bene_gesserit
06.11.09, 15:05
Piszą w Le Monde:
– Francja rzeczywiście jest wyjątkiem –przyznaje Héran. – W 2008
roku jej wskaźnik urodzeń wyniósł ponad dwoje dzieci na jedną
kobietę, dzięki czemu kraj nad Sekwaną stał się liderem w Europie.
Na samą Francję przypada trzy czwarte przyrostu naturalnego na
całym kontynencie europejskim! Ten fenomen jest tym bardziej
interesujący, że Francja miała duże zaległości: pod koniec lat 30.
była najstarszym społeczeństwem świata.
(...)
Jakie mogą być przyczyny tak wysokiej dzietności? – We Francji,
podobnie jak we wszystkich państwach europejskich, przesunął się
wiek rodzenia dzieci: kobiety decydują się na nie coraz później,
pierwsze rodzą zwykle tuż przed trzydziestką – opowiada były szef
INED. – Lecz o ile Niemki, Włoszki, Hiszpanki i mieszkanki Europy
Środkowej na tym poprzestają, to Francuzki tuż po ukończeniu 30.
roku życia rodzą drugie dziecko. To późne macierzyństwo pozwala im
zrekompensować późny start w życie partnerskie i niski wskaźnik
urodzeń trapiący obecnie wszystkie państwa europejskie.
Drugą cechą charakterystyczną francuskiej dzietności jest to, że
większość dzieci rodzi się obecnie poza związkami małżeńskimi: w
2008 roku blisko 52 proc. dzieci pochodziło ze związków
niemałżeńskich. Przez 30 lat Francja oddaliła się więc od
łacińskiego modelu Europy Południowej, gdzie wskaźnik urodzeń
pozamałżeńskich jest bardzo niewielki, i zbliżyła do modelu
skandynawskiego (kobiety pracujące, późne macierzyństwo i liczne
narodziny pozamałżeńskie).
http://wiadomosci.onet.pl/1582802,2678,1,kioskart.html