mężczyźni :(

07.01.10, 19:54
Lata 70, 80 - Ameryka Łacińska - mężczyźni, najczęściej pracownicy fizyczni
(górnicy) są przez władzę wykorzystywani, często wywożeni z domu do
katorżniczej pracy, warunki w pracy i po pracy (śpią na gołych podłogach itp.)
są karygodne. Ich kobiety, żadne tam feministki, zrzeszają się w obronie swych
mężczyzn, wychodzą na ulice, walczą o swoich ukochanych synów, mężów, ojców...

USA, lata walki o prawa Afroamerykanów, wszystkie wiemy jak było,z czym
musieli się Ci ludzie zmierzyć: szykany, prześladowania. Organizacje kobiece
próbują im pomóc, wspierają, często biorą udział w manifestacjach itd.

Polska, nasza walka o niepodległość, kobiety idą do fabryk, służą pomocą dla
wojska, wspierają mężczyzn w walkę o naszą państwowość.

REZULTAT KOBIECEGO WSPARCIA, POMOCY, DZIAŁANIA

- AM. Łac. - wciąż utrzymujące się machismo, wciąż wychodzą na światło
dzienne, sprawy typu maquiadoras....
- USA, no cóż Afroamerykanie nie odwdzięczyli się kobietom, wsparciem w walkę
o ich prawa ...
- Polska - o mało co, a byśmy nawet nie miały praw wyborczych, "ofiarowano" je
nam niejako w podzięce lub z łaski...

AFRYKA
Dziewczynkom matki przypalają piersi, żeby mogły się dłużej uczyć, aby
uchronić je przed molestowaniem, gwałtami, wczesnym małżeństwem..

Pytam się gdzie byli, są mężczyźni, ojcowie, synowie, mężowie, przyjaciele,
Dlaczego kobiety walczące o mężczyzn, w męskiej sprawie czy też ramie, ramię z
nimi, nie otrzymują od nich pomocy ?
Dlaczego mężczyźni nie organizują marszy w obronie swoich kobiet, które
przecież kochają ?

W głowie mi się to po prostu nie mieści... ;(
    • winniepooh Re: mężczyźni :( 07.01.10, 20:43
      Interesy, Kumo, interesy...
    • pazdziernik2009 Re: mężczyźni :( 07.01.10, 20:47
      Zaraz. Czyli w związku z tym, że w latach 70. i 80. XX wieku w Ameryce Łacińskiej kobiety stawały w obronie mężczyzn, moim obowiązkiem (w XXI wieku) ma być walka o prawo wyborcze kobiet w Polsce, którego niewiele brakowało, a by nie miały?

      > W głowie mi się to po prostu nie mieści... ;(

      W to akurat nie wątpię. Zresztą wiesz co? Ciesz się tym, że w ogóle masz prawo wyborcze. Mogło być gorzej. Murzyni w Stanach mieli gorzej przecież… Zresztą my, mężczyźni, jesteśmy tak wspaniałomyślni, że nawet Wam na forach pozwalamy pisać. A Ty masz czelność narzekać? Dać palec, rękę wezmą. :D

      • apanitokto Re: mężczyźni :( 07.01.10, 21:59
        Nic nie musisz. Nie interesuje mnie co konkretnie Ty będziesz robić i kogo
        zamierzasz popierać.


        Rys jest uproszczony i jednostronny. Zgadzam się. Jeśli dysponujecie
        przykładami, które obrazują męską inicjatywę w obronie praw kobiet to bardzo
        proszę napiszcie o tym.

        Poza tym nie trzeba być chyba feministą, aby stanąć w obronie kobiet, kiedy
        jawnie dzieje się im krzywda, kiedy są mordowane itd. Tylko tyle.



        • strikemaster Re: mężczyźni :( 07.01.10, 22:08
          Żeby stawać w obronie krzywdzonych, a tym bardziej mordowanych, wystarczy być człowiekiem.
          • apanitokto Re: mężczyźni :( 07.01.10, 22:37
            jasne, że wystarczy. Szkoda tylko, że wśród tych ludzi broniących akurat kobiety
            i walczących o "kobiecą sprawę" tak rzadko spotyka się mężczyznę.

            Już widzę oczami wyobraźni grupę mężczyzn, którzy oburzeni złymi warunkami pracy
            swych żon wychodzą na ulicę i domagają się zmian.
            • strikemaster Re: mężczyźni :( 10.01.10, 18:57
              W drugą stronę też to się niezbyt często zdarza, widziałem kilka protestów matek i żon przeciw wojnom i na tym chyba koniec, czasem też pomagaja w czasie strajków. Co ciekawe, widziałem, jak do protestów pielęgniarek, czy włókniarek zwykle dołączali się związkowcy ze stoczni, górnictwa i robili zadymę, czy to nie jest właśnie to?
    • bene_gesserit Re: mężczyźni :( 07.01.10, 21:01
      Mi sie ten twoj rys historyczny wydaje mocno jednostronny i
      powierzchowny, ale zasadniczo kumam, o co ci chodzi.

      Otoz na swiecie feministow jest sporo - niektorzy sa nawet bardzo
      popularni (jak Stig Larsson np). W Polsce feministow jak na
      lekarstwo, a nawet jak sie ktory deklaruje, to czesto jest to ktos
      niestety w rodzaju red. Kurkiewicza.
      • pazdziernik2009 Re: mężczyźni :( 07.01.10, 21:15
        > Mi sie ten twoj rys historyczny wydaje mocno jednostronny i
        > powierzchowny, ale zasadniczo kumam, o co ci chodzi.

