Brak ambicji u faceta

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 23:05
Kochani! Bardzo proszę wypowiedzcie się na następujący temat - czy facet musi
być ambitny? Moje szczęście małżeńskie jest zagrożone, ponieważ mój luby (facet
po dwóch fakultetach, znający języki, b. zdolny) nie robi nic lub prawie nic,
aby się w życiu ustawić. Pracuje tam , gdzie go los rzucił po studiach (marnie
zarabiając i dojeżdżając daleko do miejsca pracy) i nie stara się o nic
lepszego. Próbuję to zmienić, ale odnoszę wrażenie, że mu się po prostu nie
chce szukać! Mam coraz bardziej dosyć tej sytuacji (przy okazji, ja też pracuję
i to dużo), bo ciągle myślę, że jakby poszukał, to znalazłby coś lepszego dla
siebie, a nam żyłoby się lepiej. Pomóżcie mi, proszę! Co mam robić? Pozdrawiam.
Miriam.
    • Gość: monki Re: Brak ambicji u faceta IP: 65.129.22.* 09.02.02, 17:07
      Wiesz, moj chlopak to rowniez ktos malo "ambitny" i za to miedzy innymi go
      kocham. Ja wrecz przeciwnie - nadambitna. Oczywiscie wiem, ze sytuacja jest
      inna, gdy mieszka sie juz razem i jakos trzeba sobie radzic- we dwoje. Gdy
      rozmawiamy na temat przyszlosci, on twierdzi ze nie mialby nic przeciwko
      opiekowac sie domem, pracowac gdzis fizycznie, bez zadnych szumnych karier itp.
      Moj chlopak to wyjatkowy wrazliwiec, sklocony ze swiatem osobnik, ktory nie
      uznaje kompromisow. Jasne ze czasem mysle jak to bedzie (ale oczywiscie wiem,
      ze ja sobie sama i tak poradze), ale jakos nie wyobrazam sobie siebie w
      towarzystwie faceta, ktory mysli tylko i wylacznie o karierze. Nie moj typ. Od
      razu sie usprawiedliwiam i wyjasniam, ze mieszkam za granica, gdzie robienie
      kariery nie jest konieczne, by spokojnie sobie zyc.
    • charybda Re: Brak ambicji u faceta 12.02.02, 20:34
      Myślę, że nie powinnaś naciskać na zrobienie przez niego "kariery" jeśli on sam
      do tego nie dąży. Może jego praca go pasjonuje i gdyby ją zmienił byłby
      nieszczęśliwy? Prawdopodobnie dla niego nie tylko pozycja i pieniądze są ważne.
      Jeśli on pod Twoim wpływem zmieni pracę na bardziej dochodową ale mniej
      satysfakcjonującą, możesz go stracić. Szczególnie, że jak zrozumialam Ty
      zarabiasz wystarczająco, żebyście się mogli utrzymać.
      • Gość: ryżymałp Re: Brak ambicji u faceta IP: 195.116.167.* 24.03.02, 10:38
        ja bym sie cieszyła na Twoim miejscu , że Twój facet w ogóle ma pracę . Mój
        tez ma 2 fakultety, języki i wszelkie inne zalety i pomimo to przez około rok
        nikt go nie chciał a teraz pracuje " z łaski" u znajomego.Daj chłopu spokój i
        zajmij sie swoja karierą.
    • Gość: aasia Re: Brak ambicji u faceta IP: 212.160.117.* 26.03.02, 14:47
      Nie musi byc ambitny. Po prostu masz z nim byc szczesliwa, i tyle.
      Moze ma inne zalety (oprocz umiejetnosci zakrecenia sie i znalezienia bardziej
      dochodowej pracy)? Czesto jest tak, ze wieksze pieniadze niestety wymagaja
      wiecej pracy - dluzej i z duzo wiekszym stresem. Czy naprawde bylabys
      szczesliwsza z zestresowanym mezem, ktorego na dodatek ciagle nie ma?
    • Gość: Maciej stań na wysokości zadania i bądź feministką IP: 192.168.100.* 03.04.02, 17:52
      Co z Ciebie za feministka? Przestań zwalać na mężczyznę odpowiedzialność za
      utrzymanie domu! Może on woli sprzątać i gotować w domu, po spokojnej pracy,
      albo zajmować się dziećmi?
      A gdzie Twoja ambicja? Jeśli chcesz mieć więcej pieniędzy, albo wakacje na
      Teneryfie, sama bierz się do ciężkiej pracy, zamiast zasłaniać się swoim
      męzczyzną. Przypominam Ci, że wywalczyłyście równouprawnienie i teraz mężczyźni
      również mają wybór.
      • sloe13 Re: stań na wysokości zadania i bądź feministką 08.04.02, 00:54
        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        > Co z Ciebie za feministka? Przestań zwalać na mężczyznę odpowiedzialność za
        > utrzymanie domu! Może on woli sprzątać i gotować w domu, po spokojnej pracy,
        > albo zajmować się dziećmi?
        > A gdzie Twoja ambicja? Jeśli chcesz mieć więcej pieniędzy, albo wakacje na
        > Teneryfie, sama bierz się do ciężkiej pracy, zamiast zasłaniać się swoim
        > męzczyzną. Przypominam Ci, że wywalczyłyście równouprawnienie i teraz mężczyźni
        >
        > również mają wybór.

