Pozdr. B.
                • Gość: Piter Re: Barbinator ma obsesję IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 18.01.04, 17:31
                  Jednego aktora i co najmniej jednej aktorki...
              • Gość: barbinator Re: Barbinator ma obsesję IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 18:38
                Przeczytałam już twój post i mam jedną uwagę: mam wrażenie Tad, że przestajesz
                zauwazać gdzie kończy się zdrowy rozsądek a zaczyna erystyka - efektem tego
                jest to, że coraz częściej sam wpadasz w dołki które próbujesz kopać pod innymi.
                Proszę byś przed naszą ewentualną rozmową (tą za kilka tygodni) przemyślał
                sobie następującą sprawę.
                W grę wchodzą cztery rozwiązania
                Pierwsze, skoro obie sprawy są tak podobne jak sugerujesz a w sprawie nr 2 ty
                najwyraźniej poparłeś racje Pitera, to w sprawie nr 1 powinieneś poprzeć mnie
                (przeciwko sobie ;)
                Drugie, jeśli w sprawie nr 1 nadal uważasz, że racja jest po twojej stronie, to
                w sprawie nr 2 powinieneś poprzeć mnie - czego jednak nie zrobiłeś ;)
                Trzecie, wymagające założenia że obie sprawy jednak w dość zasadniczy sposób
                się między sobą różnią - na tyle zasadniczy, że podobieństwa są mniejsze niż
                różnice. Ty jednak sugerujesz, że powinnismy skupić się własnie na
                podobieństwach...! No to wracamy do punktu wyjścia: jeśli zamierzasz akcentować
                podobieństwa, to zostają ci tylko rozwiązania nr 1 i nr 2 a jak wiesz obydwa
                dowodzą zasadniczej sprzeczności w twoim rozumowaniu. Cóż, czasami bywa i tak -
                kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada...
                Na koniec czwarte rozwiązanie: wychodzimy z założenia, że obie sprawy są
                jakościowo różne i staramy się wykazać różnice między nimi - ja wybieram to
                rozwiązanie, ty niestety nie możesz tego zrobić (jeśli nie wiesz dlaczego, to
                przeczytaj uwaznie SWÓJ WŁASNY post ;)

                Jeżeli w przyszłości faktycznie będziesz chciał wrócić do tej rozmowy, to
                bardzo proszę abyś wymyslił sobie jakieś sensowne stanowisko nie będące
                zaprzeczeniem twoich wcześniejszych wywodów.
                I powiem od razu, że nie zazdroszczę ci tej sytuacji... Moim zdaniem masz
                przerąbane.
                Pozdr. B.
                • tad9 Re: Barbinator ma obsesję 18.01.04, 21:09
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):
                  > W grę wchodzą cztery rozwiązania

                  Mylisz się, mieszając "inne porządki": merytoryczny, ze "strukturalnym". Nie
                  chodzi mi o merytoryczne podobiństwo między tekstem Twoim, ktory ja
                  interpretowałem, a tekstem Pitera, który interpretowałaś Ty, ale o Twoje
                  zachowanie. Twoje "4 rozwiązania" tymczasem "działają" tylko gdy zakładać
                  tożsamość tekstów.

                  > Pierwsze, skoro obie sprawy są tak podobne jak sugerujesz a w sprawie nr 2 ty
                  > najwyraźniej poparłeś racje Pitera, to w sprawie nr 1 powinieneś poprzeć mnie
                  > (przeciwko sobie ;)

                  Poparłem racje merytoryczne: tekst nie był antysemicki. Sprawy są podobne w
                  inym wymiarze: zachowanie jakie chciałabyś widzieć u Pitera, jest bliskie
                  mojemu zachowaniu w wątku o aborcji. Dlaczego więc w tamtym wątku miałaś do
                  mnie pretensje?

