To jeszcze raz o becikowym

12.11.09, 20:16

- bo miało być tak fajnie i nie żadne rejestracje ciąż.

O nowym becikowym

Uwaga! Rozporządzenie ministra dotyczy wszystkich kobiet, które
obecnie są w ciąży (niezależnie od daty porodu) lub właśnie wystąpią
o becikowe (to znaczy urodziły dziecko w ciągu ostatnich 12
miesięcy; bo - przypominamy - o becikowe można się zgłosić w ciągu
roku od urodzenia dziecka).
(...)
Co z kobietami, które urodziły bądź urodzą dziecko w listopadzie lub
grudniu tego roku. Czy też muszą przedstawić takie zaświadczenie?

- Tak. W myśl przepisów wymóg dołączenia zaświadczenia lekarskiego
do wniosków o przyznanie "becików" dotyczy wszystkich osób
składających je od 1 listopada 2009 r. Nie ma więc znaczenia termin
urodzenia się dziecka. W przypadku pozostawania kobiety ciężarnej
pod opieką lekarską lekarz zobowiązany jest do wystawienia
zaświadczenia według wzoru. Zaświadczenie powinno być wystawione z
aktualną datą, a przy tym powinno opisywać (zgodnie z obowiązującym
wzorem) czas pozostawania pod opieką w każdym trymestrze ciąży.

Co z tymi kobietami, które nie potrafią udokumentować przebywania
pod opieką lekarską?

- Nie dostaną becikowego. Takie jest prawo.


Ale że nie było, kiedy zachodziły w ciążę to wuj. Sori, ale mi się
to w głowie nie mieści. Tzn. kumam, że trochę kasy ciężarnym
ukradziono, pardon, na ciężarnych zaoszczędzono. Ale że to jest
zgodne z prawem??
Już pomijam kwestię 'pierwsza odnotowana wizyta do 10 tygodnia'.
    • dzikowy Re: To jeszcze raz o becikowym 12.11.09, 22:09
      W ogóle becikowe to chory pomysł. Jeżeli już dawać kasę to po okazaniu
      planu ich wydania i później rozliczenie z faktycznych zakupów, a tak
      idzie na wódzię jak alimenty na dziecko. :)
      • strikemaster Re: To jeszcze raz o becikowym 12.11.09, 22:46
        Jasne, przyszła matka powinna opracować biznes-plan, zwrócić się do banku o finansowanie, a następnie, po wychowaniu zaplanowanego inżyniera budownictwa, zwrócić się o zwrot. :D
        Tak w ogóle, to becikowe rzeczywiście nie jest żadnym sposobem na odwrócenie tendencji demograficznych (o ile w ogóle takie odwracanie ma jakiś sens, bo mam wrażenie, że sprowadza się do wzrostu produkcji taniej siły roboczej dla innych gospodarek).
      • kr_kap Re: To jeszcze raz o becikowym 12.11.09, 23:29
        Zwracam się z uprzejmą prośbą do Szanownego Państwa o przyznanie mi
        Becikowego na moje obmierzone już od 10-tego tygodnia życia
        płodowego Dziecko (załączam Zaświadczenie z Pieczątką na
        Obmierzenie).
        Poniżej przedstawiam Plan Projektowanych Wydatków. Pozycje 1, 2 i 3
        są opcjonalne, znaczy do wyboru.

        1. Zamierzam kupić Pieluchy na Sikanie. W sumie 20 paczek, z których
        musowo się Rozliczę i w temacie których poddam się Kontroli (w
        późniejszym terminie doprowadzę do kontenera). Ta opcja jest tańsza
        niż z Tetrą, Proszkiem do Prania, Gazem do Gotowania i Prądem do
        Pralki albo Żarówką do Świecenia przy Balii, więc Oszczędzam.

        2. Chciałabym jakiś Fajny Wózek, ale starczy tylko na pół, więc
        trudno mi się zdecydować czy kupić przednie kółka czy tylne. Na taki
        mniej fajny starczy, ale wiem jak się potem inne mamy patrzą na
        taką, co ma Mniej Fajny.

        3. Gdyby jednak okazało się, że moje Dziecko nie Sika, walę jak w
        dym do monopolowego i kupuję 50 półlitrówek. Ten zakup jest
        sensowniejszy, Szanowne Państwo, bo po pierwsze więcej osób
        skorzysta na Piciu (mam paru znajomków) niż na Sikaniu Dziecka, a po
        drugie do Szklanych Butelek można co jeszcze Nalać a pieluchy się
        rozklejają i dupa.


        Z poważaniem
        Emergencja Ząb




        • dzikowy Re: To jeszcze raz o becikowym 12.11.09, 23:45
          Staniesz w jednej linii z zastępami stoczniowo-górniczo-rolniczymi z
          hasłem - mi się, ku..., należy?
          Należy, niech będzie, ale na konkretny cel, a nie zapłata za łaskawe
          donoszenie. Robisz zakupy, przedstawiasz paragony i kropa.
          • easz pragnę delikatnie zwrócić 12.11.09, 23:58

            - uwagę zwrócić, że w poście założycielskim inny problem został
            postawiony. Rozumiem, że nie ma na ten temat refleksji w narodzie.
            Rozumiem.
            • dzikowy Re: pragnę delikatnie zwrócić 13.11.09, 00:24
              Nie ma o czym dyskutować, bo faktycznie uzależnianie becikowego od
              badań (do których dostęp bywa dyskusyjny) i to wstecz jest
              skandaliczne. Nawet bardziej niż samo becikowe - nagroda dla Matki
              Polki za łaskawe urodzenie przyszłości narodu.
              • kr_kap Re: pragnę delikatnie zwrócić 13.11.09, 03:34
                > Nawet bardziej niż samo becikowe - nagroda dla Matki
                > Polki za łaskawe urodzenie przyszłości narodu.

                Gdyby taka była motywacja dawców, to powiem Ci, że wcale
                nienajgorsza.


                • dzikowy Re: pragnę delikatnie zwrócić 13.11.09, 06:05
                  Owszem, najgorszą byłby zakaz środków antykoncepcyjnych.
          • kr_kap Re: To jeszcze raz o becikowym 13.11.09, 03:25

            Ależ za samo donoszenie i nieaborcję, a jakże! I to suuto, suuto. Przecież najważniejsze jest dziecko nienarodzone, to chyba jasne?

            To nienarodzone, to nawet wtedy, kiedy już go nie ma, można poskładać z takich fajnych krwawych strzępków, zrobić zdjęcie i dzieciom pokazywać na ulicach, na przykład Poznania, żeby poznały. Nazywają to "mały model do składania".

            Są też większe, ale się popsuły.
        • 0ffka Re: To jeszcze raz o becikowym 13.11.09, 16:22
          kr_kap napisała:

          >
          > 2. Chciałabym jakiś Fajny Wózek, ale starczy tylko na pół, więc
          > trudno mi się zdecydować czy kupić przednie kółka czy tylne. Na taki
          > mniej fajny starczy, ale wiem jak się potem inne mamy patrzą na
          > taką, co ma Mniej Fajny.

          no... taki mniej fajny to toxyna i dzieciątko prędko wykituje na raka i inna
          zarazę chińską

          Frywolna Frania
      • a1ma Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 10:43
        Plan wydania 1000 (słownie: jeden tysiąc) złotych?
        Papieru szkoda.
        Naprawdę Ci się wydaje, że można wydać na dziecko mniej?
        • dzikowy Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 11:29
          Zbierać faktur za toner do drukarki tym bardziej nie warto.

          > Naprawdę Ci się wydaje, że można wydać na dziecko mniej?