        Proszę Cię po raz kolejny i więcej już nie będę: na początku i końcu zdania bądź łaskawa jednak używać formy mnie, a nie mi. O ile wiem, Twoje ukochane słowniki, do których tak uwielbiasz odsyłać innych, wspominają coś o tym, że to jedyna poprawna forma - łatwo więc możesz to sprawdzić, jeśli nie wierzysz skromnemu maturzyście.

        Ćwiczymy: "mnie się wydaje", "daj to mnie", "mnie to przeszkadza", "mnie się to bardzo podoba" i tak dalej.

        • strikemaster Re: mężczyźni :( 07.01.10, 21:36
          Ja się nie ma do czego przyczepić, to zawsze jest ortografia. :D
          Mi się wydaje, ze przesadzasz (od "zawsze" używam tej formy, nie tylko ja zresztą, więc słowniki mnie w tej dziedzinie malo interesują).
      • strikemaster Re: mężczyźni :( 07.01.10, 21:38
        Wszystko zależy od tego, jak się zdefiniuje feminizm. Ja na przykłąd parytetu w obecnie proponowanej formie nie poprę, jestem feministą czy antyfeministą?
        • bene_gesserit Re: mężczyźni :( 07.01.10, 22:41
          Mnie sie pytasz? o_O
          • strikemaster Re: mężczyźni :( 07.01.10, 22:53
            O definicję feministy chyba mogę?
            • bene_gesserit Re: mężczyźni :( 07.01.10, 23:01
              Foro juz rozmawialo na ten temat i wyprodukowalo zbiorowa madrosc.
              Otoz feministką/tą jest ta/ten, kto uznaje rowną wartość kobiet i
              mezczyzn oraz prawo osoby dowolnej plci do wyboru oraz ma
              feministyczną tozsamosc.
              • strikemaster Re: mężczyźni :( 07.01.10, 23:04
                > Otoz feministką/tą jest ta/ten, kto uznaje rowną wartość kobiet i
                > mezczyzn

                to ja

                > mezczyzn oraz prawo osoby dowolnej plci do wyboru

                to też ja

                > ma
                > feministyczną tozsamosc.

                Nie wiem, co to jest.
                • pazdziernik2009 Re: mężczyźni :( 07.01.10, 23:15
                  > > ma
                  > > feministyczną tozsamosc.
                  >
                  > Nie wiem, co to jest.

                  Ha ha :D Witaj w klubie! Ja czytając dwa pierwsze warunki, myślałem: choletra, jak nic jestem feministą… aż natrafiłem na ową "feministyczną tożsamość" - i teraz nie wiem już czy można mnie nazwać feministą, czy nie. :( Dobre złego początki: zapowiadało się świetnie, a teraz chyba wypada powrócić do łatki mizogina i seksisty. ;(
                • grand_bleu Re: mężczyźni :( 07.01.10, 23:20


                  > > ma
                  > > feministyczną tozsamosc.
                  >
                  > Nie wiem, co to jest.

                  Też chętnie bym się dowiedziała :)
                • easz Re: mężczyźni :( 07.01.10, 23:28
                  strikemaster napisał:

                  > > ma
                  > > feministyczną tozsamosc.
                  >
                  > Nie wiem, co to jest.

                  I to by można już wziąć za odpowiedź;)
                  Ale popróbuj - a Tobie jak się wydaje, co to jest?
                • bene_gesserit Re: mężczyźni :( 07.01.10, 23:39
                  To jest czucie sie feministą.
                  • pazdziernik2009 Bardzo ciekawe, co mówisz 08.01.10, 00:24
                    Bardzo ciekawe, co mówisz. Czyli ja nie jestem seksistą ani mizoginem, skoro się nie czuję? Czy może to akurat jest obiektywne i nie wymaga już odpowiedniej tożsamości, co? :)

                    Tak czy siak, zawsze tak obmyślacie definicje, żeby to feministki decydowały, kto jest przeciw kobietom, a kto nie. Takie odnoszę wrażenie.
                    • kocia_noga Re: Bardzo ciekawe, co mówisz 08.01.10, 09:05
                      pazdziernik2009 napisał:

                      > Bardzo ciekawe, co mówisz. Czyli ja nie jestem seksistą ani
                      mizoginem, skoro si
                      > ę nie czuję? Czy może to akurat jest obiektywne i nie wymaga już
                      odpowiedniej t
                      > ożsamości, co? :)
                      >
                      > Tak czy siak, zawsze tak obmyślacie definicje, żeby to feministki
                      decydowały, k
                      > to jest przeciw kobietom, a kto nie. Takie odnoszę wrażenie.


                      Pokręciło ci się a co gorsze, nadal kręcisz.Jesli uznajesz obydwa
                      punkty, a nie czujesz się feministą, to nim nie jesteś, nikt
                      zaocznie cię nim nie ma prawa nazywać. Koniec.
                      • pazdziernik2009 Re: Bardzo ciekawe, co mówisz 08.01.10, 11:21
                        > Pokręciło ci się a co gorsze, nadal kręcisz.Jesli uznajesz obydwa
                        > punkty, a nie czujesz się feministą, to nim nie jesteś, nikt
                        > zaocznie cię nim nie ma prawa nazywać. Koniec.