                  > Drugie, jeśli w sprawie nr 1 nadal uważasz, że racja jest po twojej stronie,
                  >to w sprawie nr 2 powinieneś poprzeć mnie - czego jednak nie zrobiłeś ;)

                  I znów pomieszanie porządków. Nie zgadzam się, że tekst był antysemicki.
                  Zgadzam się, że sprawy takie wyjaśniać należy merytorycznie. To właśnie
                  próbowałem zrobić w wątku o aborcji. Dlaczego tam, nie miałaś ochotę na
                  merytoryczną dyskusję, do której tutaj nawołujesz?

                  > Trzecie, wymagające założenia że obie sprawy jednak w dość zasadniczy sposób
                  > się między sobą różnią - na tyle zasadniczy, że podobieństwa są mniejsze niż
                  > różnice.

                  W wymiarze o jakim piszę, podobieństwa są uderzające, co łatwo sprawdzić
                  czytając tamten wątek.

                  >Ty jednak sugerujesz, że powinnismy skupić się własnie na
                  > podobieństwach...! No to wracamy do punktu wyjścia: jeśli zamierzasz
                  >akcentować podobieństwa, to zostają ci tylko rozwiązania nr 1 i nr 2 a jak
                  >wiesz obydwa dowodzą zasadniczej sprzeczności w twoim rozumowaniu.

                  Jakiej sprzeczności?

                  >Cóż, czasami bywa i tak - kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada...

                  Słusznie. I właśnie wpadłaś, co zobaczyć może każdy, komu będzie chciało się
                  porównać obie dyskusje.

                  > Na koniec czwarte rozwiązanie: wychodzimy z założenia, że obie sprawy są
                  > jakościowo różne i staramy się wykazać różnice między nimi - ja wybieram to
                  > rozwiązanie, ty niestety nie możesz tego zrobić (jeśli nie wiesz dlaczego, to
                  > przeczytaj uwaznie SWÓJ WŁASNY post ;)

                  Na czym polegają te "różnice" w wymiarze o który mi chodzi? Wykaż te różnice.
                  Chętnie poczytam.

                  > I powiem od razu, że nie zazdroszczę ci tej sytuacji... Moim zdaniem masz
                  > przerąbane.

                  Więc mnie przerąb.

                  > Pozdr.
                  • Gość: barbinator kalarepka kontra antysemityzm: reaktywacja :(( IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.04, 22:49
                    Na czym polegają te "różnice" w wymiarze o który mi chodzi? Wykaż te różnice.
                    > Chętnie poczytam.
                    >
                    > > I powiem od razu, że nie zazdroszczę ci tej sytuacji... Moim zdaniem masz
                    > > przerąbane.
                    >
                    > Więc mnie przerąb.
                    >


                    No dobra Tad, dokończmy tę sprawę raz na zawsze. Mała nadzieja, że ciebie
                    przekonam, ale jednak chciałabym żeby parę osób przeczytało ten post - chociaz
                    będzie długi, strasznie was przepraszam, nie dało się inaczej...
                    Poniżej przedstawiam listę zarzutów - wybór nie jest przypadkowy. Wszystkie one
                    padły bądź padały wielokrotnie w stosunku do mnie w czasie dyskusji na forum,
                    często okraszone dodatkowymi ozdobnikami (np nie zwykły antyklerykalizm,
                    lecz "chorobliwy" itp)

                    1. To co napisałaś uważam za antykatolickie (lub antyklerykalne)
                    2. Masz marksistowski pogląd na ekonomię
                    3. Twoją odpowiedź uważam za wyraz twojego antysemityzmu (tak, tak to TEŻ mi
                    zarzucano...)
                    4. Ten pogląd uważam za antyliberalny
                    5. Jesteś osobą o poglądach proaborcyjnych (także: zwolenniczką aborcji,
                    zwolenniczką zabijania dzieci)
                    6. To mi u ciebie pachnie ciągotkami totalitarnym i antydemokratycznymi...

