Moja żona to prawdziwa feministka

    • zyziozyzio Re: Moja żona to prawdziwa feministka 13.05.10, 18:27
      Wrocilismy z 3-miesięcznych wakacji z naszym motor-home w pludniowej
      Francji. Nasza rodzina 4 blond dzieciaczkow budzila senacje i zazdrosc.
      We Francji tylko Arabowie maja rodziny wielodzietne. Europejskie Francuzki
      wymierają w epidemii bezdzietnoci i jednozietnosci będącej smutnym
      pokłosiem radykalnego feminizmu
    • zyziozyzio Re: Moja żona to prawdziwa feministka 14.05.10, 22:51
      Nasza obserwacja Francji w czasie naszych 2-mięcznych rodzinnych wakacji
      potwierdziła, że tylko Katolicki Feminizm może uratowac Europe od
      demograficznej zapasci i kulturowej smierci.
      Katolicki Feminizm to:
      1) Radosna wielodzietnosc kobiet
      2) Rezygnacja z pseudokariery pseudozawodowej kobiet na rzecz rodziny
      3) Odrodzenie chrzescijaniskej etyki i moralnosci
      • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 15.05.10, 16:58
        Te wakacje byly w koncu 2 czy 3-miesieczne?
        Zdecyduj sie lub sprawdz w karcie wypisowej.
    • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 16.05.10, 21:07
      Tlumacz sie jak chcesz - zadna realna rodzina nie wytrzymalaby ani 2, ani 3
      miesiecy gniotac sie z czworka dzieci w zapchanej gratami karawanie.
      W dodatku jak przypomne sobie, jaka pogode mielismy na poludniu tej zimy -
      brrrr, zaczynam dziekowac Bogu ze mam cieply domek, przestrzen gdzie moge
      chociaz nogi rozprostowac i normalnego meza ktory nie wlecze mnie wozem Drzymaly
      po calym kontynencie.
      Musialbys byc skrajnym sadysta by cos takiego fundowac zywym ludziom.

      Wole zatem przyjac, ze jestes zwyklym marzycielem bez piatej klepki, ktory sobie
      opowiada bajki o fantastycznej szczesliwej rodzinie, wyobrazajac sobie ze takimi
      opowiesciami zachwyci zblakane owieczki (zblakane czyli te, dla ktorych duzo
      dzieci, maz z "dularami" i woz Drzymaly nie sa szczytem marzen).

      :)
      • bene_gesserit Re: Moja żona to prawdziwa feministka 16.05.10, 21:09
        Sabina, no.
    • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 17.05.10, 00:32
      zyziozyzio napisał:

      > Ależ pani Sabino, widać , że u pani to zycie rodzinne tylko w teorii.
      > Bo pogoda byla sliczna i na pocztku marca w Cannes bylo 21 stopni a morze
      > cieplejsze niż Bałtyk w lipcu.

      Za to w polowie kwietnia bylo 3º i gradobicia.

      Co do podróżowania z 4-ką dzieci to motor
      > home jest jedynym rozwiązaniem

      Ja kiedys wytrzymalam z jednym dzieckiem 3 tygodnie tlukac sie takim wynalazkiem
      i uwazam to za bohaterstwo.

      > Prawdziwe szczęscie daje tylko wielodzietna rodzina i solidna,
      > katolicka moralnosc.

      Pora karmienia trolli dobiega konca, idz spac i nie zapomnij o tabletce bo znow
      bedziesz mial "wakacje".
      • karolana Re: Moja żona to prawdziwa feministka 17.05.10, 15:05
        > Pora karmienia trolli dobiega konca, idz spac i nie zapomnij o tabletce bo znow
        > bedziesz mial "wakacje".

        O to to to :))
        Mnie tylko rozczuliło stwierdzenie, że zyciowa małżonka wstaje z dziećmi w
        okolicach 9 rano...:)) Każdy, kto ma dzieci jest boleśnie świadom, że
        wylegiwanie się błogie do tej godziny możliwe jest tylko przy dzieciach na tyle
        dużych, że zajmą się jakimiś "swoimi" sprawami lub jeśli się młode "sprzeda"
        dziadkom ;) Bardzo młode "potwory" zazwyczaj dłużej niż do 7 nie śpią, niestety,
        a najczęściej budzą się w okolicach godziny 6 radośnie sprawdzając czy mama lub
        tata jeszcze śpi. Oczywiście po takim "sprawdzeniu" mama ani tata nie mają szans
        na zmrużenie oka ;) Ale to wiedzą tylko ci, którzy dzieci NAPRAWDĘ mają ;)
        • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 17.05.10, 15:56
          Moj jak byl maly z pierwszym promyczkiem slonca zaczynal "cwierkac", w lecie juz
          o piatej rano :P

          Za to opowiesci jak to kobieta siedzaca w domu z 4-giem dzieci (bez nianiek,
          przedszkola i szkoly), chodzi elegancko ubrana i oddaje sie lekturze - jak mowia
          Francuzi - pane Havranek, to se ne vrati.

          Trwajaca miesiacami tulaczka karawana tez bardziej przypominalaby zycie
          amerykanskiej biedoty gniezdzacej sie w przyczepach niz "radosne wakacje
          szczesliwej rodziny". Ale by to wiedziec, trzeba choc raz pojechac na camping z
          prawdziwymi dziecmi.
          • to.ja.kas Re: Moja żona to prawdziwa feministka 30.05.10, 16:33
            Ja nigdy tak sie nie wyspałam jak wtedy gdy byłam na macierznskim. Moja Młoda
            zasypiała wprawdzie pozno, ale spała do 9, potem jadła i spała do południa. A ja
            razem z nia :) Pierwszy miesiac był tylko cięzki. Także dzieci są różne. Mało
            tego kiedy skończyła 4 lat apotrafiła sama sie bawic na podłodze własnie takim
            "pudłem z niespodziankami" a ja mogłam sie zdrzemnąc w ciągu dnia. Spac Młoda
            przestała w dzien jak skończyła rok. Dzieci są rózne i to, ze niektóre wstają o
            świcie nie oznacza, że tak mają wszystkie ;) Teraz jako dorosła osoba Młoda tez
            lubi pospac sobie do południa w weekend, za to siedzi po nocy.
            To jedno.

            drugie - bardzo chetnie bym nie pracowała. Mimo iz nie pracuje na kasie w
            markecie, mimo iz powinna mnie cieszyć moja kariera...nie cieszy mnie. Nie chce
            myslec ile lat jeszcze bede musiała pracowac by miec emeryture. Mimo dobrego
            wykształcenia, mimo pracy wydawałoby sie doskonałej, mimo iz moge sie w niej
            rozwijać i wiele osób chciałoby robić to co ja.
            Nie mam czasu na hobby...bo 8 h pracy a potem dojazdy, nie mam czasu dla
            przyjaciól, nie mam czasu dla córki, nie mam czasu dla domu. A jeszcze zakupy w
            biegu. dziś udało mi sie w końcu siąść w ogrodzie ...wczoraj sie w nim
            narobiłam. A jutro praca i wróce do domu wieczorem. I tak do piatku. W domu koło
            18 - 19, padnieta, potem w sobote zakupy i porzadki a potem w niedziele to sie
            człowiek nie chce ruszyc z domu.
            Kiedy mam miec czas na to co kocham? na góry, na czytanie, na ogród?
            Moja praca gdy ja wybierałam w wieku lat powiedzmy 20-tu, gdy sie potem
            kształciłam, gdy robiłam jakas tam kariere wydawała mi sie spełnieniem marzeń. A
            teraz by utrzymać córkę, siebie (chłopa nie musze, bo sam sie utrzymywał jak
            był, a teraz nie mam ) musze spedzac w niej sporo czasu. Czasu który przed
            czterdziestka nagle zaczyna byc cenny.
            Dobrze, że jestem nocnym markiem to nadrabiam niektóre rzeczy noca...choćby
            czytanie. Za to rano oczy na zapałki.
            Do tego ciagle sie kształce...bo lubie. Gdybym nie musiała pracowac byłaby to
            sama przyjemnosc. tak jest to ciezar....bo brak czasu.

            Ja nie chciałabym byc zoną Zyzia. Bo nie jestem jego Asią. Nie chciałabym mieć
            tylu dzieci i być tyle razy w ciąży.
            Ale wiem, ze są kobiety dla których taki model życia może byc satysfakcjonujący.
            Są kobiety które sa katoliczkami i czerpią z tego radość, są kobiety które
            wychowją dzieci swoje a czasami zajmują sie jeszcze sierotami, bo macierzynstwo
            i dzieci to cały ich swiat. I nie zawsze są to zaniedbane, stare pudła.
            Zyzio napisał jedna bardzo wazna rzecz...bogaci nie pracują na kasie by osiagnąc
            radosc z pracy. Bo praca zawodowa dla duzej czesci nas jest kieratem. I juz
            widze jak wygrywacie miliony w lotto i z usmiechem na ustach idziecie do pracy w
            Biedronce, albo do szpitala jako pielegniarki. Przerazona jestem, ze czas bede
            miec na emeryturze dopiero. Dopiero jak bede miec 60 lat (przy dobrych
            wiatrach). A jest tyle do zobaczenia na swiecie i tyle fajniejszych spraw niz
            praca zawodowa. Choćby czas na miłośc, uśmiech i drugiego człowieka. A kiedy go
            miec jak sie codziennie jest poza domem od 6.30 do 18.30?
            Wraca sie zmeczonym i głodnym?
            I wiem, sa takie kobiety które stawiaja na takie zycie jak wiode ja.
            Jesli sie w tym spełniaja - bardzo dobrze.
            Ja i wiele moich znajomych kobiet pracujemy bo trzeba zarobić i miec emeryture w
            przyszłosci, a nawet jak sie w nia nie wierzy trzeba miec kase na III filar, nie?