        Piszesz nie na temat, problem autorki tego watku nie ma nic wspolnego z
        feminizmem. Co ty z tymi feministkami? tak ci dokuczyly? kompleksy masz jakies?
        juz na innym watku odpowiedzialam ci zebys najpierw doksztalcil sie na temat
        feminizmu/feministek, a potem dopiero wyzywal na nich.

        • Gość: Maciej Re: stań na wysokości zadania i bądź feministką IP: 192.168.100.* 08.04.02, 18:33
          Przypominam Ci, że cała ta grupa wątków nazywa się "Feminizm i
          równouprawnienie". Zastanów się chwilę, zanim postanowisz kogoś pouczać.
          • sloe13 Re: stań na wysokości zadania i bądź feministką 08.04.02, 21:59
            Gość portalu: Maciej napisał(a):

            > Przypominam Ci, że cała ta grupa wątków nazywa się "Feminizm i
            > równouprawnienie". Zastanów się chwilę, zanim postanowisz kogoś pouczać.

            Wiec dlatego zawsze piszesz o feminizmie, bo taki jest tytul grupy watkow? Nawet
            jesli autorka ma inny problem niz rownouprawnienie? Nie zrozumiales o czym pisze
            Miriam, wszystko sprowadzasz do feminizmu. Przepraszam jesli poczules
            sie "pouczany", ale to Ty sie zastanow: jesli nie masz pomyslu na rozwiazanie
            problemu Miriam to nie radz jej aby byla feministka, bo to nie o to tu chodzi.

            Tak poza tym nie rozumiem, dlaczego z taka niechecia (nienawiscia?) piszesz o
            feministkach. Przeciesz to nie potwory, czy jakies kretynki, tylko normalne
            kobiety.
            Pozdr.

            • Gość: Maciej Re: stań na wysokości zadania i bądź feministką IP: 192.168.100.* 10.04.02, 16:03
              sloe13 napisał(a):

              > Wiec dlatego zawsze piszesz o feminizmie, bo taki jest tytul grupy watkow?
              > Nawet
              > jesli autorka ma inny problem niz rownouprawnienie?

              Nie da się rozwązać problemu Miriam, pomijając kwestię równouprawnienia.
              Pozdr.

              • sloe Re: stań na wysokości zadania i bądź feministką 11.04.02, 00:34
                Gość portalu: Maciej napisał(a):

                >
                > Nie da się rozwązać problemu Miriam, pomijając kwestię równouprawnienia.
                > Pozdr.
                >

                Mam inne zdanie.
                rowniez pozdrawiam!
                • Gość: soso sloe, jestes w pulapce! IP: 195.41.66.* 11.04.02, 07:35
                  Droga Sloe,

                  Znajdujesz sie w pulapce, w ktora takze mnie wpedzil Macius. Popatrz na watek
                  o 'normalnej kobiecie'. Setki postow! Ten czlowiek ma to do siebie, ze bedzie
                  wyrywal cytaty z Twoich postow, interpretowal je na swoj idiotyczny sposob a
                  Ty, poirytowana, bedziesz probowala prostowac, ze nie to masz na mysli. On nie
                  zrozumie i pusci kolejny belkot i tak dalej. Przy tym jest to facet
                  niezmordowany, niereformowalny, niesluchajacy innych i piszacy w aroganckim
                  stylu konczac co drugi post slowami: 'co bylo do udowodnienia'.

                  Szkoda Twych nerwow, Sloe.

                  Pozdrawiam serdecznie i zycze Ci, bys potrafila sie opanowac i bys uniknela
                  pulapki jalowej dyskusji z tym panem.

                  Twoj soso.
                  • Gość: Maciej zgadza się, jesteś w pułapce, sloe IP: 192.168.100.* 11.04.02, 12:02
                    Jak słusznie zauważył Soso, wpadłaś w pułapkę sprzeczności własnych poglądów.
                    Jeśli feminizm to wolność wyboru dla kobiet i mężczyzn, wyboru m.in.
                    tradycyjnej roli kobiety i mężczyzny lub przciwnie - zamiany ról w domu (jak
                    twierdzisz w wątku "Dlaczego mężczyźni nie traktują poważnie feministek"), to
                    wypadałoby Ci się zgodzić ze mną, że facet Miriam również ma prawo wyboru - i,
                    co za tym idzie, prawo do nieposiadania ambicji zawodowych.

                    Ty jednak zamiast poprzeć mnie, gdy wygłosiłem taki pogląd - zaprotestowałaś.
                    Co z Ciebie za feministka?
                    Wygląda na to, że Twoje poglądy zawierają sprzeczność. Jesteś za prawem wyboru,
                    czy nie? A może jesteś za prawem wyboru tylko dla kobiet? A mężczyzna powinien
                    zawsze się dostosowywać do aktualnego wyboru swojej kobiety?
                    Pozdr. serd.
                    • sloe Re: zgadza się, jesteś w pułapce, sloe 11.04.02, 13:13

                      Soso ma racje, jestes Macieju niemozliwy.
                      Uczepiles sie feminizmu jak rzep psiego ogona. kazdy konflikt miedzy facetem i
                      kobieta sprowadzasz do feminizmu wlasnie, jakby nic innego nie istnialo na tym
                      swiecie. jasne, ze kazdy ma prawo wyboru itd. ale ty nie rozumiesz kompletnie o
                      co chodzi Miriam. Zreszta, prawo do wyboru, w Twojej interpretacji to pewnie tez
                      prawo do bycia alkoholikiem wiec niech zona sie nie czepia meza ktory pije,
                      tylko niech zostanie feministka i zajmie sie soba. jak pisalam wczesniej, nie
                      wiesz tez zbyt duzo o feminizmie. A nawet gdybys wiedzial to przypuszczam, ze i
                      tak wszystko bys interpretowal "po swojemu". Z Twoich postow wieje niechecia do
                      feministek, wiec jaki sens dyskutowac z Toba, jesli z zalozenia wszystkie
                      feministki sa be. A ze kazdy problem sprowadza sie wg Ciebie do feminizmu... i
                      kolko sie zamyka.
                      Koncze wiec ta dyskusje, postaraj sie jednak nabrac troche sympatii do
                      feministek, zwlaszcza ze ich wciaz przybywa (jak i facetow - feministow), bo
                      ktoregos dnia moze sie okazac, ze zostales tylko Ty jeden - antyfeminista.
                      Pozdrawiam wiosennie, i do zobaczenia byc moze jeszcze gdziec na tym forum.


                      • Gość: xsenia jaka pułapka? IP: *.bydgoska.krakow.pl 11.04.02, 13:58
                        ludzie, zdystansujcie się (zwłaszcza Maciej), problem Miriam to jest problem
                        Miriam, a nie problem ruchu feministycznego. Nawiasem mówiąc poza lustrzanym
                        odbiciem ról jest jeszcze model partnerski i Miriam chyba raczej o to chodzi.
                        To zupełnie naturalne, ze kiedy widzimy kogoś o bardzo wysokich kwalifikacjach
                        na nędznej posadzie zastanawiamy się, co tu jest nie tak, niestety rynek pracy
                        w naszy pięknym Nadwiślańskim Kraju nie wykazuje preferencji dla kompetencji, a
                        tym bardziej wysokigo wykształcenia. Wiem coś o tym, bo sama mam b.wys.
                        kwalifikacje (2mgr+ dr[w toku]+ 2jęz + międzynar certyfikat[...]) najlepiej
                        wychodzę na prowadzeniu własnej działalności gospodarczej. Ktoś, kto mnóstwo
                        czasu i pieniędzy poświęcił na zdobycie wykształcenia starając się o pracę
                        często dowiaduje się, że jego trójkowy, uchodzący za nierozgarniętego kolega,
                        czy koleżanka, ze studiów która(y) zamiast się uczyć sprzedawał produkty
                        Herbalife otrzymuje lepszą posadę, bo ma przecież doświadczenie. Na prawdę
                        stosunek pracodawców, zwłaszcza polskiego small businessu do świetnie
                        wykształconych osób jest czsami przerażający, w tej sytuacji w cale się nie
                        dziwię, że facet Miriam ma tego dość, jeśli nie zalezy mu na robieniu kariery
                        to w sumie ma szczęście.
                        • Gość: Maciej do Sloe i Xenii IP: 192.168.100.* 11.04.02, 16:01
                          Gość portalu: xsenia napisał(a):

                          > To zupełnie naturalne, ze kiedy widzimy kogoś o bardzo wysokich kwalifikacjach
                          > na nędznej posadzie zastanawiamy się, co tu jest nie tak,

                          Zgadzam się z większością Twoich uwag. Przykro mi, że pracodawcy nie doceniają
                          Twoich kwalifikacji. Pod wieloma względami to co piszesz, jest mi bliskie.

                          Jednak Miriam przeżywa coś innego, niż Ty, gdy współczujesz osobie o wysokich
                          kwalifikacjach na nędznej posadzie. Zwróć uwagę, że ona nie współczuje mężowi -
                          przeciwnie, ma mu za złe brak ambicji. Do tego stopnia, że jej "szczęście
                          małżeńskie jest zagrożone". Pyta, "czy FACET MUSI być ambitny".

                          Dlatego to moja odpowiedź jast bardziej adekwatna niż Wasza. Odpowiedź na
                          pytanie, czy facet musi być ambitny, czy nie, zależy od tego, czy uznajemy (1)
                          tradycyjną rolę mężczyzny w domu, a co za tym idzie - konieczność utrzymania
                          rodziny, czy uznajemy (2) rónouprawnienie i wolny wybór obu stron, jaką rolę chcą
                          spełniać w swoim związku.

                          Wybierając rozwiązanie (1) otrzymujemy odpowiedź: facet musi mieć ambicje
                          zawodowe, w przeciwnym wypadku może nie być zdolny utrzymać żony (gdy np. będzie
                          w ciąży) ani dzieci. (Zarazem nie ma prawa być alkoholikiem - odpowiadając na
                          uwagę Sloe). W przeciwnym wypadku - gdy nie jest abitny, albo pije - Miriam
                          słusznie może obawiać się o swoje bezpieczeństwo materialne, zaś jego
                          nonszalackie podejście do pracy może budzić niepokój, zwłaszcza, gdy wziąć pod
                          uwagę, że tradycyjnym celem małżeństwa jest posiadanie dzieci.

                          Wybierająć rozwiązanie (2) facet nic nie musi. Ma wybór, może nie chcieć mieć
                          dzieci, może nawet być alkoholikiem. A jeśli jego kobieta nie jest gotowa to
                          akceptować - to jej problem - ona też ma wybór, czy chce być z nim, czy bez
                          niego.
                          • Gość: xsenia do Macieja IP: *.bydgoska.krakow.pl 11.04.02, 19:56
                            Gość portalu: Maciej napisał(a):

                            > Gość portalu: xsenia napisał(a):
                            >
                            > > To zupełnie naturalne, ze kiedy widzimy kogoś o bardzo wysokich kwalifikac
                            > jach
                            > > na nędznej posadzie zastanawiamy się, co tu jest nie tak,
                            >
                            > Zgadzam się z większością Twoich uwag. Przykro mi, że pracodawcy nie doceniają
                            > Twoich kwalifikacji.

                            niepotrzebnie, wolę pracować u siebie, w sumie mam mnóstwo szczęscia robię to co
                            lubię

                            >Pod wieloma względami to co piszesz, jest mi bliskie.
                            >
                            > Jednak Miriam przeżywa coś innego, niż Ty, gdy współczujesz osobie o wysokich
                            > kwalifikacjach na nędznej posadzie.

                            ja nie współczuję przyjacielowi Miriam, to jego sprawa jak sobie układa zycie
                            zawodwe, a jeśli komuś tu trzeba współczuć to chyba pracodawcom, którzy
                            podejmując decyzję o zatrudnieniu kieruja się nie racjonalnymi względami (znajomy
                            królika, itp.) a nie kompetencjami kandydata, w konsekwencji lekceważąc własny
                            interes, ale to sie okazuje zwykle za późno

                            >Zwróć uwagę, że ona nie współczuje mężowi -
                            >
                            > przeciwnie, ma mu za złe brak ambicji. Do tego stopnia, że jej "szczęście
                            > małżeńskie jest zagrożone". Pyta, "czy FACET MUSI być ambitny".

                            ja nie wiem, co ona czuje, przedstawiła swoją sytuacje, a fakt iż się zastanawia
                            czy facet musi byc ambitny, czy tez nie o niczym nie swiadczy, na temat przyczyn
                            zagrożenia swojego szczęścia nic nie widomo, wiadomo tylko, że: uważa, iż
                            wykonuje on pracę poniżej swoich kwalifikacji i zastanawia się czy tak być
                            powinno, przyczyny takiej sytuacji upatruje w braku ambicji ze strony męża.
                            Możliwe, ze wcale nie brak ambicji jest tego przyczyną, może on podejmował
                            starania tylko bez efektu, ona nie musi o tym wszystkim wiedzieć, może on wcale
                            nie jest z siebie zadowolony, a ona swoim podejrzniem o braku ambicji jescze
                            bardziej go dobija, może dochodzi między nimi do konfliktów na tym tle, w
                            konsekwencji atmosfera robi się kwaśna i to jest bezposrednia przyczyna
                            zagrożenia szczęścia? nie wiadomo można tu tylko spekulować. Twoja pewność
                            jedynej interpretacji jest mi obca.
                            >
                            > Dlatego to moja odpowiedź jast bardziej adekwatna niż Wasza.
                            to zdanie trzeba oprawić w ramki

                            Odpowiedź na
                            > pytanie, czy facet musi być ambitny, czy nie, zależy od tego, czy uznajemy (1)
                            > tradycyjną rolę mężczyzny w domu, a co za tym idzie - konieczność utrzymania
                            > rodziny, czy uznajemy (2) rónouprawnienie i wolny wybór obu stron, jaką rolę ch
                            > cą
                            > spełniać w swoim związku.
                            niech, Ci będzie, ale przecież Miriam tę kwestię pozostawiła otwartą, Mie
                            napisała, ŻE facet musi być abitny (kropka), postawiła pytanie CZY facet musi być
                            ambitny (znak zapytania). Ty natomiast interpretujesz jej wypowiedź tak, jakby to
                            było stwierdzenie.
                            >
                            > Wybierając rozwiązanie (1) otrzymujemy odpowiedź: facet musi mieć ambicje
                            > zawodowe, w przeciwnym wypadku może nie być zdolny utrzymać żony (gdy np. będzi
                            > e
                            > w ciąży)
                            kobieta w ciąży nie jest niepełnosprawna, na dobrą sprawę można przerwać pracę
                            najwużej na kilka tygodni, poza tym od czego są oszczędności, w zasadzie może
                            zadbać o siebie i dziecko bez pomocy faceta, tylko po co wtedy to całe szczęscie
                            z rodzicielstwa, jak nie ma się z kim nim dzielić?
                            Jeśli idzie o bezpieczeństwo finansowe to jest ono najwyższe gdy pracują oboje:
                            1. jaeśli jedno straci pracę jest druguie źródło dochodu
                            2. nikt nie jest nieśmiertelny
                            3. ludzie czasem sie rozwodzą

                            > ani dzieci. (Zarazem nie ma prawa być alkoholikiem
                            alkoholizm poza brakiem ambicji ma też inne wady i nie zawsze oznacza wykolejenie
                            można cierpieć na chorobę alkoholową a mimo to dobrze funkcjonować zawodowo,
                            zależy jeszcze jaki ma sie zawód (np. chrurgiem z trzęsącymi sie rękami byc
                            trudno, ale prowadzić sklep można). Z alkoholokiem trudno mieszkać z uwagi na
                            jego irracjinalne zachowanie i częste problemy z komunikacją, a nie z powodu
                            skutków tej chroby dla jego zycia zawodowego.

                            - odpowiadając na
                            > uwagę Sloe). W przeciwnym wypadku - gdy nie jest abitny, albo pije - Miriam
                            > słusznie może obawiać się o swoje bezpieczeństwo materialne, zaś jego
                            > nonszalackie podejście do pracy może budzić niepokój, zwłaszcza, gdy wziąć pod
                            > uwagę, że tradycyjnym celem małżeństwa jest posiadanie dzieci.

                            a nowoczesnym celem bycia razem jest bycie razem, uszczęśliwanie partnera, a
                            kiedy przyjdzie taka chwila, że przestajemy sami sobie wystarczać i zaprgniemy
                            powołać na świat krasnalka wtedy WSPÓLNIE cieszymy się swouim rodzicielstwem i
                            tak dzielimy obowiązkami, aby to było możliwe
                            >
                            > Wybierająć rozwiązanie (2) facet nic nie musi. Ma wybór, może nie chcieć mieć
                            > dzieci, może nawet być alkoholikiem.
                            dzieci i alkoholicy nie mają tu nic do rzeczy
                            A jeśli jego kobieta nie jest gotowa to
                            > akceptować - to jej problem
                            problem, który pojawia się w związku nie jest "jej" czy "jego" tylko zawsze
                            wspólny
                            ona też ma wybór, czy chce być z nim, czy bez
                            > niego.
                            tak, takiego wyboru dokonujemy codziennie i codziennie go potwierdzamy swoim
                            postępowaniem, w opcji typu tradycja patriarchów raz na zawsze zapisujesz się do
                            instytucji, płacisz składki i tak idzie, w sumie łatwiej, mniej problemów do
                            rozwiązania i mysleć też nie trzeba, a przede wszystkim nie trzeba się zmagać z
                            wielością możliwych sposobów widzenia świata i przeżywania rzeczywistości,
                            zamiast wolności i wyborów jest jedna prawda.
                            amen

                            • Gość: Maciej Re: do Macieja IP: *.man.polbox.pl 12.04.02, 15:16
                              Gość portalu: xsenia napisał(a):

                              > ja nie wiem, co ona czuje, przedstawiła swoją sytuacje, a fakt iż się zastanawia
                              > czy facet musi byc ambitny, czy tez nie o niczym nie swiadczy, na temat
                              > przyczyn zagrożenia swojego szczęścia nic nie widomo,

                              Ależ wiadomo, wystarczy tylko przeczytać:

                              "Moje szczęście małżeńskie jest zagrożone, ponieważ mój luby (facet
                              po dwóch fakultetach, znający języki, b. zdolny) nie robi nic lub prawie nic,
                              aby się w życiu ustawić. "

                              Chyba nie czytałaś uważnie postu Miriam. Nie trzeba wcale spekulować, wszystko
                              jest jasno wyłożone - wystarczy przeczytać. :-)

                              > tak, takiego wyboru dokonujemy codziennie i codziennie go potwierdzamy swoim
                              > postępowaniem, w opcji typu tradycja patriarchów raz na zawsze zapisujesz się d
                              > o
                              > instytucji, płacisz składki i tak idzie, w sumie łatwiej, mniej problemów do
                              > rozwiązania i mysleć też nie trzeba, a przede wszystkim nie trzeba się zmagać z
                              > wielością możliwych sposobów widzenia świata i przeżywania rzeczywistości,
                              > zamiast wolności i wyborów jest jedna prawda.
                              > amen

                              Więc Ty byś zapewne mnie poparła w mojej odpowiedzi Miriam ("stań na wysokości
                              zadania i bądź feministką")?

                              O ile dobrze Cię rozumiem, Ty byś jej poradziła mniej więcej tak:

                              "jeśli chcesz mieć patrialchalne małżeństwo, to raz na zawsze zapisujesz się do
                              instytucji [małżeństwa], płacisz składki i w sumie będzie ci łatwiej, zaś
                              wybierając feminizm będziesz miała wolność wyborów, ale będziesz musiała zmagać
                              się z wielością możliwych sposobów widzenia świata i przeżywania rzeczywistości"

                              Jeśli tak uważasz, to mam wrażenie, że nasze poglądy nie różnią się istotnie.
Pełna wersja