                    A jakie były moje reakcje? Otóż uważam, że osoby wysuwające wobec mnie powyższe
                    zarzuty myliły się w każdym z tych przypadków, o czym z reguły je informowałam.
                    Bywało też, że czułam się urażona i zdezorientowana taką oceną moich poglądów.
                    Zazwyczaj podejmowalismy wtedy jakąś tam dyskusję (lepszą lub gorszą), czasami
                    dochodzilismy nawet do pewnych wspólnych wniosków (jak się trafił sensowny
                    rozmówca) Nigdy natomiast nie żądałam przeprosin, nie zarzucałam im kłamstwa,
                    tchórzostwa itp - coś takiego uważam za nie do pomyślenia. Jeszcze niedawno
                    myślałam, że coś tak głupiego jak tego typu żądania w normalnym świecie po
                    prostu się nie zdarzają, ale cóż - byłam w błędzie (pewno wszyscy wiedzą o kim
                    mówię, prawda...?)
                    A teraz przedstawię drugą listę.
                    Będzie ona zawierała POZORNIE bardzo podobne lecz jakościowo zupełnie różne
                    zarzuty

                    A. Barbinator uważa, że duchowieństwo za bardzo miesza się do władzy
                    B. Barbinator uważa, że ekonomia opiera się o wyzysk klasy pracującej przez
                    kapitalistów
                    C. Barbinator uważa, że Żydzi nie powinni być wybierani do władz
                    D. Barbinator uważa, że należy zwiększyć dotacje dla nierentownych
                    przedsiębiorstw
                    E. Barbinator uważa, że można (w pewnym okresie ciąży) dokonać aborcji bez
                    wyrzutów sumienia (aborcja jest jak schrupanie kalarepki)
                    F. Barbinator uważa, że należy wprowadzić parytety

                    Proszę teraz porównać te zarzuty "parami" tzn 1 z A, 2 z B, 3 z C itd.
                    Pozornie są one bardzo do siebie podobne. Istotnie, jak ktoś jest
                    antyklerykałem to z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że zgadza się z
                    punktem A. Jeżeli ktoś jest antysemitą, to zapewne zgadza się z C, wyrazem
                    poglądów antyliberalnych niwątpliwie jest punkt D, zaś jak ktoś
                    jest "zwolennikiem zabijania nienarodzonych" to pewnie nie czuje z tego powodu
                    wyrzutów sumienia.
                    Rzecz jednak w tym, że jeśli przypisujemy komuś OKREŚLONY, KONKRETNY,
                    JEDNOZNACZNIE OPISANY POGLĄD, to musimy udowodnić iż ten ktoś faktycznie taki
                    pogląd wygłosił. I musi to być konkretny, zupełnie jednoznaczny cytat z tej
                    osoby. Jeżeli więc ktoś twierdzi, że moje poglądy są antykatolickie - to jego
                    prawo tak o mnie myśleć (chociaż imho się myli i ja mu o tym powiem) Natomiast
                    jeżeli napisze tak: "Barbinator uważa, że duchowieństwo za bardzo miesza się do
                    władzy" to ja od niego w ostrych słowach zażądam udowodnienia jakobym ja tak
                    powiedziała, lub odwołania tych nieprawdziwych słów. Jeśli ktoś uzna, że
                    jestem "zwolenniczką zabijania nienarodzonych" to zapewne tylko westchnę niczym
                    poseł Rokita do posłanki Beger (bo ile można wyjaśniać...;), natomiast jeśli
                    ktoś napisze o mnie "Barbinator uważa, że można (w pewnym okresie ciąży)
                    dokonać aborcji bez wyrzutów sumienia tak samo jak bez wyrzutów sumienia można
                    zjeść kalarepkę" to ja się wścieknę i zażądam odwołania tych obraźliwych dla
                    mnie bzdur.
                    Reasumując: zarzut Tada wobec mnie (kryptonim "kalarepka";) należy do drugiej z
                    opisanych przeze mnie kategorii zarzutów - takich które wymagają udowodnienia
                    popartego jednoznacznie dającym się zrozumieć cytatem. Powinny też zostać
                    wycofane natychmiast gdy "oskarżony" im zaprzeczy. Na przykład jeśli ja powiem
                    tak: to nieprawda, jakobym kiedykolwiek stwierdziła, że duchowieństwo nie
                    powinno wpływać na politykę - to osoba wysuwająca zarzut A powinna go odwołać
                    (no chyba że ma jednoznaczny cytat). Natomiast nadal może twierdzić, iż uważa
                    moje poglądy za antyklerykalne a ja jej tego nie mogę zabronić - takie jest
                    bowiem zdanie tej osoby na mój temat i nic na to nie poradzę.
                    Właśnie takim zarzutem jest mój zarzut w stosunku do Pitera. W mojej ocenie
                    jego post był bowiem wyrazem postaw antysemickich. Mam pełne prawo tak myśleć.
                    Piterowi natomiast ma prawo być z tego powodu przykro, może czuć się urażony.
                    Nie ma natomiast prawa żądać ode mnie bym zmieniła swoje zdanie o nim ani tym
                    bardziej żądać przeprosin za to, że myślę o nim to co myślę. Co innego byłoby
                    gdybym wygłosiła zarzut C czyli "Piter uważa, że Żydzi nie powinni być
                    wybierani do władz" Wtedy miałby pełne prawo do swoich żądań przeprosin,
                    odwoływania itp gdyż taki zarzut byłby nieprawdziwy - a właściwie niemożliwy do
                    udowodnienia na podstawie przedstawionego tekstu.
                    To napisawszy barbinator westchnęła głęboko "niech ten cyrk się w końcu
                    skończy" po czym poszła spać.
                    Pozdr. B.
                    • tad9 Re: kalarepka kontra antysemityzm: reaktywacja :( 19.01.04, 16:26
                      Gość portalu: barbinator napisał(a):