          To nie jest istotnie. Becikowe jest dotacją celową, podobnie jak
          alimenty i z tego celu należałoby się rozliczyć.
          • a1ma Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 11:40
            A logika? ;)
            Skoro jest oczywistym, że rodzice wydają na dziecko więcej niż becikowe, to
            czemu miałoby służyć takie rozliczenie?
            • dzikowy Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 11:57
              > Skoro jest oczywistym, że rodzice wydają na dziecko więcej niż
              becikowe

              Dla mnie nie jest. Budując kanalizację w Kozojebach Dolnych też
              wydasz więcej niż dostaniesz dotacji, a rozliczyć się musisz z
              dokładnością do złotówki, czasami do setnej procenta planu
              budżetowego.
              • a1ma Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 11:58
                Wydaje Ci się, że opłaci się państwu zatrudnić dodatkowych urzędników, którzy te
                rozliczenia będą przyjmować i weryfikować?
                Jeszcze raz zapytam: po co?
                • dzikowy Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 12:07
                  > Wydaje Ci się, że opłaci się państwu zatrudnić dodatkowych
                  urzędników, którzy t
                  > e
                  > rozliczenia będą przyjmować i weryfikować?

                  Doszliśmy do sedna. Teraz tylko napisz, że becikowe powinno istnieć w
                  formie odpisu od podatku, którego wysokość jest i tak weryfikowana, i
                  mamy konsensus.
                  • a1ma Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 12:26
                    Nie o tym mówiliśmy ;)
                    Oczywiście, że zgadzam się, że becikowe w aktualnej formie to nieuprawnione
                    marnotrawstwo publicznych pieniędzy.
                    Ale obowiązek rozliczania się z niego to taka sama bzdura ;)
                    • dzikowy Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 12:42
                      > Ale obowiązek rozliczania się z niego to taka sama bzdura ;)

                      Albo jest to dotacja, albo nagroda za urodzenie. Z nagrody rozliczać
                      się nie trzeba, z dofinansowania tak. Tylko w tym uroczym kraju
                      jeszcze nie weszło to w krew.
                      • a1ma Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 12:47
                        A kto powiedział, że to dotacja?
                        Prezent bardziej, i to skromniutki ;)
                    • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 13:45
                      a1ma napisała:

                      > Ale obowiązek rozliczania się z niego to taka sama bzdura ;)

                      Nie, bo to nie żaden prezent, to są jak powiedziałaś pieniądze publiczne, na które się wszyscy składamy. Dokładanie do porzuconych dzieci Ci przeszkadza a że Twoją kasę ktoś bierze na dziecko a wydaje jak mu się podoba - niektórzy - już nie? Brak konsekwencji.
                      • a1ma Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 13:51
                        Zgodziliśmy się, że nie da się wydać mniej niż 1000zł na dziecko.
                        Ergo - mam pewność, że ten tysiąc jest spożytkowany na to dziecko właśnie. Nie
                        widzę potrzeby tworzenia dodatkowej administracji, która to potwierdzi.
                        Wystarczy mi zwykła logika.

                        Becikowe należy się z tytułu urodzenia dziecka. Jedynym warunkiem jest
                        posiadanie aktu urodzenia. Ustawa nie precyzuje, na co ma być wydane. Urodzenie
                        potwierdza akt urodzenia. Na jakiej podstawie chciałabyś wymagać od rodziców
                        dodatkowych wyliczeń?
                        • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 14:26
                          a1ma napisała:

                          > Becikowe należy się z tytułu urodzenia dziecka. Jedynym warunkiem jest posiadanie aktu urodzenia. Ustawa nie precyzuje, na co ma być wydane.

                          I to jest błąd, bo ta kasa w zamyśle i dla niektórych logicznie jest na/dla dziecka, okołodzieckowa. Dla innych w praktyce np. na wódę. Ja się nie zgadzam, ja się tu właśnie nie zgadzam za to płacić:)

                          Owszem, to upierdliwe i nie fair może w stosunku do tych, którzy wydają mądrze, ale kto powiedział, że ja uważam, że becikowe to w ogóle mądry pomysł był i wystarczający?
                      • a1ma Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 13:52
                        > Dokładanie do porzuconych dzieci Ci przeszkadza

                        Aha, i żebyśmy sobie wyjaśnili - nie przeszkadza mi dokładanie do porzuconych
                        dzieci.
                        Przeszkadza mi przyzwolenie na niewypełnianie obowiązków rodzicielskich i
                        nieegzekwowanie ich przez państwo.
                        • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 14:28
                          a1ma napisała:

                          > Aha, i żebyśmy sobie wyjaśnili - nie przeszkadza mi dokładanie do porzuconych dzieci.
                          > Przeszkadza mi przyzwolenie na niewypełnianie obowiązków rodzicielskich i nieegzekwowanie ich przez państwo.

                          To co z adopcją? Porzucone dzieci plus procedura i nie ma odpowiedzialności. Prawo dla ludzi, czy ludzie dla prawa? - życie nie jest sztywne, tylko 'elastyczne', nieprzewidywalne, więc lepiej choć brać pod uwagę zadziałanie samemu elastyczne.
                • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 15.12.09, 13:48
                  a1ma napisała:

                  > Wydaje Ci się, że opłaci się państwu zatrudnić dodatkowych urzędników, którzy te rozliczenia będą przyjmować i weryfikować?
                  > Jeszcze raz zapytam: po co?

                  Po to dlaczego becikowe zostało wprowadzone - dla dziecka. Jeśli państwu zależy, to się opłaci/ca/opłacałoby. Że się nie opłaca, to jasne, że nie po to było wprowadzane.
    • kr_kap Re: To jeszcze raz o becikowym 13.11.09, 03:18
      No bo to nie jest żadna rejestracja ciąż, to jest zwykła kradzież, pod osłoną 10-tego tygodnia.

      "Kwestia obowiązywania prawa w czasie powstaje dopiero wtedy, gdy w określonej społeczności wykształca się organ stanowiący normy prawne, który sam jest związany w swej działalności tymi normami. Dopóki prawo ma charakter deklaratoryjny – utrwalający ustalone zwyczaje - nie pojawia się problem retroaktywności, a w zasadzie szerszy problem: norm intertemporalnych. Gdy prawo zaczyna być tworzone przez organ państwowy, zaczyna się pojawiać problem, jakie prawo: nowe czy stare, należy stosować w odniesieniu do danego momentu czasu."
      A to znaczy po prostu, że nam się jeszcze odpowiedni organ nie wykształcił. Jak tak się słucha co bardziej prominentnych prawników, dochodzi się do przekonania, że niejeden organ nam się jeszcze nie wykształcił...

      Ach, no i sprzeczne z Konstytucją, ale jest furtka w postaci "W pewnych okolicznościach retroakcja jest jednak dopuszczalna jeśli nie pogarsza sytuacji prawnej obywateli." A pogarsza? Nie pogarsza. Ilu obywateli jest w ciąży, no ilu? Większość obywateli wcale w ciąży nie jest.
    • benek231 Wyslugujaca sie klerowi Administracja, i politycy 13.11.09, 04:29
      uznali, ze najlepiej zakrecic takim tlumokiem w ciazy, tak jak przyslowiowy
      Cygan sloncem, bo tylko na huki mozna wprowadzic rejestracje i kontrole ciaz. Co
      ciekawe jakos Wyborcza pomija ten delikatny watek, choc gra kleru jest bezczelna
      i bardzo grubymi nicmi szyta.

      Co co oszczednosci, Easz, moze... ale watpie - to nie takie znow wazne, a
      rzeczywiscie mowia o tym od niemal roku, a wiec zainteresowane ciezarowki u
      ginekologa juz byly, w ciagu tych 10 tygodni.

      Mnie interesuje sam przepis, a zwlaszcza zwiazek becikowego z terminowa wizyta u
      ginekologa. Bo mnie sie wydawalo, ze najwazniejsze dla becikowego jest urodzenie
      dziecka. Innymi slowy, gdybys od w tydzien od zaskoczenia poddawala sie badaniom
      2 razy w tygodniu, przez 8 miesiecy, to i tak mozesz swa nadgorliwosc o fotel
      ginekologiczny rozbic jesli tylko ciazowa przygoda nie zostanie uwienczona
      urodzeniem dziecka.
      Jesli, na zdrowy rozsadek warunkiem otrzymania becikowego jest posiadanie
      dziecka to zachodzi pytanie w jakim celu organizowane sa te wszystkie korowody
      rodem z Rumunii za Caucescu?
      Zasadniczo wypowiadalem sie na ten temat w marcu - tak "na nos". Teraz widze, ze
      i tym razem mnie nie zawiodl. A na powaznie, nie tyle o nos idzie co o znajmosc
      tych totalitarnych osobowosci z kk. Gdzie byla ta "liberalna" PO i tym razem?


      forum.gazeta.pl/forum/w,212,93235461,93246404,Re_Rejestracja_ciaz.html

      • cmielak_2 Re: Wyslugujaca sie klerowi Administracja, i poli 13.11.09, 15:33
        Dokładnie tak jak pisze benek231. Też nie kumam, ale może dlatego że
        jestem w ciąży a to podobno wyjaławia mózg. Abstrahując od idei tej
        zapomogi/premii/nagrody/jałmużny czort wie, co to jest i na co niby
        jest akurat taka kwota (bo przeciez nie na wyprawkę, raczej na
        skromne pępkowe)po co komu zaświadczenie, że ciężarna była pod
        opieką lekarza. Szpital po porodzie wystawia glejt że takiego a
        takiego miesiaca/roku urodziła sie taki a taki Jasio/Małgosia
        Kowalski/Kolwalska i nijak nie dało sie tego odbębnić bez zaliczenia
        trzech trymestrów. Więc jeżeli kobieta prowadziła sobie tę ciążę
        sama, albo mąż jej prowadził w garażu i nie ma świstka z przychodni
        to tym bardziej powinna dostać, bo nie obciążała swoją osobą NFZt-u,
        a dowód że urodziła i tak ma ze szpitala.
        • winniepooh Re: Wyslugujaca sie klerowi Administracja, i poli 13.11.09, 15:51
          po co komu zaświadczenie, że ciężarna była pod
          > opieką lekarza

          proces czauszeskizacji odbywa się techniką stopa w drzwiach, pod
          hasłem zdrowie kobiet
          że spoleczenstwo bidne 1tyś za rejestracje wystarczy jako marchewa,
          podobnie jak dostep do gina w ramach badan pracowniczych. przyjdzie
          dzien, ze marchewy poznikają zostanie tylko bat, ale wtedy moze juz
          byc za pono na akcje protestacyjna

          dojrzewam do emigracji
    • 0ffka marzy misie obowiązek zapładniania zakonnic 13.11.09, 16:25
      Kiedy będzie przymusowe zapładnianie WSZYSKICH Polek względem naszych przyszłych
      emerytur?
      Kapucyn Marzyciel
    • benek231 Pytanie do Easz, i nie tylko :O) 13.11.09, 18:32
      Nie wchodzilem do watku Bertrady o obowiazkowych badaniach cytologicznych, a byc
      moze zawiera on odpowiedz na moje pytanie. Byc moze nie zwiera a jest dosc
      dlugi, wiec pytam teraz:


      Czy przy okazji badan cytologicznych (rozumiem, ze krew i mocz) problemem jest
      (przy okazji) rozpoznanie czy badana jest aktualnie w ciazy, oraz czy byla w
      ciazy w niedalekiej przeszlosci?


      Odnosnie obligatoryjnosci (z powodu wysokiego wskaznika zachorowan na raka
      szyjki macicznej) mialbym zastrzezenia z uwagi na wystepujacy przymus. Nawet
      gdyby absolutnie nie wchodzily w gre jakies ukryte cele badan.
      • 0ffka Re: Pytanie do Easz, i nie tylko :O) 13.11.09, 21:13
        Benek słuszna jest Twoja uwaga o ukrytych celach tych badań.
        Miło byłoby, gdybyś np zadał to pytanie tutaj:
        powiedz-nie.phorum.pl/index.php
      • easz Re: Pytanie do Easz, i nie tylko :O) 14.11.09, 01:59

        > Czy przy okazji badan cytologicznych (rozumiem, ze krew i mocz)
        problemem jest (przy okazji) rozpoznanie czy badana jest aktualnie w
        ciazy, oraz czy byla w ciazy w niedalekiej przeszlosci?

        Masz na myśli aborcję?

        Nie wiem i nie mam już ochoty zastanawiać się nad planami i chorymi
        intencjami rządzących ćwoków. Jestem tym i nimi zmęczona, służbą
        zdrowia tym bardziej. A kiedy się czyta o raporcie na temat walki z
        rakiem i wydawaniu na nią pieniędzy państwowych w tak poroniony
        sposób oraz o przerzucaniu się przez polityków odpowiedzialnością za
        to, to...

        Zamierzam pilnować terminów i dbać o własny tyłek sama, tak jak
        robiłam to do tej pory. Resztę mam w poważaniu, jeśli sama reszta ma
        się w poważaniu. Wciąż jeszcze liczę na działania organizacji
        feministycznych, z coraz mniejszą nadzieją, skoro do 'zwykłych'
        fenministek nie przemawiają pewne oczywistości.
        Nie liczę oczywiście na zdarzenia, po których nastąpią skargi,
        ale... miałabym mieszane uczucia, gdyby tak sie stało.
        Nie wierzę żeby takie zasady wprowadzili, ale jeśli nie będę mogła
        dostać się swobodnie jak do tej pory do mojego lekarza, a w med.
        pracy nie wystarczy okazanie wyniku badania zrobionego przez
        dowolnego lekarza, to będzie przynajmniej jedna skarga, to pewne.

        Cały czas problem polega na tym, że wciąż nie mamy żadnych
        konkretnych info, nie ma ich na stronach ministerstwa, nfz, nawet
        Wybiórcza nie odnotowała ostatniego komunikatu, który tu linkowałam.
        Ważniejsze były za to wieści o operacjach plastycznych finansowanych
        przez fundusz, które wisiały na głównej jakiś czas, pod debilnym
        tytułem sugerującym chamskie naciąganie przez baby nfz na silikonowe
        cycki:/ Wstyd.
        I ten brak info tylu babkom nie przeszkadza. A jest połowa
        listopada - rozporządzenie wchodzi od stycznia.

        Mamy przestrogę w postaci becikowego. I też dziwi, że nic, żadnego
        płaczu, idą jak krowy, no sory. Niech każdy myśli za siebie. Jeśli
        ktoś teraz jest za a potem będzie połakał, to mam to w nosie, czas
        zacząć myśleć. IMO feministki zorganizowane powinny olać sprawę,
        powiem przekornie;) Kubłem zimnej wody olać, może to coś wreszcie
        da. Gadać o tym, ok, i dać wyraźny komunikat, że olewają z
        premedytacją i dlaczego - ko-bie-ty.
        • winniepooh Re: Pytanie do Easz, i nie tylko :O) 14.11.09, 12:40
          ale kto i co ma zrobić?

          pelnomocnik ds. rownego traktowania?
          niedorzecznik?

          przeciez to plankton polityczny

          teoretycznie SLD mogloby tu ugrac pare % ale najwyrazniej nie chca
          wykorzystac tej szansy

          po prostu NIKT nie ma intersu blokowaniu tej akcji
          • easz Re: Pytanie do Easz, i nie tylko :O) 14.11.09, 17:24

            winniepooh napisała:

            > po prostu NIKT nie ma intersu blokowaniu tej akcji

            A dlaczego nie ma?
            • dzikowy Re: Pytanie do Easz, i nie tylko :O) 18.11.09, 06:04
              > A dlaczego nie ma?

              1. Bo kościółkowi przyklaskują.
              2. Środowiska medyczne przyklaskują.
              3. Część społeczeństwa (w tym kobiet - sic!) przyklaskuje.
              4. Koalicja przyklaskuje, bo to zgodne z linią programową - tą
              prawicową, nie tą... liberalną :)
              5. SLD nie ma linii programowej.
              6. Nikogo innego nie ma.
    • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 18.11.09, 00:39
      Polska to jednak chory kraj!


      Nie masz potwierdzonej dokumentacji prowadzenia ciąży od 10tc z różnych powodów
      (bo np byłaś w tym czasie za granicą?)

      Idziesz prywatnie do zaufanego lekarza, dajesz mu kasę jak w przypadku np
      nielegalnego zabiegu jakim jest aborcja i podbija Ci taki świstek:

      WZÓR


      ........................................................
      .....................................
      (pieczęć zakładu opieki zdrowotnej
      (miejscowość i data)
      lub praktyki lekarskiej)


      ZAŚWIADCZENIE LEKARSKIE
      potwierdzające pozostawanie kobiety pod opieką medyczną nie później niż od
      10 tygodnia ciąży do porodu, uprawniającą do dodatku z tytułu urodzenia dziecka1)


      Pani
      ...............................................................................................................................................
      (imię i nazwisko)

      numer PESEL lub nazwa i numer dokumentu potwierdzającego tożsamość2)

      ....................................................................................................................................................

      zamieszkała:

      .................................................................................................................................
      (adres zamieszkania)

      pozostawała pod opieką medyczną od
      .............................................. tygodnia ciąży do porodu.

      Terminy udzielenia świadczeń zdrowotnych:
      1) pierwszy trymestr ciąży - ......................
      2) drugi trymestr ciąży - .........................
      3) trzeci trymestr ciąży - .........................



      .................................................

      (pieczątka i podpis lekarza)

      ______
      1) Niniejsze zaświadczenie zgodnie z art. 15b ust. 6 ustawy z dnia 28
      listopada 2003 r.
      o świadczeniach rodzinnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 139, poz. 992, z późn. zm.)
      stanowi także podstawę uzyskania jednorazowej zapomogi z tytułu urodzenia się
      żywego dziecka.
      2) W przypadku kobiety nieposiadającej numeru PESEL.
      • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 18.11.09, 01:33
        sueellen napisała:

        > Polska to jednak chory kraj!
        >
        >
        > Nie masz potwierdzonej dokumentacji prowadzenia ciąży od 10tc z
        różnych powodów
        > (bo np byłaś w tym czasie za granicą?)
        >
        > Idziesz prywatnie do zaufanego lekarza, dajesz mu kasę jak w
        przypadku np
        > nielegalnego zabiegu jakim jest aborcja i podbija Ci taki świstek:

        Się obudziłaś? Jeszcze się prowokuje nieuczciwość takimi mądrymi
        pomysłami jak ten np.
        Szkoda że nie każdą stać na prywatną wizytę, czy na łapówkę, szkoda,
        że czasem trzeba czekać na wizytę i kilka tygodni a ponoć nawet m-
        cy. I szkoda, że nikogo to nie obchodzi. Za to bardzo obchodzi to,
        co nie trzeba.
        • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 18.11.09, 12:52

          Wyobraź sobie że zaszłas w ciążę w Gdańsku gdzie studiowałaś. Tam byłaś u
          lekarza przed 10tc a potem w 15 tc skończyłaś studia i wyjechałaś do Kielc do
          rodziny i tam byłaś u lekarza. Potem na 3 mce dołączyłaś do swojego chłopaka w
          Niemczech i tam chodziłaś do lekarza. Następnie na poród wrócałaś do Kielc. I
          skąd do jasnej cholery masz wziąć zaświadczenie? Bedzizesz jeździć z
          niemowlakiem od Gdańska do Berlina przez Kielce zbierając podpisy by wreszcie
          wysłąć niemieckie potwierdzenie wizyty u gina u tłumacza przysięgłego? Przecież
          to jest jakaś paranoja!

          Ja mam całą książkę potwierdzającą opiekę medyczną na każdym etapie ciąży, tyle
          że każda wizyta u kogo innego i co ja miałabym zrobić? Tym tysiącem to sobie
          moge pupę podetrzeć i nie będę się o niego starać choć teoretycznie mogłabym.
          Ale ja mam dobrą sytuację finansową. Co z tymi, dla których ten tysiak naprawdę
          wiele znaczy?


          > Szkoda że nie każdą stać na prywatną wizytę, czy na łapówkę, szkoda,
          > że czasem trzeba czekać na wizytę i kilka tygodni a ponoć nawet -
          > cy.

          No właśnie ten przepis spowoduje kolejną patologię. I zapewniam Cię że każdą
          kobietę będzie stać na łapówkę
          . Dlaczego? Bo odpalą lekarzowi stówkę, czyli
          zostanie im jeszcze 900 becikowego. Nie trzeba być superinteligentnym ani czytać
          rady na forum aby do tego samemu dojść!
          • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 18.11.09, 23:44

            > No właśnie ten przepis spowoduje kolejną patologię. I zapewniam
            Cię że każdą kobietę będzie stać na łapówkę. Dlaczego? Bo
            odpalą lekarzowi stówkę, czyli
            > zostanie im jeszcze 900 becikowego. Nie trzeba być
            superinteligentnym ani czytać
            > rady na forum aby do tego samemu dojść!

            Aha, ja gupia nie wiedziałam, że to o to chodzi, że tak ma być, że
            mamy oszukiwać. A propos, zmieniłaś już zdanie w kwestii ciężarnych
            wykorzystywaczek żerujących na pracodawcach i państwie? Nie? a to
            trochę jakoś nie teges z tym co powyżej. Chiba że to było coś jak
            ironia, to sori.
            Kiedy się stwarza warunki pod nadużycia, to tylko kiep by się
            dziwił, że nadużycia będą, z różnych stron 'interesu'. To samo
            będzie z badaniami, których przymus tak pochwalasz. Czy teraz
            wreszcie czaisz bazę?
            • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 19.11.09, 22:27
              > Aha, ja gupia nie wiedziałam, że to o to chodzi, że tak ma być, że
              > mamy oszukiwać.

              Nie, nie macie oszukiwać, ale oczywiście będziecie! Tak będzie, bo to Polska
              właśnie!

              A propos, zmieniłaś już zdanie w kwestii ciężarnych
              > wykorzystywaczek żerujących na pracodawcach i państwie? Nie? a to
              > trochę jakoś nie teges z tym co powyżej. Chiba że to było coś jak
              > ironia, to sori.

              Nie, nie zmieniłam zdania i chyba mnie nie zrozumiałaś. Nowe przepisy dot
              przyznawania becikowego w prostej linii prowadzą do nadużyć o jakich piszę
              powyżej. Lekarze ginekolodzy zacierają już rączki. Jeżli jakakolwiek babka z
              powodu braku wizyty u gina przed 10 tyg ma do wyboru dać w łapę 100 pln i
              zatrzymać 900 albo nie dostać nic, to jest jasne jak słońce że da w łapę!
              • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 19.11.09, 22:37

                Myślę, że dobrze zrozumiałam. Mówimy o trzech sytuacjach - w
                pierwszej jesteś przeciw patologii (wykorzystywaczkom, nazwijmy to
                skrótem myślowym), w drugiej za patologią i jej pogłębianiem
                (przymus badań), w trzeciej to Ci zasadniczo rybka, nibyś przeciwna,
                ale mówisz 'wy', więc (becikowe). Trzy różne postawy w jednej
                Sueellen, łał. Dziwna z Ciebie dziewczynka. Mało spójna,
                niekonsekwentna. Ale skoro Ci z tym dobrze? Zwisa mi to. Tylko od
                innych się odczep, to już będzie mniód.
                • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 20.11.09, 00:10
                  Nie, nie zrozumiałaś. Powtarzam ostatni raz. Jesli i tym razem nie zrozumiesz -
                  trudno.

                  Jestem przeciwna każdej patologii.
                  To, że podałam "gotową receptę" jak ominąć głupi przepis nie miało na celu
                  zachęcać do nadużyć ale uświadomić jak durny jest to przepis, że jest dodatkowym
                  utrudnieniem dla wielu kobiet (nawet tych które regularnie się badają) i jak
                  łatwo go będzie ominąć, oraz kto na tym skorzysta. Przepis ten zrodzi patologię
                  i przyczyni się do jeszcze większego rozpowszechnienia łapówkarstwa. Mam tylko
                  nadzieję, że niedługo bo rząd jest na dobrej drodze do całkowitego zlikwidowania
                  becikowego.

                  O zwolnieniach w ciąży i cytologii są inne wątki i nie będę na te tematy tutaj
                  się wypowiadać.
                  • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 20.11.09, 21:34
                    sueellen napisała:

                    > Jestem przeciwna każdej patologii.

                    Nie wiem, czy każdej. 2 do 1 - Ty po prostu czegoś nie postrzegasz
                    jako patologii, tak, kwestii przymusowych badań, nie widzisz pola do
                    nadużyć przy wprowadzeniu tego przepisu, szerokich możliwości wraz z
                    jego wprowadzeniem do powiększenia pola do nadużyć i w związku z tym
                    wydaje Ci się, że już jesteś kryta. Myślisz, że to jest tylko
                    kwestia różnic w poglądach, np. między nami dwiema i masz do tego
                    święte prawo. Ok, prawo masz, co do reszty - to nieprawda, bo te
                    rzeczy wciąż pozostają z jednej półki patologii.

                    Podałaś receptę i wiesz, że kobiety będą z niej korzystać. Jest
                    masa 'recept' w związku z projektem tych badań okresowych dla
                    kobiet, z których jeśli wejdzie zapis będą korzystać ośrodki
                    medycyny, być może niektórzy pracodawcy - na faktyczną szkodę i ujmę
                    kobiet. Czy kobiety - nie wiem, trudno sobie wyobrazić, ale jeśli
                    będzie przymus, który szantarzuje, to też niektóre będą mogły chcieć
                    dać w łapę. Nie wiem dlaczego by chciały, może np. żeby móc się
                    zbadać poza med. pracy, u swojego lekarza, jeśli zapis będzie mówił
                    o braku wyboru lekarza badającego. Ale po co się przekonywać w
                    realu, skoro możemy użyć wyobraźni i choćby analogii na przykładach,
                    np. z becikowym?

                    Ty tego nie widzisz, bo nie chcesz. Dlaczego - nie wiem. Może
                    dlatego, że Cię nie dotyczy lub tak Ci się teraz wydaje. Może
                    naprawdę nie widziwsz problemu. W takim razie nie widź go także w
                    innych, podobnych sprawach, becikowego, aborcji, antykoncepcji,
                    leczenia...

                    > łatwo go będzie ominąć, oraz kto na tym skorzysta.

                    Jeśli chodzi o omijanie problematycznych przepisów, problemów -
                    jeśli taki spotykasz i starasz się go ominąć, to tak może być
                    łatwiej, ale wtedy to Ty dajesz się nagiąć rzeczywistości, chorej,
                    to ona na Ciebie oddziałuje. Kiedy natomiast stajesz przed problemem
                    i nie omijasz go, ale starasz się z nim zmierzyć jakoś, to Ty
                    oddziałujesz na rzeczywistość, to Ty jesteś podmiotem działania
                    .
                    Czy to nie świetne?

                    > Przepis ten zrodzi patologię
                    > i przyczyni się do jeszcze większego rozpowszechnienia
                    łapówkarstwa. Mam tylko nadzieję, że niedługo bo rząd jest na dobrej
                    drodze do całkowitego zlikwidowania becikowego.
                    >
                    > O zwolnieniach w ciąży i cytologii są inne wątki i nie będę na te
                    tematy tutaj się wypowiadać.
                    • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 21.11.09, 03:26

                      > Jeśli chodzi o omijanie problematycznych przepisów, problemów -
                      > jeśli taki spotykasz i starasz się go ominąć, to tak.....

                      To jest cytat, sama tego nie wymyśliłam:) A w ogóle, to wdarł się
                      ortograf, sori.
                      • winniepooh OT - Easz 23.11.09, 18:05
                        zauwazylam, iz pasjonuja cie dysputy z e-lementem totalnie
                        nieinteraktywnym. nie myslalas o tym by pocwiczyc rzucanie grochem o
                        sciane?
                        • easz Re: OT - Easz 23.11.09, 23:27

                          winniepooh napisała:

                          > zauwazylam, iz pasjonuja cie dysputy z e-lementem totalnie
                          > nieinteraktywnym. nie myslalas o tym by pocwiczyc rzucanie grochem
                          o sciane?

                          A o co Ci chodzi konkretnie? Nie pasuje Ci rzucanie grochem o
                          ścianę, czy element?
                    • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 23.11.09, 16:34
                      Ty po prostu czegoś nie postrzegasz
                      > jako patologii, tak, kwestii przymusowych badań, nie widzisz pola do
                      > nadużyć przy wprowadzeniu tego przepisu,

                      Teraz rozmawiamy o zaświadczeniach. To są dwie różne sprawy. Nie mieszaj
                      tematów! Zadaj mi to pytanie w tamtym wątku to odpowiem.

                      > Jeśli chodzi o omijanie problematycznych przepisów, problemów -
                      > jeśli taki spotykasz i starasz się go ominąć, to tak może być
                      > łatwiej, ale wtedy to Ty dajesz się nagiąć rzeczywistości, chorej,
                      > to ona na Ciebie oddziałuje

                      W przypadku nowego przepisu o becikowym, krytykuję jego formę i niedoskonałość.
                      Po pierwsze prawo nie powinno działać wstecz, a wychodzi na to że jednak
                      wszystko do tego się zmierza. Sam przepis jest wprowadzony na siłę i nie kryje
                      się za nim chęć poprawy profilaktyki, jak w przypadku cytologii, ale całkowitego
                      zniesienia becikowego.
                      • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 23.11.09, 23:26
                        sueellen napisała:

                        > Teraz rozmawiamy o zaświadczeniach. To są dwie różne sprawy.

                        Przy warunku - praca za poddanie się przymusowej cyto/mammo - też
                        będzie chodzić o zaświadzczenia i tu podałam jakie może, e jakie
                        będzie pole do oszustw. Gdzie jest przymus idący aż do takich
                        szczegółów jak przymusowy konkretny lekarz w medycynie pracy, która
                        wyglada jak wygląda, to... To jest porównywalne, analogiczne. Nie
                        moja wina, że pomimo usilnych starań nie możesz, czy nie chcesz
                        dostrzec jak się wprowadza bazę pod patologizowanie tej kwestii.
                        Sama stwierdziłaś, że to chory kraj. Uważasz, ze jeśli jedną, taa,
                        sprawę związaną ze zdrowiem kobiet tak się załatwia, to z innymi
                        będzie inaczej? Bo..?

                        > Nie mieszaj tematów! Zadaj mi to pytanie w tamtym wątku to
                        odpowiem.

                        No weź:) ale kiepski unik. Poza tym tyle ich było. To miejsce jest
                        dobre z powodu analogii. Ale wyluzuj - ja nie chcę na ten temat
                        rozmawiać, to są resztki już. Jest prawie grudzień:)

                        > Sam przepis jest wprowadzony na siłę i nie kryje
                        > się za nim chęć poprawy profilaktyki, jak w przypadku cytologii,
                        ale całkowitego zniesienia becikowego.

                        Znów analogia - ci, co wprowadzali becikowe i ten zapis teraz,
                        mówili, ze kryje się za tym tylko chęć poprawy profilaktyki itd. W
                        związku z badaniami okresowymi też nie słyszałam innych słów
                        publicznie od pomysłodawców. Tymczasem nie tylko ja podałam tu kilka
                        ładnych konkretów, które jasno mówią o brakach tego pomysłu, o tym
                        jak zamiast pomóc może wręcz zaszkodzić kobietom. Przecież to jest
                        chore. Analogię z becikowym możemy brać pod uwagę jak najbardziej.
                        Jeśli nie, to co Cię tak boli to becikowe? Bo dotyczy?
                        • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 24.11.09, 00:56
                          Jestem kobietą, jestem w ciąży i to że w tej chwili nie mieszkam w Polsce nie ma
                          znaczenia, bo jeszcze rok temu w Polsce mieszkałam i zamierzam do tej Polski
                          wrócić, więc zarówno becikowe jak i cytologia mnie dotyczą.

