bene_gesserit
14.12.09, 12:43
Okazuje sie, ze przeciwniczki parytetow
robią coś więcej, niż
dyskusje w maglach o socjalistycznych regulacjach wprowadzanych
cichaczem przez agentki komuny:
Kilkadziesiąt pań spotkało się w sobotę na konferencji
poświęconej sytuacji kobiet w Łodzi. To lokalne liderki i
aspirujące do tego miana kobiety, które chcą odgrywać większą rolę
w sferach zdominowanych przez mężczyzn.
Uczestniczki konferencji to kobiety sukcesu, które nie czują się
dyskryminowane. - Równy status przyznaje kobietom i mężczyznom
polskie prawodawstwo - podkreśla prof. Małgorzata Pyziak-Szafnicka,
dziekan wydziału prawa i administracji UŁ. - Nawet w kodeksie
rodzinnym funkcjonuje formuła małżonkowie, lub jedno z małżonków.
Nie mówi się mąż, czy żona. A więc nawet na płaszczyźnie językowej
prawo traktuje kobiety i mężczyzn tak samo.
Panie podkreślają jednak: - W wielu dziedzinach jest nas stanowczo
za mało. Tak jest m.in. w polityce. W ławach poselskich nigdy nie
było więcej niż 21 proc. kobiet. - To wielka szkoda, bo kobiety
łagodzą obyczaje - mówi Hanna Zdanowska, posłanka PO.
(...)
Są aktywne, odnoszą sukcesy i twierdzą, że wcale nie potrzebują
parytetów, żeby się przebić. Mają inną wizję zmian. - Młode kobiety
są lepiej wykształcone i bardziej energiczne, niż mężczyźni -
twierdzi Anna Maria Wesołowska, sędzia w stanie spoczynku. -
Przykładem są moje córki, które na pewno zdominują mężczyzn.
Potrzebne są tylko zmiany w polskiej mentalności.
(...)
Kobiet jest mniej także w polskiej nauce. Ta sytuacja, poprawia się
jednak systematycznie. W Uniwersytecie Łódzkim 66 proc. studentów,
to kobiety. - Jeszcze więcej w Akademii Sztuk Pięknych - mówi prof.
Jolanta Wagner z ASP. - Osiemdziesiąt procent moich studentów to
kobiety. Wynika to z tego, że są od mężczyzn zdolniejsze
plastycznie. Jednak tylko około 30 procent z nich zostaje doktorami.
W polskich uczelniach kobiety stanowią około 50 proc. doktorów. To
o 20 proc. więcej, niż 20 lat temu. Jednak wśród doktorów
habilitowanych jest ich już tylko 32 proc. Zaledwie o 11 proc.
więcej, niż w 1990 roku. Profesorek jest tylko około 26 proc.
Najgorzej jest w politechnikach. W Politechnice Łódzkiej jest 568
profesorów i zaledwie 112 profesorek.
Rozwiązaniem byłoby stworzenie lepszych warunków dla kobiet, które
chcą robić karierę naukową i wychowywać dzieci. - Przydałaby się
możliwość odliczenia od podatku pieniędzy wydawanych na niańki.
Brakuje też przedszkoli przy uczelniach - mówi Zdanowska - To jest
problem, a nie pozycja prawna, czy parytety. Jeżeli zostaną nam
zapewnione te warunki, to nie będą nam potrzebne żadne rozwiązania
systemowe i będziemy wtedy obecne w życiu publicznym.
Zachęcam do przeczytania calosci - naprawde warto! hehe.