                      > No dobra Tad, dokończmy tę sprawę raz na zawsze.(....)

                      Napracowałaś się droga B. niesamowicie, ale "cały pogrzeb na nic". Przykro mi
                      to mówić, lecz to co powypisywałaś strasznie jest naciągane i oparte na
                      (niebyt zresztą udanych) językowych gierkach. W wątku, o którym mówimy,
                      przedstawiłem Twoje poglądy, na podstawie tego, co pisałaś przy innych
                      okazjach. Oznajmiłaś, że źle Cię zrozumiałem. Poprosiłem, byś - wobec tego -
                      wytłumaczyła mi, co naprawdę miałaś na myśli. Nie uważasz, że była to próba
                      merytorycznej rozmowy? Ty w odpowiedzi zdiagnozowałaś u mnie upośledzenie
                      moralne (czy coś w tym rodzaju).
                      • agrafek metadyskusje. 19.01.04, 16:33
                        Z prawdziwą przyjemnością odnotowuję, że starzy jak i nowi bywalcy
                        forum "Feminizm" z coraz większym zaangażowaniem rozprawiają już niemal
                        wyłącznie o sposobach prowadzenia na forum tym dyskusji:). Tematy równości i
                        nierówności odeszły w siną dal, co tylko dowodzi, że feminizm jest tematem
                        niewiele wnoszącym do rzeczywistości i rozmawiać o im nie da się dłużej niż
                        rok:). Rozważania na temat: "co Piter myśli o roli przecinka w wypowiedziach
                        Barbinator" uważam za triumf antyfeminizmu zatem;). Przyjdzie mi wobec tego
                        zostać feminista albo co.
                        pozdrawiam.
                        • Gość: barbinator Re: metadyskusje. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 19:40
                          Przyjdzie mi wobec tego
                          > zostać feminista albo co.


                          Agrafku, pocieszyłes mnie. Twoje słowa dają mi nadzieję, że te jak mówisz
                          metadyskusje (które ja nazwałam cyrkiem) jednak na coś się mogą przydać...:))

                          Pozdr. B.
                      • Gość: barbinator Re: kalarepka kontra antysemityzm: reaktywacja :( IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.04, 20:25
                        > Napracowałaś się droga B. niesamowicie, ale "cały pogrzeb na nic". Przykro mi
                        > to mówić, lecz to co powypisywałaś strasznie jest naciągane

                        Nie jest.