                          Becikowe mogłabym dostać bo spełniam kryteria, ale nie zamierzam się w to bawić
                          bo te 1000zł to ja jednorazowo w Tesco wydaję.

                          Moim zdaniem becikowe powinno być wyłącznie dla osób o trudnej sytuacji
                          materialnej. W UK jest coś takiego co się nazywa Child Trust Fund i stanowi
                          równowartość naszego becikowego. Przyznawane jest każdemu bez wzgledu na dochód,
                          ale to nie jest taka zwykła zapomoga tylko Dziecięcy fundusz powierniczy, który
                          ma na celu zachęcić rodziców do otworzenia długoterminowego konta
                          oszczędnościowego dla dziecka, tak aby dziecko posiadało finansowe wsparcie, gdy
                          wejdzie w dorosłe życie. I to ma ręce i nogi.
                          • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 24.11.09, 02:02
                            sueellen napisała:

                            > więc zarówno becikowe jak i cytologia mnie dotyczą.

                            Póki co nie dotyczą. Tak jak mnie to, co dotyczy Angielek, Szwedek
                            lub kobiet tam mieszkających, podlegających tamtejszemu prawu.

                            > W UK jest coś takiego co się nazywa (...) I to ma ręce i nogi.

                            Czy w UK są również badania cyto i mammo wpisane w badania
                            pracownicze okresowe, przymusowe dla każdej pracującej i tylko
                            pracującej kobiety i tylko kobiety (profilaktyczne badania w ogóle),
                            warunkujące to, czy będzie pracowała, czy nie, czy ach, zostanie jej
                            pozwolone? Podkreślam, żebyśmy się dobrze zrozumiały, nie
                            obowiązkowe a przymusowe. Jeśli masz problem z rozróżnieniem, to na
                            stronie forum z sygnaturki zdaje się jest opisane jak to wyglada np.
                            w Szwecji - nie jest przymusem, na dobrą sprawę kobieta może sobie
                            nie chodzić na badania i przez sto lat, musi tylko zapłacić karę:)
                            Dziwne, ze się badają. Dziwne, że mogą wybierać kiedy i u kogo -
                            mają tzw. wpisane w kalendarz, w którym rok ma 12 miesięcy, zupełnie
                            jak u nas. Bo w cywilizowanym świecie nie ma przymusu, naprawdę dba
                            się o kobiety i pomaga im, a nie uważa, ze są pięciolatkami, albo
                            ubezwłasnowolnionymi nieszczęsliwymi istotami, za które trzeba
                            myśleć i decydować.
                            To jest moje EOT, bo mam tych bredni już powyżej uszu. Nie
                            interesuje mnie Twoje zdanie na ten temat - Twoje zdanie o moim
                            zdrowiu i tyłku, które bardzo chciałabyć jak widzę mieć wraz z
                            wpływem na moje/cudze życie, jak jakaś Dulska. Ja nie mam ochoty
                            interesować się Twoim tyłkiem, chyba żebyś poprosiła o jakąś pomoc i
                            potrafiłabym, czy mogła jej udzielić. Rozumiesz różnice? Jeśli masz
                            ochotę tak być badana, to proszę - lobbuj, żeby wprowadzili to tam,
                            gdzie jesteś, ale nie tu gdzie ja, więc raczej nie ucieszę się z
                            Twojego powrotu.
                            • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 24.11.09, 11:34
                              > Czy w UK są również badania cyto i mammo wpisane w badania
                              > pracownicze okresowe, przymusowe dla każdej pracującej i tylko
                              > pracującej kobiety i tylko kobiety (profilaktyczne badania w ogóle),

                              Nie, nie ma. Za to każda kobieta przy zapisie do GP (lekarza pierwszego
                              kontaktu) z miejsca jest kierowana na cytologię. Oczywiście nikt Policji wzywać
                              nie będzie i przywiązywac jej do fotela też nie jeśli odmówi.

                              Jeśli masz problem z rozróżnieniem, to na
                              > stronie forum z sygnaturki zdaje się jest opisane jak to wyglada np.
                              > w Szwecji - nie jest przymusem, na dobrą sprawę kobieta może sobie
                              > nie chodzić na badania i przez sto lat, musi tylko zapłacić karę:)

                              O, o tej karze w Szwecji nie wiedziałam. W sumie niezłe rozwiązanie, może nawet
                              lepsze, coś jak kara za niezapięte pasy w samochodzie.

                              Bo w cywilizowanym świecie nie ma przymusu, naprawdę dba
                              > się o kobiety i pomaga im, a nie uważa, ze są pięciolatkami, albo
                              > ubezwłasnowolnionymi nieszczęsliwymi istotami, za które trzeba
                              > myśleć i decydować.
                              t
                              Mnie naprawdę wszystko jedno czy "za karę" kobieta która nie zrobi sobie
                              cytologii w terminie dostanie mandat, czy nie dostanie pracy czy co innego.
                              Jakiś bat musi być bo statstyki wygladaja w Polsce tragicznie. Za dużo kobiet
                              się nie bada, choruje i umiera i rząd ma obowiązek z tym walczyć. U nas rząd
                              miał taki pomysł i z tym pomyslem nie zamierzam walczyć, a Twój tyłek jako Twój
                              osobisty nic a nic mnie nie obchodzi, zaś bronienie się rękami i nogami przed
                              cytologią z powodu "naruszenia intymności" uważam za głupie i śmieszne.
                              • kontodopisanianaforum Re: To jeszcze raz o becikowym 24.11.09, 12:12
                                sueellen napisała:
                                > Mnie naprawdę wszystko jedno czy "za karę" kobieta która nie zrobi sobie
                                cytologii w terminie dostanie mandat, czy nie dostanie pracy czy co innego.

                                A innym NIE JEST.
                                • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 24.11.09, 13:50
                                  No to niech się kłócą i piszą petycję, tylko jak już się tak bardzo
                                  sprzeciwiacie to wymyślcie coś mądrego zamiast aby więcej Polek się badało.
                                  Macie coś lepszego zamiast? Chyba nie.

                                  Jeśli tak Wam strasznie zależy na innej formie, to porosze bardzo - przygotuj
                                  konkretną propozycję. Jesli to będzie miało ręce i nogi to się pod tym podpisze
                                  obiema rekami nawet. Czy to będzie wyższa składka ZUS za brak badań w terminie
                                  (nie tylko cytologii), czy mandacik, to mi wsjo rawno. Choć osobiście wolałabym
                                  opcję z badaniami w przychodni pracy bo by mi to zaoszczędziło czas, ale jestem
                                  w stanie się uelastycznić.
                              • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 24.11.09, 15:28
                                sueellen napisała:

                                > Oczywiście nikt Policji wzywać
                                > nie będzie i przywiązywac jej do fotela też nie jeśli odmówi.

                                No a u nas się będzie traciło pracę. A przymus polega też na tym, że oczywiście wiadomo, że żadna kobieta nie odmówi w takim razie i to wszystko jedno jakie będą zasady - to jest przymus, związane ręce. Ty chyba nigdy nie byłaś w takiej sytuacji, bo byś tak się nie zachowywała lekkomyślnie.

                                forum.gazeta.pl/forum/w,212,102998898,102998898,Uwazam_ze_to_zasluguje.html
                                > O, o tej karze w Szwecji nie wiedziałam.

                                Jak to? a mówiłaś, że wiesz jak jest gdzie indziej, że przecież wszędzie jest obowiązek jak będzie u nas i jest tak samo fajnie to rozwiązane i skuteczne. Rozumiem.

                                > Bo w cywilizowanym świecie nie ma przymusu, naprawdę dba się o kobiety i pomaga im, a nie uważa, ze są pięciolatkami, albo ubezwłasnowolnionymi nieszczęsliwymi istotami, za które trzeba myśleć i decydować.

                                Jeśli tego nie rozumiesz, to albo poczytaj więcej, bo widzę, że z tym naprawdę kiepsko a myślałam, że wiesz o czym mówisz. Albo przestań się domagać innych praw, bredzić o becikowym, o wykorzystywaczkach w ciąży itp. No i oddawaj antykoncepcję, bo jest szkodliwa dla zdrowia, są tu mądrzejsi, którzy wiedzą lepiej niż Ty, co jest dla Ciebie dobre, np. dr Pospieszalski.

                                > Mnie naprawdę wszystko jedno czy "za karę" kobieta która nie zrobi sobie cytologii w terminie dostanie mandat, czy nie dostanie pracy czy co innego.

                                Ach więc za karę? Za co? Że chcemy pracować, w odróżnieniu od Twoich wyimaginowanych leniących się kobiet w ciąży? Niezłe masz zapędy.
                                Jeśli dla ciebie drobna opłata przy ubezpieczeniu, bo się nie zbadałaś - a zaznaczam, że Szwedki i tak się badają, nie stawiają, skoro traktowane są jak ludzie i pełnoprawne obywatelki, tam, gdzie jak my tu, płacą podatki - jest tym samym, co utrata pracy z takiego powodu to wątpię, że w ogóle coś wiesz o życiu i kiedykolwiek pracowałaś, i żyłaś na własny rachunek. Jestem podminowana, ale bez urazy - z Tobą po prostu nie ma o czym mówić, to fatalne:/

                                > Jakiś bat musi być bo statstyki wygladaja w Polsce tragicznie. Za dużo kobiet się nie bada, choruje i umiera i rząd ma obowiązek z tym walczyć.

                                G. prawda, nie masz pojęcia jak system tutaj wygląda, jak jest właściwie nie organizowana profilaktyka i informacja, jak się jest traktowanym, kiedy chce się zrobić badania, które się należą itd. O czym Ty w ogóle móisz? POCZYTAJ chociaż najpierw. Dałaś się nabrać na to, że ten jeden durny i złodziejski przepis uratuje Polkom życie. Kiedy w tym roku już stoją odziały onkologiczne, nie ma kasy na operacje, kroi się tylko zaawansowane stadia, bo to przypadki pilne i nagłe wg ministerstwa, a pani Kopacz każe czekać reszcie, czyli tym wg niej nadprogramowym, rozumiem, że do ostatniego stadium. Zdziwiona? Ależ dlaczego?

                                > U nas rząd
                                > miał taki pomysł i z tym pomyslem nie zamierzam walczyć, a Twój tyłek jako Twój osobisty nic a nic mnie nie obchodzi, zaś bronienie się rękami i nogami przed
                                > cytologią z powodu "naruszenia intymności" uważam za głupie i śmieszne.

                                Ja się badam, ile razy mam to jeszcze powiedzieć, skało? Niestety, ale mój tyłek bardzo Cię obchodzi, chcesz bardzo batem uratować mu/mi życie, nie oszukuj się.
              • winniepooh Re: To jeszcze raz o becikowym 20.11.09, 12:45
                Słodka Sue,
                Muszę cie zmartwić, ale masz mierne pojęcie o stawkach "w łapę"; stówka
                byłaby dla lekarzyny po prostu poniżająca.
                • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 20.11.09, 15:21
                  No to mnie oświeć proszę - nie daję to nie wiem. Ty jak przypuszczam masz
                  większe doświadczenie w tym temacie!
    • vivian.darkbloom Re: To jeszcze raz o becikowym 19.11.09, 13:45
      Przypuszczam, ze ten pomysl to proba ograniczenia wyplaty becikowego srodowiskom
      patologicznym, gdzie ono jest tak czy tak przepijane, bo kobiety z tych
      srodowisk pewnie nie zjawiaja sie podczas ciazy u lekarza.

      (generalnie jestem przeciwniczka becikowego)
      • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 19.11.09, 22:29
        Przede wszystkim jest to pierwszy krok do całkowitego wycofania becikowego w
        niedalekiej przyszłości.
        • kontodopisanianaforum Re: To jeszcze raz o becikowym 19.11.09, 23:59
          No tak - berecikowego nie będzie, ale obowiązek rejestracji pozostanie.
          • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 20.11.09, 00:13
            Nie pozostanie, bo nie będzie go jak egzekwować. A jeśli pozostanie, będzie
            tylko martwym przepisem.
            • kontodopisanianaforum Re: To jeszcze raz o becikowym 20.11.09, 16:29
              E tam, chłopaki i Kopacz sobie z tym poradzą. Np. bez rejestracji do 10 tygodnia
              nie dostaniesz urlopu, czy coś.
              • sueellen Re: To jeszcze raz o becikowym 24.11.09, 11:18
                Jakiego urlopu? Macierzyńskiego? Tak daleko nie odważą się pójść.
                A nic sprytnego nie wymyślą, bo są dość hmm ograniczeni.
    • facet123 Re: To jeszcze raz o becikowym 20.11.09, 12:11
      Z jednej strony trochę głupio że państwo wymusza na kobietach
      lekaskie kontrole i sprawdza czy obywały się odpowiednio wcześnie -
      to trochę uwłaczajace, tak jak by mnie ZUS sprawdzał czy się myję
      odpowienio często przed wypłaceniem świadczenia zdrowotnego.

      Z drugiej strony rozumeim, że to taka desperacja próba walki z
      patologiami w stylu - produkujejmy dzieci i macerujemy w baczkach, a
      za becikowe chlejemy.

      A może to kolejny dowód na to, że becikowe to w ogóle chybiony
      pomysł? Zamiast rzucać ochłap w postaci jednorazowego zasiłku, który
      tak naprawdę nikomu w niczm nie pomaga, może lepiej by było jakoś
      inaczej te pieniądze zagospodarować.



      • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 20.11.09, 21:18
        facet123 napisał:

        > Z jednej strony trochę głupio że państwo wymusza na kobietach
        > lekaskie kontrole i sprawdza czy obywały się odpowiednio wcześnie -

        > to trochę uwłaczajace, tak jak by mnie ZUS sprawdzał czy się myję
        > odpowienio często przed wypłaceniem świadczenia zdrowotnego.

        Głosy lekarzy o tym, że nikt ich nie pyta, czy chcą badać brudnego
        chorego już były, w różnych sytuacjach. Był też przypadek zgwałconej
        dziewczyny, której lekarz odmówił zbadania, bo była brudna. Itp.

        Moim zdaniem, być może w jakimś aspekcie gorsze jest to, że wiele
        kobiet nie widzi problemu w takich przepisach, czy w tym, że są
        wprowadzane tylnymi drzwiami i po cichu np. Nie widzą problemu, bo
        ich to nie dotyczy lub tak uważają, albo bagatelizują sprawę, bo
        znajdują aspekt 'dla dobra' kobiet i są wtedy nawet gotowe nagiąć
        swój światopogląd, aby potwierdzić rację bytu takiego 'prawa',
        uderzającego przecież w kobiety.
        Tu zacznie się robić podobnie jak w przypadku aborcji - za
        pieniądze, dla mogących pozwolić sobie finansowo dostęp mimo
        wszystko będzie. Nie wiem jak długo to pociągnie w ogóle, bo te sumy
        są raczej małe, więc komu się będzie opłacało? Stówa lekarzowi, jak
        pisze ktoś wyżej? E tam.

        > Z drugiej strony rozumeim, że to taka desperacja próba walki z
        > patologiami w stylu - produkujejmy dzieci i macerujemy w baczkach,
        a
        > za becikowe chlejemy.