                        No nie czuję się. Ale seksistą ni mizoginem się nie czuję tym bardziej, mimo to jestem często tymi określeniami raczony. No bo skoro nie popieram parytetów itp. Dlatego pytam, czy w takim razie określenia seksista i mizogin mają charakter obiektywny (czyt. uznaniowy, ale w pewnych kręgach to tożsame).
                        • kocia_noga Re: Bardzo ciekawe, co mówisz 08.01.10, 16:08
                          pazdziernik2009 napisał:

                          > > Pokręciło ci się a co gorsze, nadal kręcisz.Jesli uznajesz obydwa
                          > > punkty, a nie czujesz się feministą, to nim nie jesteś, nikt
                          > > zaocznie cię nim nie ma prawa nazywać. Koniec.
                          >
                          > No nie czuję się. Ale seksistą ni mizoginem się nie czuję tym
                          bardziej, mimo to
                          > jestem często tymi określeniami raczony. No bo skoro nie popieram
                          parytetów it
                          > p. Dlatego pytam, czy w takim razie określenia seksista i
                          mizogin
                          > mają charakter obiektywny (czyt. uznaniowy, ale w pewnych kręgach
                          to tożsame).


                          Nie jestem pewna, czy to o parytety akurat szło, czy o jakies
                          przejawy seksizmu. Nie pamiętam. Seksizm jest tak oczywistą sprawą w
                          naszej ( i nie tylkko) kulturze, że można sobie z niego nie zdawać
                          sprawy. Odnosi się to do wszystkich, kobiet i mężczyzn.
                        • easz Re: Bardzo ciekawe, co mówisz 08.01.10, 19:05
                          pazdziernik2009 napisał:

                          > No nie czuję się. Ale seksistą ni mizoginem się nie czuję tym
                          bardziej, mimo to jestem często tymi określeniami raczony.

                          Ale dlaczego porównujesz to, skąd Ci się to wzięło - feminizm i
                          seksizm, mizoginizm? Utożsamiać się z mizoginami, z seksizmem?? Z
                          taką "ideą"?
                  • grand_bleu logika feministki ... 11.01.10, 11:09
                    bene_gesserit napisała:

                    > To jest czucie sie feministą.
                    >

                    Forumowicz S. prosi o definicję feministy ...

                    Feministka B. odpowiada:
                    "Otoz feministką/tą jest ta/ten, kto uznaje rowną wartość kobiet i
                    mezczyzn oraz prawo osoby dowolnej plci do wyboru oraz ma
                    feministyczną tozsamosc
                    ."

                    S. pyta: co to jest feministyczna tożsamość?

                    Feministka B. odpowiada:
                    „To jest czucie sie feministą”



                    Podsumowując, do poczucia się feministą, potrzebna jest
                    feministyczna tożsamość, która jest czuciem się feministą ...

                    dziękuję, nie mam więcej pytań :)))
                    • vargtimmen Re: logika feministki ... 11.01.10, 17:51
                      grand_bleu napisała:

                      > bene_gesserit napisała:
                      >
                      > > To jest czucie sie feministą.
                      > >
                      >
                      > Forumowicz S. prosi o definicję feministy ...
                      >
                      > Feministka B. odpowiada:
                      > "Otoz feministką/tą jest ta/ten, kto uznaje rowną wartość kobiet i
                      > mezczyzn oraz prawo osoby dowolnej plci do wyboru oraz ma
                      > feministyczną tozsamosc
                      ."
                      >
                      > S. pyta: co to jest feministyczna tożsamość?
                      >
                      > Feministka B. odpowiada:
                      > „To jest czucie sie feministą”
                      >
                      >
                      >
                      > Podsumowując, do poczucia się feministą, potrzebna jest
                      > feministyczna tożsamość, która jest czuciem się feministą ...
                      >
                      > dziękuję, nie mam więcej pytań :)))
                      >

                      :)))

                      To dla mnie pewna ulga, że do tego, żeby poczuć się feministką, koniecznym jest,
                      by czuć się feministką. To znacząco utrudnia poczucie się feministką wbrew temu,
                      co się czuje.

                      Mnie się wydaje, że potrafię sobie wyobrazić o co autorce chodziło. Wyobrażam
                      sobie stan feministycznej tożsamości, jako stan dyszenia prometejską żadzą
                      uszczęśliwienia wszystkich ludzi (którzy to przetrwają) realizacją pełnego
                      zestawu idei feministycznych. No i trzeba mieć właściwą plakietkę.

                      W innym wątku, ktoś napisał, że Kurkiewicz, choć zachowuje się jak feminista i
                      głosi poglądy feministyczne, to jednak, dobrym, prawdziwym feministą, najpewniej
                      nie jest. Otóż, mnie się zdaje, że on to robi rozumowo, a nie dyszy, dlatego też
                      nie ma feministycznej tożsamości. Plakietki też chyba nie nosi! A bez dyszenia i
                      plakietki, ani rusz!

                      Dobry wieczór! :)
                      • grand_bleu Re: logika feministki ... 15.01.10, 14:17
                        > Mnie się wydaje, że potrafię sobie wyobrazić o co autorce
                        chodziło. Wyobrażam
                        > sobie stan feministycznej tożsamości, jako stan dyszenia
                        prometejską żadzą
                        > uszczęśliwienia wszystkich ludzi (którzy to przetrwają) realizacją
                        pełnego
                        > zestawu idei feministycznych.

                        sugerujesz, że muszą ? :)


                        > No i trzeba mieć właściwą plakietkę.

                        wiem - "seks feministek jest fajniejszy", tylko ciągle nie wiem od
                        czego? ;)))
                        • vargtimmen Re: logika feministki ... 15.01.10, 14:31

                          Witaj! :)

                          Jak miło, że jesteś :)

                          grand_bleu napisała:

                          > > Mnie się wydaje, że potrafię sobie wyobrazić o co autorce
                          > chodziło. Wyobrażam
                          > > sobie stan feministycznej tożsamości, jako stan dyszenia
                          > prometejską żadzą
                          > > uszczęśliwienia wszystkich ludzi (którzy to przetrwają)
                          > > realizacją pełnego zestawu idei feministycznych.
                          >
                          > sugerujesz, że muszą ? :)
                          >


                          Uszczęśliwiać? Myślę, że tak.


                          >
                          > > No i trzeba mieć właściwą plakietkę.
                          >
                          > wiem - "seks feministek jest fajniejszy", tylko ciągle nie wiem od
                          > czego? ;)))
                          >

                          Ciebie zastanawia "od czego", a mnie się ciśnie pytanie "ilu"?

                          Liczba mnoga sugeruje, że co najmniej dwóch.

                          A, w takim wypadku, rysuje się też odpowiedź na pytanie "od czego".
                          • grand_bleu Re: logika feministki ... 15.01.10, 15:11
                            vargtimmen napisał:

                            >
                            > Witaj! :)
                            >
                            > Jak miło, że jesteś :)

                            Dziękuję i wzajemnie, mi też miło Cię czytać :)

                            >
                            > grand_bleu napisała:
                            >
                            > > > Mnie się wydaje, że potrafię sobie wyobrazić o co autorce
                            > > chodziło. Wyobrażam
                            > > > sobie stan feministycznej tożsamości, jako stan dyszenia
                            > > prometejską żadzą
                            > > > uszczęśliwienia wszystkich ludzi (którzy to przetrwają)
                            > > > realizacją pełnego zestawu idei feministycznych.
                            > >
                            > > sugerujesz, że muszą ? :)
                            > >
                            >
                            >
                            > Uszczęśliwiać? Myślę, że tak.

                            to tłumaczy ich walkę z Kościołem ... nikt nie lubi konkurencji.


                            > > > No i trzeba mieć właściwą plakietkę.
                            > >
                            > > wiem - "seks feministek jest fajniejszy", tylko ciągle nie wiem
                            od czego? ;)))
                            > >
                            >
                            > Ciebie zastanawia "od czego", a mnie się ciśnie pytanie "ilu"?
                            >
                            > Liczba mnoga sugeruje, że co najmniej dwóch.
                            >
                            > A, w takim wypadku, rysuje się też odpowiedź na pytanie "od czego".

                            mam przeczucie, że na to pytanie odpowiedzi nie uzyskamy :)
                            • vargtimmen Re: logika feministki ... 15.01.10, 15:55
                              grand_bleu napisała:


                              > Dziękuję i wzajemnie, mi też miło Cię czytać :)
                              >

                              :)

                              > >
                              > > grand_bleu napisała:
                              > >
                              > > > > Mnie się wydaje, że potrafię sobie wyobrazić o co autorce
                              > > > chodziło. Wyobrażam
                              > > > > sobie stan feministycznej tożsamości, jako stan dyszenia
                              > > > prometejską żadzą
                              > > > > uszczęśliwienia wszystkich ludzi (którzy to przetrwają)
                              > > > > realizacją pełnego zestawu idei feministycznych.
                              > > >
                              > > > sugerujesz, że muszą ? :)
                              > > >
                              > >
                              > >
                              > > Uszczęśliwiać? Myślę, że tak.
                              >
                              > to tłumaczy ich walkę z Kościołem ... nikt nie lubi konkurencji.
                              >

                              Coś w tym jest, że Kościół też próbuje uszczęśliwiać na siłę, tyle tylko, że
                              jest jedna subtelna różnica między Kościołem a różnymi marksistowskimi i
                              postmarksistowskimi ideologiami, przynajmniej obecnie. Kościół, gdy próbuje
                              naciskać na ustawodawcę, to zajmuje się małym wycinkiem rzeczywistości, np.
                              zakazem aborcji.

                              Ideologie lewicowe, natomiast, budują wizję totalną społeczeństwa i człowieka,
                              której wehikułem ma być Państwo, z jego aparatem przymusu.
                              Kościół - to zakaz aborcji. Państwo opiekuńcze - to dysponowanie większością
                              ludzkiej pracy przez kolektyw. Feministki, jak widać, idą dalej - chcą również
                              tego, by Państwo i wola kolektywu rządziły szczegółami życia rodzinnego,
                              wychowaniem człowieka od najmłodszych lat, światopoglądem, relacjami ludzi w
                              związkach.

                              Feminizm radykalny jest dla mnie o tyle przerażający, że, faktycznie, aspiruje
                              do roli quasi-religijnego zaplecza Nowego Wspaniałego Świata współeczesnej
                              postmarksistowskiej lewicy. Religijnego, bo skupionego w znaczenej mierza, na
                              sprawach osobistych, (cudzej) etyce, rodzinie, wychowaniu i... dogmatycznego
                              oraz irracjonalnego.


                              > > > > No i trzeba mieć właściwą plakietkę.
                              > > >
                              > > > wiem - "seks feministek jest fajniejszy", tylko ciągle nie wiem
                              > od czego? ;)))
                              > > >
                              > >
                              > > Ciebie zastanawia "od czego", a mnie się ciśnie pytanie "ilu"?
                              > >
                              > > Liczba mnoga sugeruje, że co najmniej dwóch.
                              > >
                              > > A, w takim wypadku, rysuje się też odpowiedź na pytanie "od czego".
                              >
                              > mam przeczucie, że na to pytanie odpowiedzi nie uzyskamy :)
                              >

                              Odpowiedź nie jest ważna, ważna jest plaketka :)
                              • grand_bleu Re: logika feministki ... 18.01.10, 18:00
                                > Feminizm radykalny jest dla mnie o tyle przerażający, że,
                                faktycznie, aspiruje
                                > do roli quasi-religijnego zaplecza Nowego Wspaniałego Świata
                                współeczesnej postmarksistowskiej lewicy.

                                pytanie, na ile przeciętna polska kobieta, nazywająca się
                                feministką, zdaje sobie z tego sprawę?


                                > Odpowiedź nie jest ważna, ważna jest plaketka :)

                                a co powiedziałbyś o tatuażu? :)
                                takim na czole.

                                Dobry wieczór :)
                                • vargtimmen Re: logika feministki ... 18.01.10, 18:40
                                  grand_bleu napisała:

                                  > > Feminizm radykalny jest dla mnie o tyle przerażający, że,
                                  > > faktycznie, aspiruje do roli quasi-religijnego zaplecza
                                  > > Nowego Wspaniałego Świata współeczesnej postmarksistowskiej
                                  > > lewicy.
                                  >
                                  > pytanie, na ile przeciętna polska kobieta, nazywająca się
                                  > feministką, zdaje sobie z tego sprawę?
                                  >


                                  Nie wiem, zupełnie nie wiem, jak te kobiety na to patrzą.


                                  >
                                  > > Odpowiedź nie jest ważna, ważna jest plaketka :)
                                  >
                                  > a co powiedziałbyś o tatuażu? :)
                                  > takim na czole.
                                  >


                                  O! Chyba jeszcze lepszy, niż plakietka! ;)


                                  > Dobry wieczór :)
                                  >

                                  Dobry! :)
                                  • grand_bleu Re: logika feministki ... 18.01.10, 19:35
                                    vargtimmen napisał:

                                    > grand_bleu napisała:
                                    >
                                    > > > Feminizm radykalny jest dla mnie o tyle przerażający, że,
                                    > > > faktycznie, aspiruje do roli quasi-religijnego zaplecza
                                    > > > Nowego Wspaniałego Świata współeczesnej postmarksistowskiej
                                    > > > lewicy.
                                    > >
                                    > > pytanie, na ile przeciętna polska kobieta, nazywająca się
                                    > > feministką, zdaje sobie z tego sprawę?
                                    > >
                                    >
                                    >
                                    > Nie wiem, zupełnie nie wiem, jak te kobiety na to patrzą.

                                    zakładam, ze nie zdają sobie sprawy, bo inaczej nie popierałaby tego
                                    ruchu.


                                    > > > Odpowiedź nie jest ważna, ważna jest plaketka :)
                                    > >
                                    > > a co powiedziałbyś o tatuażu? :)
                                    > > takim na czole.
                                    > >
                                    >
                                    >
                                    > O! Chyba jeszcze lepszy, niż plakietka! ;)


                                    a wszystko przez Cejrowskiego, a może Brada Pitta, już sama nie wiem ;)))
                                    • vargtimmen Re: logika feministki ... 18.01.10, 23:32
                                      grand_bleu napisała:

                                      > vargtimmen napisał:
                                      >
                                      > > grand_bleu napisała:
                                      > >

                                      > >
                                      > > Nie wiem, zupełnie nie wiem, jak te kobiety na to patrzą.
                                      >
                                      > zakładam, ze nie zdają sobie sprawy, bo inaczej nie popierałaby tego ruchu.
                                      >

                                      Coś w tym chyba jest... wynik Partii Kobiet w wyborach 2007 to chyba 0.28%
                                      głosów, mimo, że liderki zdjęły z siebie nawet te plakietki. Hmmm, a może w
                                      plakietkach byłoby lepiej?


                                      >
                                      > > > > Odpowiedź nie jest ważna, ważna jest plaketka :)
                                      > > >
                                      > > > a co powiedziałbyś o tatuażu? :)
                                      > > > takim na czole.
                                      > > >
                                      > >
                                      > >
                                      > > O! Chyba jeszcze lepszy, niż plakietka! ;)
                                      >
                                      >


                                      Piękna muzyka, bardzo dziękuję :)

                                      Jeśli pozwolisz, ja też Ci
                                      zagram
                                      :)

                                      Serdecznie!
      • pyzz Re: mężczyźni :( 08.01.10, 16:47
        > W Polsce feministow jak na
        > lekarstwo, a nawet jak sie ktory deklaruje, to czesto jest to ktos
        > niestety w rodzaju red. Kurkiewicza.
        Ooo, a to ciekawe! Co, z punktu widzenia feminiski jest złego w red. Kurkiewiczu
        (chodzi o TEGO Kurkiewicza z tych Kurkiewiczów od programu Kurkiewy w TOKu?)?
        • bene_gesserit Re: mężczyźni :( 09.01.10, 16:53
          Oślizgłe wydanie feminizmu. Forma mi nie odpowiada.
          To znaczy niby fajnie, ze robi te audycje, ale sposob, w jaki ja
          robi, jego bycie bardziej papieskim od papiezycy i kompulsywna,
          zdaje sie, nadgorliwosc są odrazające. Zawsze mialam wrazenie, ze
          on jest jednym z tych gosci, ktorzy na feminizm chca podrywac laski.
    • benek231 Re: mężczyźni :( 07.01.10, 22:16
      apanitokto napisała:

      > Dlaczego mężczyźni nie organizują marszy w obronie swoich kobiet, które
      przecież kochają ?
      >
      > W głowie mi się to po prostu nie mieści... ;(
      >
      >
      *My mamy wazniejsze sprawy na glowie. My Swiat zmieniamy.(gorzej z bielizna :)
      • apanitokto Re: mężczyźni :( 07.01.10, 22:28
        to by wyjaśniało, czemu to taka śmierdząca sprawa jest ;)
    • grand_bleu Re: mężczyźni :( 07.01.10, 23:29


      > Dlaczego mężczyźni nie organizują marszy w obronie swoich kobiet,
      > które przecież kochają ?

      mężczyźni w obronie swoich kobiet walczą, marsze pozostawiając
      kobietom

      ... i feministom ;)
      • karolana Re: mężczyźni :( 08.01.10, 12:20
        grand_bleu napisała:

        >
        >
        > > Dlaczego mężczyźni nie organizują marszy w obronie swoich kobiet,
        > > które przecież kochają ?
        >
        > mężczyźni w obronie swoich kobiet walczą, marsze pozostawiając
        > kobietom
        >
        > ... i feministom ;)

        A możesz opisać formy tej walki? Będę wdzięczna :)
        Bo chyba nie masz na myśli tradycyjnie pojętej walki militarnej połączonej z ...
        gwałceniem kobiet wroga :/
        • grand_bleu Re: mężczyźni :( 09.01.10, 15:40
          karolana napisała:

          > grand_bleu napisała:
          >
          > >
          > >
          > > > Dlaczego mężczyźni nie organizują marszy w obronie swoich
          kobiet,
          > > > które przecież kochają ?
          > >
          > > mężczyźni w obronie swoich kobiet walczą, marsze pozostawiając
          > > kobietom
          > >
          > > ... i feministom ;)
          >
          > A możesz opisać formy tej walki? Będę wdzięczna :)

          Chętnie to zrobię, ale pod warunkiem, ze Ty napiszesz, kiedy w
          Polsce kobiety maszerowały w obronie mężczyzn?


          > Bo chyba nie masz na myśli tradycyjnie pojętej walki militarnej
          połączonej z ... gwałceniem kobiet wroga :/

          noo ... ci na pewno zgwałcili wiele ...

          ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=1125
    • vargtimmen Jako konserwa 07.01.10, 23:48

      ....znam, przypadkiem, najstarsze, odnotowane zdanie w języku polskim.

      Brzmi ono:

      Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj

      Bez państwa, feminizmu... normalne, zdrowe relacje międzyludzkie.
      • margot_may Re: Jako konserwa 19.01.10, 00:40
        Bo wtedy nie było jeszcze kleru.
      • johnny-kalesony Re: Jako konserwa 20.01.10, 15:32
        Do dzisiaj w gronie historyków języka polskiego trwają zażarte spory, dotyczące
        rozwikłania znaczenia słowa "pobruszyć".


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
    • rozczochrany_jelonek Re: mężczyźni :( 08.01.10, 11:34
      może odpowiem po feministycznemu :)
      jest tyle rzeczy do zrobienia : ocieplenie klimatu,ochłodzenie klimatu,wycinane
      lasy,dziura ozonowa,zabijane foczki,głodujące dzieci.
      i jeszcze wymagasz abyśmy zajęli się sprawą kobiet ? ta sprawa nie jest jakimś
      obowiązkiem :P
      • pazdziernik2009 Re: mężczyźni :( 08.01.10, 12:41
        > i jeszcze wymagasz abyśmy zajęli się sprawą kobiet ? ta sprawa nie jest jakimś
        > obowiązkiem :P

        Ty nieczuły draniu, pozbawiony genderowej świadomości! Nie rozumiesz u diabła, że niewiele brakowało, a polskie kobiety w ogóle nie zdobyłyby praw wyborczych? Coś chyba trzeba z tym zrobić! Zresztą kobiety wywalczyły lepszą przyszłość amerykańskim Murzynom, a to chyba nas do czegoś zobowiązuje, nie sądzisz?
        • grand_bleu Re: mężczyźni :( 09.01.10, 15:46
          pazdziernik2009 napisał:

          > > i jeszcze wymagasz abyśmy zajęli się sprawą kobiet ? ta sprawa
          nie jest jakimś
          > > obowiązkiem :P
          >
          > Ty nieczuły draniu, pozbawiony genderowej świadomości! Nie
          rozumiesz u diabła,
          > że niewiele brakowało, a polskie kobiety w ogóle nie zdobyłyby
          praw wyborczych?
          > Coś chyba trzeba z tym zrobić! Zresztą kobiety wywalczyły lepszą
          przyszłość am
          > erykańskim Murzynom, a to chyba nas do czegoś zobowiązuje, nie
          sądzisz?

          :)))

          zdecydowanie zobowiązuje, ja np. chciałabym codziennie dostawać
          kawę :) podaną do łóżka:) z mleczkiem i bez cukru ;)))
      • prawdziweja Re: mężczyźni :( 08.01.10, 13:20
        Jeśli już to bym prosiła, abyś zajął się tym od dawna obiecywanym ociepleniem
        klimatu, bo ja tu kurczę marznę
    • lstiti Re: mężczyźni :( 09.01.10, 16:28
      Ale o co chodzi? Żaden polak nie jest Afroamerykaninem. Dlaczego więc
      miał by być wdzięczny amerykańskim kobietom za to, że manifestowały w
      ich sprawie?

      > Pytam się gdzie byli, są mężczyźni, ojcowie, synowie, mężowie,
      przyjaciele,
      > Dlaczego kobiety walczące o mężczyzn, w męskiej sprawie czy też
      ramie, ramię z
      > nimi, nie otrzymują od nich pomocy ?

      Jakiej pomocy nie otrzymałaś od mężczyzny? Ktoś Cię napadł na ulicy i
      nikt Ci nie pomógł? O co chodzi?
      • prawdziweja Re: mężczyźni :( 09.01.10, 21:08
        Chyba nie zrozumieliście autorki wątku.
        Więc teraz łopatologicznie :
        Kobitki pomogły murzynom - murzyni wypięli się na nie, gdy tylko ich sprawa
        została załatwiona i nie odwdzięczyli się żadnym wsparciem.

        Kobitki walczyły o polską niepodległość wraz z gostkami. Gostki podczas walki
        chwalili postawę kobitek obiecując im prawa wyborcze. Polska zdobyła
        niepodległość, gostki zapomnieli co przyrzekali i o mały włos kobitki by
        zostały na lodzie :)
        • lstiti Re: mężczyźni :( 09.01.10, 22:25
          > Kobitki walczyły o polską niepodległość wraz z gostkami. Gostki
          podczas walki
          > chwalili postawę kobitek obiecując im prawa wyborcze. Polska zdobyła
          > niepodległość, gostki zapomnieli co przyrzekali i o mały włos kobitki
          by
          > zostały na lodzie :)

          No ale chyba się udało, co? Mają te prawa czy nie?
          • corgan1 Re: mężczyźni :( 10.01.10, 04:10
            > No ale chyba się udało, co? Mają te prawa czy nie?

            Tak, ale chodzi o to, że ponieważ w Ameryce murzyni-faceci leją po mordach
            murzynki-kobiety a w Afryce jedne baby przypalają swoim córkom piersi żeby nie
            wychodziły za mąż to my mamy poczuć się współwinnymi więc Polki bez szmerania,
            wątpliwości i zadawania głupich pytań mają dostać parytety.

            Jakbyś miał wątpliwości - jesteś mężczyzną, czyli jesteś potencjalnie winny
            wszelkiemu męskiemu złu które choć 1 biedna kobieta doznaje na tym łez padole.
            Albo w każdym razie powinieneś taką współodpowiedzialność odczuwać.
            • lstiti Re: mężczyźni :( 10.01.10, 13:51
              I wszystko jasne.
      • corgan1 Re: mężczyźni :( 10.01.10, 04:15
        > Jakiej pomocy nie otrzymałaś od mężczyzny? Ktoś Cię napadł na
        > ulicy i nikt Ci nie pomógł? O co chodzi?

        Mężczyzna nie ma obowiązku pomagać kobiecie tylko dlatego że on jest mężczyzną a
        ona kobietą. To przecież ordynarny i zacofany objaw patriarchalizmu.

        Poza tym w kwestii napadu - mamy równouprawnienie i ideę równego statusu kobiety
        i mężczyzny i podczas napadu nie można uważać że kobieta jest lepszą "ofiarą" od
        mężczyzny będącego "ofiarą" napadu i np. jej pomagać bardziej od niego i ją
        bardziej chronić od niego.

        Poza tym w kwestii pomocy podczas napadu - kobieta może pomóc taka samo jak
        mężczyzna.
      • evita_duarte Re: mężczyźni :( 18.01.10, 21:04
        lstiti napisał:

        > Ale o co chodzi? Żaden polak nie jest Afroamerykaninem. Dlaczego więc
        > miał by być wdzięczny amerykańskim kobietom za to, że manifestowały w
        > ich sprawie?

        Masz na myśli Murzynem tak? Otóż mylisz się.


        >
        > > Pytam się gdzie byli, są mężczyźni, ojcowie, synowie, mężowie,
        > przyjaciele,
        > > Dlaczego kobiety walczące o mężczyzn, w męskiej sprawie czy też
        > ramie, ramię z
        > > nimi, nie otrzymują od nich pomocy ?
        >
        > Jakiej pomocy nie otrzymałaś od mężczyzny? Ktoś Cię napadł na ulicy i
        > nikt Ci nie pomógł? O co chodzi?

        A mnie i to się przytrafiło.
    • grand_bleu a tak w ogóle, to ... 10.01.10, 14:03
      apanitokto napisała:

      > Lata 70, 80 - Ameryka Łacińska - mężczyźni, najczęściej pracownicy
      fizyczni
      > (górnicy) są przez władzę wykorzystywani, często wywożeni z domu do
      > katorżniczej pracy, warunki w pracy i po pracy (śpią na gołych
      podłogach itp.)
      > są karygodne. Ich kobiety, żadne tam feministki, zrzeszają się w
      obronie swych
      > mężczyzn, wychodzą na ulice, walczą o swoich ukochanych synów,
      mężów, ojców...

      ... jest sprawa oczywistą, że ludzie walczą o ukochanych, bez
      względu na płeć. Walcząc o ukochanych walczymy o siebie i dla
      siebie. Dodatkowo, w sytuacji, która opisujesz, mężczyźni byli
      prawdopodobnie jedynymi żywicielami rodzin ...

      Natomiast oczekiwanie gratyfikacji za "walkę o ukochana osobę" nie
      mieści mi się w głowie.



      > USA, lata walki o prawa Afroamerykanów, wszystkie wiemy jak było,z
      czym
      > musieli się Ci ludzie zmierzyć: szykany, prześladowania.
      Organizacje kobiece
      > próbują im pomóc, wspierają, często biorą udział w manifestacjach
      itd.

      W tym wypadku, organizacje kobiece wsparły mężczyzn, czy Murzynów
      bez względu na płeć?


      > Polska, nasza walka o niepodległość, kobiety idą do fabryk, służą
      pomocą dla
      > wojska, wspierają mężczyzn w walkę o naszą państwowość.

      Kobiety wspierały walczących o niepodległość mężczyzn ... a
      wolałyby, żeby było odwrotnie?


      > REZULTAT KOBIECEGO WSPARCIA, POMOCY, DZIAŁANIA
      >
      > - AM. Łac. - wciąż utrzymujące się machismo, wciąż wychodzą na
      światło
      > dzienne, sprawy typu maquiadoras....

      Co to jest maquiadoras?



      > - USA, no cóż Afroamerykanie nie odwdzięczyli się kobietom,
      wsparciem w walkę o ich prawa ...

      W USA? Jakich konkretnie praw nie mają kobiety, które mają mężczyźni?


      > - Polska - o mało co, a byśmy nawet nie miały praw
      wyborczych, "ofiarowano" je
      > nam niejako w podzięce lub z łaski...

      w podzięce ... czyli jednak, wysiłek kobiet został zauważony i
      doceniony.



      > AFRYKA
      > Dziewczynkom matki przypalają piersi, żeby mogły się dłużej uczyć,
      aby
      > uchronić je przed molestowaniem, gwałtami, wczesnym małżeństwem..
      >
      > Pytam się gdzie byli, są mężczyźni, ojcowie, synowie, mężowie,
      przyjaciele,

      Zwyczaj barbarzyński, ale, jak piszesz robią to kobiety (matki) ...
      w tym przypadku byłaby to więc walka z kobietą - czyli przykład ma
      się nijak do tezy.


      > Dlaczego kobiety walczące o mężczyzn, w męskiej sprawie czy też
      ramie, ramię z nimi, nie otrzymują od nich pomocy ?
      > Dlaczego mężczyźni nie organizują marszy w obronie swoich kobiet,
      które przecież kochają ?
      >
      > W głowie mi się to po prostu nie mieści... ;(

      bo marsze pozostawiają słabszym, ale to już pisałam.

      Zawsze było tak, że mężczyżni walczyli o (ukochane) kobiety i
      odwrotnie, tylko formy walki były różne.

      Twoja teza jest z gruntu fałszywa.
      • sabinac-0 Re: a tak w ogóle, to ... 10.01.10, 18:37
        grand_bleu napisała:

        > apanitokto napisała:
        >
        > ... jest sprawa oczywistą, że ludzie walczą o ukochanych, bez
        > względu na płeć.

        No wlasnie, jak sie okazuje, nie jest taka oczywista.


        > Zawsze było tak, że mężczyżni walczyli o (ukochane) kobiety i
        > odwrotnie, tylko formy walki były różne.

        Ustawa antyaborcyjna jest jedna z tych form?


        • lstiti Re: a tak w ogóle, to ... 10.01.10, 18:55
          > Ustawa antyaborcyjna jest jedna z tych form?

          A przeciwnikami aborcji są tylko i wyłącznie mężczyźni? Bo mnie się
          wydawało, że wśród nich znajdują się również kobiety.
          Czy może tamte kobiet są złe i wszelkie wsparcie i pomoc im udzielona
          jest zła. Natomiast wspieranie feministek, niezależnie od tego o co
          walczą, jest jedynie słuszne..?
        • grand_bleu Re: a tak w ogóle, to ... 11.01.10, 10:37
          sabinac-0 napisała:

          > grand_bleu napisała:
          >
          > > apanitokto napisała:
          > >
          > > ... jest sprawa oczywistą, że ludzie walczą o ukochanych,
          bez
          > > względu na płeć.
          >
          > No wlasnie, jak sie okazuje, nie jest taka oczywista.

          "Jak się okazuje"? Okaż konkret, proszę.


          > > Zawsze było tak, że mężczyżni walczyli o (ukochane) kobiety i
          > > odwrotnie, tylko formy walki były różne.
          >
          > Ustawa antyaborcyjna jest jedna z tych form?

          Nie, najwyraźniej masz problem ze zrozumieniem pojęcia "forma
          walki".
    • johnny-kalesony O właśnie - wspaniała koncepcja! 20.01.10, 15:18
      apanitokto napisała:

      > Dlaczego mężczyźni nie organizują marszy w obronie swoich kobiet, które
      > przecież kochają ?

      Wspaniała propozycja! Podpisuję się wszystkimi dostępnymi rękami pod petycją w
      sprawie marszu w obronie kobiet przed feministkami!
      I jestem gotów w każdym momencie stanąć w pierwszym szeregu takiego pochodu.
      Ponadto - by odróżniać się nieco od modnego stylu, polit-popowych manifestacji
      ekologiczno-feministyczno-lewicowych, postuluję nie tyle przemarsz ile -
      przejazd! I tutaj również gotów jestem stanąć w pierwszej linii za kierownicą
      swego V6 koloru czerwonego o długości - skwapliwie dodam - pięciu metrów ...



      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • strikemaster Re: O właśnie - wspaniała koncepcja! 20.01.10, 21:11
        Jakie wielkie auto. :DDDD
Inne wątki na temat:
Pełna wersja