                        i oparte na
                        > (niebyt zresztą udanych) językowych gierkach.

                        Nie jest.


                        W wątku, o którym mówimy,
                        > przedstawiłem Twoje poglądy,
                        na podstawie tego, co pisałaś przy innych
                        > okazjach.


                        Nieprawda.




                        Oznajmiłaś, że źle Cię zrozumiałem. Poprosiłem, byś - wobec tego -
                        > wytłumaczyła mi, co naprawdę miałaś na myśli.


                        Znowu koloryzujesz Tad (żeby nie nazwać tego dobitniej) W momencie rozpoczęcia
                        przez ciebie całej afery kwestia kalarepki była już dokładnie, ze wszelkimi
                        szczegółami przeze mnie wyjaśniona - w rozmowie z Maciejem do której cię
                        odesłałam. Po przeczytaniu tych wyjaśnień nie miałeś już prawa "źle mnie
                        rozumieć" ani też w dowolny sposób interpretować moich słów, gdyż wtedy było
                        już jasne na czym polega porównanie z kalarepką i co z czym było tam
                        porównywane. W tym momencie pozostało ci już tylko odwołać swoje wczesniejsze
                        słowa, czego nie zrobiłeś.


                        Nie uważasz, że była to próba
                        > merytorycznej rozmowy?



                        Oczywiście, ze nie uważam.
                        Wyjasnię ci jak powinna była wyglądać próba merytorycznej rozmowy:

                        Ty: barbinator, czy uważasz że kilkutygodniowy płód można usunąć odczuwając
                        przy tym wyrzuty sumienia (lub ich brak) identyczny jak w przypadku zjedzenia
                        kalarepki?
                        Ja: nie Tad, nie uważam tak.
                        KONIEC ROZMOWY...wszystko wyjaśnione!!

                        Dlaczego nie zapytałes mnie w taki sposób? Przecież tak byłoby najprościej...?
                        Ja ci odpowiem dlaczego: wiedziałeś doskonale, od samego początku, że nie mam
                        takiego poglądu na sprawę jaki mi insynuowałeś. Ty nie rozmawiałeś ze mną po
                        to, by poznać moje poglądy oraz przedyskutować je, lecz po to by mnie
                        zdyskredytować przypisując mi pogląd będący moim zdaniem moralnym dnem.



                        Ty w odpowiedzi zdiagnozowałaś u mnie upośledzenie
                        > moralne (czy coś w tym rodzaju).


                        Owszem. Człowiek który z taką częstotliwością co ty przekręca słowa swoich
                        rozmówców - co więcej, traktuje takie manipulacje jako najzupełniej uczciwy
                        sposób prowadzenia rozmowy - ktoś taki faktycznie cierpi na rodzaj uposledzenia
                        moralnego. Dobrze wiesz Tad, że mam rację piswząc te słowa, bo chyba nie ma na
                        tym forum osoby, która nigdy nie zarzuciłabyby ci przekręcania jej słów
                        (oczywiście spośród stałych rozmówców z opcji feministycznej, słów swoich braci
                        w wierze raczej nie przekręcasz)
                        Rzecz nie w samym przekręcaniu (w końcu każdemu może się zdarzyć coś źle
                        zrozumieć) lecz w uczynieniu przekręcania metodą dyskusyjną.
                        Dlatego własnie postanowiłam powstrzymać się od dyskusji z tobą - i wbrew temu
                        co być może myślisz jestem w tym zamiarze konsekwentna. Zamierzam nadal
                        reagować na pewne zaczepki z twojej strony (np kolejna próba przekręcenia moich
                        słów w sprawie danych o ilości aborcji, czy twoje złosliwości przy okazji
                        mojej "dyskusji" z Piterem) ale nie będę się wdawać w poważne dyskusje.

                        Pozdr. B.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja