Gość: Monika
IP: *.chello.pl
21.01.04, 14:10
Widzę ze antyfeminiści są jak dzieci we mgle, wytaczaja argumenty typu:
feminstki są "przeciw", feminizm to ideologia totalitarna wywodzaca się z
lat 60, feministki toczą walkę płci itd itp. Jednym słowem bzdury.
Oczywiście nie popierają tych rewelacji zadnymi tekstami.
Tu trzeba zacząć od abc.
1. Wojna płci.
Już to mówiłam i nie tylko ja. Wojnę płci wymyślił niejaki J.J. Bachofen.
Praca domowa: zapoznać się z tekstem: J.J. Bachofen "Matriarchat".
"Dzieło" to wyszło w 1861 roku spod pióra człowieka, którego feministą nie
da się w zadnej mierze nazwać. To on wymyślił wizję społeczeństwa
ewolującego poprzez walkę płci i uznał za jej pierwszy etap całkowity chaos,
jako etap późniejszy - matriarchat - a etap koncowy i bardziej zaawansowany -
pariarchat.
Ktos kto twierdzi ze feministki wymyśliły i propaguja waklę płci nie zna
faktów historycznych. Prawdą jest natomiast ze zainteresowały się teorią
Banchofena i analizowały ją, jako jedną z mozliwych teorii. Ale nie
wszystkie.
A teraz coś z naszego rodzimego podwórka. Już w 9 lat po wyjściu ksiązki
Bachofena, nasza Eliza Orzeszkowa odrzuciła jego teorię jako przestarzałą i
potraktowała z pobłazliwością. Jakoś nasi antyfeminiści tego nie zauważyli.
Minęło 130 lat a oni o tym nadal nie wiedzą :).
A teraz zamieszczam fragmenty teksu Orzeszkowej z 1870 roku. Jest to jeden z
wazniejszych i starszych tekstów feministycznych napisanych w Polsce przez
kobietę. Pierwsze pokolenia naszych feministek wychowały się własnie na nim:
[cytat]
Kilka słów o kobietach
przez
Elizę Orzeszkową (1)
Jedną z najpospoliciej roztrząsanych w wieku naszym idei, jest tak ważna
idea emancypacji kobiet.
Komuż choćby raz nie zdarzyło sę widzieć starej piastunki, otoczonej
słuchającymi ją dziećmi, i powtarzającej im tę odwieczną bajkę: "Chodziła
czapla na wysokich nogach po desce, czy mówić jeszcze? Dzieci słuchają i
daremnie wyczekują dalszego ciągu historyi tego ptaka, co to wedle
bajkopisarza trochę slepy, trochę krzywy, daremnie sądzą, że opowiadanie
piastunki uniesie w końcu czaplę z po nad tej deski, po której ona tak długo
chodzi i w szerokim licie skrzydła jej rozwinie, daremnie słuchają i
czekają, czapla chodzi i chodzi, w orlicę się nie zmiena i jednostajnym
ruchem swoich wysokich nóg co po desce kroczy, usypis tych którzy się od
niej szedokiego spodziewali lotu.
Sprawa emancypacyi kobiet odgrywa w ludzkości rolę podobną tej, którą ma
bajka o czapli w drobnych kółkach dziecięcych otaczających piastunki.
Powtarzana przez wszystkie usta, płynąca z pod każdego pióra, spoczywająca i
rozrabiająca się we wszystkich światłych umysłach, żywotnem tentnem
pulsująca w potrzebach tegorocznego społeczeństwa, w zastosowaniu jest ona
ciągle: "trochę ślepa, trochę krzywa" i zamiast rozwijać się w lot śmiały i
szeroki - kroczy ciągle czaplemi krokami po drgającej i chwiejącej desce,
utoczonej z najróżniejszych poglądów, przesądów, obaw jednych a przesady
innych.
Na dzwięk wyrazu: emancypacja kobiet, przed oczami niektórych ludzi
przesuwają się niemiłe często śmieszne, niekiedy bardzo smutne obrazy. Oto
naprzykład w pokoju napełnionym gestą mgłą tytoniowego dym, w wyzywającej
postawie, z cygarem lub fajką w ręku a w ustach z głośnym śmiechem
bluźnierczym najświętrzym w świecie rzeczom, spoczywa kobieta lwica. W koło
niej atmosfera kordegardy, w słowach jej cynizm Parnych i Diderotów, w
ruchach jej bezporządekwcielony, a jednak kobieta owa podnosi z dumą głowę i
mówi jestem emancypowaną!
To znowu kaprysna i rozpieszczona w bogactwie pani, pustą z próżnowania
wylęgłą fantazją lub chwilowym szałem wiedziona, zrywa związki rodzinne,
zrzeka sie powinności żony, matki i obywatelki i bez innych powodów oprócz
rozdrażnionej i zepsutej próżnowaniem i czytaniem ognistych romansów
wyobraźni, rzuca sie w świat awantur a na pytanie kim jest i co czyni?
odpowiada, jestem kobietą emancypowaną!
To znowu jak na klassycznym trójnogu starożytna Pytya na nowożytnej kanapie,
z ustami pełnemi nadętej mądrości, a głosem nakazującym milczenie zasiada
kobieta pseudo-uczona, kobieta która po francuzku nazywa się bas
blue. "Milczcie wszyscy bo ja mówię. Słuchajcie mię bom śród was jedynie
mądra, bo czytałam Bakona, Kartezjusza, Lejbnotza, Kanta, Hegla itd. bo
mówię wam o ekonomji politycznej, filantropij, idealizmie, materjalizmie,
realizmie itd. Ile z tego wszystkiego rozumiem, ile z tych wszystkich
brzmiących wyrazów z całej tej uczonej nomenklatury, potrafię dla was i dla
siebie wyciągnąć pojęć zdrowych i treści rozumnej, to do was nic nie należy.
Wiedzcie tylko, że jak w składach teatralnych pozwijane dekoracyjne płótna,
tak w głowie mojej leżą ogromne zapasy mórz i horyzontów, ogrodów i okolic,
miast i pałaców. które do woli rozwinąć przed wami mogę. Gdy zgasną światła
moich salonów, jak po końcu przedstawienia dekoracye teatralne, zwiną się
moje morza i horyzonty i pójdęą spać w mojej głowie bez ruchu i pożytku. Ale
tymczasem, nędzni śmiertelnicy, dopóki raczę zstępować ku wam z wysokości
moich - patrzcie, słuchajcie i podziwiajcie mię."
(1) - Z dzisiejszym numerem rozpoczynamy rozprawę pani Elizy Orzeszkowej
dotyczacą kobiet, na którą szczególną zwracamy uwagę naszych Czytelniczek.
Przedmiot ten tak ważny, tak będący na czasie, przez Szanowną Autorkę
rozebrany z gruntowną znajomością rzeczy, odpowiedniemi studjami i z
serdeczną miłością powszechnego dobra, zajmie zarówno dziewicę, żonę, matkę,
jak i każdego myślącego mężczyznę. Nic w nim nie pominięto, o niczym nie
zapomniano, począwszy od niemowlęcego wieku dziewczynek aż do czasu
dorzałości, aż do chwili gdy skromna dziewica stając się matką obywatelką,
ma przejść w grono matron, dostojnością swą budzących powszechny szacunek.
Jest to pierwsze w kwestji tej tak wyczerpująco napisana rozprawa, i
pierwsza pani Orzeszkowa przedstawia ją w całości, a rozbiorem dokładnym
każdego szczegółu czem powinna być kobieta i jak do tego dążyć.
c.d.n.