        A to dlatego tylko, że się najpierw wprowadziło jeden debilny
        przepis - becikowe, nie słuchało obywateli i żadnych głosów
        rozsądku, a teraz, kiedy ich wizję się w dużej części sprawdziły,
        trzeba coś z tym zrobić, ale tak, żeby ani nie przyznać sie do
        błędu, ani nie musieć jednak wciąż działać naprawdę (braki w kasie) -
        to się brnie dalej.

        Z tego jeden wniosek można łatwo wyciągnąć - zaczyna się delikatnie
        dosyć, potem leci z górki i się rozpędza. Dlatego tak ważne jest
        trzymanie ręki na pulsie nawet przy drobnych sprawach, bo w którymś
        momencie, jeśli się coś przegapi, może być za późno i trudno potem
        odkręcać - ręka w nocniku. I znów, dziwne i przykre, że wiele kobiet
        tego nie dostrzega, pozwala sobie wmawiać, manipulować sobą,
        samooszukuje się.

        > A może to kolejny dowód na to, że becikowe to w ogóle chybiony
        > pomysł? Zamiast rzucać ochłap w postaci jednorazowego zasiłku,
        który
        > tak naprawdę nikomu w niczm nie pomaga, może lepiej by było jakoś
        > inaczej te pieniądze zagospodarować.
        • facet123 Re: To jeszcze raz o becikowym 23.11.09, 08:58
          Czyli najlepsze co było mozna zrobić to nie wprowadza becikowego w
          ogóle. Zawsze tak sądziłem.

          > Tu zacznie się robić podobnie jak w przypadku aborcji - za
          > pieniądze, dla mogących pozwolić sobie finansowo dostęp mimo
          > wszystko będzie.

          No gdyby to był dostępl legalny, to mimo wszystko byłby to wielki
          krok ku Polski ku cywilizacji. Jakoś nie wierzę, że w najlbiższym
          czasie w Polsce będzie można przeprowadzić legalną aborcję, choćby w
          prywatnej klinice.
          W zasadzie byłby to krok tak wielki, że kwestia finansowania go
          przez państwo była by już wtórnym szczegółem - w końcu nie wszystkie
          zabiegi są finansowane przez ZUS. Przeniesienie dyskusji z poziomu
          ideologiczno-religinego, na medyczno-ekonomiczny byłoby sukcesem na
          który nie liczę.
          • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 23.11.09, 23:10
            facet123 napisał:

            > Czyli najlepsze co było mozna zrobić to nie wprowadza becikowego w
            > ogóle. Zawsze tak sądziłem.
            >
            > > Tu zacznie się robić podobnie jak w przypadku aborcji - za
            > > pieniądze, dla mogących pozwolić sobie finansowo dostęp mimo
            > > wszystko będzie.
            >
            > No gdyby to był dostępl legalny, to mimo wszystko byłby to wielki
            > krok ku Polski ku cywilizacji. Jakoś nie wierzę, że w najlbiższym
            > czasie w Polsce będzie można przeprowadzić legalną aborcję, choćby
            w
            > prywatnej klinice.
            > W zasadzie byłby to krok tak wielki, że kwestia finansowania go
            > przez państwo była by już wtórnym szczegółem - w końcu nie
            wszystkie
            > zabiegi są finansowane przez ZUS. Przeniesienie dyskusji z poziomu
            > ideologiczno-religinego, na medyczno-ekonomiczny byłoby sukcesem
            na
            > który nie liczę.

            Ja mówię o aborcjach nielegalnych a dostepnych w knajackich
            warunkach za opłatą. Przy becikowym może być podobnie, choć to nie
            są sprawy porównywalne. Poza tym becikowe to tysiak, takie
            manipulacje i oszustwa to nie wiem komu się będa na dłuższą metę
            opłacały. Albo może tak, tylko bedzię to załatwiane
            bardziej 'zwyczajnie' i lekko.
            • facet123 Re: To jeszcze raz o becikowym 24.11.09, 08:35
              > Ja mówię o aborcjach nielegalnych a dostepnych w knajackich
              > warunkach za opłatą.

              A to faktycznie. Z tym, że kwitnące podziemie aborcyjne jest dla
              mnie (wiem, że to nieco cyniczne) pozytywnym dowodem na to, że
              społeczeństwo, pod warstwą hipokryzji i konformozmu, jednak ten
              proceder aprobuje i to zarówno od strony kobiet jak i lekarzy.

              > Przy becikowym może być podobnie, choć to nie
              > są sprawy porównywalne.

              Właśnie rząd ogłosił swoje kolejne wielkie plany dotyczące
              becikowego. Jeżeli politycy nauczyli się czegoś z poprzediej debaty
              o becikowym (a politycy uczą się szybko, czy raczej, jak podpowiada
              darwinizm - dostosowują się do nowych warunków, lub odpadają z gry),
              to tego, że becikowe to doskonały temat do populistyczo-
              ideologicznego podlizywania się wyborcom.
              Becikowe to z jednej strony konkretna, gotówkowa kiełbasa wyborcza,
              ale jednocześnie idealnie współgrająca z patriotyczno-religijnym
              pianiem o rodzinie.
              Aż dziwne, że tak niedawno becikowe pojawiło się jako temat
              polityczny.
    • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 24.11.09, 02:41

      Rzecznik praw dziecka już się
      tym zajął
      i co? nie można było przewidzieć takiego problemu w
      polskich realiach? Zwłaszcza że matki i nie tylko sygnalizowały
      problem. Tutaj kobiet się po prostu nie słucha.
    • easz Re: To jeszcze raz o becikowym 29.11.09, 22:32

      Resort pracy wystąpił do Ministerstwa
      Zdrowia o zmianę zasad dotyczących wypłaty becikowego
      - jednak
      i to szybko, ale przewidzieć nie można było, nie.
    • easz jeszcze raz, bo teraz nagle 09.12.09, 15:51

      - wszyscy wokół dostrzegli, jakie to debilne przepisy weszły w życie, czy nawet jakie denne przepisy puścili. Oczywiście i tak najważniejsze jest dziecko, poczęte i urodzone, tak jak przy wprowadzaniu zapisu, kobieta w ciąży mniemam, że na drugim miejscu, choć w tekstach na ten temat takich twierdzeń w ogóle nie widzę - że jej dobro jest w ogóle ważne (maksymalny sarkazm). Nawet przedstwaicielki fundacji Rodzić po Ludzku się wreszcie ocknęły w sprawie zbyt krótkich terminów a choćby możliwością kapnięcia się przez zaciążoną. Dopiero kiedy zaczęły napływać skargi, pewnie dobrze umotywowane na bazie praw człowieka, pacjenta i kogo tam jeszcze. Oczywiście można było posłuchać zainteresowanych wcześniej, ale po co?

      Becikowy bubel
    • easz zwyciężył zdrowy rozsądek, czy umyto łapki? 10.02.10, 12:38

      wyborcza.pl/1,75248,7544471,Amnestia_becikowa_dla_matek.html
      Resorty pracy i zdrowia - współautorzy przepisów - po naszych publikacjach zdecydowały, że kobiety nie będą musiały dostarczać ośrodkom pomocy społecznej (wypłacają becikowe) zaświadczeń, że najpóźniej od 10. tygodnia ciąży były pod opieką lekarską. Jedyny warunek: musi być jedno zaświadczenie bez względu na okres ciąży.

      - Zwyciężył zdrowy rozsądek - komentuje dla "Gazety" Wanda Nowicka, szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która razem z "Gazetą" apelowała o zmianę przepisów.

      Przepis o 10. tygodniu zawieszono na dwa lata. W tym czasie resorty zdrowia i pracy zamierzają przeprowadzić kampanię informacyjną, by zachęcać kobiety w ciąży do jak najwcześniejszych i najczęstszych wizyt u lekarza.


      A kolejki, niechęć niektórych lekarzy do zlecania badań, opłaty?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja