Nieodpłatna praca kobiet

04.11.09, 19:12
Czy o kobiecie, która nie pracuje zawodowo, a zajmuje się wyłącznie
domem można powiedzieć, że pracuje nieodpłatnie? Jeśli sprząta,
pierze i gotuje, ale również korzysta z energii elektrycznej, jeździ
samochodem, chodzi do fryzjera, kosmetyczki, kupuje sobie ubrania,
nie wspomnę o tym, że ma również co jeść oraz na czym spać, to jak
to jest? Zarabia czy nie zarabia?
    • winniepooh Re: Nieodpłatna praca kobiet 04.11.09, 20:26
      jezeli zarabia to pracodawca jest jej odbiorca jej uslug.
    • sabinac-0 Re: Nieodpłatna praca kobiet 04.11.09, 20:36
      Czy bezrobotny mezczyzna, zajmujacy sie domem (sa i tacy), pracuje czy nie pracuje?
      • dcio Re: Nieodpłatna praca kobiet 04.11.09, 22:02
        niej taka kobieta dostaje za darmo 50% emerytury po mezy choc nie odprowadzala
        podatku. Scyzoryk sieotwiera.a poz
        • sabinac-0 Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 17:12
          Sorki, czy moglbys jeszcze raz napisac to samo ale z zachowaniem zasad
          ortografii i interpunkcji?
    • mm-cc Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 07:35
      Zapytałam dlatego, że gdzieś wyczytałam, że pracę w domu nazywa się
      nieodpłatną oraz przelicza się jej wartość na pieniądze. Wychodzi na
      to, że taka niepracująca kobieta wykonuje zawody: szefa kuchni,
      sprzątaczki, intendentki, ekonomistki, nauczycielki przedszkola,
      kierowcy, itd, itp., a wszystko to za darmo.
      Jakie za darmo? Przecież korzysta ze wszystkich dóbr tak samo, jak
      kobieta wykonująca pracę odpłatnie.
      • kocia_noga Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 08:53

        Temat był już tu wałkowany wielokrotnie i na wsze strony, weź wrzuć
        w wyszukiwarke forumową.
    • lisbeth25 Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 13:54
      Kobieta, która nie jest aktywna zawodowo wykonuje tę pracę odpłatnie- w
      zamian za to mąż zapewnia jej utrzymanie. Osoby pracujące zawodowo
      wykonują prace domowe nieodpłatnie, ewentualnie zlecają je na zewnątrz
      tworząc nowe miejsca pracy. Więc jeśli powinniśmy komuś płacić za prace
      domowe, to tylko osobom pracującym zawodowo.
      • lafiorka-z Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 15:52
        To dlaczego poprawność polityczna nakazuje pochylać się z troską nad losem
        kobiet niepracujących, że są takie niedoceniane, że tak ciężko pracują,
        wychowują nowe społeczeństwo i zasługują na emeryturę fundowaną przez
        podatników. A one same bardzo w to wierzą...
        • kocia_noga Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 16:01
          Służąca najmowana w bogatych domach mieszka u swoich chlebodawców,
          żywi się u nich a ponadto otrzymuje umowę o pracę, urlop i wychodne
          oraz pieniądze.
          Praca za wyżywienie i dach nad głową bez urlopu i wychodnego
          charakterystyczna jest dla niewolnictwa.
          • sabinac-0 Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 17:27
            kocia_noga napisała:

            > Służąca najmowana w bogatych domach mieszka u swoich chlebodawców,
            > żywi się u nich a ponadto otrzymuje umowę o pracę, urlop i wychodne
            > oraz pieniądze.
            > Praca za wyżywienie i dach nad głową bez urlopu i wychodnego
            > charakterystyczna jest dla niewolnictwa.

            Moj maz od dwoch lat nie pracuje, wiec ustalilismy, ze ja wzielam drugi etat a
            on zajmuje sie domem i dzieckiem. Wydatki planujemy wspolnie. Jesli robimy
            zakupy, kazde z nas bierze, co potrzebuje (ewentualnie konsultuje uzywajac
            formuly "moze byc?") i ja place w kasie.
            Jak sadzisz, powinnam mu cos placic ekstra?
            I ile tego wychodnego?
            A urlop?
            Ja wychodnego nie mam - po pracy do domu, bo dziecko potrzebuje matki a maz zony.
            Nie mam rowniez wlasnych pieniedzy - z moich zarobkow i oszczednosci korzysta
            cala rodzina.
            Urlopu tez nie mam, na wakacje wyjezdzam z mezem i dzieckiem.

            Czy naprawde nie widzisz roznicy miedzy pracownikiem/ca w domu obcych ludzi a
            czlonkiem rodziny?
          • lisbeth25 Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 18:31
            Skoro te kobiety są niewolnicami, to jedynie na własne życzenie. Jest
            różnica między zajmowaniem się swoim domem i dziećmi a robieniem tego
            dla obcych osób. Nie wierzę zresztą, że mężowie takim paniom dają
            jedynie wyżywienie i dach nad głową. Zresztą jeśli panie niepracujące
            zawodowo chciałyby mieć emeryturę to co za problem zwrócić się do
            męża o podpisanie stosownej umowy i opłacanie składek emerytalnych.
          • evita_duarte Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 19:30
            kocia_noga napisała:

            > Służąca najmowana w bogatych domach mieszka u swoich chlebodawców,
            > żywi się u nich a ponadto otrzymuje umowę o pracę, urlop i wychodne
            > oraz pieniądze.
            > Praca za wyżywienie i dach nad głową bez urlopu i wychodnego
            > charakterystyczna jest dla niewolnictwa.

            Zapomniałas dodać, że taka pomoc domowa jest traktowana niejednkrotnie dużo
            lepiej niż traktuje sie matkę Polkę. Ma opłacane wszstko ocząwszy od podatku
            poprzez ubezpieczenie czy plan emerytalny. Często w dn wolne ma też samochód do
            dyspozycji jeśli sama sobie zatankuje.
        • lisbeth25 Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 18:33
          Bo zawsze ci, którzy najmniej robią najgłośniej upominają się o
          pieniądze.
          • kocia_noga Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 19:05
            Ojej, zgadzam się z wami, ale z jednym zastrzeżeniem - nie dotyczy
            to wszystko kobiet-gospodyń domowych z czasów wcześniejszych -
            dzisiejszych 70-80-latek, a także tych, co zgodnie z obyczajem
            wykonuja większośc domowych obowiązków i zarobkują, a takich jest
            jeszcze mnóstwo.
            Nikt im nie będzie za pracę płacił, spokojnie, chodzi o wycenę,
            świadomośc, że to jest praca i że ma ona swoją wartość.
            • lisbeth25 Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 19:16
              To przecież oczywiste. Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że ugotowanie
              obiadu czy skoszenie trawnika ma swoją rynkową cenę. Nie znam osoby,
              która nie wykonywałaby żadnych obowiązków domowych, a jednak tylko
              specyficzna grupa domaga się za to zapłaty.
              • dcio Re: Nieodpłatna praca kobiet 05.11.09, 21:21
                radzilbym tak otwarcie tego nie pisac, bo rzeczywiscie ta praca ma wartosc i to
                dosc spora, opiekunka do dziecka na 24 godz z 3 tys miesieznie, sprzatazka 1000
                zl miesiecznie, uprawa przydomowego ogrodka, z 200 z;l miesiecznie.

                Urzad skarbowy pewnie podliczylby taka bezrobotna kobiete na 1000 zl podatku
                dochodowego miesiecznie (jest idiotyzny przepis , ze podatek sie nalezy chocby
                pieniadze nie byly zaplacone)

                jesli podatek dochodowy (na szczescie zwiekszono kwote WAT) , to i ZUS, na
                poczatek 300 zl miesiecznie a pozniej ok 1000.

                tak wiec taka bezrobotna kobieta powinna placic 2 tys zl podatkow miesiecznie.
    • maitresse.d.un.francais eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 05.11.09, 21:19
      i przy świecy, a sypiać na podłodze, żeby jej pracę można było nazwać całkiem
      nieodpłatną?
      • lafiorka-z Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 06.11.09, 07:32
        Od razu w worku z juty:)) Ja tylko twierdzę, że praca w domu jest
        bardzo dobrze opłacaną pracą. I co z tego, że wynagrodzenie funduje
        mąż? Wszystko jedno kto płaci, byle płacił dobrze.

        Jak już tak gruntownie zbadano tę pracę kobiet w domu, to wyszło, że
        w mieście kobieta przeznacza na nią średnio 5,5 godziny dziennie,
        a na wsi 6,5. Czyli jest to praca na jakieś 3/4 etatu. Więc żadnej z
        tych wymienionych profesji nie wykonuje ( sprzątaczka, kucharka,
        kierowca, przedszkolanka, indendent ) nie wykonuje w pełnym wymiarze.
        A twierdzenie, że musi się dziećmi opiekować przez całą dobę jest z
        jednej strony trochę prawdziwe, a z drugiej to aż nie chce się z nim
        dyskutować, bo ręce opadają...
        • bene_gesserit Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 06.11.09, 12:13
          lafiorka-z napisała:

          > Od razu w worku z juty:)) Ja tylko twierdzę, że praca w domu jest
          > bardzo dobrze opłacaną pracą. I co z tego, że wynagrodzenie
          funduje
          > mąż? Wszystko jedno kto płaci, byle płacił dobrze.

          Malenki problem z tym, co piszesz, polega na tym:
          tinyurl.com/cc45ot

          > Jak już tak gruntownie zbadano tę pracę kobiet w domu, to wyszło,
          że
          > w mieście kobieta przeznacza na nią średnio 5,5 godziny dziennie,
          > a na wsi 6,5. Czyli jest to praca na jakieś 3/4 etatu. Więc
          żadnej z
          > tych wymienionych profesji nie wykonuje ( sprzątaczka, kucharka,
          > kierowca, przedszkolanka, indendent ) nie wykonuje w pełnym
          wymiarze.
          > A twierdzenie, że musi się dziećmi opiekować przez całą dobę jest
          z
          > jednej strony trochę prawdziwe, a z drugiej to aż nie chce się z
          nim
          > dyskutować, bo ręce opadają...


          Dziwne, bo kiedy pracowalam jako au-pair przy poltorarocznym
          dziecku, bywalo, ze roboty bylo na 10 godzin dziennie. A gdyby mi
          sie chcialo i gdyby 'panstwo' nie odkurzali itd, to i na dwanascie.
          Mozesz dac linka do tych wyliczen? I naprawde malo jest dzieci,
          ktore wiecznie spia.
          • sabinac-0 Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 07.11.09, 10:03
            Czy w takim razie wszystkie matki, niezaleznie od sytuacji materialnej, maja
            dostawac pieniadze za sam fakt, ze maja dzieci?
            A jesli dziecmi zajmuje sie ojciec, tez ma za to miec placone?
            • bene_gesserit Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 07.11.09, 10:52
              Kto tak powiedzial?

              Imho jednak nalezy dostrzec problem, zamiast pisac, jak za prosta i
              latwa prace z zerem odpowiedzialnosci kobiety domowe i/lub
              pracujace na etacie dostaja gore pieniedzy od męża. I uswiadamiac
              (wciaz i wciaz), ilez ta praca jest warta i jak bardzo jest
              obciazajaca.

              Warto rowniez uswiadamiac - sobie i innym - jak groznym i trudnym
              do uchwycenia zjawiskiem jest przemoc ekonomiczna. O biciu wiedza
              juz w Polsce wszyscy, a ile kobiet, ktorym trudno po kilkuletniej
              przerwie na dzieci (ustalonej z mezem przeciez) wrocic do pracy i
              sa trzymane na bardzo krotkiej smyczy, bo maz czuje sie panem i
              wladca, dlatego, ze ON ZARABIA, a ONA NIC NIE ROBI?
              • sabinac-0 Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 07.11.09, 11:05
                Coz zatem proponujesz?
                • bene_gesserit Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 07.11.09, 11:55

                  sabina, oczywiscie czekalam na to pytanie, bowiem na moim biurku
                  lezy opracowanie, jak problem pracy domowej rozwiazac. Raz,
                  wszechswiatowo i definitywnie, w dodatku tanio i tak, ze wszyscy
                  beda zadowoleni.

                  Dopoki go nie ujawnie proponuje nie pisac bzdur i - jak pisalam -
                  nie rozpowszechniac mitow o Domowej Sielance, bo to czesto tak nie
                  wyglada. Imho to juz duzo.
                  • sabinac-0 Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 07.11.09, 13:39
                    No no, jedno male opracowanko rozwiaze wielosetletni problem szybko, tanio i
                    skutecznie upodabniajac ziemie do raju...
                    Cos jak kolejne rewelacyjne ziele leczace raka.
                    • sabinac-0 Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 07.11.09, 13:49
                      A powaznie: nie wiem skad u Ciebie wniosek, ze rozpowszechniam "mity o domowej
                      sielance".

                      Mysle ze w dzisiejszych czasach, przynajmniej w naszej szerokosci geograficznej
                      i w naszym kregu socjokulturowym, kobiety moga utrzymac sie same i same wychowac
                      dzieci a za maz wychodza dobrowolnie.
                      Maja tez mozliwosc by przed slubem poznac wybranka na tyle by wiedziec, czy moze
                      oczekiwac wsparcia w ambicjach zawodowych (np maz wezmie czesc wychowawczego),
                      lub, jesli zdecyduje sie na zycie gospodyni domowej, czy moze liczyc na
                      gratyfikacje, nie tylko finansowa.

                      Jesli ktos, wbrew poprzednim deklaracjom, nie wspiera i wykorzystuje, z pomoca
                      przychodzi prawo rozwodowe.
                      • bene_gesserit Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 07.11.09, 14:02


                        Powyzej - o tym opracowaniu - to byl sarkazm.
                        Nie musze miec rozwiazania, problemu, zeby moc prostestowac, kiedy
                        ktos pisze bzdury o problemie. W najlepszym wypadku nie bzdury, ale
                        malo prawdy w prawdzie.

                        Mity o domowej sielance rozpowszechniasz nie ty, ale ktos powyzej,
                        komu odpisalam a ty sie wlaczylas.

                        Opowiesci o tym, jak to sie mozna przed slubem poznac to jest
                        dopiero mit. Po pierwsze - znakomita wiekszosc slubow odbywa sie
                        przed trzydziestka, ludzie wtedy sa mlodzi-glupi-zycia-nie-znaja,
                        patrza na wybranka/wybranke przez rozowe okulary milosnej chemii
                        (stwierdzone naukowo). To raz. Dwa: ludzie sie w ciagu zycia
                        zmieniaja, czasami bardzo. Trzy - jesli nie mieszkali ze soba (a
                        tym bardziej, jesli mieszkali u rodzicow) i nie mieli przed slubem
                        dzieci, to trudno przewidziec, jak zmieni ich wzajemna relacje
                        wspolne mieszkanie i potomstwo. Bo to sa ogromne zmiany w zyciu,
                        ktore odciskaja sie na osobowosci, priorytetach, upodobaniach.
                        Wiec 'widzialy galy, co braly' to mit. W wielu przypadkach to
                        rosyjska ruletka.

                        Problem z przemoca ekonomiczna jest zas taki, ze - no wlasnie -
                        jest ekonomiczna. Kobieta, ktora po siedmiu latach wychowywania
                        dwojki dzieci probuje wrocic do pracy - z niewielkim doswiadczeniem
                        zawodowym przed przerwa, z wielka dziura w cv podczas przerwy, w
                        wieku lat 30+ przegrywa z innymi na rynku pracy, wiec rozwod
                        oznacza dla niej wegetacje co prawda bez upokorzen przez meza, ale
                        w skrajnej biedzie (ew. np na garnuszku u rodzicow, ktorzy nie
                        musza byc wniebowzieci, ze 'stara babe utrzymuja i mowilismy ci, ze
                        ten facet to dran'). Itd itd itd. Nic dziwnego, ze min lęk przed
                        bieda (ktora dotnie nie tylko ja, ale i dzieci) jest jednym z
                        powodow na to, ze godzi sie na upokorzenia i nie mysli o rozwodzie.
                        • sabinac-0 Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 07.11.09, 18:26
                          bene_gesserit napisała:
                          >
                          >
                          > Powyzej - o tym opracowaniu - to byl sarkazm.
                          > Nie musze miec rozwiazania, problemu, zeby moc prostestowac, kiedy
                          > ktos pisze bzdury o problemie. W najlepszym wypadku nie bzdury, ale
                          > malo prawdy w prawdzie.