            Czy jestem nieszczesliwa? Chyba nie. czasami bywam szczesliwa. Na urlopie w
            górach i jak jestem blisko osób które kocham i jak mam czas czytac do rana i nie
            martwie sie ze bede miec oczy na zapałki i jak spotykam sie z przyjaciółmi, jak
            tak jak teraz leże na leżaku w ogrodzie i mam chwilkę czasu.

            Nie rozumiem kobiet które uwielbiaja pracowac o drana do nocy ale to nie znacz
            ze bedę je tu sekować. Nie rozumie tylko dlaczego Zyzio i jego własna, dla niego
            samego i jego rodziny filozofia jaka stworzył spotyka sie tu z taką niechęcią.
            • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 30.05.10, 16:58
              Weszlas troche miedzy wodke a zakaske. :)
              Wiekszosc z nas piszacych na tym forum ma mezow i dzieci i niejedna z nas czasem
              pomstuje albo na prace, albo na brak pracy.

              W czym innym rzecz - Zyzio jest trollem znanym z kilku forow (na wiekszosci z
              nich ma juz bana), ktory opowiada sielankowe historie o swojej zmyslonej
              rodzinie, w ktorej zona jest wiecznie piekna i mloda, liczne dzieci sliczne i
              zawsze zdrowe i grzeczne a on sam, w zaleznosci od watku, pracuje w pocie czola
              na rodzine lub nie pracuje i miesiacami wloczy sie po kontynencie bo mu placa
              duuuuzo dularow z Ameryki.

              W sumie pomarzyc mozna (ktoz nie chcialby miec zawsze usmiechnietego
              wspolmalzonka, zawsze zdrowych i grzecznych dzieci i dularow prosto z Ameryki co
              miesiac), ale troll idzie z rojeniami dalej, obrazajac kazdego kogo jego wizja
              nie zachwyca, wyzywajac od "milosniczek aborcji", "zalosnych biurw" i podobnych
              inwektyw.

              Jedne kobiety chca miec duzo dzieci, inne chca 1-2 dzieci, inne nie chca miec
              dzieci. Jedne lubia swoja prace, inne wola siedziec w domu. Jedne wola zyc w
              malzenstwie, inne w konkubinacie, inne samotnie. Jedne pija mleko, inne wode,
              jeszcze inne piwo.
              Zadna z nich nie zasluguje na to, by ja obrazac za to ze zyje wedlug wlasnych
              upodoban.
              • to.ja.kas Re: Moja żona to prawdziwa feministka 30.05.10, 17:12
                Nie wiem kim jest Zyzio i jakie jest jego zycie realne. Nie mam śledczej natury.
                Odnosze sie do tego co pisze TU i TERAZ w TYM wątku.I po tym co napisałaś, też
                szkoda mi czasu by sprawdzić KIM JEST ZYZIO. Serio.

                Nikogo Zyzio nie obraził w tym watku (albo wycieto obrazliwe wypowiedzi i ich
                nie widze). Z uporem gdnym maniaka Zyzio pisze O SOBIE i SWOJEJ rodzinie. A
                reszta osób o ZYZIU i JEGO rodzinie i pisze o tym:
                a) jaka jego zona jest nieszczesliwa
                b) Zyzio jest męska, szowinistyczna świnia
                c) zona Zyzia jest kretynką
                d) model życia Zyzia i jego rodziny jest do bani.


                Nie chce rozmawiac o realnosci istnienia Zyzia i jego bliskich. Rozmawiam o
                modelu jaki Zyzio opisuje. Znam taka jedna rodzinę. Dzieci jest kilkoro, zona
                nie pracuje, mąż ma firmę, mają dużo kasy, generalnie są szczęsliwi. Fakt,
                dzieci chodziły do normalnej szkoły, kobieta nie wyglada na 27 lat a na swoje
                "dzieści" obecnie, ale ma taki trochę babciny styl noszenia się ;)
                Znam też rodziny gdzie kobiety w takim domu są nieszczesliwe i sporo kobiet
                nieszczesliwych i przemęczonych bo pracuja na etacie plus prowadzenie domu.
                Ja tez jestem stwprzona d tego by yc w domu, ale realia ekonomiczne są jakie
                sa...trza tyrać. I tak jak zaczynam narzekać, to znający mnie pukaja sie w czoło
                i pytaja czy mam swiadomość jaka jestem szczęsciarą. Pewnie mam. W tym świecie
                jaki mam stworzyłam sobie miejsce bardzo znośne. Ale na pewno nie takie jakie
                bym chciała. I jakbym mogła prowadzić dom, wychowywac (rozsądną ilośc w moim
                mniemaniu i wg mnie) dzieci, w końcu mieć czas na gotowanie które uwielbiam to
                byłabym szczęśliwsza.
                Zyzia realny żywot mnie nie interesuje. Tak jak nie interesuje mnie Twój, nie
                wiem czy jestes lekarzem czy to konfabulacje i jesteś np. sprzataczka, a ja moze
                mam na imie Marian ;) kto to wie.
                Ja wierzę, że są takie rodziny które wioda taki zywot i są szczęsliwe.

                Aha....wakacje w przyczepie campingowej dla mnie WIELCE OK. A jakby to jeszcze
                był kraj Basków, albo alepjska część Szwajcarii czy Francji albo rumińskie
                Karpaty to ja mogę się pakowac już dziś. A to też był powód do współczucia żonie
                i dzieciom Zyzia. :)

                Feminizm w wydaniu Zyziowej zony istnieje. Może dla Was, dla mnie nie kojarzy
                sie z feminizmem, ale takie kobiety są, istnieją, sa szczęśliwe i cieszą się, że
                miały wybór miedzy byciem w domu a pracą.
                Jak mi sie kiedyś trafi mozliwość spędzania czasu z bliskimi i w domu to ja
                chętnie skorzystam. Ale niestety znając zycie czeka mnie rabotanie do 60-tki a
                jak feministki sie uprą to nawet do 65-tki i wdzieczna im za to nie będę ;)
                • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 30.05.10, 18:22
                  to.ja.kas napisała:

                  >
                  > Nikogo Zyzio nie obraził w tym watku (albo wycieto obrazliwe wypowiedzi i ich
                  > nie widze).

                  Obrazil wiele osob, czesto uzywajac jezyka brutalnego lub obscenicznego. Posty
                  te zostaly wyciete.

                  Z uporem gdnym maniaka Zyzio pisze O SOBIE i SWOJEJ rodzinie. A
                  > reszta osób o ZYZIU i JEGO rodzinie i pisze o tym:
                  > a) jaka jego zona jest nieszczesliwa
                  > b) Zyzio jest męska, szowinistyczna świnia
                  > c) zona Zyzia jest kretynką
                  > d) model życia Zyzia i jego rodziny jest do bani.
                  >
                  Interpretowanie wyjetych z kontekstu resztek pozostalych po wycieciu wypowiedzi
                  trolla lamiacych regulamin prowadzi do blednych wnioskow.
                  >
                  > Znam taka jedna rodzinę.

                  Ja nawet kilka. I co z tego?

                  > Ja wierzę, że są takie rodziny które wioda taki zywot i są
                  > szczęsliwe.
                  >
                  Ja tez, ale nie wysnuwam wniosku, ze, poniewaz byc moze dla jakiejs kobiety taki
                  zywot jest pasmem niezmaconego szczescia, ja tez POWINNAM o takim zyciu marzyc a
                  jak nie - biurwa, morderczyni niewiniatek i co tam jeszcze nasz troll wypisuje.

                  > Aha....wakacje w przyczepie campingowej dla mnie WIELCE OK. A jakby to jeszcze
                  > był kraj Basków, albo alepjska część Szwajcarii czy Francji albo rumińskie
                  > Karpaty to ja mogę się pakowac już dziś. A to też był powód do współczucia żoni
                  > e
                  > i dzieciom Zyzia. :)
                  >
                  Czemu zatem sie nie pakujesz, nie bierzesz dzieci i hajda - kilka miesiecy w
                  przyczepie na przednowku?
                  Chyba nie powiesz, ze to wina feministek...

                  > Może dla Was, dla mnie nie kojarzy
                  > sie z feminizmem, ale takie kobiety są, istnieją, sa szczęśliwe i cieszą się, ż
                  > e
                  > miały wybór miedzy byciem w domu a pracą.

                  Dzieki feminizmowi maja ten wybor.

                  > Jak mi sie kiedyś trafi mozliwość spędzania czasu z bliskimi i w domu to ja
                  > chętnie skorzystam. Ale niestety znając zycie czeka mnie rabotanie do 60-tki a
                  > jak feministki sie uprą to nawet do 65-tki i wdzieczna im za to nie będę ;)
                  >
                  Jesli wygram kiedys na loterii, byc moze tez rzuce robote i rusze z rodzina w
                  podroz dookola swiata i to bynajmniej nie w przyczepie.

                  Na razie musze popracowac na wlasna emeryture, wole pracowac do 65 niz na
                  starosc zebrac w MOPS-ie.
                  • to.ja.kas Re: Moja żona to prawdziwa feministka 30.05.10, 18:43
                    Sabina, a gdzie ja napisałam, że Ty powinnaś marzyć o takim życiu jakie wiedzie
                    żona Zyzia? Napisałam jasno i wyraźnie, że ja żoną Zyzia też bym być nie mogła
                    bo nie jestem sworzona do posiadania piątki dzieci.
                    Gdzie ja oskarżam, że przez feminizm nie moge pojechac przyczepą w Alpy? Pokaż
                    mi proszę takie zdanie.
                    Nie mogę bo urlopu mam TYLKO 26 dni (wiec 3 miesieczne wolne to marzenie ścietej
                    głowy), nie mam na to czasu, nie mam kasy na kupienie przyczepy i kilka innych
                    powodów ;)
                    Pracować do 65-tki? Alez prosze, niech to bedzie wybór. Ktos chce niech rabota
                    nawet do 80-tki. Ale skoro pochwalamy wybory dajmy kobietom WYBÓR...jak dla nich
                    wizja MOPSu jest pociągająca to cóż. Do tej pory kobiety nie stały gromadnie pod
                    MOPSem, może i dalej nie będą. A jesli beda to nie z winy tych 5 lat a z powodu
                    tego ze nas system emerytalny jest do bani.

                    Jeszcze raz pisze, ze odnosze sie do tego co czytam TU I TERAZ, wycietych postów
                    nie widze, wiec nie oceniam. To co zostało nie pokazuje by Zyzio była jakos
                    bardziej agresywny (wrecz przeciwnie) niż jego kontrdyskutanci.

                    Ja naprawdę nie zamierzam negować stylu zycia w którym kobieta rob kariere.
                    Jesli chce, daj jej Panie Boże na to szansę i zdrowie.
                    • six_a Re: Moja żona to prawdziwa feministka 30.05.10, 21:03
                      >jeszcze raz pisze, ze odnosze sie do tego co czytam TU I TERAZ,
                      to jest tak jakbyś czytała sci-fi i mówiła, że to bardzo fajnie latać w kosmos,
                      a ty nie latasz, bo masz 26 dni urlopu. ale generalnie latanie w kosmos jako
                      model życia jest wg Ciebie OK.

                      ;)
                      obrońcy wypocin trolli, tego tu jeszcze chyba nie czytałam.
                    • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 31.05.10, 10:53
                      to.ja.kas napisała:

                      > Sabina, a gdzie ja napisałam, że Ty powinnaś marzyć o takim życiu jakie wiedzie
                      > żona Zyzia? Napisałam jasno i wyraźnie, że ja żoną Zyzia też bym być nie mogła
                      > bo nie jestem sworzona do posiadania piątki dzieci.

                      Ty nie pisalas, ale w zaparte klaszczesz trollowi, ktory to pisal.
                      To bardzo wazne - wiedziec, komu sie bije brawo.

                      > Gdzie ja oskarżam, że przez feminizm nie moge pojechac przyczepą w Alpy? Pokaż
                      > mi proszę takie zdanie.

                      Znowu - Ty nie oskarzasz ale Twoj ulubiony troll owszem.

                      > Pracować do 65-tki? Alez prosze, niech to bedzie wybór.

                      Nie ma nakazu pracy i wszyscy, mezczyzni i kobiety mozemy W KAZDEJ chwili
                      zrezygnowac z pracy. Tyle ze nie zawsze podatnicy dadza nam za to wynagrodzenie.
                      >
                      > Jeszcze raz pisze, ze odnosze sie do tego co czytam TU I TERAZ, wycietych postó
                      > w
                      > nie widze.

                      Juz pisalam: czytanie wyjetych z kontekstu fragmentow prowadzi do blednych wnioskow.
                      >
                      > Ja naprawdę nie zamierzam negować stylu zycia w którym kobieta rob kariere.
                      > Jesli chce, daj jej Panie Boże na to szansę i zdrowie.
                      >
                      Najwieksza zdobycza feminizmu jest mozliwosc wyboru stylu zycia bez wzgledu na
                      to, czy inni ludzie ow model potepiaja czy laskawie akceptuja.
                    • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 31.05.10, 16:28
                      Domyslam sie, o co ci chodzi w tej dyskusji. Abstrahujac od zachowania trolla na
                      necie i sprawy czy jego idealna rodzina istnieje w realu czy nie, wydajesz sie
                      miec zal, ze rozne osoby odniosly sie sceptycznie do trollowej koncepcji
                      kobiecego szczescia.

                      Wyobraz sobie sytuacje - mezczyzna zeni sie z kobieta majaca niezle dochody wiec
                      chowa dyplom na dno szuflady, gardzi praca zawodowa, czyta ksiazki, opiekuje sie
                      dziecmi, "naucza" je, czasem cos zrobi w domu ale niewiele bo jedza same
                      mrozonki a sprzata sie samo lub, jak w wymarzonym stadle trolla, dzieci nie brudza.
                      Sadze, ze wielu ludzi mialoby watpliwosci - przeciez zona tez czlowiek, moze
                      stracic prace, moze sie odkochac i dac mu kopa w d.. mowiac "papa", moze
                      zachorowac, zostac inwalidka lub umrzec. Co wtedy zrobi osamotniony facet z
                      dziecmi i bez dochodow? Wszak po dlugiej przerwie i przy obciazeniu kilkorgiem
                      dzieci szanse na znalezienie przyzwoicie platnego zajecia sa bliskie zeru wiec
                      goscia i jego dzieci czeka poniewierka.

                      Faceta w takich warunkach nazwanoby co najmniej niefrasobliwym.
                      Niestety, wciaz uwaza sie, ze kobieta za najwyzsze szczescie powinna uznawac
                      zdobycie uczucia dobrze ustawionego mezczyzny a potem pozostaje tylko sluzyc mu
                      i byc piekna, by ow jego afekt utrzymac.

                      Efekty tego myslenia bywaja smutne.
                      • to.ja.kas Re: Moja żona to prawdziwa feministka 01.06.10, 12:22
                        Ale to byłaby decyzja faceta, tak? JEGO WŁASNA? Nawet jakby MI OSOBISCIE
                        wydawała sie niefrasobliwa? Tak? Jak jego własna i dawałaby mu szczescie to mi
                        wara od tego szczescia i nie moja broszka czy powinien czy nie powinien sie
                        zabezpieczyc przed porzuceniem.
                        Wołasz o wyborach a potem dajesz sobie prawo negowania i krytycznego oceniania
                        innych którzy ppoczynili inne niż Ty wybory.
                        • bene_gesserit Re: Moja żona to prawdziwa feministka 01.06.10, 13:37
                          to.ja.kas napisała:

                          > Ale to byłaby decyzja faceta, tak? JEGO WŁASNA? Nawet jakby MI
                          OSOBISCIE
                          > wydawała sie niefrasobliwa? Tak? Jak jego własna i dawałaby mu
                          szczescie to mi
                          > wara od tego szczescia i nie moja

                          Poniekad jednak twoja, bo MOPS utrzymywany jest rowniez przez
                          ciebie, o ile placisz podatki. Jesli jedyny zarabiajacy czlonek
                          rodziny zyje, zarabia i nie odchodzi do innej pani, to ta decyzja
                          owszem - daje szczescie. Jesli jednak umiera, ciezko choruje albo
                          postanawia zalozyc inna rodzine, mowy o szczesciu nie ma, a koszty
                          obarczają spoleczenstwo. W Polsce bowiem nader rzadko - o ile w
                          ogole - zasadza sie alimenty na byle zony, a renty po mezu mają
                          wysokość jałmużny. O skutkach takiej decyzji i zabezpieczeniu przed
                          nimi wiele pozostajacych w niej nie mysli do czasu, az jest za
                          pozno. Noi - owszem, jest to decyzja doroslej osoby, ktora moze
                          decydowac za siebie, ale sytuacja sie zmienia, kiedy w grę wchodzą
                          dzieci. W razie gdyby co to i ich skutki tego typu niefrasobliwosci
                          dotyczą.
                          Wiem, o czym piszę, bo moja przyjaciolka o maly wlos wprost po
                          skonczeniu podstawowki nie poszlaby do pracy, zeby pomoc w
                          utrzymaniu rodzenstwa i niepracującej mamy, ktore ich ojciec
                          porzucil odchodzac do innej pani.
                          • to.ja.kas Re: Moja żona to prawdziwa feministka 01.06.10, 14:05
                            Czyli jednak wolność wyboru to mit?
                            Albo wsadza sie nas w szablon patriarchalny dla naszego dobra....albo każe sie
                            stosować wbrew sobie racjonalizm ekonomiczny?

                            Czyli kto silniejszy ten decyduje jaki model zycia powinien byc obowiązujący?
                            • bene_gesserit Re: Moja żona to prawdziwa feministka 01.06.10, 14:29
                              to.ja.kas napisała:

                              > Czyli jednak wolność wyboru to mit?

                              Nie, dlaczego? Nikt nikogo nie zmusza - jesli ktos rzuca los swoj i
                              ewentualanych dzieci na szalę 'uda sie - nie uda', to ma do tego
                              prawo. Tak jak i inni do sceptycznego i ostroznego podejscia do
                              tego typu wyborów oraz zwracania uwagi na ich ew. skutki.

                              Problem niepracujacych matek jest w Polsce nie rozwiazany
                              panstwowymi regulacjami. Z jednej strony nie ma najmniejszych szans
                              (i imho sensu) placenia takim kobietom z panstwowej kasy, z
                              drugiej - one same jakos rzadko sa w stanie zatroszczyc sie o
                              siebie, regulujac sprawe swojego statusu finansowego a to w umowie
                              przedslubnej, a to nalegajac na duze ubezpieczenie zycia i zdrowia
                              męża chociazby.

                              > Albo wsadza sie nas w szablon patriarchalny dla naszego
                              dobra....albo każe sie
                              > stosować wbrew sobie racjonalizm ekonomiczny?

                              'Wbrew sobie' Raczej 'wbrew swojej bezmyslnosci i
                              hurraoptymizmowi'. Noi - jeszcze raz: pal szesc, jesli skutki tego
                              typu postawy odbijaja sie na niepracującej zonie - ona tak wybrala,
                              byla gotowa poniesc konsekwencje w razie gdyby cos sie ryplo, ok.
                              Nie masz meza, domu, praktyki zawodowej, masz 45 lat i musisz
                              pierwszy raz od 20 lat sama na siebie zarobic - ok, wlasnie tego
                              chcialas. Gorzej, jesli te skutki zaczynaja dotyczyc
                              dziecka/dzieci. One sie na to nie godzily, nie byly przygotowane i
                              nie powinny ponosic odpowiedzialnosci za nagly spadek poziomu
                              zycia, nie uwazasz?

                              > Czyli kto silniejszy ten decyduje jaki model zycia powinien byc
                              obowiązujący?

                              'Kto silniejszy'?
                              Najslabsza pozycję maja niepracujące kobiety, zwlaszcza te
                              obarczone dziecmi. Wlasnie o to chodzi. To takie osoby sa ofiarami
                              przemocy ekonomicznej, zwyklej domowej zreszta też.
                            • zona_leona Re: Moja żona to prawdziwa feministka 01.06.10, 14:51
                              to.ja.kas napisała:

                              > Czyli jednak wolność wyboru to mit?

                              A jaki wybór mają mężczyźni, chyba taki sam? Albo praca albo nędza, wygrana w
                              lotto nie zdarza się każdemu.

                              > Albo wsadza sie nas w szablon patriarchalny dla naszego dobra....albo każe sie
                              > stosować wbrew sobie racjonalizm ekonomiczny?

                              A kto Ci każe stosować ten racjonalizm? Możesz sobie nieracjonalnie rzucić pracę
                              już teraz i liczyć na to że jakoś to będzie.

                              > Czyli kto silniejszy ten decyduje jaki model zycia powinien byc obowiązujący?

                              To znaczy kto decyduje o Twoim modelu życia? Przecież nie feministki, one do
                              znudzenia powtarzają: masz wybór to wybieraj.
                              >
                      • bene_gesserit Re: Moja żona to prawdziwa feministka 01.06.10, 13:26
                        sabinac-0 napisała:

                        > Domyslam sie, o co ci chodzi w tej dyskusji. Abstrahujac od
                        zachowania trolla n
                        > a
                        > necie i sprawy czy jego idealna rodzina istnieje w realu czy nie,
                        wydajesz sie
                        > miec zal, ze rozne osoby odniosly sie sceptycznie do trollowej
                        koncepcji
                        > kobiecego szczescia.

                        Podejrzewam, ze odnioslyby sie mniej sceptycznie, gdyby ta
                        sielankowa wizja nosila choc pozory prawdy. Tymczasem widac, ze
                        jest wyssana z samotnego paluszka, golym okiem widac, no. I zapewne
                        to wzbudzilo tak stanowcze reakcje.
              • to.ja.kas Do Zyzia 30.05.10, 17:16
                mi jedyne co chce sie napisac po tym co przeczytałam to to iz fajnie, że są na
                świecie sczęśliwi, kochający się ludzie mający poczucie spełnienia i robienia
                czegoś twórczego.
                Jeśli to Wam wszystkim daje szczęście nic tylko gratulować.
                I niech Wam sie wiedzie.
    • yidele Re: Moja żona to prawdziwa feministka 31.05.10, 17:50
      zyziozyzio napisał:
      1) Moja żona ma 4 dzieci, bo rodzenie dzieci to najpełniejszy wyraz
      > kobiecosci. Pracujemy nd 5-tym dzieckiem
      > 2) Moja żona nie chce pracować,( pomimo ze jet magistrem biologii)

      Czyli mozna wywnioskowac ze malzonke zmuszasz do pracy ( ad 1)? A ona tej pracy
      nie lubi...coz, pewnie te twoje legendarne przyrodzenie ja uwiera....
    • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 05.06.10, 21:38
      zyziozyzio napisał:

      > 1) Feministki są slepym narzędziem inżynierii społecznej trzymającej
      > ludzi pracy "za mordę".

