pazdziernik2009
06.11.09, 14:36
Opowiem Wam bajkę o lesbijce, która została biskupem. :) Wcale nie tak dawno, dawno temu żyła sobie lesbijka. Wyglądała mniej więcej tak:
dailyoffice.files.wordpress.com/2009/06/eva-brunne-lesbianbishopstockholm-300.jpg
Gdy była jeszcze mała, często, jak to dziewczynka, stroiła się adekwatnie do swych przyszłościowych planów i przybierając rozmaite pozy przed lustrem, podziwiała samą siebie. Trzeba tu zaznaczyć, że zadanie miała nieco utrudnione. No bo tak. W przyszłości będzie kobietą - czyli powinna się wystroić w suknię. Zakłada suknię, staje przed lustrem i naraz świta jej myśl, że przecież będzie lesbijką - więc trzeba założyć chyba jednak spodnie. No tak, niby lepiej, ale zaraz… przecież będzie prócz tego księdzem - czyli znowu sukienka. I tak w kółko. Któż by się nie pogubił, będąc na jej miejscu!
Tu w zasadzie powinienem, i pewnie tego się spodziewacie, opisywać burzliwe koleje losu, prześladowania, dyskryminację i inne nieprzyjemne rzeczy, jakie spotkały naszą bohaterkę, ale nie, niczego takiego, chwalić Boga, nie doświadczyła, gdyż miała to szczęście, że nie urodziła się ani w Arabii Saudyjskiej, ani W Iranie, ani w Polsce, ani w Egipcie, słowem - w żadnym z państw wyznaniowych, w których mogłaby być prześladowana ze z względu na płeć czy orientację seksualną.
Bajka kończy się szczęśliwie: lesbijka zostaje księdzynią, poznaje inną księdzynię, biorą ślub, płodzą sobie dziecko i wspólne je wychowują. Słowem - żyją długo i szczęśliwie, jak to w bajkach. A na koniec lesbijka zostaje biskupką i wszyscy biją brawo gromko i z zapałem, bo wszystko tak dobrze się jej ułożyło. Słodkich snów. :)