Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie

26.01.10, 01:04
Zwabiona linkiem do tego wpisu,
przegrzebalam Glos Rydzyka w poszukiwaniu czegos nt feminizmu,
feministek etc. I oto:

Od słowa do słowa, dyskusja zeszła na temat feministek.
- Jak tak patrzę na te biedne feministki, to one są często
poranione – litował się o. Andrukiewicz. – To są często kobiety,
które czują, że były niekochane i dlatego czują się
niedowartościowane.

Przebiegająca w miłej atmosferze rozmowa musiała podziałać na nerwy
młodej słuchaczce, bo sięgnęła po telefon i wykręciła numer do
rozgłośni:
- Dlaczego ksiądz uważa że feministki są to kobiety niekochane,
skoro ksiądz tak naprawdę o kobietach nie za wiele wie! – wypaliła.
Wypowiedź dziewczyny została powitana salwą śmiechu jej rówieśników.
- Aaaa, no pięknie, świetnie! – rzucił o. Piotr
- Pani pewnie pomyliła seks z miłością – pospieszył duchownemu z
pomocą jeden z chłopców.
- Ale ksiądz też się urodził w rodzinie. Miał matkę, babcię i
pewnie i siostrę – dodała dziewczyna.
- Ale tu nie o to chodzi. Tylko że ja mogę oczywiście mówić to,
co czuję i co widzę, prawda? – kontratakował o. Piotr. – Bardzo
często kiedy patrzę na agresję ze strony tych środowisk, to mam
wrażenie, że to nie są kobiety szczęśliwe. Bo one ciągle sprawiają
wrażenie nieszczęśliwych.
(...)
na pomoc ruszyła kolejna nastolatka, która cierpliwie wyjaśniała
swej nieuświadomionej koleżance:
- Bo one działają wbrew sobie. Bo one nie odczytały właściwie
swojego powołania, tego właśnie, co jest wpisane przez Boga,
stwórcę w kobietę.

Rozmowę spuentowała słodkim głosikiem kolejna panienka, która
doszła do genezy feminizmu:
- One nie otrzymały miłości w rodzinie, dlatego takie wrażenie
sprawiają, jakby były niekochane w jakiś sposób. I z tego na
przykład mógł – mógł, nie mówię że musiał – narodzić się feminizm.


Polecam rowniez wpisy pod
notką, gdyz z nich mozna dowiedziec sie,
ze feminizm to to samo, co radyjo tak naprawdę.
    • kontodopisanianaforum Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 11:55
      Ano mądrość ludowa w rozkwicie. Podobnie w komentarzach pod
      tym
      artykułem
      :
      Kobiety wciąż biorą na swoje barki za dużo. Dom, opiekę nad dziećmi i
      rodzicami. Kiedy mają rozwijać się zawodowo? - pyta Małgorzata Tkacz-Janik,
      która poprowadzi w Bydgoszczy konferencję o aktywności kobiet


      A w komentarzach większość jedzie po całości, np.

      naiwna i głupia feministka, która chyba niewiele sie nauczyła od swoich i
      dziadków czy rodziców - może ich nie miała? jeżeli tak, to tłumaczy jej
      niewiedzę i nienawiść do życia, rodziny, tradycji a przede wszystkim do
      mężczyzn!!! Ta kobieta jest bardzo biedna i nieszczęśliwa , trzeba zrozumieć jej
      desperację i złość do świata.
      • kontodopisanianaforum Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 11:56
        PS
        Przepraszam, trochę źle sformatowane.
      • bene_gesserit Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 12:08
        Ciekawy pomysl.
        Rozumiem chec tej pani i jej zamysly, ale czy to nie jest naiwne?
        Tzn trening asertywnosci z pewnoscia przyda sie kazdemu, ale
        powątpiewam, ze przeistoczy Ukochanego Synka Mamusi, co to mial
        wszystko pod nos, gorące i pachnące w asertywnego partnera,
        grzecznie zasuwającego po zakupy i robiącego obiad w 'swoj dzien'.

        Oczywiscie, wolalabym się mylic.
        • kontodopisanianaforum Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 12:15
          bene_gesserit napisała:

          > Rozumiem chec tej pani i jej zamysly

          Ty rozumiesz, a komentujący tam - raczej nie.
          • bene_gesserit Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 12:35
            Ale oni generalnie maja jeszcze mniejsze pojecie o feminizmie niz
            blaki i blue do kupy wzięte, to i nic dziwnego. Jesli komus na
            haslo 'feminizm' uruchamia sie 'kopernik byla kobietą' i 'te baby
            nienawidzą kobiet', to nie ma sensu rozmawiać.
      • bene_gesserit Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 12:13
        A komentarze zenujące. Jesli to Bygdoszczacy, to trzeba tam wyslac
        jakąs krucjatę :)
      • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 12:28
        Bo trzeba się na coś zdecydować, albo praca albo rodzina. Nie ma takiej opcji,
        żeby rozwijać się zawodowo i jednocześnie zajmować się domem i dziećmi. I żadne
        partnerstwo tu nie pomoże. Jak obydwoje małżonkowie chcą się rozwijać zawodowo i
        decydują się na dzieci, to muszą sobie zatrudnić gosposię i nianię albo
        skorzystać z pomocy babci.

        To przez ten cały marketing wciskający kobietom kit, że można być 2w1, kobiety
        mają takie a nie inne życie.
        • bene_gesserit Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 12:38
          To jest akurat nieprawda jest - moim rodzicom się udało pogodzic
          jedno z drugim.
          • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 13:00
            Twoi rodzice żyli i pracowali za komuny a nie w realiach wolnego rynku.
            • bene_gesserit Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 13:09
              Akurat nie o tym pisalam - raczej o tym, ze jesli sie chce, to
              mozna dzielic obowiazki domowe bez wiekszego wysilku.
              • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 13:29
                Zależy co się rozumie pod pojęciem obowiązki domowe. Większość z nich jest
                niemożliwa do wykonania jak się ma pracę inną niż od-do. A tylko inna praca niż
                od-do gwarantuje rozwój zawodowy i zarabianie sensownych pieniędzy.

                Nie ma szans na rozwój zawodowy ktoś, kto musi wyjść punkt 16 z pracy żeby
                przyprowadzić dzieci do domu, pójść na wywiadówkę, odrobić lekcje itp. A już na
                pewno szans na rozwój nie ma ktoś, kto ciągle siedzi na zwolnieniu lekarskim. A
                dzieci mają to do siebie, że są chore na okrągło. Natomiast ktoś, kto decyduje
                się na rozwój zawodowy i zarabianie pieniędzy nie ma możliwości nie zostawać po
                godzinach, nie jeździć na szkolenia, nie chodzić na spotkania, czy brać wolne w
                losowo wybranym momencie. Musi być dyspozycyjny i zaangażowany.

                • iluminacja256 Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 13:41
                  kto musi wyjść punkt 16 z pracy żeby
                  > przyprowadzić dzieci do domu,


                  Są swietlice i przedszkola, w których dzieciaki mogą zostawac do 19,
                  a nawet 20. Poza tym, jesli dziecko chodzi do szkoły, to moze juz
                  wrócic do domu samo, bo raczej nikt nie zwalnia sie z pracy o 13,
                  zeby przyprowadzic dziecko, a tak kończa pierwszaki...Dzieciaków
                  raczej nie odprowadza sie do szkoły dłuzej niz do II czy III klasy-
                  potem same sie wstydza, jesli odprowadzają je rodzice...

                  > pójść na wywiadówkę,

                  Wywiadówka jest raz na 3 m-ce i zazwyczaj o takiej godzinie, zeby
                  rodzicom odpowiadała czyli zazwyczaj o 19.

                  >odrobić lekcje itp

                  Cos nowego...To rodzice odrabiaja lekcje, bo myslałam, ze
                  dzieci...Rodzice moga co najwyzej sprawdzić, ale na pewno nie
                  odrabiać z dziecmi...A jelsi dziecko siedzi w swietlicy to tam
                  wlasnei odrabia lekcje - przynajmniej tak to zawsze działało.

                  . A
                  > dzieci mają to do siebie, że są chore na okrągło.

                  No to chyba tylko wtedy, jelsi maja jakąs chorobe genetyczną typu
                  mukowiscydoza...
                  • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 13:49
                    > Są swietlice i przedszkola, w których dzieciaki mogą zostawac do 19,
                    > a nawet 20.

                    Można i do domu dziecka oddać i odwiedzać co drugi weekend. Tylko po jaką
                    cholerę w ogóle w takim razie mieć dzieci. No i w żaden sposób nie rozwiązuje to
                    problemu partnerstwa w rodzinie.

                    > > dzieci mają to do siebie, że są chore na okrągło.
                    >
                    > No to chyba tylko wtedy, jelsi maja jakąs chorobe genetyczną typu
                    > mukowiscydoza...

                    A chorób się nie przeskoczy. W przypadku małych dzieci to średnio raz na 2tyg
                    dopada je jakaś infekcja z wysoką gorączką i koniecznością siedzenia w domu. A
                    im częściej siedzą w przechowalniach dla dzieci to tym częściej chorują, bo się
                    nawzajem zarażają. A chorego dziecka nigdzie nie przyjmą, więc trzeba siedzieć w
                    domu.
                    • iluminacja256 Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 14:07
                      >
                      > Można i do domu dziecka oddać i odwiedzać co drugi weekend. Tylko
                      po jaką
                      > cholerę w ogóle w takim razie mieć dzieci.

                      Tak sie składa, ze w takiej swietlicy przebytowałam 3 lata i jakos
                      nie wyrosłam na osobe z chorobą sierocą. Po prostu odpowiedziałam ci
                      na nonsensowny pomysł w g którego dzieciaka trzeba odbierać ze
                      szkoły przez ileś lat. Nie trzeba - moze wracać sam, moze isc do
                      swietlicy, a co najczęstsze - ma potem zajecia pozalekcyjne typu -
                      trening karate, pływanie,szkołą muzyczna, angielski itp, gdzie
                      rodzice i tak mu nie towarzyszą.

                      > A chorób się nie przeskoczy. W przypadku małych dzieci to średnio
                      raz na 2tyg
                      > dopada je jakaś infekcja z wysoką gorączką i koniecznością
                      siedzenia w domu

                      Małe dzieci to takie w wieku 2 - 4 lata i one rzeczywscie często
                      choruja, ale bez przesady - nie co dwa tygodnie.

                      Im dziecko jest starsze, tym rzadziej choruje. Sorry, ale w twojej
                      wizji dziecka chorego co dwa tygodnie to ZADNA kobieta ZADNEJ pracy
                      by nie miaął, bo miesiecznie pracowąłby dwa tygodnie...
                    • six_a Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 14:21
                      Tylko po jaką
                      > cholerę w ogóle w takim razie mieć dzieci.

                      to kto może mieć te dzieci, bo jakoś nie rozumiem? bezrobotny?
                • iluminacja256 Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 13:45
                  >Musi być dyspozycyjny i zaangażowany.

                  O widze model wciskany kadrze menadzerskeij na spotkaniach pt.
                  pracownik nie powinien mieć zycia prywatnego, jego zycie prywatne
                  to firma, jego relaks to spotkanie integracyjne...Preferujemy singli
                  do 40 stki, a potem...a potem wymieniamy na młodszych...Sorry,
                  Gregory, ale ten model już szlag trafił wszedzie, jak widac jednak w
                  Polsce ma swoich zwolenników... czyli ludzi, którzy dali sie
                  ogłupic ...a ja mam znajomą adwokatkę z dwójka dzieci w
                  przedszkolu...I architektkę ...Jak one to zrobiły?
                  • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 13:59
                    Adwokat i architekt to wolne zawody z nienormowanym czasem pracy. Można nawet w
                    domu pracować. Poza tym z reguły dobrze płatne, więc w razie czego można sobie
                    pozwolić na zatrudnienie pomocy. Można też nie robić w tych zawodach kariery i
                    traktować je jako pracę od-do. Nie mówiąc o tym, że są średnio dostępne dla
                    przeciętnej Kowalskiej.

                    A modelu pracy na pełnych obrotach wciąż nie trafił szlag i nie trafi. Jak się
                    ma odpowiedzialną pracę, a takie zazwyczaj są te dobrze płatne, to nie można
                    sobie pozwolić na pójście do domu w połowie roboty, bo akurat fajrant się zaczął.
                    • iluminacja256 Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 14:17
                      >Adwokat i architekt to wolne zawody z nienormowanym czasem pracy.
                      Można nawet w
                      > domu pracować

                      No niestety, ale nikt za architekta w teren nie pojedzie i nikt
                      adwokatowi rozprawy do domu nie przywiezie razem z salą sądową, wiec
                      nie przesadzaj...



                      >Poza tym z reguły dobrze płatne, więc w razie czego można sobie
                      > pozwolić na zatrudnienie pomocy
                      Można też nie robić w tych zawodach kariery i
                      > traktować je jako pracę od-do. Nie mówiąc o tym, że są średnio
                      dostępne dla
                      > przeciętnej Kowalskiej.


                      No to zdecyduj sie moze o czym ty własciwie piszesz - jak sie
                      decydujesz nie robić w tym zawodzie kariery, no to niestety wariant
                      " dobrze płatny, pozwalający na wynajęcie pomocy zawód"
                      automatycznie odpada . Bo to wląsnie robienie KARIERY decyduje w
                      tych zawodach o pieniądzach.


                      Jak się
                      > ma odpowiedzialną pracę, a takie zazwyczaj są te dobrze płatne, to
                      nie można
                      > sobie pozwolić na pójście do domu w połowie roboty

                      Ty w kółko piszesz o korporacji, a poza nią jest jeszcze kilka
                      innych mozliwosci zarabiania i zarobkowania. W twoim modelu to nawet
                      kasjerka w markecie nie moglaby miec dzieci, bo ma pracę od - do, a
                      ani kariery nie robi, ani dobrzejej nie płacą ...
                      Nikt zresztą nie kaze ci mieć dzieci na poczatku pracy, mozesz
                      urodzic je głeboko po 30-stce , będąc juz w połwie tejze kariery,
                      kiedy wyjscie z pracy wczesniej nie ozoznacza, konca zycia...No
                      chyba, z e mówimy o modelu rat raicingu, no to sorry, wtedy niestety
                      nie mozeszmmiec dzieci nigdy, a po 40-stce wymienia cie na mlodszą.
              • princess_yo_yo Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 13:34
                dzielic mozna ale jesli mowimy o karierze a nie tylko posiadaniu
                pracy w pelnym wymiarze godzinowym to albo obie osoby rezygnuja z
                pracy na wysokich obrotach albo na karierze skupia sie jeden z
                rodzicow a drugi skupia sie bardziej na zyciu domowym - kto
                rezygnuje z czego jest kwestia wyboru. nianki i pomoce domowe tez sa
                kwestia wyboru.
                • iluminacja256 Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 13:48
                  Pytanie brzmi - co to znaczy dla Was kariera?
                  Czy to ZAWSZE korporacja? Bo mam takie wrazenie... W korporacji
                  nawet jesli nie masz dzieci trudno ci zrobić karirę, bo czeka na
                  twoje stanowisko 5 młodszych i kazdy kopie pod drugim doły - to nei
                  ejst kariera, ale sposób na szybki zawał i nerwice.

                  • princess_yo_yo Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 14:10
                    dlaczego od razu korporacja, jest wiele wymagajacych zawodow gdzie
                    osiagniecie odpowiedniej/ wysokiej pozycji zawodowej wymaga
                    poswiecenia - prawnik, lekarz, wszelkie pozycje managerskie od
                    kierowania zespolem poczawszy, rozwijanie wlasnej firmy, praca jako
                    konsultant/ kontaktor itd.
                  • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 14:14
                    Kariera to nie korporacja. Kariera to zarobki znacznie powyżej średniej
                    krajowej, to kierownicze stanowisko, to praca dająca szacunek społeczny, to
                    bycie specjalistą i ekspertem w swojej dziedzinie, itp. A żeby to osiągnąć to
                    trzeba temu poświęcić czas i zaangażowanie.

                    I zawód wraz z miejscem pracy nie mają tu większego znaczenia. Karierę można
                    zrobić zarówno jako robotnik, rzemieślnik, naukowiec, polityk, biznesmen,
                    urzędnik, przedsiębiorca i cokolwiek innego.
                    • iluminacja256 Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 14:21
                      Ok, zatem proszę - kariera tzw. naukowca na polskiej uczelni.

                      Kariera to zarobki znacznie powyżej średniej
                      > krajowej, to kierownicze stanowisko, to praca dająca szacunek
                      społeczny, to
                      > bycie specjalistą i ekspertem w swojej dziedzinie, itp. A żeby to
                      osiągnąć to
                      > trzeba temu poświęcić czas i zaangażowanie.


                      Zarobki znacznie niższe niz srednia krajowa, stanowisko kierownicze
                      nie wczesniej niz po 50., dziedzina uwazana za niepotrzebną, bo
                      teorettyczną i szacunek społeczny w postaci premiera, ktory nazywa
                      cię wykształciuchem...hmmmm...No to trzeba by jednak przedefiniować,
                      moim zdaniem, definicje kariery...
                      • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 15:26
                        Kariera naukowca też nie jest pracą od-do, chyba, że ktoś nie chce robić kariery
                        naukowej tylko zająć się pracą dydaktyczną i wystarczą mu niskie zarobki. Wtedy
                        faktycznie będzie miał satysfakcję z tego, że jest pracownikiem akademickim. W
                        przeciwnym wypadku to albo chałturzy po godzinach i pracuje w weekendy
                        wykładając na prywatnych uczelniach i studiach zaocznych albo wciąga się w wir
                        pracy naukowej. A to się wiąże z pracą po godzinach, siedzeniem w laboratoriach,
                        wyjazdami zagranicznymi, życiem towarzyskim (bo nie można dać się zapomnieć),
                        itp. Żadna ze znanych mi kobiet, która zrobiła karierę naukową nie pogodziła
                        roli matki z rolą naukowcy. Wszystkie miały albo zatrudnioną pomoc, albo babcię,
                        albo w ogóle oddawały matkom dzieci na odchowanie i zabierały je do siebie
                        dopiero w wieku ponad wczesnoszkolnym.

                        Nie ma cudów, człowiek się nie rozdwoi.
                        • bri Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 15:32
                          > Nie ma cudów, człowiek się nie rozdwoi.

                          Jeden się nie rozdwoi, ale dzieci mają zazwyczaj dwoje rodziców.
                          Poza tym można karierę odłożyć do momentu aż dzieci będa w wieku
                          wczesnoszkolnym, ewentualnie odłożyć dzieci do momentu, kiedy się
                          osiągnie taką pozycję zawodową, że ma się większą swobodę wybierania
                          projektów.
                          • bene_gesserit Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 15:40
                            No wlasnie o to chodzi.
                            Jesli domem i dziecmi zajmuja sie rodzice, a nie rodzic, to koniec
                            swiata w wydaniu berty po prostu nie ma miejsca, imho.
                            • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:14
                              To nie chodzi o koniec świata. Ale w przypadku jak oboje rodzice będą się
                              zajmować domem, to tak naprawdę żadne z nich nie będzie pełnowartościowym
                              pracownikiem dla szefa.

                              Równy i sprawiedliwy podział obowiązków domowych oznacza, że:
                              - w jeden dzień jedno wraca wcześniej do domu, żeby przyprowadzić dzieci,
                              ugotować, wyprać, posprzątać, lekcje odrobić, pójść na wywiadówkę, itp a w drugi
                              dzień, drugie. A praca na drugi etat w domu oznacza nie tylko, że nie można
                              siedzieć w pracy do wieczora. Oznacza też, że nie można się w tej pracy
                              przepracowywać, bo w przeciwnym wypadku człowiek po powrocie do domu nie będzie
                              zdolny, żeby palcem kiwnąć.
                              - jak dziecko zachoruje, to jedną chorobę siedzi z nim ojciec a drugą matka albo
                              jeden dzień matka a jeden ojciec. Czyli, że każde z nich w losowo wybranych
                              dniach po prostu do pracy nie przychodzi.
                              - w przypadku wyjazdów służbowych i szkoleń jak jedno wybędzie z domu na kilka
                              dni, to potem musi to odpracować wracając do domu wcześniej przez kilka dni z
                              rzędu. A w momencie nakładających się tego typu imprez raz rezygnuje z nich mąż
                              raz żona.

                              Szczerze mówiąc, to ja to średnio widzę, bo tak naprawdę to wg grafika żyć się
                              nie da. Ale nawet jakby się udało, to na taki tryb życia mogą sobie pozwolić
                              tylko pracownicy szeregowi. A oni rzadko kiedy dobrze zarabiają i robią kariery.
                              • bene_gesserit Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:16
                                Imo zyjemy na innych planetach.
                              • bri Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:26
                                Dzieci rosną i usamodzielniają się. A długie godziny pracy nie są
                                warunkiem niezbędnym do zrobienia kariery.
                              • iluminacja256 Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:34
                                >jeden dzień jedno wraca wcześniej do domu, żeby przyprowadzić
                                dzieci,
                                >ugotować, wyprać, posprzątać, lekcje odrobić, pójść na wywiadówkę,
                                itp a w drugi
                                >dzień, drugie.

                                Nie. Po prostu - pierze i sprząta sie w weekendy, a nie codziennie,
                                choc cię to moze dziw - mnie za to bardzo dziwi wariant codzinnego
                                sprzątania i prania , na wywiadówke nie chodzi sie codziennie, a raz
                                na 3 m-ce , to już ci napisałam, lekcje odrabia dziecko samo - a nie
                                rodzice, rodzice TYLJKO i wyłacznie sprawdzają , obiad gotowany od
                                podstaw nei musi pojawiać sie codzinnie , ajesli już to kasza z
                                maslankąi sadzonym jajkiem zajmuje pol godziny, a nie 2, 5 ggodziny
                                itp...Wytłumacz mi po jak cholerę ktos ma ciągle sie zwalniac, skoro
                                w zadnej normalnej pracy zadna kobieta nie zwalnia się o 13, bo
                                dziecko kończy lekcje?
                                • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:50
                                  w/w czynności to tylko przykład. Mogłam napisać, że trzeba wyjść o przyzwoitej
                                  porze z pracy, żeby oporządzić dom i dzieci, bez wdawania się w szczegóły.
                                  Chodzi o to, że jak ma się małe dziecko lub dzieci (takie w wieku niemowlęcym,
                                  przedszkolnym i wczesnoszkolnym) to nawet jak oddaje się je do jakiś placówek
                                  szkolno-opiekuńczych, to któreś z rodziców musi być po południu w domu. A to
                                  oznacza, że ok 16 musi opuścić zakład pracy. Nawet jak w tej pracy się pali i wali.

                                  Dzieci w tym wieku chorują, więc rodzic musi brać zwolnienie lekarskie, nawet
                                  jak w tym czasie w pracy wszystko stoi na głowie.

                                  Nawet nie wspomniałam o wożeniu dzieciaków na zajęcia dodatkowe, która niekiedy
                                  odbywają się na drugim końcu miasta i trzeba je tam zawieźć.

                                  A co do lekcji, to czy się to komuś podoba czy nie, to z większością dzieci
                                  trzeba je odrabiać. Mało komu trafiają się zdolne, ambitne, pracowite i
                                  samodzielne. Oczywiście można to olać i pogodzić się z tym, że będą miały słabe
                                  oceny. Natomiast przypominam, że cały czas mówimy o dobrych rodzicach, którym
                                  zależy na dzieciach.
                              • princess_yo_yo Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 17:06
                                nie mam dzieci i zgadzam sie ze robienie kariery przez oboje
                                rodzicow jest malo prawdopodobne kiedy maja male dzieci ale twoja
                                wizja swiata i partnerskiego podzialu obowiazkow ma sie nijak do
                                rzeczywistosci mam wrazenie.

                                BTW, kariera oznacza zazwyczaj mozliwosci finansowe wiec na
                                sprzatanie, pranie, prasowanie czy tez gotowanie itd nie trzeba juz
                                poswiecac wlasnego czasu. wynajecie opiekunki do dzieci kiedy
                                zachodzi taka potrzeba tez jest mozliwe :-)
                              • six_a Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 18:39
                                >dla szefa.

                                a szef oczywiście też rodziny nie ma i spędza 24 h w firmie. eee tam.
                                co za bzdury. praca jest po to, żeby utrzymać rodzinę albo siebie. a nie bawić
                                się w sado-maso z szefem.
                        • iluminacja256 Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:29
                          >Kariera naukowca też nie jest pracą od-do, chyba, że ktoś nie chce
                          >robić kariery
                          >naukowej tylko zająć się pracą dydaktyczną i wystarczą mu niskie
                          zarobki

                          Dzizas...Nie mozesz na uniwersytecie zajmowac się TYLKO praca
                          dydaktyczną, bez pracy naukowej i publikacji, bo cię zwyczajnie
                          wywalą - rozliczasz sie z tych cholernych publikacji punktowo - bez
                          ich odpowiedniej ilosci nie mozesz robic habilitacji, a przyjmuja
                          cie na kontrakt 8 letni - albo zdazysz, albo żegnamy...
                          • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:36
                            Dzizas, nawet jako pomoc biurowa trzeba coś robić. Nie ma pracy, w której można
                            by leżeć cały dzień. W końcu spędzając na uczelni kilka godzin dziennie, też nie
                            ma się cały czas zajęć ze studentami. Ma się czas na pisanie prac. Ale jest
                            drobna różnica pomiędzy kimś komu wystarczy stanowisko asystenta i doktorat a
                            kimś kto pnie się do profesury, odkryć i nagród.
                            • iluminacja256 Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:43
                              jest
                              > drobna różnica pomiędzy kimś komu wystarczy stanowisko asystenta i
                              doktorat a
                              > kimś kto pnie się do profesury, odkryć i nagród.

                              No i znów nie rozumiesz- nie ma tak, ze coś ci wystarczy i nie
                              pniesz się ...Jak przez te 8 lat, z mozliwoscia przedłuzenia o rok
                              nie ZROBISZ HABILITACJI, to cię wywalą z twojej uczelni - nie ma wg
                              obecnych standartów mozliwosci wiecznej asystentury ( nie dotyczy to
                              tylko lektoratów językowych, bo oni są na zasadzie kolegialnej, wiec
                              nie reprezentują wydziału, ale jednostkę administracyjną kolegium)
                            • bri Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:44
                              Profesurę zdobywa się zazwyczaj w wieku, kiedy nie trzeba już
                              dzieciom zmieniać pieluch, ani przeprowadzać ich za rączkę przez
                              ulicę. Zafiksowałaś się na wizji posiadania malutkich dzieci, a one
                              są mało bardzo krótko.
                        • kr_kap Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 08.02.10, 01:01
                          berta-live napisała:

                          > Kariera naukowca też nie jest pracą od-do, chyba, że ktoś nie chce robić karier
                          > y
                          > naukowej tylko zająć się pracą dydaktyczną i wystarczą mu niskie zarobki. Wtedy
                          > faktycznie będzie miał satysfakcję z tego, że jest pracownikiem akademickim. W
                          > przeciwnym wypadku to albo chałturzy po godzinach i pracuje w weekendy
                          > wykładając na prywatnych uczelniach i studiach zaocznych albo wciąga się w wir
                          > pracy naukowej. A to się wiąże z pracą po godzinach, siedzeniem w laboratoriach
                          > ,
                          > wyjazdami zagranicznymi, życiem towarzyskim (bo nie można dać się zapomnieć),
                          > itp. Żadna ze znanych mi kobiet, która zrobiła karierę naukową nie pogodziła
                          > roli matki z rolą naukowcy. Wszystkie miały albo zatrudnioną pomoc, albo babcię
                          > ,
                          > albo w ogóle oddawały matkom dzieci na odchowanie i zabierały je do siebie
                          > dopiero w wieku ponad wczesnoszkolnym.
                          >
                          > Nie ma cudów, człowiek się nie rozdwoi.

                          To żadne cuda. Po prostu śpi się mniej :) No i te dzieci nieszczęsne nie zawsze mają dwa latka i nie musi być ich piątka. I mogą jeść na stołówce, będąc w szkole.

                          Zatrudnieni na uczelni mają ponad dwa miesiące wakacji. I dwa tygodnie ferii zimowych, jak studenci. Dzieci mają z takimi rodzicami boskie życie, wierz mi, nawet jeśli na co dzień tych rodziców jest w domu mniej.

                          Racją jest, że teraz trudniej pozwolić sobie na te wakacyjne wyjazdy z rodzinką, bo wczasy już nie tak dotowane, jak kiedyś. Ale zarabia się o niebo więcej (szczególnie wkładając do głowy zaocznym, faktycznie, w weekendy) niż w tamtych pięknych okolicznościach polskich, kiedy człowiek hahahabilitowany, kierownik katedry, przynosił do domowej świnki równowartość dwudziestu dolarów. Tyle, mniej więcej, ile dniówki dostawało dwóch średnio kumatych malowaczy kominów.

                          Chyba, tak sobie myślę, jeśli się osiąga sukces, który cokolwiek ma być wart dla osiągającego (ten "szacunek społeczny" bym sobie odpuściła jednak. Społeczeństwo, a raczej społeczność lokalna, bo to od niej oczekuje się owego szacunku, szczególnie społeczność tak słabo zintegrowana jak nasza, jest w większości przypadków stadem owiec.) to nie może to być kosztem czegoś ważnego, co ceni się na równi z owym sukcesem. Wolności osobistej. Możliwości życia i użycia. Podróżowania. Posiadania dzieci. Czy czegoś innego. Tak w każdym razie mówią ci, którzy czegoś w życiu skosztowali ;) Co wiąże się z koniecznością i umiejętnością wyboru. Ale to przecież truizm.
                    • bri Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 14:57
                      Coraz bardziej się plączesz. Jeden Twój post zaprzecza kolejnemu.
                      Pracuję w prywatnej firmie od 9-17 (nawiasem mówiąc zostałam
                      wyróżniona jako najlepszy pracownik w zeszłym roku, a prawie
                      codziennie zawożę i odbieram córkę z przedszkola). Właściciele tej
                      firmy niewątpliwie spełniają Twoje kryteria sukcesu: mają zarobki
                      daleko powyżej przeciętnej, są szanowanymi specjalistami, dają pracę
                      kilkudziesięciu osobom itp. Przy tym wszyscy prowadzą względnie
                      przeciętne życie, mają dzieci, ich partnerzy (poza jednym) pracują,
                      sami robią zakupy spożywcze, wstawiają pranie, biorą wolne na ferie,
                      żeby wyjechać z dziećmi na narty, w soboty robią w domu porządki
                      albo koszą trawnik, a w niedzielę urządzają grila. Jest wśród nich
                      kobieta, która była pięć lat na urlopie wychowawczym zanim zaczęła
                      na dobre pracować. Przy tym wszyscy mają hobby, uprawiają jakiś
                      sport, wyjeżdżają na wakacje kilka razy w roku itd. Naprawdę się da.
                      I nawet zupełne odłożenie pracy na kilka lat nie oznacza, że nie da
                      się tego nadrobić później.
                      • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 15:43
                        Żaden mój post nie przeczy żadnemu. Cały czas twierdzę to samo. 2w1 to nawet w
                        szamponie się nie sprawdza. Nie da się trzymać dwóch srok za ogon.

                        A bycie właścicielem prywatnej firmy nie jest jakąś wielką karierą. Praca jak
                        każda inna. Tylko w przeciwieństwie do firmy państwowej trzeba dbać o
                        zleceniodawców. A jak się dobrze pokombinuje to tak się można ustawić, że samemu
                        nic się nie robi a do wszystkiego zatrudnia pracowników. Tylko, że mało kto jest
                        tak operatywny. My cały czas mówimy o przeciętnych ludziach.

                        Nie mówiąc o tym, że własna firma jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla
                        prorodzinnej kobiety. Dzięki temu, że sama jest sobie szefem to pracę
                        podporządkowuje swoim potrzebom. Ale znowu nie ma mowy o tym, żeby w tym wypadku
                        zarobić jakieś gigantyczne pieniądze.
                        • bri Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:08
                          A, to teraz mówimy o gigantycznych pieniądzach i ludziach
                          nieprzeciętnych. ROTFL
                          • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:15
                            Naucz się czytać ze zrozumieniem.
                            • bri Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:31
                              Bardzo się staram, i nadal nie wiem jakiej to niby kariery i
                              pieniędzy należy się wyrzec, jeśli się chce mieć rodzinę. Nawet
                              Kulczykowie (czy mają wystarczająco dużo pieniędzy???) dorobili się
                              córki, która o ile wiem, pracuje i dobrze się ma, więc można
                              powiedzieć, że sukces wychowawczy osiągnęli. A przepraszam,
                              korzystali pewnie z pomocy domowych więc to się nie liczy, bo nie
                              byli prawdziwymi rodzicami.
                              • berta-live Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 17:05
                                Hasłem przewodnim wątku jest to, że dzięki wprowadzeniu równouprawnienia w domu,
                                kobieta może zrobić karierę zawodową. W zalinkowanym artykule jest mowa o tym,
                                że kobiety mało zarabiają i mają niskie stanowiska, bo w domu muszą pracować na
                                drugim etacie. I autorka artykułu mówi, że jakby kobiety zagoniły mężów do
                                garów, sprzątania i opieki nad dziećmi i podzieliły domowe obowiązki na pół, to
                                mogłyby robić kariery i zarabiać duże pieniądze. Nie ma tam mowy o korzystaniu z
                                pomocy, tylko o całkowitej samodzielności małżonków podczas zajmowania się domem
                                i dziećmi.

                                No i ja się z tym nie zgadzam. Twierdzę, że nie ma możliwości pogodzenia
                                robienia kariery zawodowej z samodzielnym prowadzeniem domu i opieką nad
                                dziećmi. I nie jest to możliwe nawet jak robi się to na spółkę z mężem. I w
                                związku z tym nie można kobietom wciskać kitu, że da się zrobić 2w1.

                                Natomiast nigdzie nie powiedziałam, że nie wolno nikomu korzystać z pomocy. W
                                końcu ktoś kto robi karierę zazwyczaj zarabia tyle, że może sobie pozwolić na
                                zatrudnienie gosposi i opiekunki. Może też skorzystać z pomocy babci albo
                                dziadka. Natomiast jak ktoś decyduje się na takie rozwiązanie, to musi się
                                pogodzić z tym, że dla tego dziecka będzie tylko sponsorem i weekendową rozrywką
                                a "rodzicielskie" relacje nawiąże z niańką, babcią, czy kimkolwiek kto będzie
                                się nim zajmował na co dzień.
                                • bri Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 17:17
                                  Ale w artykule mowa jest po prostu o przyzwoitej pensji, która
                                  wystarcza na więcej niż waciki, a nie o jakiś gigantycznych
                                  pieniądzach i niesamowitych karierach, o których Ty wspominałaś. A
                                  to naprawdę jest do osiągnięcia, jeśli oboje rodzice biorą
                                  odpowiedzialność za dom i dzieci, nawet bez pomocy nianiek i gosposi
                                  i nie wymaga wcale siedzenia w pracy po 12 godzin dziennie całymi
                                  latami.
                                • easz Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 18:12

                                  berta-live napisała:

                                  Ale wg tego, to dziecko zawsze będzie miało faktycznie tylko jedno z
                                  rodziców i nie ma od tego ucieczki, rozwiązania?


                                  > I nie jest to możliwe nawet jak robi się to na spółkę z mężem. I w
                                  > związku z tym nie można kobietom wciskać kitu, że da się zrobić
                                  2w1.

                                  Jeśli tak, to powciskajmy trochę tego kitu mężczynom może dla
                                  odmiany, a potem zobaczymy co się zmieniło, hm? jak myślisz?
                                  • kontodopisanianaforum Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 07.02.10, 13:14
                                    Podczepiam się pod Twój post w związku z radą o admirykoszecie oraz w związku z
                                    niedokarmianiem - aby wyrazić swoje rozbawienie. Naprawdę, zaczęłam się śmiać,
                                    przeczytawszy w ostatnim poście wiadomego osobnika o "zniewalaniu" kobiet
                                    jedyniesłusznym modelem rodziny (czyli o umożliwianiu tymże pracy poza domem).
                                    Jednakowoż wiem, że jakakolwiek próba dyskusji jest tu niemożliwa, więc
                                    uśmiechałam się z politowaniem.
                                    • easz Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 07.02.10, 14:07
                                      kontodopisanianaforum napisała:

                                      > Podczepiam się pod Twój post w związku z radą o admirykoszecie
                                      oraz w związku z
                                      > niedokarmianiem - aby wyrazić swoje rozbawienie. Naprawdę,
                                      zaczęłam się śmiać, przeczytawszy w ostatnim poście wiadomego
                                      osobnika o "zniewalaniu" kobiet
                                      > jedyniesłusznym modelem rodziny (czyli o umożliwianiu tymże pracy
                                      poza domem).
                                      > Jednakowoż wiem, że jakakolwiek próba dyskusji jest tu niemożliwa,
                                      więc uśmiechałam się z politowaniem.

                                      Bardzo dobrze, doskonale;) To nic pewnego ani oczywistego, ale
                                      lektura tak reklamowanego tutaj przez gości forum skłania do
                                      przemyśleń.
                                      Osobiście zaczynam otóż skłaniać się do wzięcia przykładu z
                                      trzech małpek.
                                      • zyziozyzio Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 07.02.10, 16:55
                                        Feministki nie otrzymały, nie otrzymują i nie będą otrzymywaly milosci.
                                        Ich pryitywna ideologia jest oparta ma agresji i jest popłuczynami po
                                        lewackiej walce klas. Kto miłosci nie daje - to jej nie otrzymuje.
                            • bri Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:38
                              Staram się bardzo, ale z Twoim postów nie wynika, jakiej to kariery
                              i pieniędzy trzeba się bezwzględnie wyrzec, jeśli się chce mieć
                              rodzinę.
                            • iluminacja256 Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 16:39
                              A ty nie zmieniaj grupy docelowej w zaleznosci od tego , jak ci
                              wygodnie - raz piszesz o ludziach robiących neisamowita karierę,
                              zaraz potem definiujesz tę karierę jako niedostepną dla przeciętnej
                              Kowalskiej, bo nei będzie architektem itp ... Juz ci napisałam, ze
                              wg twoich standardów, to kobieta nie moze pracować nawet jako
                              sprzedawczyni,choc nie robi tam zbytniej kariery, bo dzieci głodne
                              płaczą i domagaja sie odprowadzenia ze szkoły do domu o 14, mimo, z
                              e mają 14 lat;/
        • bri Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 26.01.10, 13:27
          Są różne zawody, a karierę można zacząć robić nawet jeśli się sześć
          lat siedziało w domu zanim młodsze dziecko poszło do przedszkola.
          Nie rozumiem też dlaczego okazjonalne zatrudnienie pomocy czy
          przyjęcie pomocy od rodziny miałoby oznaczać, że nie mam rodziny i
          nie zajmuję się domem? Kuriozalny pogląd. Równie dobrze mogłabyś
          napisać, że każdy kto w piątkowy wieczór zamawia pizzę zamiast podać
          dzieciom własnoręcznie od podstaw przygotowany posiłek nie zajmuje
          się domem i dziećmi.
        • murderdoll Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 06.02.10, 19:14

          > Bo trzeba się na coś zdecydować, albo praca albo rodzina. Nie ma takiej opcji,
          > żeby rozwijać się zawodowo i jednocześnie zajmować się domem i dziećmi. I żadne
          > partnerstwo tu nie pomoże.
          Naprawdę nie znasz żadnej rodziny w której obydwoje rodzice pracują? Jakoś
          trudno w to uwierzyć.
          • zyziozyzio Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 06.02.10, 20:34
            Obecna sruktura zarobkow w Polsce , nie daje kobietom ŻADNEGO WYBORU.
            Bo matka,ktora zarabia 2 tysiace zlotych musi zaplacic 1400 zlotych za
            zlobek i przedszkole dla dwojga dzieci. Czyli po odjęciu 100 zl na dojazdy
            do pracy - kobieta przynosi budzetowi domowemu tylko extra 500 zl. Gdyby
            te pieniadze dodac do pensji męża - kobieta moglaby zostac w domu i
            spokojnie wychowac dzieci.
            • vargtimmen Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 06.02.10, 23:57
              zyziozyzio napisał:

              > Gdyby te pieniadze dodac do pensji męża - kobieta
              > moglaby zostac w domu i spokojnie wychowac dzieci.


              Nie tyle "dodać", co nie zabierać w postaci podatków.
              • zyziozyzio Re: Feministki nie otrzymaly miłości w rodzinie 07.02.10, 11:42
                Tak,forma ulgi podatkowej moze być politycznie latwiejsza do przełknięcia.
                Chodzi o to aby dać kobiecie rzeczywistą wolnosc wyboru i nie zniewalac jej
                "jedynie słusznym" modelem życia.
    • kontodopisanianaforum Kolejne kuriozum 26.01.10, 12:50
      brzydkie
      feministki
      • bene_gesserit Re: Kolejne kuriozum 26.01.10, 13:12
        E tam, mam to samo wrazenie co komentujacy - ze jest to jeden z
        tych listow, ktory redakcja splodzila sama sobie :)

        Chociaz retoryczne pytanie z komentarzy - Widział ktoś
        atrakcyjnego faceta mizogina antyfeministe?
        jest urocze :)

    • vargtimmen Brrrr... 26.01.10, 16:16

      Trzeba odwagi i samozaparcia, żeby konfrontować tak integrystyczne środowisko ze
      swoim odmiennym punktem widzenia.
      • grand_bleu Tim, zdradź proszę ... 26.01.10, 16:57

        o czym jest ten wątek, bo chciałabym wypowiedzieć się na temat, ale
        nie jestem pewna, czy autorka chce rozmawiać o środowisku RM, o
        niekochanych feministkach, czy jeszcze o czymś innym, pomożesz? :)

        &
        • vargtimmen :) 26.01.10, 17:34
          grand_bleu napisała:

          >
          > o czym jest ten wątek, bo chciałabym wypowiedzieć się na temat, ale
          > nie jestem pewna, czy autorka chce rozmawiać o środowisku RM, o
          > niekochanych feministkach, czy jeszcze o czymś innym, pomożesz? :)
          >

          Witaj :)

          Niestety ja nie wiem, o czym chce rozmawiać autorka, ale sam przytoczony
          materiał wzbudził we mnie pewien rezonans. Otóż, opisywana sytuacja, jest
          sytuacją osoby wypowiadającej tezy sprzeczne z intencją moderatora dyskusji w
          ideologicznie zaangażowanym medium.

          Feministka wypowiedziała opinie sprzeczne z linią programu. Z relacji wynika, że
          prowadzący pokierował dyskusją tak, żeby mocno zdeprecjonować autorkę
          wypowiedzi, pozbawiając ją (i jej ewentualnych zwolenników) prawa do obrony. Nie
          podoba mi się taka praktyka. A Ty, co sądzisz?

          &

          Serdecznie :)
          • grand_bleu Re: :) 26.01.10, 22:49
            > Witaj :)
            >
            > Niestety ja nie wiem, o czym chce rozmawiać autorka,
            > (...)
            > A Ty, co sądzisz?

            Przepraszam, ale dopóki nie ustalę co jest tematem dyskusji
            (wątku?), nie mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie ... powody znasz :)


            Pozdrawiam:)
            • vargtimmen Re: :) 27.01.10, 11:16
              grand_bleu napisała:

              > > Witaj :)
              > >
              > > Niestety ja nie wiem, o czym chce rozmawiać autorka,
              > > (...)
              > > A Ty, co sądzisz?
              >
              > Przepraszam, ale dopóki nie ustalę co jest tematem dyskusji
              > (wątku?), nie mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie ... powody znasz :)
              >

              Dzień dobry :)

              Wielka szkoda... Czy naprawdę nie napiszesz? Bardzo chciałbym poznać Twoją
              opinię, a ten pretekst, że "post nic nie w nosi do dyskusji" raczej nie
              przejdzie za drugim razem.

              Bardzo serdecznie :)
    • ritsuko Trzeba sobie raz porządnie powiedzieć 08.02.10, 15:50
      Kościół niestety w obecnych czasach nie jest instytucją nastawioną na
      rozwój (nie mówię, że zawsze tak było, ale niestety stanął w miejscu
      spory kawał czasu temu), na osoby poszukujące odpowiedzi, chcące
      zmieniać świat, szukać nowych rozwiązań. Księża nierzadko zapominają
      o szukaniu zagubionych owieczek, a wolą stadko nie zadające pytań
      ślepo idące za tym co mówi.
      Nie tylko feminizmowi się obrywa, ale też np. ludziom nauki.
      Tym bardziej ta rydzykowa część KK nie powinna być wzorem, ale
      kapłanów mądrych otwartych jest niewielu (pozytywny przykład to np.
      o. Richard Woods, który z kolei patrzy na homoseksualizm zupełnie
      inaczej jak dajmy na to typowy polski ksiądz
Pełna wersja