      Przeciez wciaz podkreslasz, ze ta twoja wymarzona zona to PRAWDZIWA FEMINISTKA.
      Nienajlepsze masz, jak widze, zdanie o niej.

    • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 05.06.10, 22:15
      zyziozyzio napisał:

      > droga panno, jesteś karykaturą femnistki, bo działasz wbrew podstawowym
      > interesom kobiet.

      Moze sprecyzujesz kawalerze?

      Moja żona to PRAWDZIWA feministka, bo jest esencją
      > kobiecosci (feminizmu)

      Tego feminizmu o ktorym z taka pogarda sie wyrazasz?


      • bene_gesserit Re: Moja żona to prawdziwa feministka 06.06.10, 10:49
        Karmisz. Gdyby nie ty, to mocno prawdopodobne, ze zyzio i jego
        klony dawno by sobie stad poszedl.
        • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 06.06.10, 11:47
          Nie rob ze mnie smolenskiej wiezy czyli dyzurnego winnego. :)
        • easz Re: Moja żona to prawdziwa feministka 06.06.10, 20:53
          bene_gesserit napisała:

          > Karmisz. Gdyby nie ty, to mocno prawdopodobne, ze zyzio i jego
          > klony dawno by sobie stad poszedl.

          Widocznie jakiś trolu musi założyć sobie konto o nazwie podobnej do
          złudzenia do nazwy konta Sabiny, czyli podszyć się tym razem pod nią
          i na jej konto pitolić i obrażać ludzi. Wtedy może Sabina zobaczy z
          czym igra.

          Sori, Sabina, musiałam to powiedzieć. Pzdr:*
          • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 06.06.10, 22:26
            W kazdej chwili jakis troll moze sie pode mnie lub pod Ciebie podszyc, kiedys
            ktos nawet juz mi to zrobil (nie na tym forum).

            Taka uroda internetu.
            • easz Re: Moja żona to prawdziwa feministka 06.06.10, 23:07
              sabinac-0 napisała:

              > W kazdej chwili jakis troll moze sie pode mnie lub pod Ciebie
              podszyc, kiedys
              > ktos nawet juz mi to zrobil (nie na tym forum).
              >
              > Taka uroda internetu.

              Nie zauważyłaś, a właśnie dopiero co się podszywał, choć nie pode
              mnie akurat.

              Chromolę taką urodę internetu:)
              • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 06.06.10, 23:53
                Mozesz podpowiedziec pod kogo sie podszywal czy chociaz w ktorym watku?
                Przeszukuje posty i nie widze.

                P.S. A o tej "urodzie" internetu to taka ironia byla... :)
                • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 07.06.10, 00:08
                  Juz znalazlam.
    • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 06.06.10, 11:46
      zyziozyzio napisał:

      > Moja żona reprezentuje feminizm=kobiecosc. Kobiecosc z jej moralnym
      > pieknem i nieprzemijającymi wartosciami moralnymi.

      Kto decyduje co jest owa "kobiecoscia"?

      Kazda kobieta ma wlasna wizje owej "kobiecosci", dlaczego ty (nie bedac kobieta)
      usilujesz wyrokowac, ktory model "kobiecosci" jest dobry a ktory zly?
      Kto ci dal prawo wartosciowania cudzego zycia?
    • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 06.06.10, 20:24
      zyziozyzio napisał:

      > Owocami dobrego typu kobiecosci...

      Cymesik tekscik.

      > A jakie są owoce życia radykalnej feministki?
      > Oczywiscie nie dotyczy to Ciebie osobiscie- nie znam cię.

      Owa "radykalna feministka z aborcja i kotem" jest tak samo wytworem wyobrazni
      jak "szczesliwa zona zyzia".
    • sabinac-0 Re: Moja żona to prawdziwa feministka 06.06.10, 20:40
      No dobrze zyziu, troche sie z toba pociagalam, ale na tym koniec.
      Zdaje sobie sprawe, ze natrzasam sie z nieszczesliwego czlowieka.

      Ostatnia rada na droge - mozesz opowiadac o tej twojej wysnionej rodzinie,
      kazdemu wolno marzyc, ale nie prowokuj i obrzucaj blotem wszystkich wokol. Po co
      ci to?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja