apanitokto
07.01.10, 19:54
Lata 70, 80 - Ameryka Łacińska - mężczyźni, najczęściej pracownicy fizyczni
(górnicy) są przez władzę wykorzystywani, często wywożeni z domu do
katorżniczej pracy, warunki w pracy i po pracy (śpią na gołych podłogach itp.)
są karygodne. Ich kobiety, żadne tam feministki, zrzeszają się w obronie swych
mężczyzn, wychodzą na ulice, walczą o swoich ukochanych synów, mężów, ojców...
USA, lata walki o prawa Afroamerykanów, wszystkie wiemy jak było,z czym
musieli się Ci ludzie zmierzyć: szykany, prześladowania. Organizacje kobiece
próbują im pomóc, wspierają, często biorą udział w manifestacjach itd.
Polska, nasza walka o niepodległość, kobiety idą do fabryk, służą pomocą dla
wojska, wspierają mężczyzn w walkę o naszą państwowość.
REZULTAT KOBIECEGO WSPARCIA, POMOCY, DZIAŁANIA
- AM. Łac. - wciąż utrzymujące się machismo, wciąż wychodzą na światło
dzienne, sprawy typu maquiadoras....
- USA, no cóż Afroamerykanie nie odwdzięczyli się kobietom, wsparciem w walkę
o ich prawa ...
- Polska - o mało co, a byśmy nawet nie miały praw wyborczych, "ofiarowano" je
nam niejako w podzięce lub z łaski...
AFRYKA
Dziewczynkom matki przypalają piersi, żeby mogły się dłużej uczyć, aby
uchronić je przed molestowaniem, gwałtami, wczesnym małżeństwem..
Pytam się gdzie byli, są mężczyźni, ojcowie, synowie, mężowie, przyjaciele,
Dlaczego kobiety walczące o mężczyzn, w męskiej sprawie czy też ramie, ramię z
nimi, nie otrzymują od nich pomocy ?
Dlaczego mężczyźni nie organizują marszy w obronie swoich kobiet, które
przecież kochają ?
W głowie mi się to po prostu nie mieści... ;(