                          Cos blizej?
                          >

                          > Opowiesci o tym, jak to sie mozna przed slubem poznac to jest
                          > dopiero mit. Po pierwsze - znakomita wiekszosc slubow odbywa sie
                          > przed trzydziestka, ludzie wtedy sa mlodzi-glupi-zycia-nie-znaja,
                          > patrza na wybranka/wybranke przez rozowe okulary milosnej chemii
                          > (stwierdzone naukowo). To raz. Dwa: ludzie sie w ciagu zycia
                          > zmieniaja, czasami bardzo. Trzy - jesli nie mieszkali ze soba (a
                          > tym bardziej, jesli mieszkali u rodzicow) i nie mieli przed slubem
                          > dzieci, to trudno przewidziec, jak zmieni ich wzajemna relacje
                          > wspolne mieszkanie i potomstwo. Bo to sa ogromne zmiany w zyciu,
                          > ktore odciskaja sie na osobowosci, priorytetach, upodobaniach.
                          > Wiec 'widzialy galy, co braly' to mit. W wielu przypadkach to
                          > rosyjska ruletka.

                          > Problem z przemoca ekonomiczna jest zas taki, ze - no wlasnie -
                          > jest ekonomiczna. Kobieta, ktora po siedmiu latach wychowywania
                          > dwojki dzieci probuje wrocic do pracy - z niewielkim doswiadczeniem
                          > zawodowym przed przerwa, z wielka dziura w cv podczas przerwy, w
                          > wieku lat 30+ przegrywa z innymi na rynku pracy, wiec rozwod
                          > oznacza dla niej wegetacje co prawda bez upokorzen przez meza, ale
                          > w skrajnej biedzie (ew. np na garnuszku u rodzicow, ktorzy nie
                          > musza byc wniebowzieci, ze 'stara babe utrzymuja i mowilismy ci, ze
                          > ten facet to dran'). Itd itd itd. Nic dziwnego, ze min lęk przed
                          > bieda (ktora dotnie nie tylko ja, ale i dzieci) jest jednym z
                          > powodow na to, ze godzi sie na upokorzenia i nie mysli o rozwodzie.
                          >
                          Czy jakiekolwiek prawo moze zmienic fakt, ze niektore dziewczyny zaraz po
                          zareczynach chowaja dyplom do szuflady a po kilku latach budza sie z reka w nocniku?
                          Dlaczego podatnicy, w tym ich kolezanki, ktore wychodzac za maz pomyslaly o
                          zabezpieczeniu sie na przyszlosc, maja placic za naiwnosc tamtych?

                          Przeczytaj biblijna przypowiesc o pannach madrych i pannach glupich (wez
                          poprawke na epoke - "oblubieniec" w tamtych czasach byl odpowiednikiem funduszu
                          inwestycyjnego) - stare, ale jare.
                          • bene_gesserit Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 07.11.09, 20:14
                            Jak rany, sabina - to ty sobie wymyslilas, ze jestem zwolenniczka
                            placenia domowym kobietom. Mozesz wskazac, gdzie cos takiego
                            napisalam? Bo jesli nie mozesz, to dyskutujesz sama ze soba,
                            obawiam sie. Tylko nie wiem po co i dlaczego i czemu sa ci do tego
                            potrzebne moje akurat posty?

                            Imho to awykonalne, bo po pierwsze nie jest to ekonomicznie mozliwe
                            w tak biednym kraju jak Polska, po drugie - trudno mi sobie
                            wyobrazic, jak by to technicznie mialo wygladac, bo miedzy domowa
                            zona A i domowa zona B jest przepasc, nie mowiac juz o tych
                            kobietach, ktore obrabiaja caly domowy etat w calosci, a pracuja na
                            etat. A najwazniejsze - ze taki system wspieralby cholernych
                            nierobow, ktorych cale rzesze czulyby sie zwolnione od kiwniecia w
                            domu paluszkiem, gdyby panstwo w jakikolwiek sposob placilo
                            kobietom domowym.

                            Inna sprawa - i te mozna ewentualnie porzedyskutowac - czy warto
                            lobbowac ustawy, ktore by regulowaly prawnie interesy takich osob
                            (kobiet i malego procenta mezczyzn). W rodzaju swiadczen
                            emerytalnych, ubezpieczenia na wypadek rozwodu czy alimentow na nie
                            czy ich praw do wspolnego konta itd itd. Bo z jednej strony troche
                            glupio, zeby panstwo regulowalo takie rzeczy miedzy dwojgiem
                            teoretycznie najbliszych sobie ludzi, a z drugiej strony - historie
                            z rodzaju tych jak w zlinkowanym powyzej artykule to nie jest
                            specjalna rzadkosc.
                            • sabinac-0 Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 08.11.09, 14:11
                              Uwazam, ze nawet w bogatym panstwie placenie "kurkowego" byloby nienajlepszym
                              pomyslem. Po czesci z powodow, jakie wymienilas.

                              Cos takiego, jak alimenty na zone juz istnieje. Reszte spraw moze regulowac
                              intercyza.
                              Mozna doradzac pisanie intercyz, zakladanie niepracujacemu wspolmalzonkowi kont
                              emerytalnych itp ale nie widze celowosci regulowania tych spraw ustawami.

                              Jesli ktos wzdraga sie przed intercyza lub funduszem emerytalnym uznajac ze
                              "milosc wystarczy" - vide panny madre i panny glupie.
                              • kr_kap Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 12.11.09, 02:28
                                i "trzeba się było ubezpieczyć"...


        • sabinac-0 Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 07.11.09, 10:10
          Troche to wszystko absurdalne.
          Jezeli np. kobiecie panstwo zaczeloby placic za bycie gospodynia domowa, to
          kobiety pracujace zarabialyby mniej (skads musianoby wziac pieniadze na
          "kurkowe", wiec podwyzka podatkow murowana). A przeciez pracujace kobiety musza
          wykonywac w domu dokladnie te same czynnosci, co niepracujace bo malo kogo stac
          na sprzataczke lub opiekunke.
          A co z pracujacymi samotnymi matkami, na ktore spada caly ciezar utrzymania domu
          i dzieci, a ktore, ponoszac koszty tej calej operacji (podatki), nie moglyby
          liczyc na "kurkowe" bo pracuja zawodowo?
          • lafiorka-z Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 07.11.09, 20:35
            Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że praca w domu może być
            pułapką. Znudzony mąż w końcu zwalnia żonę z obowiązków...
            Jednakże z moim otoczeniu znam kobiety, które świetnie i do późnej
            starości prosperują jako " żony przy mężu". Nie róbmy z mężczyzn
            potworów, którzy nie potrafią docenić poświęcenia. Oni potrafią i są
            dumni, że zmknęli w domu atrakcyjną kobietę (może tochę
            przesadziłam, ale nie bardzo ):))
            Moja cudowna teściowa była taką kobietą domową. Ona z lekceważeniem
            mówi o kobietach zarabiających, że pracują żeby kupić sobie dwie
            sukienki. Kobieta z klasą nie pracuje!
            Ja niestety nie mam klasy:)))
            • sabinac-0 Re: eee znaczy powinna zmywać w worku z juty 08.11.09, 14:19
              lafiorka-z napisała:

              > Jednakże z moim otoczeniu znam kobiety, które świetnie i do późnej
              > starości prosperują jako " żony przy mężu".

              No i co z tego, ze znasz jakas tam pania Ziutke czy pania Lusie, ktore z wyboru
              zajmuja sie wylacznie domem i sa z tego zadowolone?
              Nie rozmawiamy o wyborach pani Ziutki czy pani Lusi - rozmawiamy o zjawiskach
              spolecznych.

              Nie róbmy z mężczyzn
              > potworów, którzy nie potrafią docenić poświęcenia.

              Nikt nie robi z mezczyzn potworow ani aniolow. Mezczyzni sa ludzmi a KAZDY
              czlowiek, jesli ma nad kims wladze, ma pokuse naduzycia jej.

              Oni potrafią i są
              > dumni, że zmknęli w domu atrakcyjną kobietę (może tochę
              > przesadziłam, ale nie bardzo ):))

              Zamkniecie jako objaw docenienia? Cos nowego.

              > Moja cudowna teściowa była taką kobietą domową. Ona z lekceważeniem
              > mówi o kobietach zarabiających, że pracują żeby kupić sobie dwie
              > sukienki. Kobieta z klasą nie pracuje!
              > Ja niestety nie mam klasy:)))

              Czasy sie zmienily. Dzis kobieta z klasa pracuje a mezczyzna z klasa umie
              przygotowac kolacje przy swiecach.
Pełna wersja